NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dessewffy: Węgierska lewica potrzebuje czasu Drukuj
Tibor Dessewffy* w rozmowie z Michałem Sutowskim   
15.09.2010

Michał Sutowski, Krytyka Polityczna: Jak to się stało, że premier Gyurcsány stał się najbardziej znienawidzoną osobą na Węgrzech? 


Tibor Dessewffy: Jest takie słynne nagranie z 1989 roku. Victor Orbán, przewodniczący prawicowego Fideszu, udzielił wówczas krótkiego nieoficjalnego wywiadu. Powiedział, że właśnie wrócił ze spotkania z Partią Komunistyczną i wszyscy tam to durnie. „Zadziwiające, jak bardzo są głupi, z jednym wyjątkiem. Jest taki gość, Ferenc Gyurcsány, on jest dosyć mądry. Reszta to idioci”. To wszystko jest na nagraniu. Upłynęło trochę czasu i w 1998 roku Orbán przechytrzył tych „idiotów”, zostając po raz pierwszy premierem. Ale przegrał w 2002 roku, co było dla niego niezwykłym szokiem. Od razu rozpoczął działania przeciwko premierowi Medgyessy’emu z lewicowej MSZP. Wtedy władzę przejął Gyurcsány (również z MSZP). Zaczęła się klasyczna nagonka. Był atakowany ze wszystkich stron, wszelkimi dostępnymi środkami. Kiedy pokonał Orbána w debacie telewizyjnej podczas kampanii wyborczej w 2006 roku, na Węgrzech zaczęło się coś w rodzaju wojny domowej. Orbán uczynił z Ferenca kozła ofiarnego - i dlatego wygrał. Oczywiście socjalistyczny rząd nie był nieskazitelny, ale nie można też zapominać, że w 2006 roku deficyt budżetowy wynosił 11%, a Gyurcsány zmniejszył go do 3% w ciągu 2 lat. W Europie był to bezprecedensowy sukces.

  

Jakie były zatem błędy rządu? Czy przegrana była wyłącznie ceną za cięcia budżetowe?

  

W dużej mierze - tak. W społecznym odbiorze naszych działań brakowało inwestycji. Jest to swoisty paradoks, bo w tym czasie - głównie dzięki środkom z UE - było sporo inwestycji infrastrukturalnych, remontów… Rządowi nie udało się wyciągnąć z tego korzyści politycznych. Rządziła polityka skandalu. Obecnie toczą się dochodzenia w sprawie afer korupcyjnych z tamtego okresu. Co do przyczyn problemów - rządzenie krajem wymagało od nas takiej ilości czasu i energii, że trudno było kontrolować partię na niższych poziomach administracji – miast czy regionów. Co więcej, lewicy brakuje języka, zakorzenienia w społeczeństwie, dyskursu – haseł i ideologii, które byłyby wystarczająco atrakcyjne dla odbiorców. Taka właśnie była sytuacja w 2002 roku. Lewicowo-liberalna koalicja wygrała dzięki elektoratowi negatywnemu, sprzeciwiającemu się autorytarnym tendencjom Orbána. Ferenc Gyurcsány bardzo mocno propagował pewien wariant zmodernizowanej lewicowości. Nie odniósł jednak sukcesu, ponieważ nie mógł zmodernizować partii.

  

Modernizacja, czyli „trzecia droga”?

  

Można tak powiedzieć, chociaż oczywiście nie da się skopiować żadnego modelu. Można się nimi za to zainspirować. Kapitalizm nie jest pewnie doskonały, ale nie mamy lepszego wyboru. Nie musimy nienawidzić prywatnej własności, przedsiębiorczości; musimy wypracować pewien rodzaj partnerstwa i przede wszystkim - co było u nas najbardziej problematyczne - poczucie, że jednostka ma pewne obowiązki, które musi wypełniać, np. płacenie podatków. Na Węgrzech - gdzie paternalistyczne pojmowanie państwa jest nadal bardzo silne, a społeczeństwo silnie zakorzenione w kadaryzmie późnych lat 70. i 80. – było to coś, czego ludzie nie byli gotowi zaakceptować. Pragnęli państwa, które sprawuje pieczę nad wszystkim, nie chcieli natomiast brać jakiejkolwiek odpowiedzialności za siebie. To była poważna kwestia, realny konflikt z większością społeczeństwa i własną partią.

  

Mówiąc pan o modernizacji lewicy, ma pan na myśli akceptację pewnych elementów neoliberalizmu. Państwa skandynawskie pokazały natomiast, że inny sposób myślenia o lewicy może też być skuteczny i konkurencyjny. Innymi słowy, nowoczesna lewica nie musi być neoliberalna. Tak jest w Szwecji, gdzie państwo mocno angażuje się w gospodarkę. Czy myśli pan, że nie jest to możliwe na Węgrzech?

