Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Alicja Tysiąc kontra Gość Niedzielny Drukuj
dr Małgorzata Tkacz-Janik, animatorka społecznego wsparcia dla Alicji Tysiąc   
09.09.2009
Dzisiaj odbywa się trzecia rozprawa w sprawie, którą Alicja Tysiąc wytoczyła redaktorowi naczelnemu „Gościa Niedzielnego”, ks. Markowi Gancarczykowi, oraz wydawcy tego katolickiego tygodnika.

„Czy chciała Pani zabić swoje dziecko?”

Strona powodowa twierdzi, że „Gość Niedzielny” bezprawnie opublikował zdjęcie Alicji Tysiąc, a także ingerował w jej życie prywatne, sugerując, że nie chciała swojego dziecka. Za naruszenie dóbr osobistych Alicja Tysiąc domaga się przeprosin i zadośćuczynienia finansowego. Od marca br. Alicja co kwartał przyjeżdża do Katowic i wciąż od nowa musi tłumaczyć, że nigdy nie chciała zabić własnego dziecka i nieprawdą jest, jakoby nie chciała swojej najmłodszej córki. – Nie chciałam ciąży, a nie dziecka. Nie jestem hitlerowską zbrodniarką – powtarza niezmiennie.

Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał jej zadośćuczynienie za odmowę prawa do aborcji (Alicji Tysiąc groziła utrata wzroku wskutek ciąży i porodu, a wówczas niemal niemożliwe byłoby samotne wychowywanie trójki dzieci). Adwokat „Gościa” raz po raz w różnych wariantach powtarza pytanie: „Czy chciała Pani zabić swoje dziecko?”. Zmuszona po raz kolejny do odpowiedzi Alicja Tysiąc pochyla głowę.

Atmosfera dwóch poprzednich rozpraw nie wróży najlepiej: dyskryminujące traktowanie Alicji Tysiąc przez adwokata „Gościa” oraz pozwanego Marka Gancarczyka, obecność na drugiej rozprawie lidera Prawicy RP Marka Jurka, niezwykła żarliwość młodych kleryków z katowickiego seminarium duchownego, na kolanach modlących się przed gmachem sądu, pikiety łysych młokosów z transparentami: „Stop aborcji” i „Żyjemy dzięki Bogu i rodzicom”.

O co ten proces? Pewnie o kasę

W marcu, na rozpoczęciu procesu, ks. Gancarczyk mówił dziennikarzom, że dotyczy on problematyki aborcji – nikogo to wówczas nie oburzyło. To znamienne. W Polsce ochrona dóbr osobistych oraz prawa do godności nie przekonują szerokiej publiczności. Tzw. opinia publiczna twierdzi, że sprawa toczy się o pieniądze, linia obrony zaś, że przede wszystkim chodzi o kwestię wolności słowa. Pełnomocnik Alicji Tysiąc, mec. Marcin Górski, wyjaśnia, że proces nie dotyczy kwestii światopoglądowych, a naruszenia dóbr osobistych. Gdy nie ma jasności, o co toczy się sprawa, znakomicie ułatwia publiczne przyrównywanie Alicji Tysiąc, a w szerszym kontekście – wszystkich kobiet przerywających ciąże, do morderczyń. Tworzy to idealną płaszczyznę do dyskryminowania i manipulacji.  

Seksizm i negacjonizm

Skierowanie do opinii publicznej przekazu opartego na założeniu, że kobiety, które przeszły lub zdecydowały się na zabieg aborcji, są „morderczyniami, które chcą zabić swoje dzieci”, szerzy nienawiść. Opinie tego typu są w Europie traktowane jako przejaw seksizmu, czyli poniżania człowieka ze względu na płeć. To publiczna dyskryminacja kobiet zakazana przez prawo. Jest to także jawny apel, by niezrównoważeni fanatycy „wymierzyli sprawiedliwość”. Stwierdzenia te są więc jawną zachętą do przemocy wymierzonej w kobiety.

