Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
W obronie reformy rolnej Drukuj
Jan Smoleński   
22.09.2009

Reforma rolna z 1944 roku doprowadziła do zniszczenia elity „rozporządzającej potencjałem materialnym i intelektualnym, związanej z Kościołem katolickim, oddanej idei niepodległości Polski” - przekonuje we wczorajszej „Rzeczpospolitej” Marcin Schirmer, szef Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego. W efekcie brutalnie przeprowadzonego wywłaszczania wieś stała się jakoby „kulturową pustynią”. „To do dziś przemilczana zbrodnia na narodzie polskim”- patetycznie konkluduje Schirmer.

To prawda, że reformy nie przeprowadzono delikatnie, a wywłaszczonym ziemianom nie wypłacono odszkodowań. Prawdą jest nawet to, że przed wojną ziemiaństwo polskie dysponowało potencjałem materialnym (cokolwiek to znaczy). Kłamstwem jest jednak, co zdaje się sugerować Schirmer, że ziemianie byli przed wojną dobrodziejami polskiej wsi. Stosunki społeczne na wsi do połowy XIX w. bardzo przypominały porządki panujące na niewolniczym południu Stanów Zjednoczonych, a i w II RP nierówności społeczne były na wsi porażające. Robotnicy rolni zarabiali złotówkę dziennie (sic!), a gospodarstwa chłopów przypominały zachodnim dyplomatom skansen, czego nie zapomnieli odnotować w swych wspomnieniach np. rezydujący w Polsce Szwedzi. Polska arystokracja z kolei nie widziała nic złego w pławieniu się w dostatku, podczas gdy za bramami dworów ludzie żyli w skrajnej nędzy.

Reforma rolna nie była inspirowaną przez Stalina zbrodnią komunistów na polskich ziemianach i narodzie. Jej przeprowadzenie podczas II wojny światowej obiecywało podziemie niepodległościowe, obiecywał też rząd w Londynie. Wykonały ją władze komunistyczne po prostu dlatego, że miały w Polsce realną władzę (dlatego nazywały się władzami). Oczywiście mogły dokonać tego delikatniej, lecz sam projekt parcelacji ziemi był unowocześnieniem archaicznych stosunków własności na polskiej wsi. Wbrew temu, co pisze Schirmer, doprowadził on też do polepszenia się poziomu kultury na wsi. Faktem jest, że przed wojną arystokracja w dworach miała biblioteczki i zbiory portretów rodzinnych, ale to władza ludowa skuteczniej zwalczała wśród chłopów analfabetyzm niż kultywujący sarmatyzm ziemianie.

Z tą niepodległością to również nie do końca tak. Przed 1918 rokiem to socjaliści domagali się niepodległości i o nią walczyli (choćby Rewolucja 1905 roku). To socjaliści ryzykowali życiem w walce o niepodległość. Konserwatywni ziemianie, którym np. carat nie odbierał ziemi, woleli podówczas wspominać Jana III Sobieskiego pod Wiedniem niż tworzyć organizacje konspiracyjne. Ciekawe więc, ile w tym ziemiańskim spóźnionym przywiązaniu do niepodległości, o którym pisze Schirmer, było faktycznie przywiązania do własnych przywilejów, osadzonych w stosunkach klasowych sanacyjnej Polski?

  

Komentarze
Dodaj nowy
Thome  - Smakówa a’la Smoleński.   |22.09.2009 06:17:19
"To prawda, że reformy nie przeprowadzono delikatnie, a wywłaszczonym
ziemianom nie wypłacono odszkodowań."

Smakówa!

Trochę o
złotówce przed (drugą) wojną. Otóż (po wprowadzeniu do obiegu) złotówka miała
wartość franka szwajcarskiego i była równa 0,2903 grama złota. Wartość dolara
USA wynosiła 5,18 złotego. Średnia pensja miesięczna robotnika lub niższego
urzędnika wynosiła 150 złotych, dniówka około 5 złotych. Kilogram chleba
kosztował wtedy 35 groszy, kilogram ziemniaków - 10 groszy, kilogram cukru - 1
złoty.

Na tle tych informacji "szokujący" komunikat:
"robotnicy rolni zarabiali złotówkę dziennie (sic!)" - nie wygląda już
tak dramatycznie, uwzględniając zarówno wyniszczenie gospodarki polskiej w
tamtym okresie, jak i niedokładność Pana Smoleńskiego (o jakim czasie pisał, do
czego odniósł, jakie gospodarstwo/region wziął pod uwagę czy może jakąś
średnią).
To zresztą chyba nie miało znaczenia - chodziło o to, aby
"uwrażliwona młodzież" zerknęła na złotówkę w kieszeni i wzruszyła się
losem przedwojennego/sanacyjnego "chłoporobotnika"…..Za to urzędnik
mógł zarobić 5 zł dniówki. Tutaj powiązania pomiędzy zarobkami klasy próżniaczej
a harującymi na nią "robolami" Pan Smoleński NIE WIDZI….:))))


"polska arystokracja z kolei nie widziała nic złego w pławieniu się w
dostatku"

Nieweryfikowalny bełkot i nieznajomość warunków życia
arystokracji. Ale ideologicznie słuszne.

"Reforma rolna nie była
inspirowaną przez Stalina zbrodnią komunistów na polskich ziemianach i narodzie.
Jej przeprowadzenie (…) obiecywało podziemie niepodległościowe, obiecywał też
rząd w Londynie. Wykonały ją władze komunistyczne po prostu dlatego, że miały w
Polsce realną władzę (dlatego nazywały się władzami)."

Samokrytyka
murowana. Działania władz po 1945 roku kontynuacją sanacyjnej/endeckiej/ludowej
myśli społecznej? ;)

"Oczywiście mogły dokonać tego delikatniej, lecz
sam projekt parcelacji ziemi był unowocześnieniem archaicznych stosunków
własności na polskiej wsi."

Smakówa 2!

"Faktem jest, że
przed wojną arystokracja w dworach miała biblioteczki i zbiory portretów
rodzinnych, ale to władza ludowa skuteczniej zwalczała wśród chłopów
analfabetyzm niż kultywujący sarmatyzm ziemianie."

