Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bratkowska: Emocje pełne mediów Drukuj
Katarzyna Bratkowska* w rozmowie z Janem Smoleńskim   
22.04.2010
emocje-pelne-mediow-120.jpgJan Smoleński, Krytyka Polityczna: Jak uczniowie z liceum im. Jacka Kuronia  zareagowali na tragedię w Smoleńsku i ogłoszenie żałoby narodowej?

Katarzyna Bratkowska*: Może zacznę od tego, że u nas w szkole mieliśmy długą, co najmniej dwudniową debatę na temat tego, czy chcemy wieszać flagę, a jeśli tak, to jaką – biało czerwoną z czarną wstęgą czy czarną - i co to dla nas oznacza. Ta dyskusja wzięła się stąd, że wśród uczniów były różne, często przeciwstawne, potrzeby i opinie. Jedni chcieli dać wyraz żałobie czy solidarności w cierpieniu, inni z kolei nie chcieli dawać temu wyrazu w taki sposób, w jaki manifestował to cały kraj. Uważali, że to byłoby wejście w medialną, mainstreamową symbolikę, z którą się nie utożsamiali. Niektórych ta katastrofa dotknęła mocno i osobiście, innych nie. Ciekawe było to, że niektóre osoby bardzo przeżywające to, co się stało, nie chciały wieszać żadnych flag. Wśród zwolenników flagi były też osoby, które przeżywały to mniej prywatnie, ale uważały, że flagę należy wywiesić, bo identyfikują się z tym państwem.
Większość uczniów była wstrząśnięta katastrofą w Smoleńsku, ale byli i tacy, którzy czuli, że jest na nich wywierana straszliwa presja, żeby przeżywać ten dramat w określony sposób. W tych rozmowach – które nie dotyczyły tylko flagi, bo rozmawialiśmy też o tym, dlaczego mnie i innych ludzi tak poruszyła śmierć Gosiewskiego, Wassermana czy innych za życia nielubianych postaci - nic dla nikogo nie było oczywiste. Padały pytania, których nikt w mediach nie zadał, a które pewnie niejednej osobie cisnęły się na usta: np. dlaczego mam wywieszać flagę, skoro nie utożsamiam się z klasą polityczną, a co tydzień w wypadkach ginie więcej osób, o których nikt nie mówi.

Jak zwolennicy wywieszenia flagi tłumaczyli swoje stanowisko?

Bardzo różnie. Niektórzy mówili, że to sprawa wagi państwowej, a oni są Polakami, obywatelami tego państwa. Inni mówili, że gdyby zginęło stu górników, też byśmy powiesili flagę – im nie chodziło o to, że zginęła klasa polityczna, tylko o straszną śmierć 96 osób. Byli tacy, którzy odczuwali przywiązanie do konkretnych osób, które zginęły, dla nich to nie była żałoba ogólnonarodowa.
Podczas tej debaty każdy mógł zabrać głos – uczniowie na równi z nauczycielami. Właściwie w tych dyskusjach skanalizowały się emocje towarzyszące temu, co się stało. W końcu uznaliśmy, że musimy zrobić normalne, demokratyczne głosowanie, by nie narzucać odgórnie nikomu formy przeżywania tego, co się stało. W efekcie zawisła jednak tradycyjna biało-czerwona flaga z czarną wstęgą.

Uczniowie chodzili pod Pałac Prezydencki składać znicze i kwiaty?

Szkolnego wyjścia nie było, natomiast ci, którzy mieli taką potrzebę, szli prywatnie. Dzisiaj wdziałam naszych uczniów, którzy zerwali się z pierwszych lekcji, żeby marznąć przez trzy godziny na pogrzebie Izabeli Jarugi Nowackiej, a potem wrócili do szkoły.

Czy na czas żałoby zmieniła się atmosfera w szkole?

