Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Referendum ws. traktatu lizbońskiego w Irlandii Drukuj
Jan Smoleński   
02.10.2009

Dziś w Irlandii referendum ws. traktatu lizbońskiego. Sondaż sprzed miesiąca mówił co prawda, że aż 25 proc. Irlandczyków nie wiedziało, jak zagłosują w tej sprawie, jednak z kolei 46 proc. deklarowało, że oddadzą głos na „tak”. Jeśli dołoży się do tego spektakularną porażkę w wyborach do Europarlamentu naczelnego przeciwnika traktatu lizbońskiego w Irlandii - Declana Ganleya, można się spodziewać, że tym razem nie uda się mu zmobilizować wystarczającej liczby ludzi do głosowania przeciw.

Choć traktat najpewniej przejdzie referendum pomyślnie, nie ma powodów do hurraoptymizmu. Prawdą jest, że dzięki nowemu traktatowi Unii coraz bliżej do federacji. Prawdą jest również, że niektóre zawarte w nim zapisy, m.in. o obywatelskiej inicjatywie ustawodawczej, czynią Unię bardziej demokratyczną. Niestety traktat w żadnej mierze nie jest krokiem w stronę Europy socjalnej, a Karta Praw Podstawowych, dokument, który czynił z Unii bardziej egalitarną wspólnotę polityczną, została zdegradowana do swego rodzaju dodatku, który jedne kraje członkowskie przyjmują, a inne nie. Warto przypomnieć, że obecnie to właśnie o jedno z takich rozwiązań rozbija się cała sprawa. Wystarczy tu wspomnieć irlandzkie związki zawodowe, żądające odpowiednich gwarancji ochrony praw pracowniczych. Ta kwestia będzie najprawdopodobniej języczkiem u wagi. Jeśli Irlandczycy powiedzą traktatowi „tak”, oznaczać to będzie, że uznali gwarancje w tej sprawie za przekonujące. Jeśli zagłosują na „nie”, będzie to oznaczało, że uznali je za niedostateczne.

Jednak tak naprawdę, po długim okresie redukowania sprawy traktatu do „robienia wszystkiego, żeby Irlandia go przyjęła”, każdy wynik referendum będzie zadowalający. Długie przepychanki wokół traktatu pokazały, że w ten sposób nie załatwi się istotnych problemów Unii Europejskiej.

W kolejce czekają: łamiący prawa człowieka Frontex, hamujący integrację i podważający solidarność UE dumping socjalny (tolerowany i przez Trybunał Sprawiedliwości, i przez Komisję), wspólna polityka zagraniczna czy polityka energetyczna… Oprócz tego Unię czekają jeszcze problemy globalne - kryzys gospodarczy i żywnościowy oraz zmiany klimatyczne. Traktat w swych założeniach miał ułatwić uporanie się z takimi kwestiami. (A w kontekście tego ostatniego zagadnienia okazało się niedawno, że rynkowy mechanizm, który miał pomóc w redukcji emisji CO2, stał się przedmiotem oszustw podatkowych na olbrzymią skalę.) Ale bierność unijnych instytucji wobec kryzysu spowodowała powrót do narodowych strategii radzenia sobie z nim. Nieocenioną rolę odegrała tu Komisja Europejska pod wodzą Jose Manuela Barroso.

Obecne wysiłki by traktat koniecznie ratyfikować, mają zakryć tę - nazwijmy rzecz po imieniu - porażkę. Pokazują one też, że traktat przestał być Traktatem, który miał stworzyć Unię Europejską (wciąż oficjalną nazwą jest Wspólnota Europejska) jako wspólnotę polityczną. Dla europejskich urzędników i polityków stał się swego rodzaju fetyszem, a dla zwykłych ludzi - kolejnym dokumentem, który trzeba przepchnąć, żeby tam, w Brukseli, eurourzędnicy mogli łatwiej rozwiązywać swoje problemy.

Dziś zamiast uganiać się za kolejnymi fetyszami i w ten sposób budować iluzję wspólnoty, powinniśmy odbudować nasze marzenie o Unii. I możemy to zrobić tylko poprzez wspólne rozwiązywanie naszych problemów.

