|
Urszula Papajak, Krytyka Polityczna: Po wygranych w 2006 roku wyborach parlamentarnych, założona rok wcześniej przez Ariela Szarona Partia Kadimy, stworzyła koalicję rządową. Po wojnie w Libanie zakończonej w sierpniu 2006, rząd z Ehudem Olmertem na czele, drastycznie stracił poparcie społeczeństwa. Izraelczycy oskarżali rządzących o przesadną ugodowość i brak stanowczości w konflikcie z Palestyńczykami.
W lutym mają odbyć się następne wybory parlamentarne. W jakim stopniu rozgrywki między rządzącą koalicją, a opozycją w Izraelu wpłynęły na wybuch niepokojów w Strefie gazy właśnie teraz?
Prof. Janusz Danecki, arabista, UW: W ogromnym stopniu. Niepokoje, ostrzeliwania, strach przed Hamasem powodują, że Izraelczycy domagają się od władz stanowczych działań. Przed zbliżającymi się wyborami koalicja musiała przedsięwziąć stanowcze kroki, by nie utracić poparcia.
Ale wybory parlamentarne są dopiero w lutym. Czy to oznacza, że do tego czasu nic się nie zmieni?
Tak. I do tego czasu rząd nie może zmienić swojego stanowiska. Nie może zaprzestać działań, zawiesić broni. Byłoby to posunięcie bardzo niepopularne i w ten sposób koalicja rządząca odebrałaby sobie szansę wygrania wyborów, chyba, że Hamas ustąpiłby ze wszystkich żądań.
Czy Izrael jest częścią świata Zachodu?
My postrzegamy Izrael jako „Ich”, Palestyńczycy natomiast uważają, że to jest państwo zachodnie.
Abstrahując od tego, która koncepcja jest słuszna, czy Zachód nie powinien zareagować na od dawna przecież tlący się konflikt wcześniej?
Nie. Zachód nie mógł zrobić nic wcześniej. Przecież nie uznajemy Hamasu. A został on wybrany w demokratycznych wyborach [Hamas ma ponad połowę miejsc w parlamencie Autonomii Palestyńskiej]. Dla państw zachodnich to nielogiczna sytuacja. Jak możemy zrobić coś z kimś, kto dla nas nie istnieje?
Czy zabiegi dyplomatyczne państw europejskich pomogą w rozwiązaniu konfliktu. Jeśli tak, to w jakim stopniu?
Żadne mediacje nie spowodują nagłego zawieszenia broni, to oczywiste. Ale giną niewinni ludzie, brakuje jedzenia, prądu, paliwa. Jednym z najważniejszych efektów tych mediacji może być zwiększenie pomocy humanitarnej, a to w obecnej sytuacji jest niezmiernie ważne.
Jakiej reakcji państw w regionie można się teraz spodziewać?
Działania Hamasu są bardzo różnie oceniane w świecie arabskim. Syria będzie stanowczo krytykować postępowanie Izraela. Syryjczycy rozumieją niepokoje w Strefie Gazy jako atak na świat arabski. Sądzę, że rząd Libanu będzie w swych reakcjach ostrożniejszy, choć trzeba pamiętać o ogromnym wpływie Hezbollahu w tym kraju.
Czy rozwiązaniem obecnego problemu jest powstanie państwa palestyńskiego? Jak bardzo prawdopodobny jest taki scenariusz?
Jest bardzo prawdopodobny, ale w perspektywie dziesiątków lat. Powstanie nowego państwa to nie tylko efekt długich rozmów dyplomatycznych, to również pewien proces społeczny. Zmianie musi ulec przede wszystkim koncepcja państwa palestyńskiego. Dziś mamy dwie zbyt skrajne koncepcje, na bazie których nie sposób zbudować państwa. Z jednej strony postawa Hamasu, który nie uznaje Izraela ani koncepcji państwa palestyńskiego w okrojonym kształcie, z drugiej zaś nadto ugodowe stanowiska Mahmuda Abbasa.
Potrzebna jest koncepcja pośrednia. Znalezienie takiego złotego środka jest bardzo trudnym i przede wszystkim długotrwałym procesem.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...