Smakówa 3! (tu Pan
Smoleński imponuje!)

"Przed 1918 rokiem to socjaliści domagali się
niepodległości i o nią walczyli"

Nieprawda. Narodowi socjaliści (część
endecji) oraz stronnictwa ludowe czy mieszczańsko- konserwatywne również
domagały się niepodległości. Rozważano rozmaite koncepcje jej odzyskania.
Zrywy/zamachy doprowadzały do represji i zapaści gospodarczej społeczeństwa.
Biorąc pod uwagę okoliczności tzw. odzyskania niepodległości - historia i
rzeczywistość przyznała rację "Czartoryskim i Mackiewiczom".
maciej  - Reforma   |22.09.2009 08:54:00
@Thome - " Utrzymanie się Rosji do 1917 r. w obozie antyniemieckim
sprawiło, że Niemcy zostały ostatecznie pobite, klęska zaś wszystkich państw
zaborczych doprowadziła do tego, że pojawiły się warunki, aby Polska mogła
odzyskać niepodległość." "…Polacy z tej politycznej koniunktury w
latach 1918-1920 nie zaprzepaścili. Ale gdyby wybuchło kolejne antyrosyjskie
powstanie w Królestwie Polskim, to " uwolnilibyśmy Europę od długiej wojny,
a siebie od kłopotów z własnym państwem." L. Mażewski Powstańczy
szantaż.
do art.:
"Podstawowa część ziemi obszarniczej na ziemiach dawnych
uległa parcelacji w latach 1944-1945. W okresie późniejszym ( 1946-1949)
parcelowano już przeważnie tylko pojedyncze majątki, obsadzająć dodatkowo wolne
jeszcze działki. Do 1 stycznia 1949r. przejęto na cele reformy ogółem 9707
obiektów o łącznym obszarze 3 485 600 ha, z czego rozparcelowano 1 mln 210 tyś
ha, wyłączono zaś spod parcelacji 1 306 300 ha, przypadających na lasy, wody i
drogi publiczne, oraz 233 800 ha ziemi na różne cele użyteczności publicznej,
jak szkolnictwo zawodowe i ogólne, wreszcie na Państwowe Gospodarstwa Rolne. W
posiadaniu Państwowego Fundusz Ziemi pozostało 734 600 ha, przeznaczonych na
powiększenie PGR, dla spółdzielni produkcyjnych, samorządu terytorialnego,
administracji lasów państwowych itd. Należy dodać, że w ręce chłopskie przeszło
nadto na ziemiach dawnych w tym okresie 736 tys, ha ziem poniemieckich oraz 400
tys, a ziemi po ludności ukraińskiej repatriowanej do ZSRR. Na Ziemiach
Odzyskanych osadnicy uzyskali 3 685 600 ha ziemi. W wyniku reformy rolnej
powstało w Polsce 814 tys. nowych gospodarstw."
"Obszar ziemi ornej
przypadającej na głowę ludności rolniczej wzrósł z 0,96ha w 1931 do 1,44ha w
1949r. a więc o 50%. " za Józef Buszko Historia Polski 1864-1948r.
Moim
skromnym zdaniem po 1945r. nie było innego wyjścia jak parcelacja. W przeciwnym
razie mielibyśmy małą rewolucję - cała masa repartiantów, żołnierzy itd. wszyscy
w miastach nie mogli zostać.

"cesarz Aleksandr II -
ogłoszenie 2 marca
1864 r. dekretu carskiego o uwłaszczeniu i przyznaniu chłopom na własność
użytkowaną przez nich ziemię."
blaise  - Powrót trolla   |22.09.2009 16:30:40
Thome napisał "Nieweryfikowalny bełkot i nieznajomość warunków życia
arystokracji. Ale ideologicznie słuszne."

A moim zdaniem to ty kłamiesz
i jak zwykle nie podajesz źródeł, czysta mniemanologia.

"A teraz
popatrzmy, co o szwajcarskim zegarku mówili pracujący w Warszawie obywatele
Szwecji. Byli to albo zawodowi dyplomaci, albo wysocy managerowie wielkiego
businessu, znający wiele krajów, dalecy od wszelkiej lewicowości, a jednak
wszyscy byli autentycznie zaszokowani społecznymi kontrastami w Polsce, tą
nędzą zaraz za bramą pałacu, jak to ujął envoyé (poseł pełnomocny) w Warszawie
w latach 1934-38, Erik Boheman. Wszyscy byliśmy świadomi, że coś takiego nie
może trwać, część polskich ziemian miała też podobne zdanie, ale większość, z
polską beztroską, używała życia, jak długo się dało napisał Boheman w swoich
wspomnieniach Pĺ vakt. Zabawne, że w poświęconej szwedzkim dyplomatom zbiorowej
pracy& L. Leifland (utg.)  Svenska diplomatprofiler under 1900-talet. Stockholm
2001. ">8 Erik Boheman, który wcześniej był posłem a Ankarze, a później
m.in. ambasadorem w Londynie i Waszyngtonie, określony jest jako dyplomata o
poglądach bardzo konserwatywnych. Mimo tego warunki życia na polskiej wsi
obrażały jego poczucie przyzwoitości.
Konsul generalny, Carl Herslow napisał,
że warunki życia wielu robotników są straszne, a robotników rolnych  poniżej
poziomu ludzkiej egzystencji. Przeraziłem się, gdy po polowaniu po raz pierwszy
zobaczyłem polską wieś  napisał Herslow, daleki od socjaldemokracji były
dyrektor monopolu zapałczanego i oficer elitarnego pułku."
Anna Delick
daktyl   |22.09.2009 18:36:13
Że Thome kłamie, to jedno, że fałszuje historie to inna sprawa.

