Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Obozy pracy w Polsce |
|
|
Jan Smoleński
|
|
16.12.2009 |
Dzisiejsza „Rzeczpospolita” opisała wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy: pod Opolem Ukraińcy i Tajowie byli zmuszani do pracy po kilkanaście godzin przez siedem dni w tygodni za groszowe zaliczki (pracodawca zabrał im paszporty). Pod Szczecinem za 100 złotych miesięcznie zmuszano imigrantów do pracy po – znów – kilkanaście godzin dziennie. Pod Lublinem kobiety z Filipin pracowały w podobnych warunkach za 450-700 złotych miesięcznie. W Polsce istnieją obozy pracy.
Publicysta „Rz” Piotr Gabryel znalazł na współczesne niewolnictwo szybkie lekarstwo: „redukowanie rujnującego przedsiębiorców fiskalizmu”. Stwierdza, że nie ma miesiąca, żeby PIP nie dotarł do firmy, która żeruje na wyzysku nielegalnych imigrantów. Następnie stwierdza, że obniżenie „horrendalnych kosztów pracy” pomogłyby wyzyskiwanym pracownikom w znalezieniu pracy legalnej. Ciężko mi zrozumieć tę linię rozumowania, bo po pierwsze nielegalni imigranci są zatrudniani nielegalnie właśnie dlatego, że są nielegalnymi imigrantami (i przez to łatwiej ich wyzyskiwać), a nie dlatego, że „koszty pracy” są za wysokie. Po drugie naprawdę nie na miejscu wydaje się mi nagradzanie pracodawców kolejnymi przywilejami za łamanie prawa. W szczególności, że będzie odbywać się kosztem reszty społeczeństwa. „Obniżanie kosztów pracy” to mniejsze wpływy do budżetu, a to z kolei oznacza mniej pieniędzy na takie dobra publiczne jak edukacja, ochrona zdrowia czy emerytury.
Po trzecie, i najważniejsze, Gabryel traci z oczu clue problemu. Praca niewolnicza jest symptomem szerszego zagadnienia, którego źródło tkwi w asymetrii sił pomiędzy pracodawcami a pracownikami. Wyzysk nie ogranicza się do nielegalnych imigrantów, ani do wszystkich nielegalnie zatrudnionych. Dotyczy również legalnie zatrudnionych, co pokazują przykłady Tesco czy Biedronki. Wyzyskiem jest w bardzo wielu przypadkach samozatrudnienie, praca na umowę zlecenie a nie umowę o pracę (w obydwu przypadkach nie przysługują urlopy, okresy ochronne, itp.). Przymuszanie do pracy jest po prostu ekstremalną formą wyzysku, który odbywa się czasem całkowicie „legalnie”.
Warto przypomnieć, że łamanie praw pracowniczych, w tym wszystkie odmiany wyzysku, to przede wszystkim domena przedsiębiorstw prywatnych, firm, w których brakuje prężnych związków zawodowych. Kryzys pokazał, że prawie żadna grupa zawodowa, nie może być pewna, że pracodawca nie wykorzysta trudnej sytuacji na rynku do przyciśnięcia pracowników. Obniżki pensji i zwolnienia nie ominęły takich branż jak np. dziennikarstwo. Przykład Tesco pokazuje, że to właśnie zdecydowane działania związków zawodowych mogą być skuteczną bronią w walce o przestrzeganie praw pracowniczych. Silne związki zawodowe są w interesie wszystkich pracowników najemnych.
W tym kontekście niepokojąco brzmią pojawiające się tu i ówdzie wzmianki o zamachu na prawa związkowe. Rząd planuje podnieść próg reprezentatywności związków zawodowych z 7 proc. dla central i 10 dla organizacji działających tylko w jednym zakładzie do odpowiednio 25 i 33 proc. Tylko organizacje zrzeszające ¼ lub 1/3 załogi miałyby prawo do reprezentowania interesów pracowników. W zakładach prywatnych będzie to próg nie do przeskoczenia, uzwiązkownienie w nich, między innymi z powodów utrudnień, jakie piętrzą pracodawcy, to 3 procent. Do tych pomysłów dochodzą propozycje ograniczenia prawa do strajku, przypomnijmy, jednego z dwóch najważniejszych (obok prawa do niezależnych związków zawodowych) praw o które walczyła pierwsza Solidarność. Biorąc pod uwagę fakt, że Państwowa Inspekcja Pracy dysponuje zdecydowanie zbyt małą ilością inspektorów, to jeśli pomysły obecnego rządu wejdą w życie, pracownicy stracą właściwie jedyne narzędzie walki o swoje prawa. Tylko silne związki zawodowe będą mogły przeciwstawić się wyzyskowi pracowników, i nielegalnych imigrantów, i pracowników renomowanych korporacji.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.12.2009 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...