Nowość w sklepie KP

kp20_przod_100px.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Jak zakazać, żeby nie zakazać?
 -karl.luna (1 komentarz)
Ssaki Ciernistych Krzewów
 -kot (30 komentarzy)
Zosia
 -viking (2 komentarze)

Przegląd prasy

CYTAT DNIA

Stanęli przed wyzwaniem dziejowym, któremu musieli sprostać, a ponieważ mieli wolę i wiarę, wyzwaniu temu sprostali.
Andrzej Mencwel, Etos lewicy
Advertisement
Alicja Tysiąc kontra Gość Niedzielny Drukuj
dr Małgorzata Tkacz-Janik, animatorka społecznego wsparcia dla Alicji Tysiąc   
09.09.2009
Dzisiaj odbywa się trzecia rozprawa w sprawie, którą Alicja Tysiąc wytoczyła redaktorowi naczelnemu „Gościa Niedzielnego”, ks. Markowi Gancarczykowi, oraz wydawcy tego katolickiego tygodnika.

„Czy chciała Pani zabić swoje dziecko?”

Strona powodowa twierdzi, że „Gość Niedzielny” bezprawnie opublikował zdjęcie Alicji Tysiąc, a także ingerował w jej życie prywatne, sugerując, że nie chciała swojego dziecka. Za naruszenie dóbr osobistych Alicja Tysiąc domaga się przeprosin i zadośćuczynienia finansowego. Od marca br. Alicja co kwartał przyjeżdża do Katowic i wciąż od nowa musi tłumaczyć, że nigdy nie chciała zabić własnego dziecka i nieprawdą jest, jakoby nie chciała swojej najmłodszej córki. – Nie chciałam ciąży, a nie dziecka. Nie jestem hitlerowską zbrodniarką – powtarza niezmiennie.

Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał jej zadośćuczynienie za odmowę prawa do aborcji (Alicji Tysiąc groziła utrata wzroku wskutek ciąży i porodu, a wówczas niemal niemożliwe byłoby samotne wychowywanie trójki dzieci). Adwokat „Gościa” raz po raz w różnych wariantach powtarza pytanie: „Czy chciała Pani zabić swoje dziecko?”. Zmuszona po raz kolejny do odpowiedzi Alicja Tysiąc pochyla głowę.

Atmosfera dwóch poprzednich rozpraw nie wróży najlepiej: dyskryminujące traktowanie Alicji Tysiąc przez adwokata „Gościa” oraz pozwanego Marka Gancarczyka, obecność na drugiej rozprawie lidera Prawicy RP Marka Jurka, niezwykła żarliwość młodych kleryków z katowickiego seminarium duchownego, na kolanach modlących się przed gmachem sądu, pikiety łysych młokosów z transparentami: „Stop aborcji” i „Żyjemy dzięki Bogu i rodzicom”.

O co ten proces? Pewnie o kasę

W marcu, na rozpoczęciu procesu, ks. Gancarczyk mówił dziennikarzom, że dotyczy on problematyki aborcji – nikogo to wówczas nie oburzyło. To znamienne. W Polsce ochrona dóbr osobistych oraz prawa do godności nie przekonują szerokiej publiczności. Tzw. opinia publiczna twierdzi, że sprawa toczy się o pieniądze, linia obrony zaś, że przede wszystkim chodzi o kwestię wolności słowa. Pełnomocnik Alicji Tysiąc, mec. Marcin Górski, wyjaśnia, że proces nie dotyczy kwestii światopoglądowych, a naruszenia dóbr osobistych. Gdy nie ma jasności, o co toczy się sprawa, znakomicie ułatwia publiczne przyrównywanie Alicji Tysiąc, a w szerszym kontekście – wszystkich kobiet przerywających ciąże, do morderczyń. Tworzy to idealną płaszczyznę do dyskryminowania i manipulacji.  