Nie było by
niepodległej Polski, gdyby nie patriotycna lewica, gdyby nie właśnie socjaliści
z PPSu i środowisk robotniczych.
Udział lewicy jest też konsekwentnie pomijany
w przypadku Powstania Warszawskiego, czy obalenia komuny. Prawica zawłaszczyła
sobie te wydarzenia. Tymczasem Polska historia, od 1918 roku po rok 1989, to
historia ruchów socjalistycznych i niepodległościowych. Tego się nie da wymazać,
choć są próby, lecz nieudane.
Thome  - Pobić "trolla".   |23.09.2009 02:55:44
"Że Thome kłamie, to jedno, że fałszuje historie to inna sprawa."


Warstwa zarzutów.

"Nie byłoby niepodległej Polski, gdyby nie patriotyczna
lewica".

Warstwa kompleksu. (czy ja kwestionowałem postawę
patriotycznš polskiej Lewicy/jej udział czy rolę w odzyskaniu
niepodległoœci???)

"Prawica zawłaszczyła sobie te wydarzenia."


Kto jest tutaj "trollem"? Jakieœ dowody? Cała tzw. Prawica? Czy
niektóre œrodowiska?

"Tymczasem Polska historia, od 1918 roku po rok
1989, to historia ruchów socjalistycznych i niepodległoœciowych"

1.
Kto tu zawłaszcza historię?
2. Patrz kom. do cytatu
drugiego.

@blaise

"A moim zdaniem to ty kłamiesz i jak zwykle
nie podajesz źródeł, czysta mniemanologia."

Zakwestionowałem tylko
arbitralny i do bólu nieobiektywny bełkot Pana Smoleńskiego podszyty tanim
sarkazmem wobec arystokracji. Na co potrzeba tutaj "dowodów"? Nie
usprawiedliwiałem elit polityczno - gospodarczych tamtego okresu, ale tak jak
idealizacja - tak samo œmieszne jest rozumowanie anty-ziemiańskie.

Nie
zauważyłeœ również (nie chciałeœ?), że nie porównałem międzywojennej Polski do
"szwajcarskiego zegarka". Starałem się jedynie pokazać błšd w
rozumowaniu oparty o ocenę tamtych czasów na podstawie np. siły nabywzej
złotówki dzisiaj.
blaise   |23.09.2009 04:38:55
"Zakwestionowałem tylko arbitralny i do bólu nieobiektywny bełkot Pana
Smoleńskiego podszyty tanim sarkazmem wobec arystokracji. Na co potrzeba tutaj
dowodów? Nie usprawiedliwiałem elit polityczno - gospodarczych tamtego okresu,
ale tak jak idealizacja - tak samo ýmieszne jest rozumowanie anty-ziemiańskie.


Nie zauważyłeý również (nie chciałeý?), że nie porównałem międzywojennej
Polski do szwajcarskiego zegarka. Starałem się jedynie pokazać błšd w
rozumowaniu oparty o ocenę tamtych czasów na podstawie np. siły nabywzej
złotówki dzisiaj."

Trolling. Zakwestionawałeś bełkot? Moim zdaniem
kwestionować można jakieś tezy, sądy, opinie. Kto tu cokolwiek wnioskował na
podstawie siły nabywczej złotówki? Przecież smoleński oparł się przede wszystkim
również na wspomnieniach szwedzkich dyplomatów. Kto z czytających uznałby, że
złotówka była wówczas warta tyle co dziś? Według Ciebie można za nią było kupić
kilogram cukru, to oczywiście obala tezę, że chłopi żyli w skrajnej nędzy. Obok
słowa "złotówka" znajduje się jeszcze parę innych zdań i link, ale twoje
wybiórcze spojrzenie tego nie ogarnęło.
Srakówa
Thome  - Czego wnioskować NIE WOLNO (bo to trolli   |23.09.2009 05:30:35
"Robotnicy rolni zarabiali złotówkę dziennie (sic!), a gospodarstwa chłopów
przypominały zachodnim dyplomatom skansen"

Otóż MOŻNA było wnioskować
z tekstu P. Smoleńskiego o jego ocenie i interpretacji informacji dotyczšcej
wysokoœci zarobków robotnika rolnego (dodane: "sic!").
Sam zresztš
to czynisz bez pardonu przyznajšc mi jednoczeœnie rację w wypowiedzi:

"Według Ciebie można za nią było kupić kilogram cukru, to oczywiście obala
tezę, że chłopi żyli w skrajnej nędzy."

Obala, obala - chyba, że
zdefiniujesz szybciutko wyczerpujšcš i korzystnš dla własnych poglšdów definicję
"skrajnej nędzy". Posługujšc się cenš chleba (35 gr) czy kg ziemniaków
(10 gr) można wnioskować, że nawet najniższa (a te różnie się przecież
kształtowały) dniówka (przypominam: dniówka) pozwalała na bardzo skromne
wyżywienie. Ale dyskusja i przebijanie się cenami miały tylko jeden cel: wykazać
absurdalnoœć argumentu z felietonu. No…..i robotnik rolny to nie to samo co
chłop (kułak jednak).

"Srakówa".

yyyy…..??? Ja trollem?
Sopor   |23.09.2009 09:36:51
Wiesz blaise, nie jestem szwedzkim dyplomatom, ale nawet ja 60 lat po reformie
rolnej (która to niby odmieniła polską wieś) jadąc na prowincję mam wrażenie, że
trafiłem do skansenu, a na usta cisną mi się słowa - jak można tak żyć?

Radzę
poczytać trochę o historii Szwecji, bo mam wrażenie, że duża część osób wie o
tym kraju tylko tyle, że trzeba się nim zachwycać. Szwecja była krajem, w którym
nigdy nie istniała pańszczyzna. Samorządne i wolne społeczności wiejskie były
lepszym materiałem na budowę nowoczesnego społeczeństwa niż polski chłop
pańszczyźniany. Tym samym czysta i malownicza szwedzka wieś wyglądała
idyllicznie w porównaniu z tym co widzieli Szwedzi na polskiej prowincji. Czy
można mieć jednak pretensję do II RP o to, że nie zlikwidowała w jeden dzień
efektów kilkusetletniego zapóźnienia?