Zabiegi retoryczne stawiające znak równości między aborcją a Shoah nie tylko obrażają żydowskie ofiary hitleryzmu, ale także szerzą zakazany w wielu krajach Europy „negacjonizm”, czyli publiczne podważanie historycznej prawdy Zagłady. Sugerują także, że głównym zagrożeniem dla płodu jest jego własna matka, która może się zdecydować na aborcję, a więc może „chcieć zabić dziecko”. Trudno doprawdy o bardziej jaskrawy seksizm, uprzedmiotowienie i pogardę dla kobiet niż postulowanie, by organy państwa albo samozwańczy „tropiciele prawdy” pilnowali płodów przed wolą matek!

W 24 krajach UE na 27 przerywanie ciąży nie jest karane. Aborcja uznawana jest za legalny medyczny środek umożliwiający kobietom wybór, czy i kiedy chcą mieć potomstwo. Polskie ustawodawstwo było przez 36 lat (1956 – 1993) zgodne z europejską normą w tej sprawie. Długi okres legalności przerywania ciąży w Polsce świadczy o tym, że, wbrew sugestiom m.in. „Gościa Niedzielnego”, prawo do aborcji było w Polsce społecznie akceptowane oraz że wiele osób nadal podziela tę opinię pomimo zmiany ustawodawstwa w 1993 roku.
Komentarze
neoconstantine  - Sprawa pani Tysiąc.   |10.09.2009 12:08:56
Jeśli nie chce się zajść w ciążę, to znaczy, że nie chce się mieć dziecka. Ja to
tak rozumiem, na swój chłopski rozum.
Płód, żyjący w łonie matki, to już osobny
organizm; a więc nie stanowi on prywatnej własności matki, tak jak nie stanowi
jej, już urodzone dziecko.
Na ile znam katolickich (i nie tylko) duchownych, to
nie sądzę, aby ksiądz Garncarczyk przeprosił za swoje słowa; raczej wybierze
zastepczą grzywnę lub areszt. Owszem, może prosić tą kobietę o wybaczenie, ale
słów o morderstwie nie cofnie.
maciej  - Pogański kraj, pogańskie obyczaje   |10.09.2009 14:13:15
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Alicji Tysiąc
20 marca
2007 Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie, w którym nakazał
Rzeczypospolitej Polskiej wypłacenie Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia
oraz 14 tys. euro na pokrycie kosztów sądowych. Trybunał przyznał
zadośćuczynienie ze względu na naruszenie przez Polskę Art. 8 Europejskiej
Konwencji Praw Człowieka (prawo do poszanowania życia prywatnego).
Lekarze
pracujący w publicznej opiece zdrowotnej odmówili Alicji Tysiąc prawa do
wykonania legalnej aborcji ze względów zdrowotnych. Zgodnie z orzeczeniem
kobiecie nie zapewniono prawa do odwołania się od decyzji podjętej przez
lekarzy.
W roku 2000 Alicja Tysiąc miała dwoje dzieci, Krystiana i Patrycję.
Obie wcześniejsze ciąże wiązały się z powikłaniami zdrowotnymi, co zmusiło
lekarzy do dwukrotnego wykonania cięcia cesarskiego. Każdy taki zabieg prowadzi
do uszkodzenia macicy, która staje się mniej odporna na stres związany z ciążą.
Zgodnie z badaniami kobiety, które poddano wielu cięciom cesarskim, mają większe
szanse na doznanie uszczerbku na zdrowiu podczas kolejnej ciąży. Ze względu na
ryzyko związane z kolejną ciążą, lekarze odradzili Alicji Tysiąc posiadanie
trzeciego dziecka.
Dodatkowym obciążeniem jej zdrowia była postępująca od roku
1977 krótkowzroczność prowadząca do pogorszenia wzroku. W roku 2000 Alicja
Tysiąc miała w każdym oku wadę -20 dioptrii. Źródłem upośledzenia widzenia była
postępująca retinopatia, która równocześnie stanowiła przeciwwskazanie dla
stosowania hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych. W czasie współżycia Alicja
Tysiąc i jej partner stosowali zabezpieczenie w postaci prezerwatyw.
Trzecia
ciąża
W lutym 2000 lekarz stwierdził, że Alicja Tysiąc jest w ciąży. Trzech
okulistów niezależnie uznało, że kolejna ciąża może zagrozić zdrowiu kobiety
powodując utratę wzroku. Alicja Tysiąc poprosiła ich o wydanie dokumentu,
pozwalającego na legalne usunięcie ciąży ze względów zdrowotnych w publicznym
zakładzie opieki zdrowotnej, ale okuliści odmówili. W końcu po wizytach u wielu
lekarzy internista wydał jej zaświadczenie.
Zgodnie z Ustawą z dnia 7 stycznia
1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. Nr 17, poz. 78 ze zm.) aborcja może
zostać przeprowadzona legalnie, jeżeli poród stanowi zagrożenie dla życia lub
zdrowia kobiety ciężarnej (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do
samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej).
W ciągu dwóch miesięcy
trwania ciąży wzrok Alicji Tysiąc pogorszył się, zwiększając wadę do -24
dioptrii. Matka dwojga dzieci zwróciła się o pomoc do Federacji na rzecz Kobiet
i Planowania Rodziny, która wskazała jej szpital, gdzie wykonywane są legalne
zabiegi usunięcia ciąży. Z zaświadczeniem od internisty 26 kwietnia 2000 roku, w
drugim miesiącu ciąży Alicja Tysiąc udała się do oddziału neonatologicznego w
warszawskim szpitalu publicznym im. prof. W. Orłowskiego przy ulicy
Czerniakowskiej, gdzie zbadał ją ginekolog. Lekarz odmówił jej prawa do
przeprowadzenia legalnej aborcji, uznając, że zagrożenie dla zdrowia Alicji
Tysiąc jest niewystarczające, aby uzasadnić usunięcie ciąży. Na zaświadczeniu od
internisty zaznaczył, że się z nim nie zgadza, przez co uniemożliwił wykonanie
zabiegu w innej placówce publicznej służby zdrowia.
Kobieta zadzwoniła do
lekarza ogłaszającego się w prasie z prośbą o wykonanie zabiegu nielegalnie, za
co medyk zażądał 1 500 zł. Potem okazało się, że ze względu na konieczność
asysty ze strony anestezjologa wynikającą ze stanu zdrowa Alicji Tysiąc
ginekolog podniósł stawkę do 5000 zł, których niezamożna matka dwojga dzieci nie
posiadała.