  

Jestem wielkim fanem modelu skandynawskiego, który rzeczywiście odniósł sukces zarówno na poziomie konkurencyjności, jak i polityki społecznej. Pracowałem nawet nad tym tematem i napisałem artykuł pt. „Zostańmy Skandynawią południa”. Niestety - uświadomiłem sobie, że skandynawska struktura wartości… Chodzi o to, że to nie różne modele polityczne, lecz zastane struktury wartości danego społeczeństwa mają decydujące znaczenie. Nie da się powiedzieć Węgrom, Chorwatom, czy Polakom: idźcie na emeryturę po siedemdziesiątce. To jest akceptowane w Szwecji i jest w tym jakaś humanistyczna wartość, bo dobrze jest pracować. Nie da się zaproponować tego w krajach postkomunistycznych - ludzie po prostu się sprzeciwią. Nie da się po prostu kopiować rozwiązań politycznych z innych krajów - ponieważ wartości społeczeństw są od siebie diametralnie odmienne. W państwach skandynawskich ludziom zależy na wspólnocie. Są w stanie poświęcić indywidualne korzyści dla dobra wspólnoty. W Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie na Węgrzech, społeczeństwa są bardzo zatomizowane.


Argument ten często podnosi również umiarkowana lewica w Polsce. Czy oznacza to, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej są skazane na logikę wolnego rynku ze względu na indywidualizację społeczeństwa?


Nie da się płynąć pod prąd. Jeśli społeczeństwo jest mocno zindywidualizowane - a myślę, że można w ten sposób określić społeczeństwa węgierskie i polskie, a właściwie całą Europę Środkową - to trzeba zgodnie z tą tendencją projektować politykę i odnaleźć miejsce dla lewicy w strumieniu indywidualizmu. Przykładowo: kiedy Ferenc walczył z kryzysem, rozpoczął politykę ostrych cięć budżetowych, ale jednocześnie desperacko próbował chronić klasy niższe. Neoliberalne rozwiązanie, które proponował Orbán i wielu innych, to  podatek liniowy i pierwszeństwo dla niczym nieskrępowanej przedsiębiorczości. Uprzywilejowanie klasy średniej i średniej wyższej i wiara w to, że wsparcie najbogatszych pomoże w efekcie ogółowi - to prawdziwy neoliberalizm. Do tego na Węgrzech nigdy nie doszło. Myślę zatem, że używając „neoliberalnej” etykietki  trzeba być bardzo ostrożnym. Często okazuje się tylko formą stygmatyzacji; trzeba sprawdzić, co się za nią kryje. Prawdziwy neoliberalizm – był w czasach rządów Reagana czy Thatcher. 


A za rządów Blaira?


Nie sądzę. Zwróćmy uwagę na liczby. Rosły podatki, podjęto próbę ograniczenia długu publicznego. Nie oznacza to oczywiście, że Blair i Partia Pracy zawsze mieli rację. Wyższa klasa średnia była uprzywilejowana i myślę, że to było złe.


Bo neoliberalizm to nie jest sytuacja, w której państwo w ogóle nie interweniuje, lecz interwencja kierująca redystrybucję bogactwa od klas niższych do wyższych.


To oczywiście prawda. Myślę, że nikt nie kwestionuje dziś konieczności interwencji państwa w gospodarkę. Nad ich stopniem i zasięgiem można dyskutować. Kwestią podstawową jest to, jakie polityki wprowadzić by pomóc najsłabszym, ludziom znajdującym się na dole drabiny społecznej. 


Proszę powiedzieć, czego można nauczyć się od Orbána i węgierskiej prawicy?


Jest on bez wątpienia bardzo dobry w rozpoznawaniu ludzkich emocji i używaniu - przez większość czasu - populistycznego języka. Oczywiście nie powinniśmy być populistami, ale musimy nauczyć się języka przemawiającego do ludzi, a nie technokratycznego żargonu. Trzeba też odnosić się do kwestii takich, jak duma narodowa, które obecnie, przynajmniej na Węgrzech, zostały całkowicie zawłaszczone przez prawicę - musimy je odzyskać.


Mówi Pan, że Orbán wiedział, czego społeczeństwo potrzebuje, świetnie wyczuwał nastroje społeczne. Myśli Pan, że on je po prostu odbierał, czy też kształtował? Dla lewicy kształtowanie społecznych odczuć jest dziś kluczowe.


Myślę, że to przede wszystkim kwestia zrozumienia i odbioru. Trzeba rozumieć te uczucia, żeby móc kształtować rzeczywistość, która będzie odbierana zgodnie z interesami politycznymi. A oto przykład: 10 lat temu antykomunistyczna retoryka nie była już wpływowa – myśleliśmy, że nigdy nie wróci. Węgry w latach 70. i 80. były raczej spokojne, w przeciwieństwie do reżimu Jaruzelskiego nie mieliśmy stanu wojennego itd. Jednak teraz, gdy w ostatnich wyborach postkomunistyczna lewica wróciła silniejsza niż kiedykolwiek, wielu ludzi chce wprowadzenia prawa, które całkowicie usunęłoby ją z życia publicznego. 


Ta antykomunistyczna retoryka jest oczywiście konstruktem prawicy. Dlaczego aż tak dobrze zadziałała?


Ponieważ ludzie są głęboko zawiedzeni transformacją, demokracją, gospodarką rynkową. A łatwo jest powiedzieć, że czujemy się niepewnie i jesteśmy sfrustrowani przez tych okropnych komunistów - to łatwy kozioł ofiarny.


Co jest źródłem tego niezadowolenia? Czy są nim błędy transformacji gospodarczej, czy raczej  trzeba szukać powodów w sferze symbolicznej?


Oczywiście można powiedzieć, że to bardzo złożony problem i oba źródła odegrały pewną rolę. Z drugiej strony, można wskazać na wielki paradoks państw postkomunistycznych. Gdy zewnętrzny obserwator popatrzy na liczby, to okaże się, że to region świata, który w ostatnich dwóch dekadach osiągnął jeden z największych sukcesów pod względem wzrostu PKB, inwestycji zagranicznych itp.