Inna kwestia to usprawiedliwianie
reformy rolnej argumentami wyciągniętymi żywcem z filmu "Ostatnia paróweczka
hrabiego Barry Kenta". Po pierwsze celem nowej władzy było to, co według
pana Smoleńskiego było jedynie efektem ubocznym, czyli uderzenie w posiadaczy
biblioteczek. Później rozdane grunty miały i tak trafić do polskiej wersji
kołchozów. Po drugie autor zdaje się sugerować nam, że gdyby nie reforma to do
dziś polski chłop żyłby w ziemiance i głodował na przednówku.

Proponuję więc
przyjrzeć się jak struktura własności ziemi i zatrudnienia na wsi wygląda w
krajach skandynawskich. Z tego co pamiętam w Szwecji w rolnictwie pracuje
niewiele ponad 2% ludności a w Polsce ponad dwadzieścia. Trend światowy jest
jednoznaczny i prowadzi do migracji ludzi ze wsi do miast. Jak na tym tle
wygląda reforma, która poprzez rozparcelowanie ziemi na małe działeczki
zatrzymała na wsi do dziś tylu Polaków?
blaise   |23.09.2009 16:46:40
"Sam zresztš to czynisz bez pardonu przyznajšc mi jednoczeýnie rację w
wypowiedzi:
"Według Ciebie można za nią było kupić kilogram cukru,
to oczywiście obala tezę, że chłopi żyli w skrajnej nędzy."


Wiesz, co to jest ironia? W tym zdaniu jest tak wyraźna, że już
bardziej nie mogłaby. Oczywiście problem polega na tym, że
nie dopuszczasz możliwości, iż chłoporobotnik może mieć jeszcze dzieci
na utrzymaniu. Moda na bycie singlem jest popularna od niedawna, pewnie
nie istniała na wsi przed wojną, jak myślisz? Poza tym oprócz jedzenia
są też inne potrzeby np. opał, przyodziewek itp. Jak mogłeś o tym
zapomnieć? Wydaje się że człowiek samodzielnie na siebie pracujący nie
zapomniałby o tym. Podziel więc tę złotówkę na kilka części. Słyszałeś o
takim daniu jak "ziemniaki bez omasty" - przysmak nędzarzy z
xx-lecia.

sopor
"Wiesz blaise, nie jestem szwedzkim dyplomatom"
Zapewne nie, Szwed pewnie jeszcze bardziej by kaleczył polszczyznę..


"Tym samym czysta i malownicza szwedzka wieś
wyglądała idyllicznie w porównaniu z tym co widzieli Szwedzi na
polskiej prowincji."
Nie czytasz ze zrozumieniem: świadectwa
szwedzkich dyplomatów właśnie dlatego są wiarygodne, że bywali oni
w wielu krajach świata i mogli porównywać Polskę nie tylko ze Szwedzką
wsią. Jest to zresztą wyraźnie podkreślone w cytowanym
tekście.

"Trend światowy jest jednoznaczny i prowadzi do
migracji ludzi ze wsi do miast."
To prawda. I tak samo jest z
polską wsią, powoli się wyludnia, także dlatego, że rolnicy wysyłają swoje
dzieci na studia bo ich na to stać. Jeśli jednak chcesz powiedzieć, ze
migracja ze wsi i urbanizacja to zjawiska jednoznacznie pozytywne, to nie
mogę się zgodzić. Wielu rolników z krajów trzeciego świata musiało
opuścić wsie i osiedlić się w slumsach bo ich tradycyjne rolnictwo nie było
w stanie poradzić sobie z konkurencją ze strony wysoko subsydiowanej
żywności z zachodu. Nie zawsze jest to więc zjawisko
pozytywne.

"Później rozdane grunty miały i tak trafić do
polskiej wersji kołchozów".
Wszystkie? Radzę poczytać trochę o
historii PRL-u, bo mam wrażenie, że duża część osób wie o tym kraju tylko
tyle, że trzeba się nim brzydzić.
arena  - sopor   |23.09.2009 21:29:52
sopor
"Wiesz blaise, nie jestem szwedzkim dyplomatom, ale nawet ja 60 lat
po reformie rolnej (która to niby odmieniła polską wieś) jadąc na prowincję mam
wrażenie, że trafiłem do skansenu, a na usta cisną mi się słowa - jak można tak
żyć?"

I zapomniales dodac - po 20 latach polskiej neoliberalnej
transformacji.

sopor
"Czy można mieć jednak pretensję do II RP o to, że
nie zlikwidowała w jeden dzień efektów kilkusetletniego zapóźnienia?"


Pewnie nie, ale mozemy miec do niej pretensje, ze nie byla zainteresowana
aby te zapoznienie zmniejszyc.

sopor
"Po pierwsze celem nowej władzy
było to, co według pana Smoleńskiego było jedynie efektem ubocznym, czyli
uderzenie w posiadaczy biblioteczek. Później rozdane grunty miały i tak trafić
do polskiej wersji kołchozów. Po drugie autor zdaje się sugerować nam, że gdyby
nie reforma to do dziś polski chłop żyłby w ziemiance i głodował na
przednówku."

Czy kiedykolwiek Wladza Ludowa planowala budowe w Polsce
kolchozow?

Twoj problem Sopor polega na tym, ze jestes zarozumialym
tepakiem. Malo rozumiesz, jeszcze mniej wiesz, ale wydaje ci sie, ze wszystkich
zaginasz, bo cos ci sie z czyms skojarzylo, cos do czegos nagiales, cos tam
wywnioskowales, oczywiscie na podstawie uprzedzen i znieksztalconych informacji,
nie starajac sie nawet tego zweryfikowac (bo i po co), swiecie wierzac, ze
"ich" wszystkich przejrzales na wylot. To jest wlasnie problem ludzi
zarozumialych, ktorzy sa jednoczesnie malo inteligentni, sopor.

