Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
In vitro: Czeka nas kolejny „kompromis”? Drukuj
Anna Czerwińska, Feminoteka   
11.09.2009
Sejm większością głosów odrzucił wczoraj radykalny obywatelski projekt zakazujący in vitro. Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Contra in Vitro” domagał się dodania do art. 160a kodeksu karnego: „kto doprowadza do zapłodnienia komórki jajowej poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Celem inicjatorów było pełne uwzględnienie nauczania Kościoła katolickiego. Pod inicjatywą ustawodawczą podpisało się 160 tys. obywateli i obywatelek. Dodatkowe wsparcie projekt otrzymał od Rady Episkopatu ds. Rodziny. Jej przedstawiciele pisali i dzwonili do posłów, lobbując o nieodrzucanie projektu w pierwszym czytaniu. W liście nazwano dzieci z in vitro „przedmiotem, który można kupić”, a samą metodę – okupioną „śmiercią […] braci i sióstr w stanie embrionalnym”.

„Ja bym poszedł dalej i skazał na karę dożywotniego więzienia każde dziecko poczęte z in vitro, bo zło trzeba wypalić od samego początku” – żartował sobie Stefan Niesiołowski. Choć poglądy tego posła trudno nazwać liberalnymi, nawet jemu projekt wydał się absurdalny.

A mnie jakoś nie zdziwił.

Wprowadzenie zakazu in vitro jest naturalną konsekwencją ustawy z 1993 rroku zakazującej w Polsce aborcji. Skoro ciąża jest dzieckiem poczętym, to i zamrożone zarodki są życiem, które należy chronić. Zresztą wg biskupów „in vitro to wyrafinowana aborcja”.

Jak mówi Marek Jurek – znany z tego, że dążył do konstytucyjnego zakazu aborcji – „prokuratura powinna ścigać także przypadki zamrażania embrionów in vitro. Art. 157a kodeksu karnego zakazuje uszkadzania ciała dziecka poczętego i powodowania rozstroju jego zdrowia. Tymczasem zamrażanie może szkodzić zdrowiu dziecka poczętego i prokuratura powinna je ścigać”. Projekt Jarosława Gowina, dopuszczający in vitro, ale nie zezwalający na zamrażanie zarodków, za chwilę okaże się cudownym kompromisem między radykalnymi projektami zakazującymi in vitro a „skrajnie liberalnymi”, które na to zezwalają.

Czy ktoś będzie protestował? Nieliczni. Masowe protesty skończyły się w 1993 roku, kiedy to ponad milion osób zostało zlekceważonych przy wprowadzaniu ustawy aborcji. Pod petycją domagającą się referendum w sprawie aborcji i dopuszczenia względów społecznych przy określaniu jej dopuszczalności podpisało się wówczas 1,3 miliona Polek i Polaków. Parlament zlekceważył tę inicjatywę. Od tamtej pory protestują już tylko „radykalne feministki”, bo zdanie na temat aborcji Polki i Polacy zmienili. Powoli zmieniają również zdanie na temat in vitro.

W styczniu ubiegłego roku Agnieszka Graff pisała na łamach „Gazety Wyborczej”: „Porównanie in vitro do aborcji w uszach wielu zabrzmiało obelżywie i niedorzecznie. A jednak coś istotnie łączy obowiązującą w większości krajów zachodnich refundację in vitro z prawem do legalnej i bezpiecznej aborcji: szacunek państwa do prywatności i podmiotowości kobiet, wsparcie ludzkich decyzji w sferze płodności i rodzicielstwa. W Polsce tego brakuje. […] Tak, pogląd Kościoła na temat in vitro dziś jeszcze wydaje się obłąkany. Jednak Kościół ma czas. Kropla drąży skałę. Oswoimy się i z tą niedorzecznością”.

Wczoraj, kiedy trwała jeszcze sejmowa debata nad projektem „Contra in Vitro”, GW przeprowadziła telefoniczny sondaż wśród Polek i Polaków. 67 proc. badanych uważa, że metoda in vitro powinna być dopuszczalna. Ale… aż 52 proc. badanych jest przeciw tworzeniu i zamrażaniu nadliczbowych zarodków. Dla porównania: w marcu 2009 wg badania CBOS: Przeważająca grupa respondentów (52%) dopuszcza tworzenie nadliczbowych zarodków w celu zwiększenia szans na doprowadzenie do ciąży. (Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (225), 5 – 11 lutego 2009 roku, reprezentatywna próba losowa dorosłych mieszkańców Polski (N=1048). Interesujący w tym świetle jest także komunikat CBOS ze stycznia 2008, gdzie czytamy: „Na poziom akceptacji zapłodnienia in vitro oddziałuje przebieg społecznych dyskusji na temat etycznej dopuszczalności stosowania tej metody. Wyrażane ostatnio zastrzeżenia biskupów wobec zapłodnienia in vitro wpłynęły na spadek poparcia dla wykorzystywania tej techniki. Trzy lata temu (w styczniu 2005 roku) za dopuszczalną uznawało ją 76% badanych (o 16 punktów więcej niż obecnie). Przeciwnych jej stosowaniu było wówczas 15% ankietowanych (o 11 punktów mniej niż teraz)”.
Szybko poszło, prawda?

W marcu tego roku Feminoteka prowadziła na swoich łamach (rozpoczętą w „Metrze”) debatę na temat przymusowych badań cytologicznych i mammograficznych dla kobiet. Pomysł Ministerstwa Zdrowia, aby cytologia i mammografia były obowiązkowymi badaniami pracowniczymi wzbudził wiele kontrowersji. Zaprosiłyśmy kobiety do wypowiadania się na forum, pisania listów i przedstawiania swojego stanowiska. Dostałyśmy listów… 2 (słownie: dwa). Kobiety nie mają nic do powiedzenia. I nie chcą mieć. Oddały swoje prawa w ręce księży i polityków.

Kobiety w Polsce nie decydują same o tym, czy urodzić dziecko, czy nie; czy stosować antykoncepcję, czy i kiedy robić badania cytologiczne, sterylizować się czy nie. Ba! Teraz nie decydują nawet o tym, czy mogą zachować dziecko, które urodziły, nie mówiąc o tym, czy ktoś pozwoli im zajść w ciążę. Nie decydują o tym, czy poród będzie się odbywał za pomocą cesarskiego cięcia, w znieczuleniu, z położną.

Jest jeszcze jedna sprawa: pieniądze. Metoda in vitro jest bardzo kosztowna i stać na nią nielicznych. Kiedy in vitro będzie zakazane, Polki i Polacy, których na to stać, poradzą sobie. Wyjadą. Przypomnijmy, że bój o in vitro rozpoczął się od propozycji refundacji. Dopiero wtedy do akcji wkroczył Kościół katolicki, któremu wcześniej in vitro jakoś nie przeszkadzało. Wkroczył na scenę z bojowym okrzykiem: biednych nie oddamy! Ta „ekonomiczna hipokryzja” Kościołowi i obrońcom zarodków nie przeszkadza. Bogaci mają swoje prawa, nie muszą przestrzegać przykazań.
Komentarze
Dodaj nowy
Marcin Szymański   |11.09.2009 15:16:39
Chciałbym zapytać feministki co sądzą o piciu i paleniu matki w czasie ciąży?
Czy to również podciąga się pod "podmiotowość" kobiet?
maciej  - Pytanie.   |11.09.2009 17:17:07
Co sądzą feministki o piciu i paleniu ojca kiedy matka jest w czasie ciąży? Czy
to również podciąga się pod podmiotowość mężczyzn?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.73288 Seconds