Z jednoczesnym wzrostem nierówności w Polsce i rosnącą biedą. Statystyki w tej kwestii nie są publikowane zbyt często. 


Tak, dlatego mówię o paradoksie - z zewnątrz liczby są zachwycające, ale doświadczenie ludzi jest całkowicie odmienne. Nie kwestionuję problemów społecznych, nierówności i biedy w niektórych warstwach społecznych, która bez wątpienia rosła w nowych ustrojach. Chcę jednak zwrócić również uwagę na wygórowane oczekiwania ludzi. Myślą oni, przynajmniej na Węgrzech, że kiedy mówiono o transformacji, to nie miano na myśli demokratycznych instytucji, lecz zachodni standard życia. Ludzie chcieli żyć tak dobrze, jak robotnicy austriaccy. A to wiąże się z ekonomią polityczną i globalną gospodarką, która nie zawsze stanowi korzystny kontekst dla naszych peryferyjnych państw.


Może problem polega na tym, że ludzie chcieli żyć jak w Niemczech czy Austrii, czyli ojczyznach zachodniego kapitalizmu dobrobytu, a ostatecznie - np. w Polsce - polityka ekonomiczna była bliższa amerykańskiej, naprawdę neoliberalnej. Leszek Balcerowicz był na przykład ścisłym monetarystą.


Dla mnie to też jest kłopot. Podobna zmiana - od państwa dobrobytu do państwa „post-welfare” - dzieje się na świecie. Model państwa dobrobytu chwieje się. 


Chciałbym przeżyć taki kryzys, jak w zachodnich państwach dobrobytu…


Tak, ale musimy sobie uświadomić, że model ten stoi w obliczu ogromnych trudności. A my nie mamy kapitału i zasobów, więc nie możemy się po prostu cofnąć w czasie do Zachodnich Niemiec w 1966 roku. Te czasy już odeszły.


Powróćmy do węgierskiej sceny politycznej. Czy partie takie, jak Jobbik stanowią realną siłę polityczną, zdolną do prowadzenia ekstremistycznej polityki, czy też jest to jedynie marginalne ugrupowanie wykorzystywane przez prawicę głównego nurtu? 


To tylko część gry politycznej. Wątpię, żeby kiedyś weszli do węgierskiego rządu.


A kogo reprezentują?


Przede wszystkim dwie grupy. Pierwsza - to ludzie niezadowoleni ze swojej sytuacji ekonomicznej, w większości robotnicy o socjalistycznych poglądach. Druga grupa to ideologicznie zaangażowani, sympatyzujący z nacjonalizmem młodzi intelektualiści, którzy oskarżają dotychczas rządzących polityków o zdradę. To dość dziwaczna ideologiczna kombinacja. Fidesz wykorzystuje Jobbik przede wszystkim po to, by móc wyartykułować przez nich te hasła, które wymagają jeszcze bardziej prawicowej retoryki. Jednocześnie w interesie Fideszu jest izolacja Jobbiku. Gdy grupy radykalnie prawicowe dostają się do parlamentu, tracą zwykle swoją zdolność przyciągania ludzi, ponieważ muszą używać umiarkowanych środków. I nie są już antysystemowe. Przestrzegają reguł, kończą swoje przemówienia, kiedy trzeba. Nie mogą zatem odgrywać wcześniejszej roli. Przyszłość jest niepewna, ale myślę, że Fidesz będzie przez długi czas dominującą siłą na Węgrzech.


Czy węgierska lewica ma pomysł na przezwyciężenie tej prawicowej hegemonii? Czy ma jakąkolwiek strategię - poza straszeniem ludzi autorytarnymi dążeniami Orbána?


Jeszcze zobaczymy. Lewica, Zieloni i liberałowie potrzebują czasu - część węgierskiego społeczeństwa przeciwna Orbánowi ciągle jest w powyborczym szoku. Potrzeba nam analiz ostatnich lat - nie po to, by rozdrapywać rany, lecz w celu wypracowania nowej strategii i retoryki, która mogłaby przynieść sukces.

  

  

*dr Tibor Dessewffy - socjolog, szef Fundacji DEMOS - think tanku związanego z Węgierską Partią Socjalistyczną (MSZP)

Przełożył Tomek Leśniak

Komentarze
Dodaj nowy
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 14:02:22
Cytat:
Kapitalizm nie jest pewnie doskonały, ale nie mamy lepszego wyboru. Nie
musimy nienawidzić prywatnej własności, przedsiębiorczości; musimy
wypracować pewien rodzaj partnerstwa i przede wszystkim - co było u
nas najbardziej problematyczne - poczucie, że jednostka ma pewne obowiązki,
które musi wypełniać, np. płacenie podatków.


He he! Agata jak to przeczyta to chyba jednak wyciagnie jakis granat z
piwnicy. Oczywiscie tylko symboliczny i mentalny. Co podkreslam
zeby uspokoic tych zestrachanych kawiorowo-jogurtowych lewicowcow
ktorzy juz gotowi byli Agate zadencucjowac bo im nie pasowala
do konstytucji.