Gdyby nie
reforma rolna, Polska wies pozostalaby feudalnym skansenem i zanim bedziesz
powtarzal wszem i wobec jak to ta reforma zatrzymala na wsi tylu Polakow, bo ci
sie tak skojarzylo, gdyz cos tam sobie porownales i wyszlo, ze to - eureka! -
wlasnie reforma rolna jest powodem naszego zapoznienia cywilizacyjnego, gdyz z
jej powodu zbyt wielu Polakow mieszka we wioskach, poczytaj sobie o wielkiej
migracji ze wsi do miast jaka miala miejsce w latach 50-tych.

Spojrz jak
przez caly PRL rosla liczba mieszkancow miast, zas spadala tych na wsi i jak
proces ten zatrzymal sie w latach 90-tych.

Czyli co, Sopor, moj ty liberalny
inteligencie. Wychodzi na to, ze najwiekszym efektem reformy rolnej byla
rekordowa migracja Polakow ze wsi do miast, ktora trwala przez caly PRL. Jak to
wytlumaczysz?
Thome  - Ironia i powaga.   |24.09.2009 02:33:42
@blaise

"Wiesz, co to jest ironia?"

No właœnie….. nie
doczytałeœ między wierszami, że nie chodziło mi o wymowę ironicznš Twojej
wypowiedzi (ten humor wrażliwców znam;), ale o fakt, że sam posługujesz się
argumentem "porównawczym" a’la Smoleński.
Łopatologicznie: uważasz
(krypto-uważasz/prakseologicznie uważasz;), że dzisiejsza siła nabywcza złotówki
uzasadnia w dyskusji twierdzenie o skrajnej nędzy ówczesnego robotnika rolnego
-co jednak podważajš dane o sile nabywczej złótówki międzywojennej. Ale ok -
skrót myœlowy był zbyt duży.
Nie zapomniałem o potrzebach poza-spożywczych.
I rozumiem, że teraz powycišgamy cenniki tekstyliów z międzywojnia - po czym z
satysfakcjš okreœlimy w co i jak często mógł co miesišc/kwartał wyposażyć się
robotnik rolny w gospodarstwie X z regionu Z?

wtręt @arena

"po 20
latach polskiej neoliberalnej transformacji."

I zapomniałeœ dodać:
"firmowanej przez służby specjalne/czerwonš arystokrację, które ustawiały
sobie kolejne ustawy tworzšce kastę uprzywilejowanych poprzez liczne koncesje,
zezwolenia plus ochłap socjalny dla elektoratu".
Nie wszystko
neoliberalizm co się bogaci.

"Czy kiedykolwiek Wladza Ludowa planowala
budowe w Polsce kolchozow?"

Stalin stwierdził, że "kolektywizacja
wsi pasuje do Polaków jak wół do karety", czego nawet sama Władza Ludowa
zakwestionować nie œmiała, a co dopiero interlokutorzy w tej dyskusji. W tym
sensie oczywiœcie nigdy nie podjęto skutecznej próby stworzenia na wsi polskiej
kołchozów. Choć pewne formy spółdzielczoœci próbowano na ten wzór wprowadzać.
Natomiast nie zdecydoano się na wprowadzenie sowchozów - zastosowano za to innš
formę niewolnictwa, tj. tzw. PGR-y. Stworzenie jawnego totalitaryzmu w postaci
sowieckich sowchozów wywołałoby prawdopodobnie rzeŸ. Ale plany jednak były…..
Spokojny   |24.09.2009 06:45:22
>Kilogram chleba kosztował wtedy 35 groszy, kilogram >ziemniaków - 10 groszy,
kilogram cukru - 1 złoty.

a dniowka zlotowke. Czyli za dniowke mozna bylo
sobie kupic 3 bochenki chleba i jeszcze zostawalo piec groszy. I komu to
przeszkadzalo..?
Razviedka   |24.09.2009 13:00:52
hiehie, a za ziemiankę czynszu się nie płaciło… No, dziękuję bardzo za taką
wizję historii.
Naprawdę boli mnie, że próbuje sie tutaj wybielac PRL kosztem
II RP.

"Pewnie nie, ale mozemy miec do niej pretensje, ze nie byla
zainteresowana aby te zapoznienie zmniejszyc. "

Skąd ten wniosek?
BTW
>to zapóznienie
kot   |25.09.2009 04:16:54
Thome, jeśli już musisz być trollem Krytyki to rób to inteligentnie. Poducz się
nieco, aby Twoje uwagi nabrały sensu.
Możesz być skrajnie prawicowy,
neoliberalny i czym tam jeszcze chcesz- możesz być- ale wydalaj z siebie coś
więcej niż tylko buczenie, niż zgryźliwość, nie mówiąc o dowcipie, na którym się
nie znam. Jesteś inteligentny, piszesz, zakładam,że czytanie też Ci idzie, choć
mniej chętnie. Na jakiś czas wyłącz telewizor i odłóż swoje gazety- dla higieny
umysłowej.
A potem prawicuj z korzyścią dla wszystkich. Bo lewica jakoś do
polemik i pisania nie zbyt się wyrywa. Jako detoks intelektualny polecam
Luttwaka na początek. You Can.
arena  - razviedka   |25.09.2009 19:39:30
Razviedka
"Skąd ten wniosek?"

Z ksiazek. Masz tam na gorze pelno
informacji na ten temat. Ciekawe rzeczy pisala Anna Delick.

Jak nadal nie
wiesz co sie dzialo przed wojna i boli cie wybielanie PRL kosztem II RP, to
raczej nie jestes typem kogos kogo odpycha darwinizm spoleczny i swiat w ktorym
wyksztalcenie mozna jedynie dziedziczyc. Takim zmanierowanym zostaje tylko
"hiehie" i wzdychanie o zlej "komunie".

Ale tak dla porzadku.
Witos pragnal rolnictwo uczynic centralnym punktem naszej gospodarki, podatki
mielismy regresywne, zas na elektryfikacje musielismy czekac az do objecia
wladzy przez komunistow. I to chyba powinno wystarczyc. No ale co tam, jest tego
jeszcze wiecej.