W udzielonym prasie wywiadzie Alicja Tysiąc stwierdziła, że do
usunięcia ciąży motywował ją strach o los jej oraz dwójki już urodzonych
dzieci.
Ja się bałam, bo miałam już dwójkę dzieci. A być niewidomą i wychowywać
dzieci? Co innego, gdy jest się osobą niewidomą od początku, to człowiek uczy
się z tym żyć. A w tym wypadku pani traci wzrok i co?.
W listopadzie 2000 roku
przeprowadzono u Alicji Tysiąc trzecie cięcie cesarskie i w ten sposób na świat
przyszła jej córka Julia. Na skutek wzrostu ciśnienia tętniczego doszło do
wylewu krwi do plamki żółtej. Alicja Tysiąc ponownie trafiła do szpitala na
Czerniakowską, ale na okulistykę, gdzie lekarz zapytał ją: Kto pani pozwolił
kontynuować ciążę?
Komisja lekarska ZUS uznała, że wzrok matki trojga dzieci
uległ tak znacznemu upośledzeniu, że wymaga ona stałej pomocy społecznej.
Przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką oraz rentę. W marcu 2007 roku Alicja
Tysiąc samotnie wychowywała troje swoich dzieci, utrzymując się z renty
inwalidzkiej w wysokości 540 zł. Jej wzrok osłabł do -26 dioptrii. Dostrzec
mogła tylko przedmioty znajdujące się bliżej niż 1,5 m, a stan jej oczu mógł się
jeszcze zmienić na gorsze.
Starania o zadośćuczynienie
Alicja Tysiąc złożyła
doniesienie do prokuratury, w którym oskarżyła ginekologa z warszawskiego
szpitala o ograniczenie jej prawa do przeprowadzenia legalnej aborcji zgodnie z
ustawą z roku 1993. Zdaniem biegłych ciąża i poród nie miały wpływu na
pogorszenie się wzroku A. Tysiąc. Prokuratura umorzyła sprawę.
15 stycznia 2003
roku Alicja Tysiąc złożyła skargę na Rzeczpospolitą Polską do Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka. W swoim wniosku zarzuciła polskim urzędnikom
naruszenie następujących zapisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka:
Art. 3:
Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu
albo karaniu.
Art. 8: Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i
rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
Art. 13: Każdy, czyje
prawa i wolności zawarte w niniejszej konwencji zostały naruszone, ma prawo do
skutecznego środka odwoławczego do właściwego organu państwowego także wówczas,
gdy naruszenia dokonały osoby wykonujące swoje funkcje urzędowe.
Art. 14:
Korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być
zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor
skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub
społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z
jakichkolwiek innych przyczyn.
Alicję Tysiąc w staraniach o zadośćuczynienie 2
czerwca 2005 roku wsparły Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz
Helsińska Fundacja Praw Człowieka, które wystąpiły z wnioskiem o zgodę na udział
w sprawie Alicja Tysiąc przeciwko Polsce, a następnie przedstawiły opinię
przyjaciela sądu.
7 lutego 2007 roku odbyło się posiedzenie IV Izby Trybunału w
Strasburgu, na którym sędziowie wysłuchali argumentów obu stron sporu. Z
Ministerstwa Spraw Zagranicznych na posiedzenie przybyli eksperci medyczni,
którzy chcieli obalić argumenty o zagrożeniu zdrowia Alicji Tysiąc. Zastrzeżenia
kobiety dotyczące dostępu w Polsce do legalnej aborcji starali się rozwiać
przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i Forum Kobiet
Polskich.



