Nowość w sklepie KP!

brzozowski_okladka_150px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Art. 2 Konstytucji RP, 20 lutego to Światowy Dzień Sprawiedliwości Społecznej

>>>1% na Teremiski!

1proc-male-1proc.png

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mrozek: Pomnik Piny Drukuj
Witold Mrozek   
24.07.2011

Kobieta w bieli ma zawiązane oczy. Biegnie przez scenę, potykając się i przewracając krzesła, które stara się przed nią rozsuwać mężczyzna w garniturze. Dzięki Porozmawiaj z nią Almodóvara, gdzie pojawia się ta scena, to niewątpliwie najbardziej na świecie znany fragment pracy Piny Bausch. Café Müller – bo tak brzmi tytuł przedstawienia – wraca na ekrany we fragmentach znacznie obszerniejszych i w 3D, tym razem dzięki filmowi Wima Wendersa Pina, jednemu z bardziej oczekiwanych – i promowanych – wydarzeń tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty.

Wenders-realizator podąża za obfitym materiałem scenicznym pozostawionym przez samą Pinę Bausch. Rejestruje w trójwymiarze najważniejsze spektakle choreografki, utrzymujące się w repertuarze jej zespołu od dziesięcioleci – jak Święto wiosny z 1975 czy Bandoneon z 1980. Współczesne wykonania sprawnie i błyskotliwie łączą się tu z materiałem dokumentalnym sprzed lat – telewizyjnymi rejestracjami prób, archiwalnymi zapisami wykonań. Trójwymiarowi wykonawcy z 2010 roku wykonują jeden ruch – a po cięciu, podążając za choreografią, kończą go tancerze w sali baletowej z połowy lat siedemdziesiątych. W Pinie znajdziemy szereg motywów, figur, gestów nie tylko charakterystycznych, ale wręcz ikonicznych dla teatru Bausch. Film otwiera korowód – tancerze w długim rzędzie przemierzają przestrzeń jednostajnym krokiem, wykonując rękami proste, wyraziste gesty. Hektolitrami leje się woda, w której artystka umieszczała swoich tancerzy, każąc im w niej brodzić, nurzać się, ślizgać. Pojawia się scena miłosna tancerki i hipopotama ze spektaklu Arien – jeden z najbardziej znanych kadrów w teatralno-tanecznej ikonografii.

Zdawać by się mogło, że logika tego materiału teatralnego – struktura łącząca rozmaite elementy na zasadzie kolażu, pełna wariacji i powtórzeń – podpowiada Wendersowi logikę filmu, w którym tematy, sceny i lokacje powracają i przeplatają się. Wszystko to zmontowane jest z wypowiedziami-wspomnieniami członków zespołu Tanztheater Wuppertal Pina Bausch. I choć reżyser – zgodnie z ze swoimi zapowiedziami – koncentruje się na efektownej prezentacji dorobku choreografki, a nie na opowiadaniu jej biografii czy historii zespołu, to jednak pozascenicznych słów jest tu całkiem sporo. Wyłania się z nich obraz Piny Bausch, jaką znamy już z różnych popularnych narracji – nieco tajemniczej, drobnej postaci z papierosem, uważnie przypatrującej się i przysłuchującej swoim tancerzom, by czasem rzucić celną, rozbrajającą uwagę lub pytanie. Autor filmu posłusznie podąża nie tylko za spektaklami, ale też za legendą „Piny”.

Wenders-dokumentalista nie stawia trudnych pytań – to zrozumiałe, trudno je stawiać ludziom w żałobie, a film kręcony był tuż po śmierci artystki. Teatr Bausch jawi się przez to jako osobna wyspa artystycznych uniesień, rezerwat piękna i wrażliwości – istniejący poza czasem, poza kontekstem historycznym i artystycznym . A tak przecież nie było. Twórczość Piny Bausch budziła spore kontrowersje – nie tylko w Wuppertalu. Często bywała odbierana jako mocna wypowiedź polityczna. Owszem, w spektaklach Bausch jest mnóstwo porywających, pięknych i poetyckich obrazów; owszem, jej praca w ogromnym stopniu opierała się na eksplorowaniu emocji i wspomnień tancerzy i tancerek. Ale ta jedna z najważniejszych postaci dwudziestowiecznego teatru była też mocno osadzona w tradycji Brechta. Bez takich kategorii, jak dystans czy efekt obcości, bez świadomości społecznych uwarunkowań Niemiec lat 60., 70., 80.  – nie sposób naprawdę rozumieć zarówno Tanztheater Wuppertal, jak i całego niemieckiego Tanztheater, pojmowanego po prostu jako gatunek, „teatr tańca”.

Trudno przecenić edukacyjne i popularyzatorskie znaczenie filmowego pomnika Piny Bausch. Jest świetnie zrealizowany i efektowny. Mam jednak nadzieję, że – prezentując dorobek Bausch – film Wendersa przyczyni się też pośrednio do tego, że przestanie się w Polsce wreszcie jej teatr z nieco egzaltowanym zachwytem „odkrywać”, a zacznie się o nim myśleć. Z pomnikami też można dyskutować.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.61432 Seconds