Przed wojna wiekszosc obywateli konczyla gora cztery klasy,
zas analfabetyzm byl kompromitujacym problemem. I prosze nawet nie probowac
powtarzac tych legend o tym jak to II RP dzielnie zwalczala ten nieszczesny
analfabetyzm, gdyz znikal on tylko na papierze. Wystarczylo aby ktos nauczyl sie
podpisywac i byl odfajkowany.

No i warto pamietac, ze industrializacja kraju
nastapila dopiero po wojnie, tak jak i mobilnosc spoleczna. O rozwoju sportu czy
tez o upowszechnieniu kultury nawet nie ma co wspominac, gdyz zakladam, ze dla
kazdego jest to cos oczywistego.

PRL swietnie sie broni w porownaniu z II
RP, tym bardziej ze zaczynal od ruin wojennych (40% polskiej gospodarki uleglo
zniszczeniu), dlatego proponuje nostalgikom za przedwojenna Polska aby
odpowiedzieli sobie na pytanie. Dlaczego Zydzi musieli czekac na pelna
emancypacje az do 1944 roku? Getto lawkowe, numerus clausus, paragraf aryjski,
ograniczony praktycznie do minimum dostep do wykonywania zawodow, wszystko to
zostalo zniesione wraz z odrzuceniem II RP i wprowadzeniem Wladzy Ludowej.
Faktem jest ze tylko dzieki PRL-owi polscy Zydzi zaczeli partycypowac w polskim
spoleczenstwie na rownych warunkach, przestajac byc obywatelami drugiej
kategorii, i to nawet pomimo 1968.

btw
Mialo byc "te zapoznieni-a"
Razviedka  - arena   |26.09.2009 04:46:13
Może darujmy sobie komentarze ad personam. Za mało napisałem, by stwierdzać, co
mnie odpycha, a co nie. Mój zmanierowany post był nawiązaniem do bezpośrednio
poprzedzającej wypowiedzi, ale nie o tym chciałem.
Moim zadaniem zestawianie
dwóch różnych epok jest - delikatnie rzecz ujmując - nie do końca zasadne.
Jeżeli tak bardzo chcesz bronić gospodarki PRL, to spróbuj porównywać go (ją?) z
krajami, które przyjęły plan Marschalla.
Poza tym państwo powstające po roku
1918 też nie miało łatwego startu, nie uważasz?
Piszesz o upowszechnieniu
kultury  to wcale nie jest takie oczywiste! Zdawać by się mogło, że
upowszechnienie (jak to szumnie brzmi) przez 45 lat powinno choć trochę
odchamić ten naród. Mam inne przeczucie, ale nie jestem uprawniony do
kategorycznego osądu, tym bardziej, że PRL-u nie pamiętam. Mam tylko porównanie
z dzisiejszym poziomem niektórych krajów zachodnich (i stąd
przeczucia).
Jeszcze słowo o Żydach. Próbuję odpowiedzieć sobie na postawione
pytanie, ale od razu nasuwa się kolejne: czy Żydzi od 1944 "emancypowali
się" jako Żydzi, czy raczej, że się tak wyrażę  incognito? A jeśli tak, to
z jakich powodów?
W temacie przedwojennej dyskryminacji moja ignorancja sięga
dna  obiecuję nadrobić. Piszesz o minimalnym dostępie do wykonywania zawodów. I
znowu mogę mieć tylko przeczucia, że malujesz swoje opowiadanie w zbyt ciemnej
tonacji. Weźmy taki zapomniany drobiazg, jak żydowskie mini Hollywood. Nie znam
się zbytnio na przemyśle filmowym, ale zdaje się, że do produkcji filmu angażuje
się niemałą liczbę różnych fachowców. Jak wytłumaczyć kilkadziesiąt
pełnometrażowych filmów w jidysz powstałych przed wojną? To oczywiście tylko
przykład z jednej dziedziny życia, ale przecież Ty znasz się na tym lepiej.
To
się rozpisałem :)
Z Panem Bogiem!
arena  - razviedka   |26.09.2009 07:49:22
razviedka
"Jeżeli tak bardzo chcesz bronić gospodarki PRL, to spróbuj
porównywać go (ją?) z krajami, które przyjęły plan
Marschalla."

Z przyjemnoscia, bo i tu wypada nie najgorzej. Sek
w tym, ze nie porownujemy krajow istniejacych w prozni, ale
uksztaltowanych przez dane warunki historyczne. Polska byla przed wojna
jednym z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych krajow Europy.
Nasza bieda zostala przez lata okupacji jedynie powiekszona. Pisalem o
zniszczeniach polskiej gospodarki, ktore wynosily 40% i
byly nieporownywalne z tym co przytrafilo sie krajom zachodnim. 70%
polskiej infrastruktury bylo w ruinie, zas oprocz strat w ludziach
(wiekszosc polskich ofiar to byli mlodzi mezczyzni) dochodzily jeszcze
choroby ktore trapily populacje powojennej Polski. Gdy dodamy do tego
tych wszystkich ktorzy w czasie wojny stracili zdrowie i dobytek, to
dojdziemy do wniosku, ze koszta odbudowy kraju byly u nas relatywnie jedne
z najwiekszych (a byc moze najwyzsze) w Europie. 

Czyli kraj
historycznie zacofany, ktorego gospodarka oparta byla na rolnictwie
bedac doszczetnie zniszczonym przez wojne mial sie scigac z zachodnia
Europa. My tu najpierw musielismy naprawic rzeczy, ktore na
zachodzie dawno byly naprawione, a na to potrzeba czasu i energii. I
tu uwidacznia sie wyzszosc PRL-u nad II RP. Komuna wziela sie za sprawy
ktore nie interesowaly przedwojennych zarzadcow Polski. Komunistyczny
system edukacyjny uznawany byl za jeden z najlepszych w Europie. Mobilnosc
spoleczna byla w czasach PRL-u wieksza niz w
krajach kapitalistycznych, a to jest juz cos fundamentalnego. Taki,
dajmy na to, Tusek, gdyby urodzil sie w Cardiff zamiast w Gdansku,
to dzisiaj, zakladajac oczywiscie, ze nie bylby obecnie bezrobotnym,
pracowalby co najwyzej jako kolejarz. Edukacja na Wyspach jest bardzo
klasowa, a podzial ma miejsce juz na samym starcie.
W "totalitarnej" Polsce ten pochodzacy z biednej robotniczej
rodziny potomek zolnierza Wehrmachtu, nastepnie opozycjonista
planujacy obalenie systemu, mogl uzyskac wyzsze wyksztalcenie, godzac
edukacje z wychowywaniem syna, gdyz "rezimowe" panstwo stworzylo
mu takie warunki. Takie rzeczy jednak w krajach totalitarnych i
demokratycznych raczej sie nie zdarzaja.

