NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Chwin: Żałoba nie stworzyła wspólnoty obywatelskiej |
|
|
Stefan Chwin w rozmowie z Katarzyną Fidos
|
|
24.04.2010 |
Katarzyna Fidos, Krytyka Polityczna: Minął tydzień żałoby narodowej. Jakie ten czas może przynieść zmiany w naszym społeczeństwie?
Stefan Chwin*: Wszystkie tego typu pytania nie biorą pod uwagę, jak bardzo polskie społeczeństwo jest zróżnicowane. Dopiero za jakiś czas dowiemy się, jak dalece dla różnych środowisk ten tydzień miał różne znaczenie. Z jednej strony na przykład sposób przeżywania żałoby charakterystyczny dla zwolenników obozu prezydenckiego, czyli stronników Prawa i Sprawiedliwości, z drugiej przedstawicieli lewicy, np. SLD. Różnice ujawniały się już w samym języku, w jakim wypowiadały się oba te środowiska. Jeszcze inaczej żałobę przeżywało środowisko Platformy Obywatelskiej, czyli prawica liberalna. To komentatorzy (telewizyjni i radiowi) odczuli silną potrzebę ujednolicenia obrazu i bardzo często w sprawozdaniach telewizyjnych czy radiowych na siłę sugerowali, że mamy do czynienia z podniosłą chwilą zupełnej narodowej jedności, to znaczy z żałobnym cudem, który ogarnął całą Polskę, łącząc wszystkich w jedną narodową rodzinę.
Czyli wydarzenie to nie ma szans w jednolity sposób zapisać się w świadomości Polaków?
Mógłbym zapytać: w jaki sposób to wydarzenie zapisze się w pani świadomości, a w jaki sposób w mojej? Jestem przekonany, że w obu przypadkach będzie ono wyglądać inaczej. Z rozmaitych powodów. Osobistych, religijnych, światopoglądowych, politycznych…
Mieliśmy zatem do czynienia z narzucaniem przez media homogenicznego obrazu doskonałego Polaka-patrioty…
Coś takiego próbowano robić. Ale osiągnięcie takiego celu jest zupełnie niemożliwe w aktualnej sytuacji Polski. Przede wszystkim ze względu na pluralizm środków masowego przekazu. Wystarczy przypomnieć sobie, jak relacjonowały te wydarzenia różne stacje telewizyjne: państwowe, w których wpływy PiS są znaczne, i inne, np. TVN. Niewątpliwie we wszystkich przekazach była pewna wspólna nuta. To była nuta szacunku, którą można uznać za skutek niepodpisanego, ale założonego przez wszystkich paktu nieporuszania drażliwych kwestii. To wystąpiło zarówno w mediach, jak i w świadomości ludzi, z którymi w tym czasie rozmawiałem. W związku z tym, że jesteśmy w przeważającej części społeczeństwem katolickim, bardzo silnie wpłynęły na nasze zachowania słowa, które występują w języku chrześcijańskich obrzędów żałobnych. Mam na myśli sformułowanie „świętej pamięci”. Jeśli „świętej”, to znaczy, że nie będziemy dotykać żadnych spraw, które poza tę pamięć wychodzą. Myślę, że głównie to łączyło wszystkich.
Daliśmy się zatem oszukać, że to czas idealny dla wspólnoty obywatelskiej?
Nie ujmowałbym tego w kategoriach oszustwa. Ale myślę, że nadzieja na ukonstytuowanie się wspólnoty obywatelskiej na fundamencie żałoby po śmierci głowy państwa jest dość utopijna. Żałoba narodowa przygasiła tylko na moment te ogniska, które palą się w nas od dawna i przypuszczam, że po jakimś czasie te ogniska wybuchną nawet ze zdwojoną siłą. Napięcia były obecne i ujawniły się np. w samym sposobie relacjonowania i komentowania wydarzeń na Wawelu czy w Warszawie. Komentatorzy rożnych opcji moralnych, społecznych czy politycznych rozmaicie rozkładali akcenty w swoich relacjach.
