Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Zmienić strategię wobec Afganistanu |
|
|
Krzysztof Liedel w rozmowie z Janem Smoleńskim
|
|
24.09.2009 |
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Niedawno „The Washington Post” ujawnił raport, w którym jeden z amerykańskich generałów domaga się zwiększenia liczebności wojsk zachodnich w Afganistanie. Wczorajsza „Polska The Times” opublikowała artykuł o tym, że rząd polski chce wysłać do Afganistanu kolejnych 200 żołnierzy. Czy to ma sens?
Krzysztof Liedel, Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas: W mojej ocenie kolejne zwiększanie liczebności kontyngentu, niezależnie czy polskiego, czy amerykańskiego, bez zmiany strategii zapanowania nad tym, co się dzieje w Afganistanie, nie ma większego sensu. NATO-wscy wojskowi powinni najpierw zastanowić się nad strategią dla kraju, a potem podjąć decyzję, czy, a jeśli tak, to kogo, tam wysłać. Amerykańscy generałowie już od jakiegoś czasu postulują zwiększenie kontyngentu, ale raczej w zakresie żołnierzy rozpoznania, zwiadu, wywiadu i wsparcia technicznego.
Wysyłanie kolejnych żołnierzy do walki obecnie na niewiele się zda. Ataki na polskich żołnierzy mają w większości przypadków charakter terrorystyczny, wobec których niewiele zależy od liczebności wojsk, a więcej od umiejętności i możliwość zapobieżenia takim atakom.
Jaka pańskim zdaniem powinna być strategia w Afganistanie i co jest celem w tej wojnie?
Jestem w stanie się zgodzić, że zaraz po 11 września celem było odsunięcie fundamentalistów islamskich od władzy, by w ten sposób zlikwidować zaplecze logistyczne i finansowe dla organizacji terrorystycznych, takich jak Al-Kaida. Dziś cele powinny być inne. Wydaje mi się, że dzisiaj strategia powinna polegać przede wszystkim na wykreowaniu określonej siły politycznej w Afganistanie, udzielenia jej wsparcia militarnego, finansowego, politycznego, gospodarczego i doprowadzenie do tego, żeby rywalizacja o władzę w Afganistanie odbywała się pomiędzy Afgańczykami. Miejscowa władza musiałaby być też na tyle silna, żeby nie pozwalała talibom na dojście do władzy. Wydaje mi się, że zmiany w strategii amerykańskiej, czyli przeniesienie akcentów z aspektów wyłącznie militarnych również na płaszczyzny polityczną i gospodarcza, byłyby dobrym krokiem w stronę znalezienia rozwiązania dla Afganistanu.
Sowieci byli w Afganistanie przez 9 lat. Wojska zachodnie są od 8. Kiedy powinniśmy wyjść z Afganistanu?
Jestem przeciwnikiem podejmowania decyzji o wyjściu z Afganistanu pod wpływem przykrych wydarzeń, np. kolejnych śmiertelnych zamachów na Polaków. To musi być część zaplanowanej strategii. Uważam, że jeśli NATO nie wypracuje nowej strategii dla Afganistanu, to nie ma co tam stacjonować.
Wielu Afgańczyków popiera talibów, dlatego, że dzięki ich działalności, m.in. handlowi narkotykami, mogło zdobyć środki na przeżycie. W Iraku sprawdziła się taktyka „opłacania” członków antyamerykańskich milicji, by nie atakowali Amerykanów. Czemu nikt nie stosuje podobnych rozwiązań w Afganistanie?
Wydaje mi się, że bardzo trudno jest porównywać obie sytuacje, ale rzeczywiście najważniejsze dziś w Afganistanie jest, by talibowie nie mieli możliwości zdobywania sympatii lokalnych społeczności. Talibowie robią to wielotorowo: z jednej strony dają ludziom zajęcie i utrzymanie, z drugiej utrzymują porządek i gwarantują spokój, niektórych przekupują, by atakowali bazy, i wreszcie zastraszają ludzi. Ataki na nowe szkoły i budynki administracji mają pokazać, że niemożliwe jest zbudowanie stabilnego społeczeństwa.
Płacenie Afgańczykom mogłoby być pewnym rozwiązaniem, ale jedynie na krótką metę. Po pierwsze nie należy zapominać, że talibowie też mają pieniądze, a ludzie przyzwyczajeni do takiego rodzaju przekupstwa, mogliby wykonywać polecenia tego, kto zapłaci więcej. Po drugie, dlatego, że zdobywałoby to przychylność dla zachodnich wojsk, ale nie tworzyłoby siły politycznej, która po wojskach zachodnich mogłaby się zająć Afganistanem.
Krzysztof Liedel - dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem, były Naczelnik Wydziału ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Terrorystycznym w MSWiA, redaktor naczelny pisma „Terroryzm: zagrożenia - prewencja - przeciwdziałanie”. www.liedel.pl
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.09.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...