Seksizm i negacjonizm

Skierowanie do opinii publicznej przekazu opartego na założeniu, że kobiety, które przeszły lub zdecydowały się na zabieg aborcji, są „morderczyniami, które chcą zabić swoje dzieci”, szerzy nienawiść. Opinie tego typu są w Europie traktowane jako przejaw seksizmu, czyli poniżania człowieka ze względu na płeć. To publiczna dyskryminacja kobiet zakazana przez prawo. Jest to także jawny apel, by niezrównoważeni fanatycy „wymierzyli sprawiedliwość”. Stwierdzenia te są więc jawną zachętą do przemocy wymierzonej w kobiety.

Zabiegi retoryczne stawiające znak równości między aborcją a Shoah nie tylko obrażają żydowskie ofiary hitleryzmu, ale także szerzą zakazany w wielu krajach Europy „negacjonizm”, czyli publiczne podważanie historycznej prawdy Zagłady. Sugerują także, że głównym zagrożeniem dla płodu jest jego własna matka, która może się zdecydować na aborcję, a więc może „chcieć zabić dziecko”. Trudno doprawdy o bardziej jaskrawy seksizm, uprzedmiotowienie i pogardę dla kobiet niż postulowanie, by organy państwa albo samozwańczy „tropiciele prawdy” pilnowali płodów przed wolą matek!

W 24 krajach UE na 27 przerywanie ciąży nie jest karane. Aborcja uznawana jest za legalny medyczny środek umożliwiający kobietom wybór, czy i kiedy chcą mieć potomstwo. Polskie ustawodawstwo było przez 36 lat (1956 – 1993) zgodne z europejską normą w tej sprawie. Długi okres legalności przerywania ciąży w Polsce świadczy o tym, że, wbrew sugestiom m.in. „Gościa Niedzielnego”, prawo do aborcji było w Polsce społecznie akceptowane oraz że wiele osób nadal podziela tę opinię pomimo zmiany ustawodawstwa w 1993 roku.