  

Komentarze
Dodaj nowy
ale_akcja  - Mniejsza z traktatem, zajmijmy się hazar   |02.10.2009 07:43:19
Też mi wydarzenie dnia. Świeże to, jak przedwczorajsze śniadanie. Błagam, o
tym traktacie terkocze się cały czas, a był porażką od początku. Czy
naprawdę nie ma żadnej sprzeczności w usilnych próbach odgórnego narzucenia
dokumentu, który miał się przyczynić do demokratyzacji UE i
stworzenia podwalin pod prawdziwą europejską wspólnotę polityczną?
Mniejsza z tym, że to mrzonki, bo problemu molochowatości, ospałości i
elitarności UE, która do tego zachowuje się, jak szalony krawiec,
który chce wszystko przyciąć do swoich zwariowanych wizji, nie rozwiąże ten
jeden dokument.
Ten temat uważam za studnię bez dna, w którą nie
warto się rzucać na główkę. Jest natomiast prawdziwy temat dnia. Absolutny
hit. Afera hazardowa, jak ją ochrzciła "Rzeczpospolita".
Oczywiście można się zastanawiać, dlaczego przeciek stenogramów,
w których najważniejsi politycy PO zapewniają, że załatwią korzystne
dla hazardowego biznesu ustawy znalazł się akurat w tej gazecie.
Można przypuszczać, że to sposób Kamińskiego na uratowanie stołka
szefa CBA. Miałby się w ten sposób zabezpieczyć przed dymisją, gdy
prokuratura nada mu status podejrzanego w sprawie nadużyć z 2007 roku.
Mniejsza o to wszystko.
Dla mnie fascynujący jest jeden wątek. Pozwolę
sobie zacytować RP: "W maju 2009 r. Drzewiecki napisał do wiceministra finansów odpowiedzialnego
za ustawę, że w związku ze zmianą planów inwestycji przed Euro
2012, pieniądze z dopłat nie będą potrzebne. Resort wykreślił więc
dopłaty z projektu nowelizacji.
" Pieniądze nie będą potrzebne!!! I nikt na to nie zareagował.
Ministrowi podaje się na tacy prawie 500 mln złotych z dodatkowego podatku,
z którymi może zrobić co chce - a do zrobienia pozostało jeszcze wiele
- on natomiast mówi: Nie, dzięki, chłopaki. I co dalej?
Ministerstwo Finansów, rzekomo przerażone pięćdziesięciomiliardową
dziurą budżetową, nie zastanawia się, jak te pieniądze
wykorzystać inaczej. To jest temat nie tylko dnia. To kolejny dobry
pretekst, żeby zastanowić się, kto trzyma ster.
neoconstantine  - "Traktat Reformujacy".   |04.10.2009 06:52:12
Paradoksalnie, ratyfikacja "Traktatu Lizbońskiego" może ułatwić nam
wystąpienie ze struktur europejskich, gdyby zaszła taka potrzeba. Traktat ten
zezwala bowiem, na wystąpienie z politycznych i gospodarczych struktur Unii
Europejskiej i w razie gdyby nasze państwo z jakiegoś powodu zechciało opuścić
UE, to mogłoby to zrobić bez konsekwencji, w postaci np. sankcji
ekonomicznych.
Obecnie, gdy naczelnym aktem prawnym naszej przynależności do
Wspólnot Europejskich, jest "Traktat Akcesyjny", który nie przewiduje
możliwości opuszczenia struktur tych wspólnot, to nie możemy ich opuścić bez
zgody wszystkich państw do nich należących. Pierwsi Niemcy na to nie pozwolą.
Spokojny   |04.10.2009 08:08:24
>>Traktat ten zezwala bowiem, na wystąpienie z politycznych i gospodarczych
struktur Unii Europejskiej i w razie gdyby nasze państwo z jakiegoś powodu
zechciało opuścić UE, to mogłoby to zrobić bez konsekwencji, w postaci np.
sankcji ekonomicznych.

jasne. Dwa miliony ludzi przyjedzie z Anglii do
Polski zasilajac szeregi bezrobotnych, rolnicy nie dostana doplat do swojej
produkcji a trzy czwarte wyksztalconych na nowoczesnych platnych
pseudouczelniach Polakow znajdzie sie w sytuacji totalnego braku pracy, bo nie
bedzie juz grantow, ktorymi da sie finansowac ich dzialania. Bedzie super
zabawa. A Leppera zrobimy prezydentem i bedzie mial program Allo Presidente
codziennie.
maciej   |04.10.2009 08:21:44
"wyksztalconych na nowoczesnych platnych pseudouczelniach" i wydziałach
zamiejscowych uniwersytetów.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.10.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.75433 Seconds