|
W kopalni „Wujek-Śląsk” w Rudzie Śląskiej zapalił się metan. 12 górników nie żyje, kilkudziesięciu jest rannych, 15 w stanie ciężkim. Być może bilans ofiar wzrośnie. Ciała niektórych zostały tak zmasakrowane, że, według nieoficjalnych informacji, do identyfikacji konieczne będą testy DNA.
Premier Donald Tusk nie przyjechał na miejsce tragedii, bo jest za granicą, jednak pojawił się tam wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna. W mediach pojawiły się tytuły „Znów czarny dzień polskiego górnictwa”. „Znów” jest tu chyba najważniejszym słowem. W ciągu ostatnich 30 lat w kopalniach węgla kamiennego w Polsce zginęło ponad 200 górników, a dzisiejsza katastrofa jest jedną z najpoważniejszych w ostatnich latach. Przyćmiewa ją Halemba, gdzie przyczyną wypadku, który pochłonął życie 23 osób, była kalkulacja ekonomiczna – życie górników wyceniono niżej niż zyski z wydobycia.
Zawsze gdy dochodzą mnie takie informacje, zastanawiam się, ile ja zawdzięczam górnikom. W końcu za każdym razem, gdy zapalam światło w domu, gdy jadę tramwajem lub pociągiem, gdy idę oświetloną latarniami ulicą, korzystam z energii wytwarzanej głównie z węgla kamiennego. Górnicy ryzykują życie, byśmy, wcinając popcorn i popijając colę, mogli cieszyć się filmami w kinach. Nasza praca, rozrywka, nasze codzienne życie jest możliwe dzięki efektom ich pracy. Żyjemy dlatego, że oni narażają swoje życie.
Mimo to jednak w społecznej świadomości są „świętymi krowami”, z rozdętymi, niezasłużonymi przywilejami. Nazywani są roszczeniowcami, reliktami poprzedniego systemu i zadymiarzami, jeśli zdecydują się bronić swych uprawnień na ulicy. Mimo że to my korzystamy z ich życia, neoliberalna ideologia, niechętna jakimkolwiek prawom pracowniczym, przekonuje, że to oni żyją na nasz koszt.
Czy dzisiejszy wypadek zmieni podejście ludzi do górników? Nie sądzę. Medialne relacje są utrzymane w tradycyjnej już retoryce „jakaż to straszliwa tragedia się stała”. Prawdziwa tragedia jednak polega na tym, że dominująca ideologia neoliberalna wpisała groźbę śmierci w zawód górnika na tyle mocno, iż żadna ofiara nie prowokuje już do walki o prawa pracownicze. Świadczy to o kompletnie poronionej (jeszcze bardziej niż w przeszłości) hierarchii wartości naszego społeczeństwa: posyłać na śmierć jesteśmy gotowi już nie tylko w imię Boga, Honoru i Ojczyzny, ale w imię interesów kapitału.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...