Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Przyjaźń polsko-ukraińska? Drukuj
Maciej Gdula   
08.09.2009
Dla Julii Tymoszenko ważniejsza od spotkania z Donaldem Tuskiem była wizyta u Muammara Kaddafiego i rozmowy o projekcie powołania strefy wolnego handlu. Lech Kaczyński odwołał wizytę w Sahryniu, gdzie uczestniczyć miał w odsłonięciu pomnika ofiar Ukraińców pomordowanych przez AK. Wiktor Juszczenko nie otworzy z Lechem Kaczyńskim Domu Ludu w Przemyślu, oddanego Ukraińcom po wielu latach przez władze miasta. Trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć, że polskie i ukraińskie deklaracje o strategicznym partnerstwie są już tylko pustymi frazesami.

Przez ostatnie lata obie strony wolały raczej idealizować obraz sąsiada, niż zmierzyć się z rzeczywistością. Polacy przymykali oko na ukraiński nacjonalizm, niedemokratyczne tendencje podczas rządów Kuczmy (np. zabójstwo Gongadze) i oligarchizację życia gospodarczego. Ukraińcy nie stawiali zbyt wysokich wymagań debacie nad historią polskiej polityki wobec Ukrainy i nie zadawali pytań o nasze zaangażowanie międzynarodowe, przybierające postać uczestnictwa w nielegalnych misjach wojennych lub przymykania oka na naruszanie praw człowieka - a byłyby to pytania bardzo zasadne wobec kraju obiecującego wprowadzenie Ukrainy do świata „zachodniej demokracji”.

Zamiast tworzyć realne więzi gospodarcze, ułatwiać przekraczanie granic i wspólnie podejmować znaczące przedsięwzięcia kulturalne, budowano dom od dachu, licząc, że dobre kontakty na najwyższych szczeblach pozwolą nawiązać bliskie relacje z Ukrainą. Dziś ta polityka doszła do ściany. Pewne jest, że jeśli ma istnieć przyjaźń polsko-ukraińska, obie strony muszą być gotowe coś dla niej poświęcić.
Komentarze
Dodaj nowy
maciej  - Brawo   |08.09.2009 12:56:04
Wreszcie trzeźwe spojrzenie na politykę.
historyczka   |08.09.2009 15:08:53
Eee, myślałam, że się czegoś dowiem, a tu ciągle ta sama stara melodia. Nic
nowego ten komentarz nie wniósł.
Na Ukrainie nie rządzą Tymoszenko czy
Juszczenko a oligarchowie. A wyżej wymienieni reprezentują ich interesy.
Bardziej sprecyzowane stanowisko na temat relacji polsko-ukraińskich można
znaleźć w biuletynach Narodowej Rady Bezpieczeństwa Ukrainy. Do pobachennja.
neoconstantine  - Polska - Ukraina.   |09.09.2009 06:42:00
Historia nauczycielką życia. Sojusz Piłsudskiego z Petlurą, skończył się
"rzezią wołyńską" i "Łunami w Bieszczadach". Po prostu trudno
zawierać przymierze z kimś, kto chce wygonić cię z domu (Ukraińcy do tej pory
zgłaszają pretensje do tzw. "Zakurzonia", mn. do Przemyśla), czy wręcz
zabić. Zresztą ukraińscy nacjonaliści, bardzo szybko poszukali sobie sojuszników
przeciw Polsce i znaleźli ich - w Berlinie.
I coś mi mówi, że polityka
"lizusostwa" wobec Ukrainy, a ściślej - wobec prezydenta Juszczenki, nie
przyniesie już żadnych korzyści Lechowi Kaczyńskiemu. Raz, że juz w lutym
prezydentem Ukrainy może zostać promoskiewski polityk, dwa - że nasz pan
prezydent zraził do siebie owym "lizusostwem", środowiska kresowe i
szerzej - kombatanckie, które używały do tej pory swoich wpływów (na falach
"Radia Maryja"), aby go wspierać. Teraz może to skończyć się ostatecznie
i chyba Lech Kaczyński to zauważył, odmawiając o dziwo (rok temu nie pojechał na
uroczystości, upamiętniające "rzeź wołyńską", tylko na odbywające się w
tym samym czasie "Dni kultury ukraińskiej") udziału w uroczystościach w
Sahryniu.
P.S.