Czy sam fakt powstania takiego marzenia, może świadczyć o potrzebie jedności w społeczeństwie?
Marzenie takie uważam za wyraz pewnego sentymentalizmu, który trochę odbiega od ducha demokracji. Przypomnę rzecz oczywistą: demokracja polega na tym, że ludzie się ze sobą nie zgadzają i walczą o swoje racje w sposób, nazwijmy to, cywilizowany i pokojowy. Można mieć zastrzeżenia co do tego, że w Polsce politycy bronią swoich racji politycznych czy forsują się swoje racje polityczne w sposób niegrzeczny. Ale w moim przekonaniu to nie są wady naszego obecnego systemu politycznego, które miałyby go kompromitować. Wiem, że w innych krajach dochodzi do konfliktów znacznie ostrzejszych. Na przykład we włoskim parlamencie nawet rękoczyny nie wprowadzają opinii publicznej w osłupienie…
Czy podskórny mesjanizm, ujawniający się w wielu wypowiedziach podczas żałoby, jest trwałym nurtem polskiego życia zbiorowego?
Mesjanizmu polskiego nie ma i nie było. Mesjanizm był ideologią pewnej części polskiego społeczeństwa, ale były też środowiska, które przeciwko mesjanizmowi występowały i działo się to już w czasach romantyzmu. Przypomnę tu konflikt między Mickiewiczem i Norwidem, gdzie już w momencie narodzin mesjanizmu doszło do takiej konfrontacji. Ja nie umiem z taką łatwością, jak wiele osób w Polsce posługiwać się takimi pojęciami jak naród, świadomość narodowa, żałoba narodowa, wspólnota narodowa itd. To są pojęcia wzięte ze schematycznych lekcji języka polskiego poświęconych romantyzmowi.
Czy ci, którzy w czasie żałoby narodowej nie identyfikowali się z idealną wersją Polaka-patrioty, zostali automatycznie postawieni w roli wykluczonych?
Część ludzi traktowała swoją formę przeżywania żałoby jako formę jedyną i wyłączną i oni oczywiście wychodzili z założenia, że kto nie jest z nami w żałobie, ten jest przeciwko Polsce. To niewątpliwie wystąpiło. Pewna część polskiego społeczeństwa ma bardzo silne nastawienie narodowo-katolickie, i to ujawniło się kolejny raz między innymi podczas tych uroczystości. Ale mam wrażenie, że w polskim społeczeństwie występują też inne środowiska i inne nastroje, które także dały o sobie znać już w chwili, kiedy to społeczeństwo zdecydowało się w wolnych, demokratycznych wyborach odsunąć od władzy braci Kaczyńskich.
Jak można rozumieć konflikt, który wybuchł po kilku dniach? Konflikt o miejsce pochowania prezydenckiej pary?
Jeszcze nie wiemy wszystkiego o tym konflikcie. Właściwie wiemy o nim bardzo niewiele. Wiemy tylko, że miała miejsce demonstracja przed kurią krakowską i że niektórzy intelektualiści zgłaszali swoje wątpliwości w tej sprawie. Natomiast nie potrafię w tej chwili powiedzieć, w jakim stopniu polskie społeczeństwo było podzielone w związku z decyzją o pochowaniu prezydenckiej pary na Wawelu…
Czy pod wpływem takiego wydarzenia może dojść do zmiany sposobu uprawiania polityki w Polsce? Czy uniesienie żałobne może doprowadzić…
…nie widziałem żadnego ogólnonarodowego uniesienia, tylko uniesienie tych ludzi, których pokazywano w telewizji. Ciągle zapominamy, że naród polski liczy blisko 40 milionów obywateli i mało wiemy o sposobie myślenia większości z nich. Reakcje były podzielone. Niektóre bardzo stonowane, inne utrzymane w tonacji żałobnej rozpaczy. Myślę, że jeśli by mówić tu o jakimś wstrząsie, to raczej o wstrząsie egzystencjalnym, niż politycznym. Naród pod jednym względem się zjednoczył: nagle uświadomił sobie przerażająco bliskie sąsiedztwo śmierci. Że śmierć może w nas uderzyć w każdej chwili i nawet najlepiej chronione osoby w państwie nie są w stanie się przed nią zabezpieczyć. Że jeśli chodzi o śmierć, nie ma ludzi nietykalnych. Jeśli społeczność uświadamia sobie nagłą, przerażającą bliskość śmierci, jej bliskie sąsiedztwo, że może się ona zdarzyć w każdej chwili, to pojawia się oczywiście moment lęku i pragnienia bycia razem. Rozproszone społeczne „stado” skupia się w odruchu przerażenia. Przepełnione lękiem jednostki szukają ratunku w cieple tłumu. Ale nie sądzę, żeby to pragnienie bycia razem w chwili żałoby miało wpływ na sposób uprawiania polityki w państwie demokratycznym, gdzie cały czas istnieją wszystkie instytucjonalne struktury podziałów społecznych i prawdopodobnie dadzą one o sobie znać w kampanii wyborczej.
