|
Korach: Po wyborach w Niemczech |
|
|
Przemysław Korach
|
|
28.09.2009 |
Niedzielne wybory do Bundestagu to sukces Angeli Merkel i Guido Westerwelle. Chadecja wybory wygrała, a liberałowie osiągnęli najlepszy od lat wynik. Wielką koalicję CDU/CSU-SPD zastąpi więc koalicja CDU/CSU-FDP, która przez najbliższe cztery lata będzie rządzić Niemcami. Na przeciwległym biegunie znalazła się z kolei cała lewica - SPD z najgorszym wynikiem od niepamiętnych czasów i jej dwie mniejsze siostry - rosnące w siłę mniejsze partie: Die Linke oraz Zieloni.
No i w sumie można by załamać ręce nad kondycją niemieckiej lewicy, chyba że… spojrzeć na te wyniki z innej perspektywy. SPD rządziła lub współrządziła Niemcami nieprzerwanie od roku 1998. Nie jest zatem niczym dziwnym, że po tak długim okresie następuje pewne „zmęczenie materiału”. Błędem była socjalliberalna polityka „trzeciej drogi i nowego środka” duetu Schröder-Fischer. Błędem okazała się także wielka koalicja, bo występująca w roli mniejszego partnera SPD nie potrafiła przeforsować swoich socjaldemokratycznych pomysłów w starciu z chadeckim kolosem. Do tej trudnej sytuacji należy jeszcze dodać kryzys przywództwa po odejściu Gerharda Schrödera i wolcie Lafontaine’a. Efekt? Najbliższe cztery lata cała lewica spędzi w opozycji.
Ekonomiści twierdzą, że nowy rząd dopiero będzie musiał stawić czoła największej fali kryzysu, bo taka za naszą zachodnią granicę jeszcze nie dotarła. A dotrze na pewno. Zatem przed chadecją i liberałami prawdziwe kłopoty dopiero się pojawią, a w ich wyniku w tarapatach znajdzie się całe niemieckie społeczeństwo. Będzie bowiem skazane na neoliberalne scenariusze wychodzenia z kryzysu, który został spowodowany… neoliberalnym podejściem do ekonomii. I jeśli nawet niemiecka gospodarka stanie w końcu chwiejnie na nogach, to odbędzie się to kosztem najbiedniejszych, z zyskiem dla najbogatszych i co za tym idzie - pogłębieniem rozwarstwienia społecznego. Taki bowiem sposób na kryzys mają politycy FDP i CDU/CSU.
Przedstawiciele trzech opozycyjnych partii powinni zatem najbliższy czas wykorzystać na dotarcie do opinii publicznej z własnym pomysłem na gospodarkę, który stał będzie w ostrej kontrze do neoliberalnych pomysłów „koalicji marzeń”, jak niektórzy już ją zaczęli nazywać. Jeśli przy okazji udałoby się zasypać dzisiejsze podziały wewnętrzne i znaleźć nowych liderów na miarę XXI wieku, to perspektywy stojące przed niemiecką lewicą nie rysują się tak źle.
Za cztery lata to CDU/CSU będzie zmęczone władzą, walką z kryzysem i wewnętrznymi tarciami z trudnym partnerem koalicyjnym. Przywódcy SPD, Die Linke i Zielonych powinni tę czterolatkę potraktować jako szansę na wpuszczenie świeżego powietrza do dawno niewietrzonego lewicowego domu, przegrupowanie sił i poszukiwanie płaszczyzny współpracy. W 2013 roku możemy mieć więc silną, skonsolidowaną lewicę oraz osłabioną Angelę Merkel. Czyli szansę na zwycięstwo.
Czytaj też: Niemiecki spór o podatki - komentarz Piotra Kozaka.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 29.09.2009 )
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...