Rosjanie też dogadywali się przeciwko nam z Niemcami, ale w
przeciwieństwie do Ukraińców (no i Niemców), chcieli nad nami panować, a nie
wyrzucać nas z domów, czy mordować.
historyczka   |09.09.2009 08:49:48
Kontakty polsko ukraińskie w XX wieku były naprawdę bardzo zmienne. Sojusz
Piłsudski  Petlura wynikał z chłodnej kalkulacji. Opłacał się (w mniejszym
stopniu Ukraińcom), a bardziej Polakom. Odpowiedzialność za czystki etniczne na
Wołyniu, jak również kontynuację wojny w Bieszczadach należy złożyć na ludzi
wywodzący się z OUN (trzon stanowili niepodległościowcy wywodzący się między
innymi z tzw. ususów, czy wojsk URL reszta natomiast to młodzi działacze
skautowi). Prosze pamiętać, że legalny rząd URL na wygnaniu funkcjonował i z
tego co wiem był przeciwny takim działaniom. Przeciwni byli również Ukraińcy
skupieni wokół UNDO. Należy jednak pamiętać, że Ukraińcy naddnieprzańscy mieli
nieco odmienne zdanie do kwestii samostanowienia i niepodległości Ukrainy przez
okres 20 lecia i II wojny i w wielu wypadkach byli przychylni Polsce i Polakom.
Natomiast Galicjanie, którzy bez przeszkód w dwudziestoleciu samoorganizowali
się ulegli w tym czasie wpływom niemieckim. OUN ciasno współdziałało z wywiadem
III Rzeszy. Wypominali nam to Rosjanie przed i po wojnie, co jest zgodne z
prawdą. Kwestia oddania Domu Narodowego w Przemyślu diasporze Ukraińskiej, już
od 1945 roku wywoływała ferment. Stało się tak, dlatego, że de iure i de facto
był on własnością miejscowych organizacji społecznych. Został jednak po wojnie
znacjonalizowany. Więc w świetle prawa Ukraińcy dostali to, czego się domagali.
Przypadek Zakerzonia a nie Zakurzonia, jest również bardzo złożony. Żyjący
jeszcze mieszkańcy tych ziem w Polsce i na Ukrainie nie czują tamtejszymi i
raczej trzymają się razem bez względu na to, kto rządził, rządzi i będzie
rządzić w Polsce czy na Ukrainie. Do tego dochodzi cały czas proces walki o
kształt świadomości narodowej wśród Ukraińców. Proces ten trwa i to widać
wyraźnie, w szkole czy na uniwersytecie czego doświadczyłem i co jest ciekawym
historiozoficznie zjawiskiem. To tyle historii, a teraz
współczesność.
Współczesna polityka władz RP względem Ukrainy jest próba
wypracowania złotego środka miedzy Ukraińcami wyznającymi poglądy skrajnie
nacjonalistyczne (na nich opiera się Julia), grupą Juszczenki, (który
politycznie się rozmył i stał się koniunkturalistą), oraz niebieskimi
(Janukowycza), czerwonymi (komuniści). Do tego dochodzi brak zrozumienia tego,
że w poszczególnych regionach Ukrainy władzę sprawują ludzie, którzy są
powiązani z obozami tych polityków. Nie można zapominać również, że Ukraińcy
mentalnie są różni. Dodatkowo mówią jeszcze w trzech językach. Nie można
zapominać o oligarchach, którzy już ekonomicznie funkcjonują w Polsce. Mają oni
powiązania z Rosją, lecz są bezideowi. Dla nich bardziej liczy się zysk i
chłodny rachunek ekonomiczny. Teksty o historii dla polityków i oligarchów
Ukraińskich są raczej frazesami i wygodną bronią do walki politycznej. Dla
zwykłego Ukraińca politycy się nie liczą. Liczy się byt, który określa
świadomość. Jedzenie w Kijowie drożeje, benzyna też itp. Co do przyjaźni polsko
 ukraińskiej to najlepiej sprawdza się na poziomie handlowym. Wystarczy
pojechać do Lublina, Tomaszowa, Przemyśla, Rawy Ruskiej i zobaczyć na własne
oczy. Reasumując: mój kolega z Truskawca powiedział mi kiedyś: Ukraina? Kasa,
kasa brate, povnyj shłunok i sviatyj spokij! Ot to cioho ptrebuje siohodni
Ukrajina
W zastępstwie historyczki D781
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.72680 Seconds