|
Paweł Pieniążek, Krytyka Polityczna: Dziś obchodzimy 154 rocznicę urodzin Iwana Franki, ważnego działacza galicyjskiej lewicy w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Jest on uznawany za postać wybitną. Na czym polegała jego wielkość?
Prof. dr hab. Stefan Kozak, Katedra Ukrainistyki Uniwersytetu Warszawskiego: Ja bym wymienił kilka powodów. Po pierwsze, był osobą bardzo wszechstronną. Był pisarzem, tłumaczem, literaturoznawcą, myślicielem, publicystą społecznym i politycznym, działaczem kulturalnym i politycznym. Po drugie, niebagatelną rolę odegrał w unowocześnianiu kultury ukraińskiej. Dzięki swoim tłumaczeniom literackim i badaniom teoretycznym, wyrwał ją z chłopomaństwa i prymitywnych etnograficzno-ludowych ideałów. Po trzecie, dzięki swym szkicom i tłumaczeniom, miał spory wkład w badania literaturoznawcze i nie tylko. Był doktorem filozofii. Po czwarte, aktywnie działał na rzecz ruchu ludowego i socjalistycznego. Wraz z polskimi socjalistami, tworzył w Galicji ruch robotniczy, kandydował do sejmu, tłumaczył na ukraiński klasyków socjalizmu, w tym Marksa.
Za swoje poglądy Franko trzykrotnie był więziony. W czym objawiała się jego lewicowość?
Gdy Franko po raz pierwszy trafił do więzienia, to choć oficjalnie wyrok dostał za socjalistyczną propagandę, nie był jeszcze tak naprawdę świadomym działaczem. Dopiero po wyjściu z więzienia nawiązał kontakty z polskimi socjalistami, m. in. Bolesławem Limanowskim. Za drugim i trzecim razem faktycznie już osadzono go za poglądy.
Franko stworzył pierwszą ukraińską partię odwołującą się do ideologii socjalistycznej. Opublikował setki artykułów o tematyce społecznej i politycznej. Jego teksty drukowała prasa m. in. polska, ukraińska, węgierska, rosyjska, niemiecka, austriacka.
W swych powieściach opisywał m.in., jak eksploatowani byli robotnicy, jak w nędznych warunkach pracowali, jak byli nędznie wynagradzani. Z racji swego pochodzenia – był synem chłopa – wiedział, jak pomiatana jest klasa społeczna, z której się wywodził. Franko był przekonany, że socjalizm opierający się na ideałach równości i sprawiedliwości społecznej, był Galicji bardzo potrzebny.
Te przekonania zbliżyły go do polskich działaczy socjalistycznych. Razem z Limanowskim, Krzywickim napisali program socjalistów galicyjskich.
Jak bliskie były jego relacje z Polakami?
Franko był z urodzenia Ukraińcem, ale uczył się w polskich szkołach. Wielu spośród jego politycznych współpracowników było Polakami. Pisał i tworzył po polsku i po ukraińsku. M. in. dwie znakomite powieści, „Lelum Polelum” i „Dla domowego ogniska”. Publikował m. in. w pismach: „Praca”, „Kurier Lwowski”, gdzie przepracował 10 lat, czy też warszawskim „Przeglądzie Powszechnym”. Brał udział w życiu Towarzystwa Historycznego Polskiego we Lwowie, Towarzystwa Literackiego. Był w gruncie rzeczy działaczem i polskim i ukraińskim.
Niestety działalność polityczna, w szczególności niepowodzenia w kandydowaniu do krajowego sejmu Galicji, ściągała na niego gromy ze strony polskich jak i ukraińskich konserwatystów. Atakowano go za krytyczny stosunek do polskiej endecji i ukraińskich nacjonalistów. W końcu, w połowie 1897 roku, podczas ostrej polemiki publicystycznej, pod wpływem emocji i rozgoryczenia, popełnił artykuł „Poeta zdrady”, w którym atakował Mickiewicza. Podstawową rzeczą, o którą pomawiano Frankę była apologia zdrady, to samo zarzucił Mickiewiczowi. Polacy we Lwowie bardzo krytyczne przyjęli ten artykuł.
W gruncie rzeczy przełom XIX i XX w. uważam za najtrudniejszy i dla Franki, i dla stosunków polsko-ukraińskich. Ukraińcy liczyli, że porozumienie zawarte pomiędzy polskimi narodowcami a ukraińskimi konserwatystami, poprawi sytuację ludności ukraińskiej, otworzy polskie elity lwowskie na problematykę ukraińską. Liczono, że powstanie ukraiński uniwersytet we Lwowie. Nic z tego nie wyszło. Ukraińska młodzież w ramach protestu przenosiła się na inne uczelnie. Franko to przeżywał.
Franko w tym czasie miał nadzieję na profesurę na Uniwersytecie Lwowskim. Poparł go senat uczelni, ale zapadła decyzja, prawdopodobnie w Wiedniu, aby Franki nie dopuścić do wykładania. Bano się, że jego radykalne poglądy będą miały zły wpływ na studentów. Potem, wskutek manipulacji, przegrał w wyborach do parlamentu. Oskarżano go o antypolonizm. To wszystko przyczyniło się do napisania tego gorzkiego artykułu, „Poeta Zdrady”. Potem jednak swe krytyczne uwagi odwołał.
Mimo sporego wkładu Franki w kulturę polską nie jest on u nas postacią specjalnie znaną.
Tu z przykrością muszę powiedzieć, że w programach szkolnych nie ma ani wzmianki o tym, że np. Iwan Franko z polskimi pisarzami np. Janem Kasprowiczem redagowali „Kurier Lwowski”, tłumaczyli się, wzajemnie współpracowali. Przewija się tylko wzmianka o Tarasie Szewczence podczas omawiania romantyzmu, którą wywalczyliśmy z nieżyjącym już profesorem Makowskim. Poza naukowymi pismami właściwie nigdzie nie uświadczymy jakichś tekstów o życiu, działalności i poglądach tej postaci.
Z czym powinniśmy dzisiaj kojarzyć Iwana Frankę?
Franko jest przede wszystkim symbolem polsko-ukraińskiej współpracy literackiej, naukowej, politycznej. Jest wzorem tytana pracy, przykładem wrażliwości na niesprawiedliwość i krzywdę robotników i chłopów. Z tej wrażliwości wynikały jego postępowe poglądy i zaangażowanie w ruchu ludowym i socjalistycznym.
Wywiad nieautoryzowany, opublikowany za zgodą rozmówcy.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...