|
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Po ujawnieniu przez prasę tzw. afery hazardowej, Zbigniew Chlebowski nie jest już szefem klubu PO, do dymisji podał się minister sportu Mirosław Drzewiecki. Czy afera hazardowa jest jednak tematem dla komisji śledczej?
Prof. Tomasz Nałęcz: Teoretycznie, komisje śledcze są po to, żeby badać podejrzenia nieuczciwości na szczycie władzy w takich przypadkach, w których istnieje podejrzenie, że z powodów politycznych nacisków nie zostaną rzetelnie wyjaśnione przez prokuraturę. Mimo to jestem przeciwny powołaniu komisji śledczej w tej sprawie. Komisje w tej kadencji się kompletnie skompromitowały, nie mają społecznej wiarygodności, niczego nie wyjaśniają. A ta sprawa powinna być rzetelnie wyjaśniona, komisja będzie do tego kiepskim narzędziem, bo awantury przed kamerami tylko pogłębią zamieszanie.
W takim razie jak należałoby tę sprawę rozwiązać?
Przede wszystkim potrzebne są decyzje polityczne. Tzn. potępienie Chlebowskiego i Drzewieckiego przez własne środowisko, i dymisje.
I to się stało.
Moim zdaniem ani Zbigniewowi Chlebowskiemu, ani Mirosławowi Drzewieckiemu nie udowodni się przestępstwa. Z korupcja mielbyśmy do czynienia, gdyby za swoje wstawiennictwo przyjęli korzyści majątkowe. Ale wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z pewną protekcją polityczną dla osób zbliżonych do pewnych kręgów w PO, nie za wymierny wymiar finansowy, ale, być może, za legalne wsparcie kampanii wyborczej w przyszłości. To jest niestety rzecz nagminna w polskim życiu politycznym.
Nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości, że doszło naruszenia standardów życia politycznego. Niezbędna granica między polityką a biznesem uległa całkowitemu zatarciu. To wymaga napiętnowania przez opinię publiczną i własne środowisko, czyli dymisje i złamanie karier politycznych. Moim zdaniem na tym właśnie ta sprawa się skończy.
Niektórzy komentatorzy sugerują, że częścią problemu jest to, że obowiązująca ustawa lobbingowa nie jest dostatecznie precyzyjna.
Po pierwsze, ta sprawa nie dotyczy przecież lobbingu, mówienie w tym wypadku o lobbingu jest zamazywaniem sytuacji. Lobbing to jest zabieganie o interesy pewnych grup przez osoby spoza świata polityki. Tu mamy do czynienia ze światem polityki.
Po drugie, nie wszystko da się doprecyzować prawnie. Mamy tu do czynienia z normalną aktywnością, która wiąże się z załatwianiem spraw państwa, w tym przypadku legislacji, przy czym mamy podejrzenie co do osób, które się nią zajmowały, że kierują się nie tylko interesem społecznym, interesem państwa. Jak ująć prawnie kwestię, kiedy poseł kieruje się w pracach nad ustawą swoją ocena sytuacji, a kiedy już zabiega o coś dlatego, że ma jeszcze jakąś zewnętrzną motywację? Są zachowania normalne, są zachowania jednoznacznie nieakceptowalne, jednak między nimi są zachowania niejednoznaczne, nie karalne, ale nieakceptowalne. I najpewniej mamy do czynienia tym trzecim przypadkiem, który jest złamaniem pewnych standardów, choć jeszcze nie prawa.
W niektórych gazetach pojawiły się komentarze, że skoro stenogramy z podsłuchów Drzewieckiego i Chlebowskiego oraz dwóch biznesmenów wyciekły do prasy, to oznacza to, że CBA robi z nich użytek polityczny i jest to zagrożeniem dla państwa i demokracji.
Sprawa wycieków materiałów opatrzonych klauzulą tajności wymaga zbadania, jednak nie łączyłbym tych dwóch spraw. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z aferą, nie korupcji, a nieuczciwości, złamania standardów wśród osób rządzących Polską. Bez przecieku i poinformowania opinii publicznej, ta sprawa być może zostałaby zamieciona pod dywan. Uważam, że stała się sytuacja najzupełniej normalna i pożądana. Prasa wystąpiła jako bezpiecznik w sytuacji patologicznej. Pamiętajmy, że rządzący od kilku tygodni wiedzieli o całej sprawie, jednak nic się nie działo. Dopiero po ujawnieniu przez prasę tych rozmów wybuchł skandal. Być może mamy do czynienia z przypadkiem manipulacji politycznej i elementem kampanii politycznej PiS. Być może jednak, mamy do czynienia z kimś, kto jak „Głębokie Gardło”, informator z szeregów FBI w aferze Watergate, uznał, że jeśli prasa o aferze się nie dowie, to nie będzie odpowiedniej reakcji. Nie znam intencji, ale skutek bardzo pochwalam. Bez przecieku władza wykazałaby się szybkością żółwia w załatwianiu swoich nieprawości.
* Tomasz Nałęcz – historyk, profesor UW, były poseł na Sejm, był przewodniczącym komisji śledczej badającej tzw. aferę Rywina.
Czytaj również:
Tusku, musisz! - Bartosz Machalica wzywa do stworzenia komisji śledczej ds. afery hazardowej.
Na podobny temat
|
Obserwując ostatnie zdarzenia odnoszę...
http://www.youtube.com/watch?v=CCOFbX...