No to jak Piatek? Wypracowujesz partnerstwo z
Gnebonem czy tez dalej pograzasz sie w nienawisci ktora jednak staje sie
jakby demode?
daktyl   |16.09.2010 16:18:17
Nieźle wy tam na prawicy przypalacie.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 16:49:50
No nie bardzo. Kasy nie ma. Tak wiec do osiagow Piatka brakuje jeszcze dobrze
ponad 990 tys.
Józef K   |16.09.2010 17:16:10
Mnie też już zablokowali, więc jeszcze raz tutaj:

Jako że nie podoba mi
się zachowanie herr Piątka, nie godzę się żadną miarą na zachowanie
i postępowanie głównych ideologów-hipokrytów KP, i tegoż Piątka na
czele, który przestaje dla mnie figurować po incydencie z Gnębonem P., w
lekturach - zarówno jako czytelnika jak i profa literatury polskiej tu
i za granicą - przestaje funkcjonować jako ‘poważny’ rozmówca czy
jakkolwiek rzetelny ‘ideolog’, chciałbym wszystkim, którzy
cenili tutaj, na portalu KP, wypowiedzi Gnębona i uważali, że jest w
nich nie tylko sens ale i każdorazowo dawka prawdy, coś pokazać.

Doradziłem bowiem osobiście Gnębonowi aby w kontekście tej gry ze
strony Piątka i Krytyki Politycznej, po prostu zagrał z nimi tak, jak oni z
nim, i pognębił szanownego stepa, piątka czy chuj wie w końcu kogo,
tak boleśnie, do cna. A dlaczego nie? Gnębon, honorowo, powiedział, że tego
nie zrobi. Tak więc komentatorzy, nie podejrzewajcie jakiejś Agaty czy
(innej) Passionaty o to, że jest GP. 

Wklejam list, jaki Gnębon napisał do
cerberów KP:

*********************************

Dziękuję Państwu za niezwykle pouczający list.

Jak rozumiem, nie stanąłem
posłusznie na kropce i nie poprosiłem o
pozwolenie na krytykowanie
felietonów p. Tomasza Piątka. Przyznaję, że
było to zachowanie
skandaliczne, gdyż nie uzgodnione z nikim z
kierownictwa. A
że regulamin rzecz święta - wyrzucenie mnie na zbity
pysk z Waszego
supermarketu idei jest jak najbardziej słuszne i
humanitarne etc. W
końcu nikt mnie przecież nie kopnął.

Ponieważ jednak mam zamiar -
zgodnie z Państwa zaleceniem - rzetelnie
przemyśleć swoją naganną
postawę, uprzejmie prosiłbym o kilka
przykładów "przekręcania
prawdy", od jakiego podobno "nie stroniłem"
(p. Tomasz Piątek
niestety tego zaniedbał). Nie chciałbym, aby moja
samokrytyka
ograniczyła się do ogólników i pragnąłbym szczerze
odszczekać wszelkie
moje fałsze i przekręty. Najpierw jednak muszę je
poznać.

Pozostaję z
nadzieją, że przychylicie się Państwo do tej
prośby
"żałosnego naiwniaka" (jak był uprzejmy określić mnie
p. Piątek),
który przecież choćby z racji swej żałosności i naiwności
(podwójna
stygmatyzacja) zasługuje na podanie mu pomocnej
lewej dłoni.

Gnębon Puczymorda

PS. Proszę się nie obawiać, nie będę
zakładał kolejnego konta, by
umieścić ten list na stronie KP. Być
może zechce go upublicznić w moim
imieniu jakiś uprzejmy użytkownik.
Proszę mnie jednak zawczasu
uprzedzić, jeśli za samo cytowanie Gnębona
Puczymordy grożą
jakiekolwiek sankcje. Nie chciałbym nieświadomie nikogo
podżegać, by
ot, tak sobie, bez zezwolenia stosownych władz, lał
na portal Krytyki
Politycznej. Nawet jeśli bardzo mu się chce i nie
może już wytrzymać.



************************************

P. S. Ad vocem tego, co tutaj wyprzedzając niejako, napisał Gnębon, powiem tylko, że po
tym incydencie, jaki sobie zafundował zarozumiały Piątek i
bezczelnie zadufana w sobie ekipa KP, powiem, że - excuzez le mot - w dupie mam, czy mnie ktoś tutaj zbanuje, czy nie. I tak dla mnie KP ze
swoją hipokryzją już nie istnieje jako poważny portal, za którym stoi
grupa ludzi, którzy coś nie tylko mogą, ale grają fair. Bo chyba o to,
w polityce i w życiu, chodzi. Prawda?
Józef K   |16.09.2010 17:17:08
I jeszcze raz, skoro na portalu piątka już mam blok:

Jako że nie podoba mi
się zachowanie herr Piątka, nie godzę się żadną miarą na zachowanie
i postępowanie głównych ideologów-hipokrytów KP, i tegoż Piątka na
czele, który przestaje dla mnie figurować po incydencie z Gnębonem P., w
lekturach - zarówno jako czytelnika jak i profa literatury polskiej tu
i za granicą - przestaje funkcjonować jako ‘poważny’ rozmówca czy
jakkolwiek rzetelny ‘ideolog’, chciałbym wszystkim, którzy
cenili tutaj, na portalu KP, wypowiedzi Gnębona i uważali, że jest w
nich nie tylko sens ale i każdorazowo dawka prawdy, coś pokazać.

