|
Cezary Michalski, Krytyka Polityczna: SLD jest w rozsypce, korzystając z powyborczego szoku, władzę w klubie przejął Leszek Miller. W tej sytuacji po elektorat i aparat SLD sięga Palikot, a Platforma już wcześniej zapraszała do siebie rozpoznawalne postacie lewicy. Jakie argumenty przemawiałyby za tym, żeby lewicowy czy centrolewicowy wyborca szedł nie do Palikota, ale raczej pana śladem?
Bartosz Arłukowicz: To, co się dzieje, nawet nie z lewicą, ale z SLD, to efekt wieloletniej błędnej politycznej strategii kierownictwa tej partii. Od samego początku byłem zwolennikiem budowy bardzo szerokiego środowiska lewicowego, lewicy społecznej, dopraszania nowych ludzi, nowych idei i nowych środowisk.
Jak w niedawnej propozycji Aleksandra Kwaśniewskiego?
Wiele razy rozmawiałem o tym z prezydentem Kwaśniewskim. Całkowicie tę propozycję popierałem, chciałem działać na rzecz jej realizacji. Tylko w otwartości, w poszerzeniu lewicy „partyjnej” o środowiska niezwiązane z partiami politycznymi, trzymające się na dystans wobec często zużytych partyjnych liderów widziałem szanse na odbudowę lewicy w Polsce. Trzeba było wcześniej zaprosić do współpracy takie środowiska jak np. „Krytyka Polityczna”, której dystans wobec sporów personalnych w SLD doskonale rozumiałem. To jest miejsce, gdzie powstaje wiele ciekawych lewicowych diagnoz, a ta instytucja uwikłana w walki personalne też by uległa zużyciu.
Jak pan teraz ocenia szanse realizacji tego pomysłu?
Okazuje się, że nie minęły jeszcze dwa tygodnie od katastrofalnego wyniku SLD, a już rozpoczęła się walka, w której na razie sukcesy odnoszą zwolennicy zamknięcia się Sojuszu. To jest droga donikąd. Jeśli celem miałoby być stworzenie szerokiego frontu centrolewicowego – to nie tędy droga.
Gdyby jednak taki szeroki front lewicy powstał, włączyłby się pan do niego, czy pozostał w PO?
Ja zajmuję się dzisiaj tworzeniem środowiska o centrolewicowej wrażliwości społecznej w Platformie i wokół Platformy. Staramy się zachęcić do współpracy wszystkich ludzi znanych z kompetencji, umiejętności współdziałania, zdolności do kompromisu. Przyglądam się temu, co dzieje się po lewej stronie sceny politycznej, i szkoda, po prostu szkoda mi na to patrzeć. To jest blokowanie i marnowanie potencjału, jaki lewicowi wyborcy w Polsce mają. Teraz Palikot czuje się wzmocniony wynikiem wyborczym i będzie walczył o przywództwo na własnych warunkach. Podstawową przyczyną tego, co się dzisiaj dzieje w SLD, jest ciągłe podgrzewanie historycznych sporów.
Z okresu PZPR i „Solidarności”?
Również, ale także wszystkich podziałów późniejszych, personalnych sporów pomiędzy poszczególnymi środowiskami, poszczególnymi liderami, z okresu „afery Rywina”, z okresu późniejszego rozłamu w SLD. To sprawia, że ta formacja nie tylko nie ma możliwości przyciągania szerszych i bardziej współczesnych środowisk lewicowych, ale jest za każdym razem całkowicie sparaliżowana przez konflikty wewnętrzne. Ja obserwowałem to wystarczająco długo, żeby nabrać wątpliwości, czy przy obecnej formule SLD w ogóle jest z tego jakieś wyjście.
Czy Janusza Palikota uważa pan za człowieka zdolnego do budowy skutecznego centrolewu?
On zmontował swój ruch dość chaotycznie. Wykorzystał błędy popełnione przez kierownictwo Sojuszu, żeby odebrać SLD takie znane postaci, jak Wanda Nowicka czy Robert Biedroń, ale poza tym kształt jego ruchu, a nawet jego klubu parlamentarnego, to niewiadoma. Poza tym sam Janusz Palikot ogranicza „myślenie lewicowe” swojej partii. Nie uda się budować państwa wrażliwości spolecznej, tylko i wyłącznie prowadząc antyklerykalną krucjatę.
A propozycje, co najmniej centrolewicowe, które Ruch Palikota przedstawił w obszarze aktywności państwa w gospodarce, odbudowy spółdzielczości na wsi, osłony najbiedniejszych, budownictwa czynszowego?
Nie mam pewności, że on to traktuje poważnie, a nie tylko jako doraźny polityczny instrument. Poza tym, jest w jego ruchu wielu drobnych i średnich biznesmenów, którzy o żadnych lewicowych propozycjach społecznych czy ekonomicznych nie chcą słyszeć.
Co jest złego w „krucjacie” na rzecz świeckiego państwa?
Ja też jestem za realizacją w Polsce zasady świeckiego państwa, w takim państwie chciałbym żyć, ale dla mnie lewicowość to przede wszystkim pewien zestaw wartości społecznych. Warunki bezpiecznego funkcjonowania dla słabszych, modernizacja i postęp, ale przy jak najniższych kosztach społecznych. Wiemy, gdzie Palikot był jeszcze parę lat temu, co mówił o krzyżu w Sejmie. I teraz ustawianie się przez niego w pozycji pierwszego antyklerykała RP tylko dlatego, że coś ponoć zrozumiał 10 kwietnia 2010, to żadna gwarancja jego wiarygodności.
Zagłosowałby pan za usunięciem krzyża z Sejmu?
Osobiście nie powiesiłbym krzyża w sali plenarnej, aczkolwiek nie uważam, że polski Sejm powinien rozpoczynać prace kolejnej kadencji akurat od sporu o krzyż. Mamy wokół siebie Europę pogrążoną w kryzysie, stoimy przed wyzwaniami ekonomicznymi, mamy „marsze oburzonych”, mamy pogarszającą się sytuację społeczną – i to powinno wyznaczać nasze priorytety. A przede wszystkim, konieczność przedstawienia kompletnego programu polityki społecznej. Przeformułowanie polityki społecznej z łagodzenia deficytów społecznych na profilaktykę, zapobieganie tworzeniu się całych obszarów społecznego wykluczenia. To są prawdziwe wyzwania, co nie znaczy, że postulat świeckiego państwa nie jest dla mnie ważny, nawet jeśli sam nie będę wchodził na drabinę.
A jeśli to nie będzie drabina, tylko uchwała sejmowa?
Jak będzie uchwała, zapoznam się z jej treścią. Na razie nie ma uchwały, są tylko szumne zapowiedzi.
Pan rok temu był pan w SLD, teraz dostał się pan do Sejmu z list Platformy, jak by pan przekonywał wyborców lewicy do słuszności swojego wyboru? Do poparcia partii, która zbudowana jest także z Gowina, Niesiołowskiego, Radziszewskiej? W oparciu o jakie siły polityczne w takiej partii człowiek lewicy może przeprowadzić swój program?
Ja wolę skutecznie wprowadzać w życie konkretne projekty łagodzące społeczne koszty przemian gospodarczych, likwidujące społeczne wykluczenie albo przynajmniej łagodzące jego konsekwencje, niż uczestniczyć w ciągłej akademickiej dyskusji – dodatkowo rozgrzewanej personalnym partyjnym sporem – o wartościach lewicowych. W SLD przez ostatnie lata toczono nieustający spór o to, jak bardzo lewicowe ma być państwo, jednocześnie tracąc jakikolwiek wpływ na kształt i działania tego państwa. Dzisiaj cieszę się tym, że mogę przy pomocy instytucji państwowych podejmować praktyczne działania wspomagające np. opiekę biedniejszych rodziców nad dziećmi niepełnosprawnymi.
Ja nie pytam o pana stanowisko w sporze ideologicznym, bo przechodząc na stronę partii władzy nie przekona pan nikogo hasłami. Pytam, jakimi praktycznymi działaniami i propozycjami w takich obszarach jak system podatkowy, służba zdrowia, ubezpieczenia społeczne – chce pan lewicowych wyborców przekonać? Jakie cele tutaj pan sobie postawił? I które z nich może pan w PO przeprowadzić?
W Platformie Obywatelskiej kształtuje się grupa ludzi o dużej wrażliwości społecznej, świadomych konieczności budowy w Polsce sprawiedliwych i nowoczesnych relacji społecznych. Wielu z nas przychodzi z różnych środowisk lewicowych. Nie wszyscy wchodzą nawet do PO – ja sam nie jestem jeszcze członkiem Platformy. Ale wszyscy przyjęliśmy propozycję wspólnego budowania państwa przy założeniu realizowania centrolewicowych wartości. Jesteśmy tu dlatego, że tylko w ten sposób mamy możliwość praktycznego realizowania własnych poglądów, może nie wszystkich – na pewno trzeba szukać kompromisu – ale przynajmniej części. Nie widzę możliwości, żeby dzisiaj postulaty, o których mówi np. Katarzyna Piekarska – którą bardzo szanuję i ze znaczną częścią jej postulatów się zgadzam – można było realizować w SLD. Bo w konsekwencji błędów popełnionych przez kierownictwo SLD Katarzyna Piekarska możliwość praktycznej realizacji swoich postulatów straciła.
A pan ją posiada? Jakie dowody na to mógłby pan przedstawić?
Wokół PO budujemy wspólnie politykę pomocy niepełnosprawnym, społecznie wykluczonym, bierzemy udział w toczącej się w Platformie dyskusji o kształcie redystrybucji, o modelu ubezpieczeń społecznych. Cóż to jest innego, jak nie praktyczna realizacja lewicowych postulatów wrażliwości społecznej?
Jakie postulaty udało się wam przeforsować i będą realizowane przez nowy rząd w obszarze służby zdrowia, ubezpieczeń społecznych, podatków, in vitro, aborcji?
Założenia programowe przedstawi premier Donald Tusk w swoim exposé.
Ja nie pytam ani o obsadę ministerstw, ani o sformułowania z exposé. Pytam o programowe ambicje tych ludzi centrolewicy, którzy przyjęli zaproszenie Donalda Tuska i znaleźli się w Platformie Obywatelskiej.
Podkreślam raz jeszcze, że priorytety nowego rządu przedstawi w swoim sejmowym exposé Donald Tusk. Proszę uzbroić się w cierpliwość. Ale zapewniam pana, że ludzie o lewicowej wrażliwości społecznej w Platformie i wokół Platformy w formułowaniu tych priorytetów uczestniczą.
Czytaj też:
Aleksander Smolar, Antyklerykalizm to za mało
Janusz Palikot, Nazwę i program możemy zmienić na bardziej lewicowe
Włodzimierz Cimoszewicz: Nauczmy się ufać, ale nie Palikotowi
Leszek Miller: Siły ugrupowania nie można odbudować na kolanach
W najbliższych dniach zapraszamy do lektury powyborczych rozmów o przyszłości lewicy, m.in. z Agnieszką Graff, Anną Grodzką, Ryszardem Kaliszem, Aleksandrem Kwaśniewskim, Wandą Nowicką, Kazimierą Szczuką.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...