Wyrok trybunału
Trybunał nie rozpatrywał, czy konwencja daje
Alicji Tysiąc prawo do przeprowadzenia legalnej aborcji. Przedmiotem jego
dociekań było respektowanie przez państwo polskie prawa do poszanowania życia
prywatnego. Sędziowie nie oceniali, czy decyzja lekarzy, którzy odmówili
kobiecie prawa do legalnej aborcji była słuszna. W wyroku podkreślili, że prośby
Alicji Tysiąc o usunięcie ciąży, nie wynikały wyłącznie z jej nieracjonalnych
odczuć, ale miały umocowanie w historii medycznej.

Trybunał uznał, że polskie
państwo nie ustaliło jednoznacznych procedur, które pozwoliłby lekarzowi na
upewnienie się, co do konieczności przeprowadzenia legalnej aborcji. Zagrożenie
karą więzienia za usunięcie ciąży niezgodnie z prawem zdaniem sędziów powoduje,
że lekarze boją się przeprowadzać legalne zabiegi. Władza ustawodawcza
zalegalizowała aborcję w pewnych sytuacjach, ale nie zapewniła ram
organizacyjnych, aby decyzja o wykonaniu tej procedury mogła zostać podjęta
odpowiednio szybko. Co więcej pacjentka, której lekarze odmówią wykonania
zabiegu, nie ma możliwości odwołania się od ich decyzji.

Sędziowie orzekli,
że te niedociągnięcia naraziły Alicję Tysiąc na niepotrzebny stres. Polskie
państwo nie zapewniło sprawnego funkcjonowania odpowiednich procedur medycznych,
czyli naruszyło prawo kobiety do poszanowania jej życia prywatnego. źródło
http://pl.wikipedia.org
Ps. lekarze czują się dobrze.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »