Nowość w sklepie kp
Komentarze
CYTAT DNIA
Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
|
|
Zdrowie reprodukcyjne w Polsce |
|
|
Wanda Nowicka w rozmowie z Janem Smoleńskim
|
|
20.10.2009 |
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Guttmacher Institute niedawno opublikował raport o stanie praw reprodukcyjnych na świecie. Polska jest jednym z trzech krajów na świecie, obok Salwadoru i Nikaragui, które w ostatnim czasie zaostrzyły ustawę antyaborcyjną. Raport pokazuje, że delegalizacja aborcji nie wpływa na ilość wykonywanych zabiegów, aborcja schodzi po prostu do podziemia. Skala podziemia aborcyjnego w Polsce to między 100 a 200 tys. rocznie. Kto zyskuje na takiej absurdalnej sytuacji, przecież nie kobiety?
Wanda Nowicka, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: Ciężko mówić w tym przypadku o czyimkolwiek zysku. Oczywiście na podziemiu aborcyjnym zarabiają lekarze, którzy przeprowadzają zabiegi. Wydaje mi się, że na takich rozwiązaniach prawnych, jakie mamy w Polsce, tracą wszyscy. Kobiety w sposób najbardziej oczywisty, bo w przypadku niechcianej (z różnych powodów) ciąży są zmuszone do popełnienia przestępstwa. Obecny stan prawny ma niekorzystny wpływ na środowisko medyczne – pogłębia się obłuda, deklaracje są sprzeczne z działaniem, a lekarze, którzy decydują się na zrobienie zabiegu stają się również przestępcami i ryzykują karą więzienia.
Według raportu aż 70 tys. kobiet rocznie umiera z powodu źle przeprowadzonych nielegalnych aborcji, a 5 milionów ma powikłania. Wiadomo, jak wygląda to w Polsce?
Ciężko o rzetelne szacunki. W Polsce, w przeciwieństwie do krajów rozwijających się, nie mamy zjawiska śmiertelności matek, związanego z brakiem dostępu do bezpiecznej aborcji. U nas zabiegi przeprowadzane są zazwyczaj w dobrych warunkach. Zależy na tym w końcu i pacjentce i lekarzowi. Jednak w sytuacjach, gdy już zdarzają się jakieś komplikacje, czasami lekarze zbyt długo zwlekają z zawiezieniem do szpitala. Znamy kilka przypadków śmierci kobiet z tego powodu.
Jest też druga strona medalu, jaką są zgony z powodu nieprzeprowadzenia aborcji. Obecna ustawa zawiera tzw. klauzulę sumienia, na podstawie której lekarz może odmówić przeprowadzenia zabiegu, nawet jeśli ciąża zagraża życiu matki. W takich wypadkach oficjalnie powodem śmierci nie jest odmowa aborcji, lecz jakieś schorzenie, np. guz mózgu. Tego w statystykach medycznych nie ma.
Raport wskazuje na zależność między dostępnością do środków antykoncepcyjnych, a ilością wykonywanych zabiegów. Wiemy, że w Polsce jest poważny problem z edukacją seksualną. A jak jest z dostępnością środków antykoncepcyjnych?
Środki antykoncepcyjne są na półkach w aptekach, ale istnieje bardzo wiele barier, które powodują, że ich dostępność jest ograniczona. Pierwszą jest wspomniana fatalny poziom edukacji seksualnej i wiedzy na temat antykoncepcji, głównie na prowincji. Drugą jest postawa lekarzy. Wielu z nich nie przepisuje środków antykoncepcyjnych, często z powodów światopoglądowych. Niestety pojawiło się kolejne niepokojące zjawisko, Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich, które wzywa aptekarzy do odmowy sprzedawania środków antykoncepcyjnych.
Trzecią jest cena: w Polsce środki antykoncepcyjne są pełnopłatne, co powoduje, że nie stać na nią ubogich. Dodatkowo u nas potrzebujemy recepty np. na pigułki antykoncepcyjne, a to wiąże się koniecznością wizyty u lekarza. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że publiczna ochrona zdrowia nie prowadzi poradnictwa antykoncepcyjnego, to będą to głównie wizyty u lekarzy prywatnych, dodatkowo jeszcze podnoszące koszta antykoncepcji.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 20.10.2009 )
|
|
|
|
No fajny ten artykuł, bo jest jakiś r...
Greckie pojęcie symbol oznacza akt z...
"Są gry komputerowe, które mogą&n...