|
W czwartek na gmachu budynku wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej zawisły flagi „Solidarności” i transparenty z napisem: „Panie Rektorze, nawet uniwersytecką biedę można dzielić inaczej!”. Bibliotekarze domagają się wyższych płac i funduszy na zbiory, bo — jak mówią — sami muszą zbijać regały na książki.
Absolwent wyższej uczelni, który rozpoczyna pracę w Bibliotece Uniwersyteckiej, może liczyć na niecałe 900 zł pensji. Pracownik z 30-letnim stażem dostaje jedynie 500 zł więcej.
— W zeszłym roku wysłaliśmy do władz uczelni 6 pism z prośbą o dotację. Bez skutku — tłumaczy dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej, Grażyna Piotrowicz.
Odpowiedź dostali dopiero na początku lutego. Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Leszek Pacholski, poinformował, że uczelnia nie ma środków na podwyżki.
— Pojawiła się też sugestia, że pensje mogą wzrosnąć dzięki redukcji etatów. Dlatego zdecydowaliśmy się na otwarty protest - wyjaśnia Piotrowicz.
„Brakuje nam nawet długopisów”
Grażyna Czajkowska, przewodnicząca bibliotecznej „Solidarności”, po 26 latach pracy zarabia 1400 zł miesięcznie. To o 300 zł więcej niż gwarantowana ustawowo minimalna płaca.
— Ostatnia podwyżka pensji miała miejsce 2004 roku. Od tego czasu, mimo naszych próśb, płace nie wzrosły, a przecież wszystko drożeje. Absolwenci bibliotekoznawstwa nie chcą u nas pracować. Wybierają biblioteki, gdzie dostają lepsze pensje - tłumaczy.
Pracownicy uniwersyteckiej jednostki podkreślają, że ich postulaty nie dotyczą tylko podwyżek.
— Ciasne pokoje, zatłoczone magazyny, nawet regały na książki musimy sami zbijać - wylicza Grażyna Czajkowska — Brakuje nam nawet długopisów, czasem musimy pisać wręcz samymi wkładami — skarży się.
Gmach pęka w szwach
W budynku Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy mieści się ponad 2 miliony woluminów. Na dodatek co miesiąc przybywa 2 tysiące nowych książek. Zabytkowa budowla pęka w szwach. Nie jest też przystosowana, by pomieścić nowoczesną, elektroniczną bibliotekę.
— Na wywiercenie dziur w każdej ścianie trzeba mieć pozwolenie. Nie ma tu miejsca nawet na to, by postawić kolejny regał, nie mówiąc już o komputerach — twierdzi Grażyna Piotrowicz.
— Już w 2007 roku mieliśmy się przenieść się do nowego budynku między ul. Szczytnicką a Wyszyńskiego. Teraz słyszymy obietnice, że przeprowadzka nastąpi dopiero za 3-4 lata. A książek wciąż przybywa — dodaje Grażyna Czajkowska.
Oprócz fatalnych warunków pracy i niskich płac, bibliotekarze narzekają także, że są przez uczelnię traktowani po macoszemu.
— Czasem czujemy się jak chłopiec do bicia — tłumaczy dyrektor Piotrowicz — Władze uczelni przeceniają rolę bibliotek zakładowych, nas spychając na margines — dodaje.
Rozmowy w toku
Monika, studentka V roku bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, wie, na jaką pensję mogłaby liczyć, gdyby zaczęła pracować w uniwersyteckiej bibliotece.
— Dlatego nawet nie myślę o tym, żeby składać tam moje CV po studiach. To dziwne, że władze uczelni nie doceniają wartości pracy bibliotekarzy. Może dlatego, że ostatni rektorzy Uniwersytetu to ścisłowcy? — zastanawia się.
Lawinia Reczkowska, która uczyła się w Studium Kształcenia Animatorów Kultury i Bibliotekarzy we Wrocławiu, nie kryje zdziwienia:
— To uwłaczające, by osoba po wyższych studiach Zarabiała mniej niż kasjer w supermarkecie. Na ich miejscu też bym walczyła o swoje — dodaje.
Gdy bibliotekarze zaostrzyli protest, otrzymali od rektora zaproszenie do negocjacji. Rozmowy mają odbyć w najbliższy wtorek. Jeśli nie przyniosą efektu, w weekendy studenci mogą odejść od drzwi biblioteki z kwitkiem.
— To będzie jednak bardzo radykalny krok, a my nie chcemy przecież szkodzić studentom — zastrzega Grażyna Piotrowicz.
Pieniędzy nie ma
Małgorzata Porada-Labuda, rzecznik prasowy Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczy, że uczelnia nie może dać podwyżki bibliotekarzom, bo nie ma na to pieniędzy z ministerstwa.
— Biblioteka Uniwersytecka nie jest samodzielną jednostką i jako tako nie może występować o dotacje. W przyszłości będziemy strać się o zmianę statusu biblioteki, tak, by sama mogła starać się o ministerialne fundusze — tłumaczy.
Dodaje, że jednak, że pracownicy dostaną jednorazową wypłatę:
— Nie należy się jednak spodziewać, że będą to duże pieniądze — zastrzega.
Budowa nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej zakończy się prawdopodobnie w 2012 roku.
Tekst ukazał się się na wrocławskim portalu dlaStudenta.pl, 27 lutego 2008.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...