Na PRL-u szczegolnie zyskaly
male i srednie miasta, duze z kolei stracily. Warto o tym pamietac,
gdyz to powoli zrozumiec nastawienie Polakow do czasow "komuny".
Tak samo jak to, ze jednak mieszkalnictwo zotalo w PRL-u rozwiazane
znakomicie. Jasne, ja sobie zdaje sprawe, co niektorzy sobie mysla o
blokowiskach, jednak wystarczy pojechac na prowincje, do Wielkopolski
albo do Polski Centralnej, aby sobie uzmyslowic, ze nie tylko blokami
Polska stoi, a te blokowiska okazujo sie dzisiaj bardziej solidne niz
te nowe, budowane juz w "wolnej Polsce". Jak chcesz poczytac cos o
zamoznosci Polakow to polecam wywiad z pania Krzywonos,
ktora podkresla, ze nie miala problemow finansowych w czsach PRL-u.
Ciekawa jest tez historia tej Niemki z Nart, ktora wrocila do Polski i jest
teraz cala ta afera z jej gospodarstwem. W wywiadzie dla Wyborczej
wspomina o tym jak bogactwo RFN zakrecilo jej w glowie, niestety gdy jej
maz zachorowal, nastaly problemy finansowe z ktorych nie mogli sie
pozbierac. Wrocili wiec odzyskac swoj majatek. Tak to wlasnie jest z
tym kapitalizmem, niby sie swieci, ale jak podejdziesz blizej to miraz
znika. Mozna sie rozpisywac, ale dodam tylko jeszcze jedna informacje, malo
znana w Polsce. Emancypacja kobiet w PRL-u.

link

Ciekawy fragment:

Znamienne są też ustalenia dotyczące barier, na które w karierze natrafiają
kobiety. Oto spośród państw postkomunistycznych po zmianie
ustroju tylko w Czechach można mówić o otwarciu się szans na
kierowniczy awans dla kobiet. W 1983 r. przewaga mężczyzn wśród kierowników
wyższego szczebla kształtowała się tam w stosunku 4,7 do 1, zaś w 1994
r. na kierownika kobietę przypadało już tylko 3,4 mężczyzn. W Bułgarii,
na Węgrzech i w Rosji nie było większych zmian, natomiast
najmniej korzystnie kształtowały się szanse takiego awansu dla kobiet
w Polsce. O ile pod koniec PRL zarysowała się tendencja do wyrównania
szans: w 1983 r. mężczyźni zajmowali stanowiska kierownicze 3,3 razy
częściej niż kobiety, a w 1988 roku  2,6 razy częściej, to w latach 90.
nierówności te ponownie wzrosły: w 1994 r. mężczyźni zajmowali wysokie
stanowiska 3,9 razy częściej od kobiet. Najwidoczniej pojawiły się nowe
bariery w rekrutacji wyższych kadr. A jako że cechą nowoczesnego
menedżera jest bezgraniczne zaangażowanie się w sprawy firmy i
całkowite poświęcenie się pracy, to niewykluczone, że stereotypizacja
tych ról eliminuje kobiety i już na starcie daje przewagę mężczyznom.


Ważny jest wreszcie fakt, że w Polsce kobieta ma 2,27 razy więcej szans na
znalezienie się w kategorii ludzi ubogich niż mężczyzna. Na
każdych 100 członków potencjalnej underclass przypada 69,5 proc kobiet
i 30,5 proc. mężczyzn. Lepsze wskaźniki notuje się nawet w Rosji (szanse
te kształtują się jak 1,93 do 1) i w Rumunii (1,77 do 1). A na
Węgrzech, w Bułgarii i Słowacji feminizacja biedy jest zjawiskiem
marginalnym.


razviedka
"Poza tym państwo powstające po roku 1918 też nie miało
łatwego startu, nie uważasz?"

Pewnie. Sek w tym, ze
sprawialo wrazenie, jakby problemy nikomu nie przeszkadzaly, czyli cos
z czym mozna sie takze i dzisaj spotkac. To nie byl przypadek, ze to
wlasnie wtedy Niemcy zaczeli uzywac terminu Polnische
Wirtschaft. Miedzy 1918 a 1937 wzrost PKB oscylowal wokol
0%. Probowano to zmieniac pod koniec istnienia drugiej republiki, ale
bylo juz za pozno aby nawet budowa Gdyni (znakomita sprawa i wielki
sukces kejnesenizmu) cos tu mogla zmienic. 

Wspominalem, ze Anna
Delick pisala o warunkach panujacych przed wojna, albo nie
jestes zainteresowanym zweryfikowaniem tych wiadomosci, albo nie robia
one na ciebie wiekszego wrazenia. 
Coz, nic juz na to
nie poradze.

razviedka
"Piszesz o upowszechnieniu kultury  to
wcale nie jest takie oczywiste! Zdawać by się mogło, że
upowszechnienie (jak to szumnie brzmi) przez 45 lat powinno
choć trochę odchamić ten naród. Mam inne przeczucie, ale nie jestem
uprawniony do kategorycznego osądu, tym bardziej, że PRL-u nie pamiętam.
Mam tylko porównanie z dzisiejszym poziomem niektórych krajów
zachodnich (i stąd przeczucia)." 