Doradziłem bowiem osobiście Gnębonowi aby w kontekście tej gry ze
strony Piątka i Krytyki Politycznej, po prostu zagrał z nimi tak, jak oni z
nim, i pognębił szanownego stepa, piątka czy chuj wie w końcu kogo,
tak boleśnie, do cna. A dlaczego nie? Gnębon, honorowo, powiedział, że tego
nie zrobi. Tak więc komentatorzy, nie podejrzewajcie jakiejś Agaty czy
(innej) Passionaty o to, że jest GP. 

Wklejam list, jaki Gnębon napisał do
cerberów KP:

*********************************

Dziękuję Państwu za niezwykle pouczający list.

Jak rozumiem, nie stanąłem
posłusznie na kropce i nie poprosiłem o
pozwolenie na krytykowanie
felietonów p. Tomasza Piątka. Przyznaję, że
było to zachowanie
skandaliczne, gdyż nie uzgodnione z nikim z
kierownictwa. A
że regulamin rzecz święta - wyrzucenie mnie na zbity
pysk z Waszego
supermarketu idei jest jak najbardziej słuszne i
humanitarne etc. W
końcu nikt mnie przecież nie kopnął.

Ponieważ jednak mam zamiar -
zgodnie z Państwa zaleceniem - rzetelnie
przemyśleć swoją naganną
postawę, uprzejmie prosiłbym o kilka
przykładów "przekręcania
prawdy", od jakiego podobno "nie stroniłem"
(p. Tomasz Piątek
niestety tego zaniedbał). Nie chciałbym, aby moja
samokrytyka
ograniczyła się do ogólników i pragnąłbym szczerze
odszczekać wszelkie
moje fałsze i przekręty. Najpierw jednak muszę je
poznać.

Pozostaję z
nadzieją, że przychylicie się Państwo do tej
prośby
"żałosnego naiwniaka" (jak był uprzejmy określić mnie
p. Piątek),
który przecież choćby z racji swej żałosności i naiwności
(podwójna
stygmatyzacja) zasługuje na podanie mu pomocnej
lewej dłoni.

Gnębon Puczymorda

PS. Proszę się nie obawiać, nie będę
zakładał kolejnego konta, by
umieścić ten list na stronie KP. Być
może zechce go upublicznić w moim
imieniu jakiś uprzejmy użytkownik.
Proszę mnie jednak zawczasu
uprzedzić, jeśli za samo cytowanie Gnębona
Puczymordy grożą
jakiekolwiek sankcje. Nie chciałbym nieświadomie nikogo
podżegać, by
ot, tak sobie, bez zezwolenia stosownych władz, lał
na portal Krytyki
Politycznej. Nawet jeśli bardzo mu się chce i nie
może już wytrzymać.



************************************

P. S. Ad vocem tego, co tutaj wyprzedzając niejako, napisał Gnębon, powiem tylko, że po
tym incydencie, jaki sobie zafundował zarozumiały Piątek i
bezczelnie zadufana w sobie ekipa KP, powiem, że - excuzez le mot - w dupie mam, czy mnie ktoś tutaj zbanuje, czy nie. I tak dla mnie KP ze
swoją hipokryzją już nie istnieje jako poważny portal, za którym stoi
grupa ludzi, którzy coś nie tylko mogą, ale grają fair. Bo chyba o to,
w polityce i w życiu, chodzi. Prawda?
antenka_beretowa   |16.09.2010 17:51:21
Gnębon Puczymorda to umysłowy koprofil.
Józef K   |16.09.2010 18:13:15
antenko, uważaj sobie co chcesz, Gnębon - o ile pamiętam - powiedział, ze nie
bedzie odpowiadał na Twoje komentarze. Nie trzeba go lubić.
Ale nie można
pozwalać, by z buta traktowano komentatorów.
Co to za profil, jak nie masz
wolności słowa. Pływasz w dyskursie jak rybka w akwarium dokarmiana przez
Piątka…
Żarty na bok.
antenka_beretowa   |16.09.2010 18:19:25
Gnębon tak powiedział , kiedy mu powiedziałem , kim jest.A jesli KP mnie
zaskoczyła, to pozytywnie , bo szybkością reakcji.
antenka_beretowa   |16.09.2010 18:25:06
Jozef K.Jak lubisz Gnębona , to go zaproś do siebie,będzie ci defekował po
kątach a Ty będziesz się napawał niebywałą rozpietością swojej empatycznej
spolegliwości ze szmatą i wiaderkiem w rękach.
Józef K   |16.09.2010 23:15:01
Jozef K.Jak lubisz Gnębona , to go zaproś do siebie,będzie ci defekował
po
kątach a Ty będziesz się napawał niebywałą rozpietością
swojej empatycznej
spolegliwości ze szmatą i wiaderkiem w rękach.


antenko…
Właśnie za coś takiego banuje się ludzi. Zwyczajnie brak Ci
kultury osobistej. Widzisz, dziwisz mi się, powiem w dwu słowach
jak to widzę.
1. Nie zauważyłem, by Gnębon kiedykolwiek odniósł się
choćby w 1% do kogokolwiek tak obelżywie jak Ty to robisz,
niemal każdego tygodnia.
2. Nie znam Gnębona i prawdopodobnie go nie
poznam. Nie rozumiem jednak dlaczego ktokolwiek uważa, że ma go prawo
uciszać? 
Teraz już jasno? Czy znów nabluzgasz na innych?
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 18:14:27
Cos w tym jest! Piatek go regularnie obsrywal rzadkim kalem a on dalej Piatka
traktowal jak istote obdarzona rozumem.