Jeśli poświęca się dwa dni na rozmowy, grupowe, i lekcyjne, na omówienie tego, co przeżywamy, dlaczego, jak, a nawet dlaczego nie przeżywamy, albo dlaczego inaczej niż większość – to znaczy, że temat jest istotny. Ale uważam, że tego, czego doświadczaliśmy wszyscy, nie da się oddzielić od medialnego przekazu. Dla mnie najważniejsze było to, żeby przeżywając coś, umieć to nazwać, zrozumieć i nie wypierając się swoich przeżyć, umieć zachować do nich krytyczny dystans. Właśnie dlatego, że – tak jak nieświadomość jest pełna pragnień innych – tak nasze najszczersze emocje są pełne mediów.

Czy w ciągu tego tygodnia zmieniały się nastroje wśród uczniów? Jak odebrali decyzję o pochowaniu małżeństwa Kaczyńskich na Wawelu?

Na ten temat z uczniami nie rozmawiałam zbyt wiele. Aplauzu dla tego pomysłu nie zauważyłam, ale nie zauważyłam też jakiegoś szalonego oburzenia. Wydaje mi się, że ta idea pojawiła się w momencie, kiedy większość była już dosyć zmęczona medialnym przekazem, i zaczęło dominować poczucie absurdu. Jeden dziwny pomysł więcej. Ale to mogą być bardzo subiektywne wrażenia.

Czy zgodnie z prośbą minister Katarzyny Hall poniedziałkowe lekcje w waszej szkole rozpoczynały się minutą ciszy?

To też właściwie głosowaliśmy. W takich relacjach, jakie panują między nauczycielami a uczniami w naszej szkole, wejście do klasy i oznajmienie, że musimy uczcić katastrofę minutą ciszy, jest trudne do wyobrażenia. Po wstępnej ogólnoszkolnej dyskusji na temat flagi pomilczeliśmy minutę, bo była na to zgoda.

Czy uczniowie wpisywali to wszystko w kontekst Katynia? W mediach dało się słyszeć, że tragedia w Smoleńsku to „drugi Katyń”.

Nie, medialnej retoryce „drugiego Katynia”. Chyba nikt nie dał się uwieść. Miałam poczucie, że nasi uczniowie reagują dużo dojrzalej niż mainstream. Oni są przyzwyczajeni do zadawania niewygodnych pytań. Nie są za to wdrożeni w tę politykę historyczna, która dominuje w Polsce, w podział na nasze ofiary i cudze, lepsze i gorsze, świętsze i nieważne.

Czy wywieszenie flagi było dobrą decyzją? Czy ktoś protestował przeciwko niej?

Były opinie, że głosowanie w tej sprawie jest bez sensu, bo większość narzuca mniejszości formę przeżywania żałoby. Dla mnie to były szalenie interesujące uwagi, bo mówiły o tym, że nie zawsze należy mechanicznie ufać procedurom. I że są sytuacje, w których głosowanie nie musi być najlepszą i jedyną procedurą. Być może należałoby wybrać inną formę dojścia do porozumienia, w której zapewnilibyśmy maksymalny komfort jak największej grupy przy najmniejszym dyskomforcie jak najmniejszej grupy. Ale uzyskanie takiego efektu zajęłoby nam pewnie dwa miesiące, a nie dwa dni, a szkoła jednak musi działać. 
Myślę więc, że to była dobra decyzja, nie ze względu na wynik głosowania, ale dlatego, że była demokratyczna i poprzedzona gorącą dyskusją, sporami, w których nikt nie bał się zabrać głosu. Oczywiście mieliśmy świadomość, że głosując, możemy zostać przegłosowani, a niezadowalający wynik trzeba będzie zaakceptować. O tym też rozmawialiśmy. W efekcie flaga zawisła, i nie doszło do kłótni i rozłamów. 


*Katarzyna Bratkowska – działaczka na rzecz praw kobiet i praw pracowniczych, wykładowczyni w Wyższej Szkole Dziennikarstwa i Gender Studies jest nauczycielką polskiego i wychowawczynią w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia w Warszawie.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84620 Seconds