Na podobny temat




  Komentarze (2)
 1 Sprawa pani Tysiąc.
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, musisz mieć włączony Javascript, by go zobaczyć website, w dniu - 10.09.2009 20:08
Jeśli nie chce się zajść w ciążę, to znaczy, że nie chce się mieć dziecka. Ja to tak rozumiem, na swój chłopski rozum. 
Płód, żyjący w łonie matki, to już osobny organizm; a więc nie stanowi on prywatnej własności matki, tak jak nie stanowi jej, już urodzone dziecko. 
Na ile znam katolickich (i nie tylko) duchownych, to nie sądzę, aby ksiądz Garncarczyk przeprosił za swoje słowa; raczej wybierze zastepczą grzywnę lub areszt. Owszem, może prosić tą kobietę o wybaczenie, ale słów o morderstwie nie cofnie.
 2 Pogański kraj, pogańskie obyczaje
Dodane przez maciej, w dniu - 10.09.2009 22:13
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Alicji Tysiąc 
20 marca 2007 Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie, w którym nakazał Rzeczypospolitej Polskiej wypłacenie Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia oraz 14 tys. euro na pokrycie kosztów sądowych. Trybunał przyznał zadośćuczynienie ze względu na naruszenie przez Polskę Art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do poszanowania życia prywatnego). 
Lekarze pracujący w publicznej opiece zdrowotnej odmówili Alicji Tysiąc prawa do wykonania legalnej aborcji ze względów zdrowotnych. Zgodnie z orzeczeniem kobiecie nie zapewniono prawa do odwołania się od decyzji podjętej przez lekarzy. 
W roku 2000 Alicja Tysiąc miała dwoje dzieci, Krystiana i Patrycję. Obie wcześniejsze ciąże wiązały się z powikłaniami zdrowotnymi, co zmusiło lekarzy do dwukrotnego wykonania cięcia cesarskiego. Każdy taki zabieg prowadzi do uszkodzenia macicy, która staje się mniej odporna na stres związany z ciążą. Zgodnie z badaniami kobiety, które poddano wielu cięciom cesarskim, mają większe szanse na doznanie uszczerbku na zdrowiu podczas kolejnej ciąży. Ze względu na ryzyko związane z kolejną ciążą, lekarze odradzili Alicji Tysiąc posiadanie trzeciego dziecka. 
Dodatkowym obciążeniem jej zdrowia była postępująca od roku 1977 krótkowzroczność prowadząca do pogorszenia wzroku. W roku 2000 Alicja Tysiąc miała w każdym oku wadę -20 dioptrii. Źródłem upośledzenia widzenia była postępująca retinopatia, która równocześnie stanowiła przeciwwskazanie dla stosowania hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych. W czasie współżycia Alicja Tysiąc i jej partner stosowali zabezpieczenie w postaci prezerwatyw. 
Trzecia ciąża  
W lutym 2000 lekarz stwierdził, że Alicja Tysiąc jest w ciąży. Trzech okulistów niezależnie uznało, że kolejna ciąża może zagrozić zdrowiu kobiety powodując utratę wzroku. Alicja Tysiąc poprosiła ich o wydanie dokumentu, pozwalającego na legalne usunięcie ciąży ze względów zdrowotnych w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej, ale okuliści odmówili. W końcu po wizytach u wielu lekarzy internista wydał jej zaświadczenie. 
Zgodnie z Ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. Nr 17, poz. 78 ze zm.) aborcja może zostać przeprowadzona legalnie, jeżeli poród stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej). 
W ciągu dwóch miesięcy trwania ciąży wzrok Alicji Tysiąc pogorszył się, zwiększając wadę do -24 dioptrii. Matka dwojga dzieci zwróciła się o pomoc do Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która wskazała jej szpital, gdzie wykonywane są legalne zabiegi usunięcia ciąży. Z zaświadczeniem od internisty 26 kwietnia 2000 roku, w drugim miesiącu ciąży Alicja Tysiąc udała się do oddziału neonatologicznego w warszawskim szpitalu publicznym im. prof. W. Orłowskiego przy ulicy Czerniakowskiej, gdzie zbadał ją ginekolog. Lekarz odmówił jej prawa do przeprowadzenia legalnej aborcji, uznając, że zagrożenie dla zdrowia Alicji Tysiąc jest niewystarczające, aby uzasadnić usunięcie ciąży. Na zaświadczeniu od internisty zaznaczył, że się z nim nie zgadza, przez co uniemożliwił wykonanie zabiegu w innej placówce publicznej służby zdrowia. 
Kobieta zadzwoniła do lekarza ogłaszającego się w prasie z prośbą o wykonanie zabiegu nielegalnie, za co medyk zażądał 1 500 zł. Potem okazało się, że ze względu na konieczność asysty ze strony anestezjologa wynikającą ze stanu zdrowa Alicji Tysiąc ginekolog podniósł stawkę do 5000 zł, których niezamożna matka dwojga dzieci nie posiadała. 
 
