NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiedemann: Pokaz mody kościelnej i militarnej Drukuj
Z Adamem Wiedemannem rozmawia Jaś Kapela   
23.04.2010
Jaś Kapela: Jesteś w Polsce od soboty, gdy rozbił się samolot? Jak ci się podoba ten czas?

Adam Wiedemann: Nie ma tu nic do podobania się. Moją pierwszą reakcją po usłyszeniu wiadomości o tej katastrofie było uczucie wstydu. I to się tylko stopniowo pogłębia.

Kiedy się dowiedziałeś o katastrofie pod Smoleńskiem? Co sobie pomyślałeś?


Obudził mnie telefon Sergiusza Kowalskiego. Ja jeszcze kompletnie zaspany, a Sergiusz opowiada o jakimś wydarzeniu baśniowym, z dziedziny fantastyki, jak z powieści jakiegoś Ziemkiewicza. Pomyślałem: no to mamy kolejną przygodę narodu polskiego. I: znowu świat się dowie, jakie z nas niedorajdy.

A dlaczego Twój wstyd się pogłębia?

No cóż, najpierw to była kwestia czysto techniczna, organizacyjna, że wszystkie te szychy leciały jednym samolotem. Potem doszły komentarze, zresztą zwłaszcza niestety biskupów. Ten absurdalny, pośpieszny pogrzeb na Wawelu przy jednoczesnym zatajaniu zawartości czarnych skrzynek (znów nie radzimy sobie z prawdą, trzeba ją będzie odpowiednio spreparować – stawiam na to, że wygra wersja o pilocie, który chciał popełnić spektakularne samobójstwo w dobrym towarzystwie). No i na koniec reakcje „poetyckie”.

Czyli rozumiem, że czytałeś wiersze Wencla i Rymkiewicza? Co sądzisz o tego rodzaju twórczości?

Zapomniałeś o Babuchowskim, he he. Myślę, że odpowiedź będzie oczywista, są to utwory okolicznościowe od razu tak spreparowane, by przedostać się do podręczników, zresztą paradoksalnie spełniające postulat zaangażowania poezji wysuwany przez środowisko Krytyki Politycznej. Nic tu nie zaskakuje, wypadek lotniczy wynikający prawdopodobnie z czyjejś dezynwoltury natychmiast zostaje „pokryty” przez pseudoromantyczną retorykę z jej płytką antyrosyjskością, przekonaniem o konsolidującym sensie krwawych ofiar, no i wizją spełnienia Bożego planu, zgodnie z sugestią kardynała Dziwisza, by Bóg potraktował tę tragedię jako powtórzenie ofiary Chrystusowej. Te wiersze świetnie wpisują się w proces mitologizacji, jaki ma miejsce prawie we wszystkich mediach.

Celowo pominąłem Babuchowskiego, bo nie sądzę, żeby czytelnicy Krytyki musieli wiedzieć, kto to taki. Ale rzeczywiście. On też napisał wierszyk. A co jest złego w mitologizacji? Czy nie żyjemy w świecie mitów? Jakoś nie podejrzewałbym cię o obronę racjonalizmu.

Celowo wspomniałem o Babuchowskim, bo on jeszcze z trojga złego najlepszy, stworzył ciekawą wizję rodem z Matrixa – nawet i grafomania bywa stopniowalna. To ciekawe i symptomatyczne, że dla poetów prawicowych całe to wydarzenie jest w gruncie rzeczy korzystne, ma swój głęboki sens, wpisuje się w dostępną im myślowo strukturę i w sam raz uaktywnia ich możliwości warsztatowe. Podczas gdy dla mnie jest to wydarzenie równie głupie, jak głupie są i będą jego konsekwencje. W świecie mitów może i żyjemy, ale nawet mity robione są z różnych materii, tutaj w grę wchodzi materia nader wątpliwej jakości, nie podoba mi się budowanie tożsamości narodowej na zbrodni, jaką było powstanie warszawskie, ani na przypadkowej śmierci kilkudziesięciorga osób pod Smoleńskiem. Tu rzeczywiście wychodzi ze mnie racjonalista, a nawet pozytywista.

Czy lubisz uroczystości? Doceniasz zbiorowe wzruszenia? Potrafisz je przeżywać?


Nie, absolutnie. Jest mi to obojętne. Oczywiście, jestem w stanie zrozumieć ludzi, dla których pokłon przed trumną Kaczyńskiego był formą osobistego udziału w Historii – takie możliwości nie zdarzają się zbyt często. Ale nie wierzę w żal, w tę tłumną rozpacz. To raczej forma niezdrowej ekscytacji nadzwyczajnością.

Z tego, co wiem, wierzysz w Boga i chyba nawet uważasz się za katolika? Jak to możliwe? Wydaję mi się, że światopogląd, jaki można wyczytać z twoje twórczości, nijak się nie ma do tego, co uważamy za katolicyzm.

Cóż, sam nie wiem, jak to możliwe, prawdopodobnie jest to rodzaj cudu (o, właśnie wiatr przewrócił słup ogłoszeniowy! na moich oczach). No więc tak, jestem katolikiem, choć raczej uważam się za chrześcijańskiego materialistę (co wyjaśniam w jakimś innym wywiadzie). Kościół Katolicki jest, jak każdy inny Kościół, obiadem z wielu dań, pośród których są też trujące, trzeba umieć wybrać. Może ma w tym swój udział kampowy aspekt katolicyzmu, ale też jego intelektualne aspekty są dla mnie atrakcyjne. Nie znam osobiście zbyt wielu księży (i często ich wypowiedzi przyprawiają mnie o ból głowy), ale przyjaźnię się z księdzem Andrzejem Lutrem i prawdę mówiąc nie ma między nami zbyt wielu ideologicznych różnic, mimo że czasami ostro się spieramy. Ważne jest też dla mnie świadectwo wiary Moniki Szewc, ex-dominikanki i mojej dobrej koleżanki, która zdecydowała się opuścić klasztor, ale jednak pozostała w Kościele. Mam dużo sympatii do obecnego papieża. I tak dalej. Wiara jest przygodowa, ateizm jest nudny.

Czy potrafisz sobie wyobrazić, że taka żałoba w Polsce wyglądałaby inaczej? Bez tego medialnego i politycznego festiwalu hucpy i hipokryzji. A jeśli tak, to jak?

Taka żałoba wyglądałaby inaczej w każdym kraju. W Polsce musiała tak. To kwestia naszej obrzędowości, silnej tradycji, bo do żałób narodowych jesteśmy przyzwyczajeni. I tak poszło to zdumiewająco gładko, bez ekscesów i nawet dosyć skromnie, spodziewałem się gorszych okropności. Żałoba ma to do siebie, że jest pokazem mody kościelnej i militarnej, prowokuje też do wypowiadania chwytliwych zdań, które są potem „spontanicznie” i „od serca” powtarzane. Nie mówię, że społeczeństwo „zdało egzamin z żałoby”, to raczej ona została skrojona na jego potrzeby, no i nie zawiodła ich, dostarczyła odpowiednich wzruszeń i atrakcji. Kto chciał, mógł się modlić przed ołtarzem „stu męczenników polskich”, a kto inny mógł w domu podumać nad losem tych paru osób dobrych i niewinnych, które tam leciały.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82670 Seconds