|
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Kilka tygodni temu żołnierze izraelscy zatrzymali Flotyllę Wolności. Jak wpłynęło to na klimat polityczny w Izraelu?
Prof. Shlomo Avineri*: Trzeba zacząć od początku, czyli od Hamasu. W 2007 roku w wyniku krwawych walk Hamas obalił prawomocne władze Autonomii Palestyńskiej, która kontrolowała Strefę Gazy od czasu porozumień z Oslo.
Hamas przecież wygrał wybory na terytoriach palestyńskich.
W 2006 roku Hamas wygrał wybory zgodnie z prawem. Ale następnie rząd Hamasu, ustanowiony w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, został rozwiązany przez prezydenta Autonomii Mahmuda Abbasa. Hamas, mający dużo większe poparcie w Gazie niż na Zachodnim Brzegu, nie zaakceptował tej decyzji i zorganizował zamach stanu. Mamy więc do czynienia z nieprawomocnym rządem, podobnym do nieprawomocnej Tureckiej Republiki Cypru Północnego. To po pierwsze. A po drugie Izrael i Egipt zawarły porozumienie, poparte zresztą przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone, że Hamas powinien być izolowany dopóki nie uzna Izraela, dopóki nie zaakceptuje porozumień zawartych przez Izrael i władze Autonomii Palestyńskiej i nie zrezygnuje z przemocy i aktów terrorystycznych wobec Izraela. I z tego powodu obowiązuje zakaz wwożenia materiałów wojskowych do Strefy Gazy. Izrael i Egipt – państwa graniczące z Gazą – kontrolują to, co jest wwożone na to terytorium.
To jest kontekst, w którym doszło do zatrzymania statków Flotylli Wolności. Mieliśmy do czynienia z próbą złamania blokady Gazy przez islamistyczną organizację turecką. Flotylla wiedziała, że zostanie powstrzymana i tak się stało. Oczywiście sposób zatrzymania Flotylli i to, że w trakcie akcji zginęli ludzie, wywołuje uzasadnioną krytykę na świecie i w samym Izraelu.
W skład Flotylli wchodzili nie tylko przedstawiciele organizacji islamistycznej, ale też działacze na rzecz pokoju.
To prawda. Ale Flotylla została zorganizowana i opłacona przez tę islamistyczną organizację. Krytyka Izraela jest uzasadniona i sam podzielam część tej krytyki, ale trzeba zrozumieć, kto co robił i jakie cele mu przyświecały. W tym przypadku chodziło o prowokację.
To jaka krytyka jest uzasadniona?
W Izraelu toczy się duża debata nad tym, w jaki sposób powstrzymać próby złamania blokady Strefy Gazy. I krytyka sposobu przeprowadzenia akcji jest słuszna, ale nie ma związku z samą prowokacją. Przywiezienie pomocy humanitarnej do Gazy to jedno. Statek z 600 osobami na pokładzie, z których część używa przemocy wobec Izraelskich żołnierzy – to jest prowokacja. Efekt tego wszystkiego jest tragiczny, ale osoby organizujące prowokację ponoszą moralną odpowiedzialność za jej efekty. Większość Izraelczyków uważa, że rząd Netaniahu popełnił błąd i dał się wciągnąć w pułapkę zastawioną przez tureckich islamistów.
Czy incydent nie popsuje relacji z Turcją? To był chyba ważny sojusznik Izraela.
Relacje z Turcją z ewidentnie w kryzysie. A to zajście tylko ten kryzys pogłębiło, jednak to nie ono jest jego źródłem. Obecnie tureckiemu rządowi przewodzi umiarkowana partia islamska wybrana przez obywateli Turcji, o której nic krytycznego nie mogę powiedzieć. Jednak w ostatnich miesiącach działania Turcji na scenie międzynarodowej stały się problematyczne. Turcja zbliżyła się do Iranu, co niepokoi nie tylko Izrael, ale też Egipt i Arabie Saudyjską. Oś turecko-irańska byłaby zagrożeniem dla stabilności całego Bliskiego Wschodu.
Po akcji izraelskiej armii światowa opinia publiczna była oburzona. Akcja Izraela może doprowadzić do zwiększenia sympatii dla Hamasu.
Oburzenie nie zawsze jest słuszne. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z kontekstu. Zatrzymanie Flotylli dało dodatkowe argumenty tym, którzy i tak byli propalestyńscy. Część krytyków to liberałowie zatroskani o prawa człowieka, którzy niestety nie wiedzą, o czym mówią. Codziennie dziesiątki ciężarówek z jedzeniem wjeżdżają do Gazy. Blokada dotyczy tylko materiałów wojskowych. I żeby móc tę blokadę egzekwować – przypomnę, blokadę wspartą przez Egipt, Unię Europejską i Stany Zjednoczone – Izrael musi kontrolować to, co do Gazy wjeżdża.
Bądźmy realistami – Izrael zawsze będzie krytykowany. Jeśli krytyka wynika z wiedzy, to jest ona uzasadniona, natomiast jeśli jest wynikiem ignorancji, to jest to smutne. Niezależnie od oceny powstrzymania Flotylli, musimy pamiętać, czym jest Hamas. Hamas jest organizacją terrorystyczną będącą w stanie wojny domowej z władzami Autonomii Palestyńskiej. Ludzie powinni przeczytać choćby deklarację Hamasu. Rozdział 22 mówi, że Żydzi – nie Izraelczycy, ale Żydzi – wraz z masonami są odpowiedzialni za rewolucje francuską i bolszewicką oraz za obydwie wojny światowe. Organizatorzy Flotylli, islamistyczna organizacja z Turcji, jeszcze przed wypłynięciem, otwarcie poparli Hamas i islamski fundamentalizm przeciwko Izraelowi – nie przeciwko blokadzie, nie chodziło o kwestie humanitarne – i przeciwko władzom Autonomii Palestyńskiej. Sytuacja jest bardzo skomplikowana, nie mówię, że Izrael ma w stu procentach rację, ale należy wiedzieć, czym jest Hamas.
Na czym polegają te komplikacje?
Izrael i Egipt z jednej strony oraz władze Autonomii Palestyńskiej z drugiej, przy mediacji Stanów Zjednoczonych, starały się prowadzić negocjacje i osiągnąć porozumienie. Z wielu powodów jest trudne, m. in. ze względu na pozycje, jakie w tym sporze zajmują strony izraelska i palestyńska. Ale poza tym mamy nieprawomocny podmiot, jakim jest rząd Hamasu w Gazie, który nie tylko nie uznaje Izraela, ale też nie uznaje władz Autonomii Palestyńskiej. Więc jeśli istnieją jakieś szanse na porozumienie na Bliskim Wschodzie, to po pierwsze powinien powstać prawomocny podmiot palestyński, który mówiłby w imieniu wszystkich Palestyńczyków, tych z Zachodniego Brzegu i tych z Gazy. W ostatnich trzech latach działo się coś odwrotnego. Żeby to zrozumieć, trzeba przede wszystkim pamiętać, że rząd Hamasu jest nieprawomocny. Teraz właściwie największym wrogiem władz Autonomii nie jest Izrael tylko Hamas. Incydent z łodzią z pewnością nie pomoże w naprawieniu relacji izraelsko-palestyńskich, ale myślę, że w końcu dojdzie do negocjacji. Jednak Hamas to nie Fatah, z którego wywodzą się obecne władze Autonomii Palestyńskiej, i na tym polega tragedia. Bo nawet jeśli dojdzie do podpisania jakichś porozumień pomiędzy Izraelem i władzami Autonomii, to tak długo, jak Hamas rządzi w Gazie, rozwiązanie problemu będzie szalenie trudne. A negocjacje z Hamasem są niemożliwe dopóki Hamas nie uznaje Izraela.
*Shlomo Avineri – profesor nauk politycznych i dyrektor Instytutu Studiów Europejskich na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Laureat wielu nagród za badania w dziedzinie nauk politycznych, zwłaszcza nad myślą Hegla. Po polsku wyszła jego książka Hegla teoria nowoczesnego państwa.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...