Niewątpliwie głównym problemem jest to, w jakim stopniu w polskiej świadomości utrzymują się i będą się utrzymywać nadal uformowane w wieku XIX wyobrażenia na temat tego, czym jest Polska. Jest sporo Polaków, dla których Polska jest nadal niewinnie ukrzyżowanym Chrystusem i w tym, co się wydarzyło pod Smoleńskiem, widzą oni kolejny cios w naszą polską, chrystusową niewinność. Powstaje pytanie, ilu Polaków tak myśli, ale do tego są potrzebne badania socjologiczne. W jakim stopniu wyobrażenia o Polsce wyprowadzone z mesjanizmu są własnością dużej liczby Polaków, to znaczy jak wielu z nas uważa, że wciąż jesteśmy narodem, który przeżywa swoja Golgotę i co jakiś czas spadają na nas straszne uderzenia losu? Zdumiewa mnie, że część młodych ludzi przejęła taki sposób myślenia, w tym sensie sposób przeżywania żałoby po śmierci Lecha Kaczyńskiego był w wielu przypadkach wielkim zwycięstwem polityki historycznej braci Kaczyńskich, bo wiele pojęć tej polityki pojawiło się w wypowiedziach na pogrzebach. Polityka historyczna, o której mówię, ma swoje dobre i złe strony. Młodzi ludzie na przykład nagle zaczęli mówić o Powstaniu Warszawskim, o którym dawniej mieli raczej mizerne pojęcie. Więc jakiś fragment polskiej pamięci został odbudowany. Inna sprawa, czy odbudowany w sposób niebudzący wątpliwości. Znam młodych ludzi, którzy właśnie pod wpływem polityki historycznej braci Kaczyńskich dzielą Polaków na prawdziwych i nie do końca prawdziwych. W tym sensie wizja polityki historycznej, którą zaproponowali bracia Kaczyńscy, dzieli polskie społeczeństwo, a nie łączy go. Ale znam też młodych ludzi, którzy są na tę politykę całkowicie uodpornieni. Na przykład w środowiskach lewicy budzi ona sprzeciw. To kolejny podział polskiego społeczeństwa. Jak się do tego wszystkiego dzisiaj odnosić? Należy przede wszystkim zachować równowagę ducha, co wcale nie jest łatwe. To znaczy raczej zachować dystans wobec takiej wizji zdarzeń, w której śmierć Lecha Kaczyńskiego jest drugim Katyniem, a także dobitnym, kolejnym potwierdzeniem mitu, że Polska jest wieczną ofiarą tajemniczego zła - cierpiącym niewinnie, po raz kolejny ukrzyżowanym Chrystusem Europy.Chwin: Żałoba nie stworzyła wspólnoty obywatelskiej
*Stefan Chwin - pisarz, eseista, historyk literatury, profesor na Uniwersytecie Gdańskim
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 25.04.2010 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...