Moj boze. Czy Ty wiesz co oznacza
ten termin "upowszechnianie kultury"? Poczytaj o dzialalnosci
Czytelnika i Jerzego Borejszy w pierwszych latach powojennych, o
polskiej telewizji publicznej z czasow Szczepanskiego, o tym ilu
widzow przyciagal Teatr Telewizji, o rosnacym czytelnictwie ktore sie
zalamalo po 89 roku. Nie wiem na czym polega ta aluzja wobec zachodu,
jezeli mieszkasz tam to pewnie wiesz jak to wyglada z bliska. Jezeli tylko
tam bywasz, no to sam rozumiesz, my Polacy tak bardzo chcemy byc tacy
zachodni, ze nie dostrzegamy ich grzechow. Co tu duzo pisac, zachodnie
smierdzi tak samo jak "nasze", zas chamstwo jest tam
bardziej cyniczne niz u nas. Nie mam racji? :)

razviedka
"Jak
wytłumaczyć kilkadziesiąt pełnometrażowych filmów w jidysz powstałych
przed wojną? To oczywiście tylko przykład z jednej dziedziny życia, ale
przecież Ty znasz się na tym lepiej."

Och jejku. Sluchajcie,
Zydom w przedwojennej Polsce nie zamykano mozliwosci swobodnego wykonywania
zawodu, no przeciez krecili filmy.
Ba, przeciez calkiem sporo Zydow
uzyskiwalo przed wojna wyzsze wyksztalcenie. Pewnie numerus clausus to
tylko komunistyczna propaganda. Wiesz co, poczytaj co pisze na ten
temat prof. Szymon Rudnicki. Mozesz zajrzec rowniez do wspomnien Adama
Schaffa, jesli ci ofkors ten stary marksista nie przeszkadza. Bogaci
Zydzi z klasy sredniej mieli latwiej, ale stanowili tylko maly skrawek
zydowskiej spolecznosci w Polsce. Wiekszosc to byl biedny
i zdesperowany zydowski proletariat. Dla nich wybor istnial tylko
pomiedzy klasa robotnicza albo praca w handlu. Nie wszyscy mogli zostac
artystami. 

A tak przy okazji, kiedys pewien postmodernistyczny
dekadencki i znudzony anty-peerelowski "lewicowiec"
przekonywal mnie, ze to nieprawda, iz w PRL byla lepsza mobilnosc
spoleczna niz w Wielkiej Brytanii, podajac przyklad Bitelsow…Mialo to
swiadczyc, ze na wyspach ludzie pochodzacy z klasy robotniczej moga
latwiej zostac milionerami niz w Polsce. No coz, sztuka jest wyjatkowym
miejscem, ktore dziala troche na innych
zasadach.

razviedka
"czy Żydzi od 1944 emancypowali się jako
Żydzi, czy raczej, że się tak wyrażę  incognito? A jeśli tak, to z
jakich powodów?"

Emancypowali sie jako Zydzi. Musialbys pewnie
wyjasnic co rozumiesz pod terminem "incognito", bo cos tam sie
domyslam, ale moze Ty to rozumiesz inaczej i myslimy o dwoch innych
problemach.

Ja od siebie odsylam do
Augusta Grabskiego

Napisal dobra ksiazke o polskich Zydach.
Razviedka  - arena   |02.10.2009 10:19:30
Dziękuję za tą odpowiedź i linki. Pozdrawiam!
Tomasz Lech  - Reforma katastrofą?   |02.10.2009 15:27:23
Był okres, kiedy wieś przedwojenna zapomniała jak wygląda pieniądz. I dotyczyło
to, nie tylko najemnych pracowników rolnych a często też tych, którzy posiadali
jakąś ziemię, lecz nie mogli sprzedać swego zbioru ze względu na kryzys. Kryzys
na polskiej wsi trwał dłużej niż w innych rejonach świata, gdyż polscy chłopi
nie posiadali kapitału, by szybciej się odbić od dna, a państwo nie było w sile
im pomóc, ze względu, nie tylko na porozbiorowe zapóźnienie, czy niski poziom
elit, ale z powodu przeciągających się walk na wschodniej granicy. Stąd spora
emigracja nie do miast, lecz do Ameryki.
Mój pradziad, po powrocie z Ameryki do
Polski, był wedle historii rodzinnej ukarany za przywiązanie do ojczyzny w ten
sposób, że na skutek dewaluacji zamiast pola, kupił sobie paczkę papierosów i
zapałki  na tyle mu wystarczyło. Wyjechał jeszcze raz i dopiero przed samą
wojną, kupił trochę ziemi. (Jeden jedyny raz dotknęła Polskę przedwojenną jakaś
forma prosperity). Szczęście, że nie było tego zbyt wiele, bo Władza Ludowa,
która ludową nie była, a idee socjalizmu używała instrumentalnie, mogłaby mu
wszystko odebrać i byłby ukarany po raz trzeci (bo drugi raz był karany
kontyngentem dla Rzeszy). Muszę wspomnieć jednak, że władza nie zapomniała o nim
i ukarała go kontyngentem wyzwoleńczym.
Władza Ludowa zresztą, była jak na
nią przystało nieobliczalna. I spieranie się, czy planowała odbierać to, co dała
w reformie czy nie, to strata czasu. To była władza autorytarna i gdyby
potrzebowała coś zrobić, to by zrobiła, nie specjalnie bacząc na koszty
społeczne. Zresztą, nie warto powoływać się na coś, co było totalitarne, chociaż
niosło i dobre rzeczy, jak dentystki w szkołach, czy powszechna elektryfikacja.
Adolf, zanim wywołał wojnę, też wprowadził kilka dobrych i postępowych rzeczy,
ale socjalista nie będzie się przecież na niego powoływał. Oczywiście bezsensem
jest mówić o reformie rolnej jako o katastrofie tuż po prawdziwej wojennej
tragedii. Kraj po takiej hekatombie potrzebował impulsów i Władza Ludowa mu to
zapewniła dla własnego interesu. A jeśli skorzystała przy tym z kilku dobrych
socjalistycznych pomysłów, tym mniejszy jej kamień u szyi w odmętach historii.
Późniejszy okres, to już tylko próżne usiłowania w rywalizacji z zachodem. A
reforma rolna broni się chyba sama do dziś.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88001 Seconds