NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wrocław: Biblioteka Uniwersytecka strajkuje Drukuj
Małgorzata Kaczmar, Łukasz Maślanka   
27.02.2008

W czwartek na gmachu budynku wrocławskiej Biblioteki Uniwersyteckiej zawisły flagi „Solidarności” i transparenty z napisem: „Panie Rektorze, nawet uniwersytecką biedę można dzielić inaczej!”. Bibliotekarze domagają się wyższych płac i funduszy na zbiory, bo — jak mówią — sami muszą zbijać regały na książki.

Absolwent wyższej uczelni, który rozpoczyna pracę w Bibliotece Uniwersyteckiej, może liczyć na niecałe 900 zł pensji. Pracownik z 30-letnim stażem dostaje jedynie 500 zł więcej.

 — W zeszłym roku wysłaliśmy do władz uczelni 6 pism z prośbą o dotację. Bez skutku — tłumaczy dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej, Grażyna Piotrowicz.

Odpowiedź dostali dopiero na początku lutego. Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Leszek Pacholski, poinformował, że uczelnia nie ma środków na podwyżki.

 — Pojawiła się też sugestia, że pensje mogą wzrosnąć dzięki redukcji etatów. Dlatego zdecydowaliśmy się na otwarty protest - wyjaśnia Piotrowicz.

„Brakuje nam nawet długopisów”


Grażyna Czajkowska, przewodnicząca bibliotecznej „Solidarności”, po 26 latach pracy zarabia 1400 zł miesięcznie. To o 300 zł więcej niż gwarantowana ustawowo minimalna płaca.

 — Ostatnia podwyżka pensji miała miejsce 2004 roku. Od tego czasu, mimo naszych próśb, płace nie wzrosły, a przecież wszystko drożeje. Absolwenci bibliotekoznawstwa nie chcą u nas pracować. Wybierają biblioteki, gdzie dostają lepsze pensje - tłumaczy.

Pracownicy uniwersyteckiej jednostki podkreślają, że ich postulaty nie dotyczą tylko podwyżek.

 — Ciasne pokoje, zatłoczone magazyny, nawet regały na książki musimy sami zbijać - wylicza Grażyna Czajkowska — Brakuje nam nawet długopisów, czasem musimy pisać wręcz samymi wkładami — skarży się.

Gmach pęka w szwach

W budynku Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy mieści się ponad 2 miliony woluminów. Na dodatek co miesiąc przybywa 2 tysiące nowych książek. Zabytkowa budowla pęka w szwach. Nie jest też przystosowana, by pomieścić nowoczesną, elektroniczną bibliotekę.

 — Na wywiercenie dziur w każdej ścianie trzeba mieć pozwolenie. Nie ma tu miejsca nawet na to, by postawić kolejny regał, nie mówiąc już o komputerach — twierdzi Grażyna Piotrowicz.

 — Już w 2007 roku mieliśmy się przenieść się do nowego budynku między ul. Szczytnicką a Wyszyńskiego. Teraz słyszymy obietnice, że przeprowadzka nastąpi dopiero za 3-4 lata. A książek wciąż przybywa — dodaje Grażyna Czajkowska.

Oprócz fatalnych warunków pracy i niskich płac, bibliotekarze narzekają także, że są przez uczelnię traktowani po macoszemu.

 — Czasem czujemy się jak chłopiec do bicia — tłumaczy dyrektor Piotrowicz — Władze uczelni przeceniają rolę bibliotek zakładowych, nas spychając na margines — dodaje.

Rozmowy w toku

Monika, studentka V roku bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim, wie, na jaką pensję mogłaby liczyć, gdyby zaczęła pracować w uniwersyteckiej bibliotece.

 — Dlatego nawet nie myślę o tym, żeby składać tam moje CV po studiach. To dziwne, że władze uczelni nie doceniają wartości pracy bibliotekarzy. Może dlatego, że ostatni rektorzy Uniwersytetu to ścisłowcy? — zastanawia się.

Lawinia Reczkowska, która uczyła się w Studium Kształcenia Animatorów Kultury i Bibliotekarzy we Wrocławiu, nie kryje zdziwienia:

 — To uwłaczające, by osoba po wyższych studiach Zarabiała mniej niż kasjer w supermarkecie. Na ich miejscu też bym walczyła o swoje — dodaje.

Gdy bibliotekarze zaostrzyli protest, otrzymali od rektora zaproszenie do negocjacji. Rozmowy mają odbyć w najbliższy wtorek. Jeśli nie przyniosą efektu, w weekendy studenci mogą odejść od drzwi biblioteki z kwitkiem.

 — To będzie jednak bardzo radykalny krok, a my nie chcemy przecież szkodzić studentom — zastrzega Grażyna Piotrowicz.

Pieniędzy nie ma

Małgorzata Porada-Labuda, rzecznik prasowy Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczy, że uczelnia nie może dać podwyżki bibliotekarzom, bo nie ma na to pieniędzy z ministerstwa.

 — Biblioteka Uniwersytecka nie jest samodzielną jednostką i jako tako nie może występować o dotacje. W przyszłości będziemy strać się o zmianę statusu biblioteki, tak, by sama mogła starać się o ministerialne fundusze — tłumaczy.

Dodaje, że jednak, że pracownicy dostaną jednorazową wypłatę:

 — Nie należy się jednak spodziewać, że będą to duże pieniądze — zastrzega.

Budowa nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej zakończy się prawdopodobnie w 2012 roku.

Tekst ukazał się się na wrocławskim portalu dlaStudenta.pl, 27 lutego 2008.


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.02.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.63270 Seconds