NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiśniewska: Dokument na peryferiach Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
30.05.2011

Polscy dokumentaliści coraz częściej ruszają w świat. Bohaterów i tematów szukają najczęściej na peryferiach. Przyglądają się im z uwagą i powagą.


Magdalena Pięta wybrała się do Kałmucji – światowej stolicy szachów. W filmie Planeta Kirsan opowiada o kraju, w którym wszyscy – od dzieci w szkole po prezydenta – grają w szachy, W zasadzie należałoby napisać wszyscy – od prezydenta, po dzieci w szkole – bo to prezydent Kirsan Ilumażynow jest inspiracją dla całej Kałmucji. W szkole dzieci poznają dzieje życia Ilumażynowa. Nauczycielka opowiada im, gdzie się urodził, gdzie dorastał, opowiada o jego szachowych sukcesach i planecie, nazwanej imieniem prezydenta. Szachy są przedmiotem zajęć w szkole, uczniowie od najmłodszych klas przygotowują się do udziału w mistrzostwach szachowych, bardzo szybko prezentują wysoki światowy poziom. W Kałmucji państwowe uroczystości uświetniają występy młodzieży przebranej za figury szachowe.


Szachy traktowane są poważnie nie tylko przez mieszkańców Kałmucji, ale i przez opowiadającą o nich reżyserkę. Słyszymy niesamowicie daleko posunięte dywagacje na temat związku szachów z kosmosem albo zdania typu: „Na szachownicy są 64 pola i DNA składa się z 64 jednostek. To nie przypadek”. W szkołach wiszą portrety prezydenta Kirsana Ilumażynowa namalowane stylem „komunistyczno-realistycznym”. Przypominają portrety Kim Ir Sena z Defilady Fidyka. Bardzo łatwo można było opowiedzieć o Kałmucji w taki sposób, w jaki Fidyk opisał Koreę. Magdalena Pięta tego nie robi. Przygląda się swoim bohaterom z powagą. Nie traktuje ich jak zindoktrynowane przez system marionetki. Losy biorącego udział w turnieju szachowym młodziutkiego chłopaka śledzimy z przejęciem i serio mu dopingujemy.


Dokumenty o dalekich peryferyjnych krainach i zamieszkujących je ubogich ludziach łatwo wpadają w pułapkę filmowej egzotyki. Pochodzący z Europy twórca opisuje odległą krainę tak, jakby tworzył film przyrodniczy. Pokazuje więc inny świat, w którym żyje się zupełnie inaczej niż w jego świecie, w którym zwyczaje są inne, posiłki są inne, domy i warunki życia inne. Ludzie są  tylko częścią tego innego świata. (taka pułapka zastawiana jest zresztą nie tylko na twórców opowiadających o krajach peryferyjnych, ale też na tych, którzy opisują peryferyjną Polskę. Klasycznym przykładem – z pola fabuły – tej praktyki jest Rezerwat Palkowskiego). Pokazywane w Krakowie filmy polskich twórców w większości świetnie radzą sobie z tą pułapką.

 

Kluczem do takiego sukcesu jest skupienie się na temacie filmu. Jeśli nie jest on pretekstem do pokazania dalekiego kraju, szanse na poważne i ciekawe pokazanie tego kraju wzrastają. Tak jak w Planecie Kirsan tematem były szachy, tak w Odysei złomowej Pawła Ferdka i Łukasza Gutta jest nim złom. Złom wożony starymi ciężarówkami z byłego ZSRR do Chin. Śledzimy podróż jednej z takich ciężarówek, która w zasadzie też wygląda jak złom. Choć kierowca wciąż coś przy niej naprawia, samochód jest wciąż na chodzie. Przemierza setki kilometrów szutrowych dróg. Kierowca zatrzymuje się w zaprzyjaźnionych gospodarstwach, rozmawia z ich mieszkańcami. Poznajemy przy okazji ich codzienne życie – towarzyszymy bohaterom, gdy siadają do obiadu, gdy żartują, rozmawiają o pracy. Przy okazji dowiadujemy się co nieco o historii kraju. To „przy okazji” jest bardzo cenne.

Reżyserzy Odysei złomowej towarzyszą bohaterowi podobnie jak twórca Kołysanki z Phnom Penh. Kołysanka… Pawła Kloca to niezwykle osobista historia związku dwojga ludzi. Ilan przyjechał z Izraela do Kambodży. Zarabia, wróżąc z kart. Jeśli coś łatwo sprzedać na zatłoczonych i gwarnych ulicach Phnom Penh – to narkotyki i kobiety. Wróżby nie są najlepszym interesem, więc Ilan nie radzi sobie zbyt dobrze. Nie poddaje się jednak – wie, że musi utrzymać rodzinę. W Kambodży poznał kobietę, urodziło im się dziecko. Ilan nie chce się żenić, ale chce opiekować się rodziną. Nie jest to łatwe. Para wciąż się kłóci. O ślub, o pieniądze, o dzieci. Okazuje się, że ukochana Ilana ma jeszcze kilkoro dzieci, które mieszkają – część u jej rodziców, część u nieznajomych nazywanych „rodziną zastępczą”. Wszystko jest tu skomplikowane. Film trwa 100 minut, a widzowie są wciąż zaskakiwani nowymi informacjami o życiu Ilana i jego rodziny i wciąż na nowo muszą definiować sytuację, którą obserwują. I właśnie to sprawia, że Kołysanka z Phnom Penh jest filmem świetnym.


Z kolei Marcin Sauter opisał w filmie Hakawati zanikającą w arabskiej kulturze tradycję opowiadaczy historyjek. Dziś prawdziwych tytułowych hakawati już nie ma, bo jest telewizja – mogłoby brzmieć streszczenie dokumentu. Reżyser szuka ostatnich prawdziwych opowiadaczy i – jak głosi opis w festiwalowym katalogu – „trafia na pozostałości tradycji, niestety – bardziej przeznaczonej dla turystów z kamerami niż dla rdzennych mieszkańców”. Czy Sauter pozostał turystą za kamerą, czy też dowiedział się czegoś więcej o hakawati, nie wiem, bo po połowie filmu wyszłam z kina. Jeśli coś straciłam, to przepraszam za niesprawiedliwą ocenę.


Możliwe, że wszystkie moje oceny są niesprawiedliwe i że w opisanych wyżej filmach nie ma wcale tego tak przeze mnie cenionego braku egzotyki. I nie ma w nich może tak dla mnie ważnego braku opowiadania o mieszkańcach peryferii jak o ubogich, ale szczęśliwych ludziach. W „Gazecie Festiwalowej” przeczytałam taki oto opis Odysei złomowej: „Można by współczuć mieszkańcom Kirgistanu biedy i braku wielu rzeczy, jednakże przyglądając się bliżej należy zauważyć, że mają to, czego nam brakuje. Czas i wolność”. Chyba oglądałam inny film.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84315 Seconds