Wiec ani chybi albo koprofil albo
jakis ukryty swiety nas tu grzesznikow nawiedzil. A mysmy go niewdzieczni wydali
na meke i za nas on zostal ukrzyzowany pod Piatkiem Pilatem…
Józef K   |16.09.2010 23:17:11
Cos w tym jest! Piatek go regularnie obsrywal rzadkim kalem a on dalej
Piatka
traktowal jak istote obdarzona rozumem.


No i właśnie dlatego nie rozumiem, dlaczego go zbanowano. I nie godzę się
na to. Nie wiem, czy ktoś to rozumie, czy jestem jakimś
yeti?
Kultura, wiedza, niemalże stoicka cierpliwość. Gdzie z
ust Gnębona padłoby jakieś prostackie: ‘dosrałem misiaczkowi’?
antenka_beretowa   |16.09.2010 18:15:09
Jeśli ktos lubi jego intymne zabawy w te brązowe klocki to jego sprawa. KP -
moim zdaniem- nie musi.
Józef K   |16.09.2010 17:25:34
Panie AndrzejuRoztocki, jako że na portalu Piątka cerberzy z KP mnie
zablokowali za powieszenie listu Gnębona, proszę o wiadomość na maila,
czy moją wypowiedz wykasowali czy wisi dalej, bo jestem ciekaw, jak to
rozegrają dalej. Jeśli czyta to kot w butach albo kot, albo ktokolwiek,
kto przychylnie odnosił się do wypowiedzi GP, proszę o znak, bo nie
widzę już komentarzy na portalu Piątka.
Józef
K.
bruno_s@wp.pl

Wszystkich komentatorów KP pozdrawiam najserdeczniej!
Komentatorzy wszystkich krajów!…
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 17:38:08
No kufa nie wiem co jest!! Faktycznie wszyskie komentarze pod Piatkiem poznikaly
wiec albo ja tez mam nalozoby jakis kaganiec ktorego nie widze albo faktycznie
Piatek ostatecznie dal dupy i jest juz z wyrokow boskich niekomentowalny jak sam
papiez Benek albo nawet gorzej.

Swoje komenty przeboleje ale zal mnie wielu
cudzuch tekstow szczegolnie Gnebona i Agaty bo to przynajmniej czadowa dziewucha
a nie takie zestarchane lewicowe przecenione jogurty jakich tu sie pelno
paleta.

Trzeba chyba szybko zerknac w gugiel i zarchiwizowac co sie da. Jak
sam cos bede mial to wrzuce na wrzute zeby jak mowi wieszcz spisane byly czyny i
rozmowy.
ud3   |16.09.2010 17:50:36
Nie widzę komentarzy pod felietonami T. Piątka. Google też nie gugluje. Szkoda.
Józef K   |16.09.2010 18:07:47
Aha, to może to ogólny problem. Umieściłem tam list Gnębona i zaraz mnie
zablokowali. Jeśli ud3 nie widzi, to może w ogóle zablokowali.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 19:57:12
gugle znakomicie gugluje tylko trzeba klikac na ‘Kopia’

Nie wiem czemu
usunieto moj poprzedni post na ten temat. Czy podawanie linkow do starej wersji
stron tego portalu jest zabronione?
ud3   |16.09.2010 20:07:33
Dzięki Twemu linkowi wpadłam na tę myśl ;). Dziękuję. To się zawsze człek czegoś
nauczy.
antenka_beretowa   |16.09.2010 18:04:37
No to wzięło niektórych, nieprzespane noce w mokrej pościeli, nerwowe
przeszukiwania fejsbuka… Romans z prawdziwą komunistą - dominą w skórzanym
plaszczu i z pejczykiem mmmmmmm ….
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 18:22:35
No masz… Nie kazdy jest taki miszcz masturbacji jak ty.
Józef K   |16.09.2010 18:09:33
Bravo AndrzejRoztocki! Dzięki że ktokolwiek się odezwał!

Komentatorzy wszystkich krajów!…
ud3   |16.09.2010 18:17:48
Może ktoś z redakcji w końcu się przejął wizerunkiem KP i tym, jak na niego
wpływa poziom postów niektórych redaktorów. A zamiast rozkminiać, co z tym
fantem zrobić, usunęli wszystko jak leci. No, albo globalna cenzura - też być
może.
Cercamon   |16.09.2010 23:38:38
Niezły Monty Python. Albo bardziej Kononowicz, jak ktoś tu trafnie zauważył -
‘niczego nie będzie’. Rzeczywiście poznikały wszystkie komentarze pod
felietonami Piątka. Albo to on zrozumiał jak bardzo się skompromitował
wszystkimi tekstami o ‘ciśnięciu misiaczka’, ‘tujestSparcie’, ‘wyrywaniu
chwastów’, ‘agentach PO’ itd albo zrozumiała to redakcja i zablokowali
komentarze.
Cóż - na miejscu pana Piątka miałbym OGROMNE poczucie porażki, a ja
przegrywać nie lubię, pana Piątka może już Gnębon trochę przyzwyczaił…

Czy
rzeczywiście za opublikowanie listu Gnębona jest ban? Bo jeśli tak, to uważam,
że każdy przyzwoity człowiek na tym forum powinien zabawić się w prawdziwego
trolla (może trzeba paru osobom pokazać co to znaczy trollerka?) i masowo i
zbiorowo wklejać jego list wszędzie gdzie się da. Pan Piątek lubi strajki
generalne także powinno mu się to spodobać.
Józef K   |16.09.2010 23:45:31
Rzeczywiście poznikały wszystkie komentarze pod
felietonami Piątka. Albo to
on zrozumiał jak bardzo się skompromitował
wszystkimi tekstami o…


Drogi Cercamonie, a może jest tak, jak mi właśnie napisał w liście
Gnębon:
Być może trwa jeszcze
rewolucyjna narada, jaki ostatecznie front przyjąć.