W udzielonym prasie wywiadzie Alicja Tysiąc stwierdziła, że do usunięcia ciąży motywował ją strach o los jej oraz dwójki już urodzonych dzieci. 
Ja się bałam, bo miałam już dwójkę dzieci. A być niewidomą i wychowywać dzieci? Co innego, gdy jest się osobą niewidomą od początku, to człowiek uczy się z tym żyć. A w tym wypadku pani traci wzrok i co?. 
W listopadzie 2000 roku przeprowadzono u Alicji Tysiąc trzecie cięcie cesarskie i w ten sposób na świat przyszła jej córka Julia. Na skutek wzrostu ciśnienia tętniczego doszło do wylewu krwi do plamki żółtej. Alicja Tysiąc ponownie trafiła do szpitala na Czerniakowską, ale na okulistykę, gdzie lekarz zapytał ją: Kto pani pozwolił kontynuować ciążę? 
Komisja lekarska ZUS uznała, że wzrok matki trojga dzieci uległ tak znacznemu upośledzeniu, że wymaga ona stałej pomocy społecznej. Przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką oraz rentę. W marcu 2007 roku Alicja Tysiąc samotnie wychowywała troje swoich dzieci, utrzymując się z renty inwalidzkiej w wysokości 540 zł. Jej wzrok osłabł do -26 dioptrii. Dostrzec mogła tylko przedmioty znajdujące się bliżej niż 1,5 m, a stan jej oczu mógł się jeszcze zmienić na gorsze. 
Starania o zadośćuczynienie  
Alicja Tysiąc złożyła doniesienie do prokuratury, w którym oskarżyła ginekologa z warszawskiego szpitala o ograniczenie jej prawa do przeprowadzenia legalnej aborcji zgodnie z ustawą z roku 1993. Zdaniem biegłych ciąża i poród nie miały wpływu na pogorszenie się wzroku A. Tysiąc. Prokuratura umorzyła sprawę. 
15 stycznia 2003 roku Alicja Tysiąc złożyła skargę na Rzeczpospolitą Polską do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W swoim wniosku zarzuciła polskim urzędnikom naruszenie następujących zapisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: 
Art. 3: Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. 
Art. 8: Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. 
Art. 13: Każdy, czyje prawa i wolności zawarte w niniejszej konwencji zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka odwoławczego do właściwego organu państwowego także wówczas, gdy naruszenia dokonały osoby wykonujące swoje funkcje urzędowe. 
Art. 14: Korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn. 
Alicję Tysiąc w staraniach o zadośćuczynienie 2 czerwca 2005 roku wsparły Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka, które wystąpiły z wnioskiem o zgodę na udział w sprawie Alicja Tysiąc przeciwko Polsce, a następnie przedstawiły opinię przyjaciela sądu. 
7 lutego 2007 roku odbyło się posiedzenie IV Izby Trybunału w Strasburgu, na którym sędziowie wysłuchali argumentów obu stron sporu. Z Ministerstwa Spraw Zagranicznych na posiedzenie przybyli eksperci medyczni, którzy chcieli obalić argumenty o zagrożeniu zdrowia Alicji Tysiąc. Zastrzeżenia kobiety dotyczące dostępu w Polsce do legalnej aborcji starali się rozwiać przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i Forum Kobiet Polskich. 
 
 
 
Wyrok trybunału  
Trybunał nie rozpatrywał, czy konwencja daje Alicji Tysiąc prawo do przeprowadzenia legalnej aborcji. Przedmiotem jego dociekań było respektowanie przez państwo polskie prawa do poszanowania życia prywatnego. Sędziowie nie oceniali, czy decyzja lekarzy, którzy odmówili kobiecie prawa do legalnej aborcji była słuszna. W wyroku podkreślili, że prośby Alicji Tysiąc o usunięcie ciąży, nie wynikały wyłącznie z jej nieracjonalnych odczuć, ale miały umocowanie w historii medycznej. 
 
Trybunał uznał, że polskie państwo nie ustaliło jednoznacznych procedur, które pozwoliłby lekarzowi na upewnienie się, co do konieczności przeprowadzenia legalnej aborcji. Zagrożenie karą więzienia za usunięcie ciąży niezgodnie z prawem zdaniem sędziów powoduje, że lekarze boją się przeprowadzać legalne zabiegi. Władza ustawodawcza zalegalizowała aborcję w pewnych sytuacjach, ale nie zapewniła ram organizacyjnych, aby decyzja o wykonaniu tej procedury mogła zostać podjęta odpowiednio szybko. Co więcej pacjentka, której lekarze odmówią wykonania zabiegu, nie ma możliwości odwołania się od ich decyzji. 
 
Sędziowie orzekli, że te niedociągnięcia naraziły Alicję Tysiąc na niepotrzebny stres. Polskie państwo nie zapewniło sprawnego funkcjonowania odpowiednich procedur medycznych, czyli naruszyło prawo kobiety do poszanowania jej życia prywatnego. źródło http://pl.wikipedia.org 
Ps. lekarze czują się dobrze.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »