Myślę, że Jarosław Iwaszkiewicz tam, w zaświatach, po wydaniu tej książki powiedział z ulgą: „Nareszcie!” – tak Olga Tokarczuk skomentowała Homobiografie Krzysztofa Tomasika. Dyskusja wokół książki odbyła się w środę, 28 maja, we wrocławskim klubie „Złe Wychowanie”.
W spotkaniu udział wzięli autor, Kinga Dunin, Olga Tokarczuk i Michał Zygmunt. Prowadzenie: Łukasz Andrzejewski.
Dlaczego Tomasik zdecydował się na napisanie książki na temat życia intymnego i orientacji seksualnej znanych polskich twórców? Przecież w dzisiejszych czasach życiem prywatnym artystów najchętniej zajmują się brukowce czy portale internetowe, w rodzaju tego z pudelkiem w nazwie. Intymne informacje podaje się w kiepskim sosie skandalu, a publika z lubością majstruje przy rozporkach i myszkuje w sypialniach celebrities. A tu książka o nieznanej, homo- lub biseksualnej stronie takich postaci jak Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Konopnicka, Jan Lechoń czy Paweł Hertz…
- Zainteresowały mnie losy poszczególnych bohaterów. Miałem wrażenie, że są to postaci „odczłowieczone”. Ich biografie są bardzo ciekawe, jednak o pewnych faktach się nie mówi - tłumaczył Tomasik. - W Polsce życie twórców jest przedstawiane według okropnie nudnego schematu. Artyści żyli, o coś walczyli, poświęcili się dla narodu i umarli. Nie ma w tych opowieściach życia, jest wypreparowana treść.
Do zbadania homoseksualnych wątków w życiorysach bohaterów autora skłonił też sposób, w jaki inność seksualna jest prezentowana w debacie publicznej. Bardzo często homoseksualizm jest traktowany jako wynalazek ostatnich 20 lat. W takim przedstawianiu tego problemu lubują się zwłaszcza środowiska prawicowe. Ich opis jest prosty - homoseksualizm, parady równości, walka o prawa dla lesbijek i gejów - to ciekawostki importowane ze zgniłego moralnie Zachodu. Słowem, szkodliwe społeczne nowinkarstwo i zamach na zdrową (narodowo-katolicką, ma się rozumieć) polską duszę. - O homoseksualizmie mówi się w kontekście „tu i teraz”. A przecież geje i lesbijki są z nami od bardzo, bardzo dawna. To żadna moda, tylko zwykłe życie – dodał Tomasik.
Autorowi udało się uniknąć chyba najgroźniejszej pułapki, w którą można było wpaść, pracując nad tą książką. Pisząc o skrywanym homoseksualizmie osób znanych i poważanych, można łatwo popaść w bulwarowe plotkarstwo. A gdy plotka zdominuje opowieść, nie ma szans, by dzieło zostało potraktowane poważnie. Zawsze znajdą się krytycy z nazwiskiem, którzy dzieło wyśmieją, wyszydzą i odeślą do kąta. Wtedy sprawa jest prosta: Roma locuta, causa finita. Książka jest, ale tak naprawdę jej nie ma. A opisywanego w niej problemu nie ma nawet jakby bardziej. - To, że książka Tomasika nie chwyta się plotki, tylko stanowi reinterpreację dostępnych źródeł, jest jej wielkim autem. Przynosi pewną ulgę, bo może wreszcie przestaniemy puszczać oczko, że tak, wszystko to prawda, ale po co o tym mówić - chwaliła Tokarczuk. - Moim zdaniem, ta książka jest wręcz za mało plotkarska – dodał Michał Zygmunt.
Do czego mogą się przydać Homobiografie? Według Zygmunta przedstawione przez Tomasika fakty z życia twórców mogą być pomocne przy ponownym odczytaniu ich dzieł. - Może nie warto interpretować „Naszej szkapy” w kontekście lesbijskim. Ale już „Rotę”… - żartował.
Kinga Dunin wskazała na inną potencjalnie pożyteczną stronę Homobiografii. W Polsce określenie „homoseksualista” służy często jako młot na rywala. Zdaniem Dunin wiedza prezentowana w książce może na dłuższą metę sprawić, że o homoseksualizmie będzie się mówić normalnie. Nie zaś, jak dotychczas, w kontekście pogardy, obelgi czy piętna. - W mówieniu o homoseksualizmie jest ogromna dwuznaczność, „że przecież wszyscy wiedzą”. To taka wiedza ze szklanej szafy, o której nie ma co wspominać. Widać to choćby w recenzjach książki. Prawica pisze o apoteozie grzechu i już wiemy, gdzie jesteśmy. Widać, jak dużą pracę trzeba tu wykonać. Ale gra toczy się o prawdziwe przełamanie tabu i zerwanie także z neoliberalną hipokryzją - mówiła.
Tomasik zauważył, że już można dostrzec pewne oznaki zmiany sposobu mówienia o homoseksualizmie. Podał przykład prawicowego publicysty, Rafała Ziemkiewicza, od lat traktującego gejów i lesbijki z nieskrywaną pogardą. - W książce opisałem losy tak sztandarowych postaci dla konserwatyzmu, jak Paweł Hertz czy Jan Lechoń. I na przykład Ziemkiewicz zmienił ton. Już nie mówi o „homolach”, tylko łagodniej.
Czy Krzysztof Tomasik ma pomysł na „Homobiografie 2” lub inną książkę o podobnej tematyce? - Nie mam pojęcia. W dzisiejszych czasach chyba powinienem napisać książkę o gwiazdach popkultury czy politykach. Pisarze nie są tak istotnymi postaciami życia publicznego. Nie mam więc pojęcia, czy ciąg dalszy nastąpi.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...