Nie wiem, co oni tam zamierzają. Zachowanie Piątka fair nie jest. I
jeszcze się chwali - ‘dosrałem misiaczkowi’ - tym, że co? Że
ma przewagę, bo sitwa w KP pracuje i banuje na kogo Piątek wskaże
palcem? Wielka mi przewaga.
Teraz każdy powinien wklejać to, co napisał
Gnębon po kilka razy. Redakcja zobaczyłaby, kto jest bardziej
sprawiedliwy: czy lewica KP, czy komentatorzy. To byłoby niezłe natarcie
nosa…
Cercamon   |17.09.2010 00:13:41
Teraz każdy powinien wklejać to, co napisał
Gnębon po kilka razy.


Ja to zamierzam zrobić, jeśli w sprawie Gnębona nic się w najbliższym
czasie nie zmieni. I niech mnie banują, jeśli to ma tak wyglądać to i
tak jest mi zupełnie wszystko jedno. Chyba rzeczywiście zrobię to co
mi ktoś życzliwy tu radził - ‘spierdolę na Frondę’… A jak
już wszyscy spierdolą albo zostaną zbanowani to wtedy antenka i paru
kolesi będą rozkosznie pławić się w swoim marksistowsko-leninowskim sosie.
I cały basen będą mieli tylko dla siebie! Na zdrowie.

PS
Chciałbym
wierzyć, że w KP nie pracuje sitwa i zbanowanie Gnębona odbyło się
na zasadzie, że Piątek komuś tam doniósł, że jest taki troll a oni nie
zadali sobie trudu, żeby czytać forum tylko dali bana z automatu,
wierząc Piątkowi na słowo. A teraz, po liście Gnębona muszą sprawę
przeanalizować dogłębniej. A może mają to po prostu w dupie i zablokowali
komentarze żeby Piątek miał święty spokój i się biedaczyna nie
denerwował. Zobaczymy.
Józef K   |17.09.2010 00:20:10
A jak
już wszyscy spierdolą albo zostaną zbanowani to wtedy antenka i
paru
kolesi będę rozkosznie pławić się w swoim
marksistowsko-leninowskim sosie.
I cały basen będą mieli tylko dla
siebie! Na zdrowie.


No bo jak pokazać cwaniakom z KP, że jednak Piątek nie ma racji?! No jak?

NO BO JEJ NIE MA I NIE CHODZI TUTAJ O JAKIEŚ
OBIEKTYWNE OCENY.
CZYTACIE TO ADMINISTRATORZY KP?
NO WIĘC PIĄTEK NIE
MA RACJI.

Cieszy mnie że jest kilka osób, które uważają jak ja. Nie znam
Gnębona i nie dążę do jego poznania. On także nie. Ale przecież tu
chodzi o jakąś prawdę.
JAK RAZ, KOMENTATORZY KP, POZWOLICIE, ŻEBY KTÓREGOŚ
Z WAS ZBANOWALI WIEDZCIE, ZE NIE BĘDZIECIE NIGDY MIELI SWOJEGO GŁOSU.
Jedynie takie otwieranie dzióbków jak rybki w akwarium. Jedynie głos w
piaskownicy do którego ludzie z KP dosypują piasku i zabawek, a
później będą się śmiali na zapleczu, jak to ‘dosolili misiaczkom z
prawicy’.
No przecież nie wolno tym cwanym młodym wyjadaczom dawać takiego
narzędzia do ręki, bo się nauczą, że im zawsze i
wszędzie wolno.

Wiecie jaki KP dostaje dofinansowanie?
Jak to
napiszę, to się złapiecie za głowy.

POWIEDZIAŁEM: PIĄTEK MA
PRZEPROSIĆ GNĘBONA. A WY, administratorzy, WRÓCIĆ GO DO ŁASK. ALBO
ODPOWIEDZIEĆ NA LIST: CO TAKIEGO, I GDZIE, ZROBIŁ ŹLE. KOMU I KIEDY
UBLIŻYŁ. Tylko tyle. A jeśli ubliżył komukolwiek bardziej niż Piątek
nie raz albo antenka, może odejść.
kot_w_golebniku   |17.09.2010 21:28:37
Myślę, że nie ma co się denerwować. Redakcja tego miejsca po prostu pokazała
swoje oblicze udowadniając wszystkim niedowiarkom, że to nie nowoczesna lewica z
którą można dyskutować, ale nadal to samo. Stare. Takie, które wdziało nowy sexy
design ale gdy sprawy toczą się niekorzystnie sięga znów do tych samych
sprawdzonych metod. Cenzura i propaganda. Propaganda i cenzura. Banowanie
każdego kto ma inne zdanie. Za obrażanie innych komentatorów nawet mocno
osobiste banów nie ma. Za ostrą polemikę z propagandzistą portalu jest.
A ja mam
to w dupie. Chyba poszukam na googlach co to jest ta Fronda, może tam będzie coś
ciekawszego. Takiej ściemy nie ma nawet na forum po czy pis, tam banują najwyżej
za bluzgi i obrażanie innych a za pisanie wbrew linii partii grożą co najwyżej
bluzgi od wiernych partyjnych trolli. Ale ban dla Gnębona to jakby inna para
kaloszy. Sprawia, że pisanie tutaj kompletnie traci sens. A kiście się w waszym
marksistowskim sosie i tak mało kto to czyta…
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 14:08:30
Cytat:
Chodzi o to, że to nie różne modele polityczne, lecz zastane struktury
wartości danego społeczeństwa mają decydujące znaczenie. /…../
Nie
da się po prostu kopiować rozwiązań politycznych z innych krajów - ponieważ
wartości społeczeństw są od siebie diametralnie odmienne. W państwach
skandynawskich ludziom zależy na wspólnocie. Są w stanie poświęcić
indywidualne korzyści dla dobra wspólnoty. W
Europie Środkowo-Wschodniej, szczególnie na Węgrzech, społeczeństwa są
bardzo zatomizowane.


Znowu punkt dla Agaty ktora toczka w toczke to samo probowala przez dwa
dni wytlumaczyc miejscowym KP-owskim milosnikom Szwecji i Kanady.
MOSCARDI  - +Trochę myśli..   |16.09.2010 14:24:47
Ja do kwestii dumy narodowej. Lewica nie ma się czym poszczycić, nie
"odzyska" dostępu do dumy narodowej, ponieważ aby odzyskać, trzeba
najpierw utracić. Dobrze, że lewica przyznaje się do manipulowania, nawet,
jeżeli nazywa je ładnie "kształtowaniem społecznych odczuć". Lewica nie
jest łatwym kozłem ofiarnym. To min. z jej winy kraje bloku wschodniego są dziś
na tym poziomie gospodarczym, na jakim są. O jakich statystykach pogłębienia się
biedy pan redaktor wspomina? Wystarczy mi link strony. Co jest złego w
prawicowej hegemonii?
daktyl   |16.09.2010 16:56:20
Orbán doszedł do władzy głównie poprzez populizm. To taki węgierski Kaczyński.
Wyprowadzał ludzi na ulice, jątrzył. W Europie tacy są ostanio
modni.
Zapowiadał podobne reformy jak w Estonii, czy na Litwie. A wiadomo jak
się tam skończyły te neoliberalne eksperymenty. A jeśli je zraelizuje to straci
władzę tak samo szybko, jak ją zyskał.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 16:51:53
Wszyscy wiedza ze Estonie i Litwe rozwalilo Euro. A jak wiadomo ujednolicanie
waluty pod sznurek to jest typowo neoliberalny pomysl.
daktyl  - re:   |16.09.2010 16:57:55
AndrzejRoztocki napisa?:
Wszyscy wiedza ze Estonie i Litwe rozwalilo Euro. A jak wiadomo
ujednolicanie waluty pod sznurek to jest typowo neoliberalny pomysl.


Według prawicy.
Zamorano   |21.09.2010 18:55:01
Gnębon męczennik… Śmiechu warta histeria. Fajnie gdyby prawoskrzydłowi z
Korwinlandii zaczęli wreszcie dyskutować na argumenty o faktach zamiast
mieszaniny inwektyw i apriorycznie założonych hipostaz (często ssanych z urban
legends). A już szczególnym przykładem hipokryzji jest kot w gołębniku, który
jako dyskutant absolutnie nie ma nic do zaoferowania czy to tutaj czy to blogu
Piotra Kuczyńskiego poza histerią i inwektywami (a Kuczyński pokazywał mu nawet
konkretne wyliczenia, za co kot w gołębniku zaczął jechać po Kuczyńskim, że niby
Kuczyński chce zabetonować szansę młodym progresją podatkową; co jes o tyle
kuriozalne, że akurat Kuczyński wpadał w trzeci próg). Ok. Wolno kotu w
gołębniku, ale w takich flejmach koleś nigdy nie używa argumentów jakichkolwiek.
Przy komentarzach pod newsem o Przewodniku po Szwecji przekroczył wszelkie
granice śmieszności swoimi postami bez cienia argumentu merytorycznego. Ot
troska o losy lewicy nowoczesnej. Śmiechu warte słabe trollowanie kolesi, którzy
całą wiedzę o świecie czerpią z felietonów Korwina i czasem mises.org..


@A
jeśli je zraelizuje to straci
władzę tak samo szybko, jak ją zyskał.

Ma
niestety jeden "atut", którym może brzydko grać - trauma Trianion.
Fidesz to jednak nie Jobbik i mam nadzieję, że nie przegnie.
AndrzejRoztocki   |21.09.2010 19:14:19
Jesli Kolega ma cos konkretnego do powiedzenia na temat na przyklad stopy
redystrybucji w Polsce to zapraszam do watku pod felietonem Nowaka. Zadalem tam
konkretne pytanie w oparciu o tekst Kowalika ale dotad zaden ze zwolennikow
budowy Szwecji w Polsce za pomoca wyduszania nowych podatkow sie nie odezwal.
Józef K   |21.09.2010 21:29:03
Panie Zamorano. Rozumiem, że ta banda kolesi, którzy są grupą histeryków to ja
także? Tak z ciekawości zapytam, bo jak mi ktoś o histerii mówi, to mnie to
zawsze ciekawi.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.42137 Seconds