Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Zamykają przychodnię dla bezdomnych |
|
|
Dr Maria Sielicka-Gracka w rozmowie z Łukaszem Maślanką
|
|
30.10.2009 |
Naszych pacjentów najpierw trzeba wyleczyć, a później pomóc w wyjściu z bezdomności - mówi dr Maria Sielicka-Gracka.
Łukasz Maślanka, Krytyka Polityczna: Władze Warszawy zdecydowały, że nie mogą dłużej wspierać kliniki „Lekarzy Nadziei” leczącej za darmo bezdomnych. Tłumaczą, że zabrania im tego prawo. We wtorek spotkała się Pani z urzędnikami. Co przyniosły te rozmowy?
Dr Maria Sielicka-Gracka, Stowarzyszenie „Lekarze Nadziei”: Niestety, urzędnicy twardo bronili stanowiska, że nie mogą już dać nam choćby złotówki. Twierdzili, że zakazuje im tego prawo. Obiecali za to, że spróbują włączyć naszą klinikę do miejskiego programu wychodzenia z bezdomności. Z tego tytułu dostaniemy pieniądze na działalność. Zawsze to jakieś rozwiązanie, ale może być trudno wprowadzić je w życie. Przecież naszych pacjentów najpierw trzeba wyleczyć, a później stworzyć im warunki do tego, by faktycznie uporali się z bezdomnością. Zasugerowano nam też, żebyśmy podpisali kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ale w tym wypadku moglibyśmy leczyć tylko ubezpieczonych w funduszu. A nasi pacjenci często ubezpieczeni nie są. Niedawno jeden z nich powiedział mi, że nie może się zarejestrować, bo nie pozwalają mu na to kosmici. Brzmi to zabawnie, ale gdy przyjrzymy się sprawie uważniej, zobaczymy, że kontrakt z NFZ nie rozwiąże problemu. Mało tego, może wygenerować kolejne kłopoty.
Jakie będą dalsze losy warszawskiej kliniki „Lekarzy Nadziei”?
Póki co będziemy pracować normalnie, ale jestem ostrożną optymistką, jeśli chodzi o naszą przyszłość. Musimy wykonywać różne łamańce prawne i - nazwijmy rzeczy po imieniu - krętactwa, by móc nadal funkcjonować. Możliwe też, że w klinice stworzymy punkt informacyjny dla osób bezdomnych. Jedna z naszych pielęgniarek jest z wykształcenia socjologiem i będzie mogła pracować jako pracownik socjalny.
Dlaczego placówka tak nagle straciła pieniądze od miasta?
Jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Urzędnicy tłumaczą, że w 2007 roku zmieniła się wykładnia ustawy o pomocy społecznej i władze miast nie mogą finansować usług medycznych. Pieniądze na ten cel może przyznawać tylko NFZ lub resort zdrowia. I znaleźliśmy się w kropce. Od 19 lat dostawaliśmy pieniądze od miasta, przepisy ustawy są cały czas takie same, ale okazało się, że dotacje już nam nie przysługują.
Jak wygląda system opieki zdrowotnej dla bezdomnych w kraju? Czy inne lecznice mają podobne problemy?
Ośrodek podobny do warszawskiego prowadzimy też w Krakowie. Władze miasta podpisały z nami kontrakt na 5 lat i regularnie wpłacały pieniądze. Z tego, co wiem, podobne ośrodki działają też w Gdańsku i w Gdyni. Tam też parę groszy dorzucą miejscy włodarze, do działalności lecznic do bezdomnych dokładają się tamtejsze ośrodki pomocy społecznej. I nikt nie twierdzi, że nie pozwala mu na to prawo.
Dr Maria Sielicka-Gracka - lekarka ze Stowarzyszenia Lekarze Nadziei, prowadzącego bezpłatne przychodnie dla bezdomnych.
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...