NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Pornograf i ofiary Drukuj
Jakub Majmurek   
31.07.2011
Jak dotąd największym odkryciem konkursu głównego jest dla mnie tajski (wyprodukowany częściowo za niemieckie pieniądze) film Terroryści Thunski Pansittivorakula. Film jest dokumentalnym esejem na temat zeszłorocznej rewolucji Czerwonych Koszul w Tajlandii. Od lutego do maja zeszłego roku Tajowie skupieni przede wszystkim w organizacji Zjednoczony Front na Rzecz Demokracji Przeciw Dyktaturze protestowali na ulicach przeciw polityce rządu Abhista Vejjajivy. Front, zawiązany jako platforma sprzeciwu wobec wojskowego zamachu stanu z 2006 roku, wzywał urzędującego premiera do rozpisania nowych wyborów i przywrócenia demokracji w Tajlandii. Władze odpowiedziały zwiększając cenzurę i inwigilację organizacji społecznych, a przeciw protestującym wysłały wojsko. W ciągu kilku miesięcy w trakcie ulicznych starć wojska i policji z protestującymi zginęło ponad 80 osób. 
Thunski nie interesuje jednak wyprodukowanie kolejnego zbanalizowanego przez całodobowe kanały informacyjne obrazu „zamieszek na peryferiach. Reżyser doskonale zdaje sobie sprawę, że pokazanie jakiejkolwiek „prawdy” o współczesnej tajskiej rzeczywistości wymaga przede wszystkim przemyślenia i przepracowania telewizyjnej, „newsowej” formy. Jego film robi to w bardzo ciekawy i odważny (artystycznie, politycznie, wreszcie obyczajowo) sposób. Przede wszystkim radykalnie oddziela od siebie trzy elementy konstruujące dyskurs filmowego dokumentu: obraz, dźwięk i tekst. Każdy z tych trzech elementów staje się autonomiczny i zderza się z pozostałymi.
Obrazy, słowa i dźwięki pochodzą przy tym z radykalnie odmiennych porządków. W pierwszym kadrze widzimy służące za motto filmu słowa Waltera Laquera („ten, kto dla pewnej grupy jest terrorystą, dla innej może być wojownikiem o wolność”) i krótki tekst wprowadzający w kontekst wydarzeń. Ale już w następnym ujęciu nie widzimy żadnych demonstracji ulicznych, tylko rybaków łowiących ryby na kutrze. Zamiast oczekiwanego przez widza obrazu niezrozumiałego, politycznego chaosu z egzotycznego kraju – obraz codziennej pracy i to pracy fizycznej, która we współczesnej kulturze liberalnych demokracji jest konsekwentnie wypierana z ikonosfery. Thunska przedstawia jeszcze kilka takich scen, nie tylko robotników wykonujących różne prace, ale i zwykłych ludzi chodzących po ulicach, czekających na lotnisku na samolot itd. Obrazy ulicznych zamieszek pojawiają się dopiero później. Najpierw w postaci kręconych na gorąco wywiadów z uczestnikami protestów. Znane z telewizji obrazy żołnierzy strzelających z karabinów na ulicy do własnych obywateli pojawiają się dopiero na końcu, w ostatnich minutach filmu.
Thunska umieszcza te wszystkie obrazy w kontekście politycznej historii Tajlandii ostatnich kilku dekad. Opowiada o dokonywanych w połowie lat 70. przez bojówki skrajnej prawicy  pogromach osób podejrzewanych o lewicowe sympatie i obywateli Tajlandii chińskiego pochodzenia. Wplata w to historię swoich relacji z matką (Tajką chińskiego pochodzenia). Zdjęcia z tamtych wydarzeń ilustruje tandetną, melodramatyczną piosenką i przeplata prywatnymi zdjęciami ze ślubu, jak się domyślamy –  ślubu rodziców bohatera. W narrację filmu włączone są także (czytane przez lektora i wyświetlane jako napisy na ekranie) fragmenty powieści Panu Triveja o młodym mężczyźnie, który zakochuje się w innym mężczyźnie, co komplikuje jego relacje z ojcem.
Thunska zasłynął wcześniej jako jeden z najważniejszych twórców tajlandzkiego kina gejowskiego. Jego dokumenty i krótkie metraże (od jakiegoś czasu zakazane w Tajlandii przez cenzurę) przyglądały się erotycznym i pornograficznym wizerunkom męskich ciał. Gejowska pornografia jest kolejnym elementem skomplikowanego dyskursu Terrorystów, w film wplecione są sceny przedstawiające nagich mężczyzn, masturbujących się modeli itp. Ten zabieg pełni tu podwójną funkcję. Z jednej strony wskazuje na komplementarność walki o emancypację mniejszości seksualnych (i ich prawa do reprezentacji własnej seksualności w ikonosferze) i walki o demokrację – rozumianą jako prawo do reprezentacji w polu politycznym wszystkich tych, dla których dany system nie przewiduje tam żadnego miejsca. Z drugiej strony takie obrazy, umieszczone w filmie produkowanym przede wszystkim dla międzynarodowego obiegu festiwalowego, dla widza z Centrum, odwracają jeszcze jeden fantazmat na temat Tajlandii – znany choćby z Platformy Michela Houellebecqa – jako miejsca oferującego Zachodowi obrazy (i nie tylko obrazy) młodych, atrakcyjnych, egzotycznych i seksualnie dostępnych kobiet.
Te pornograficzne fragmenty wywołały największy sprzeciw publiczności. Na korytarzach czy w klubie festiwalowym można było usłyszeć liczne głosy oburzenia – od pociesznych w swojej jawnej głupocie („tam ludzie giną za wolność, a tu facet wali sobie konia!”), po takie, które pozornie zasługują na głębszą uwagę. Najpoważniejszy argument brzmiał: Thunska montuje w jednym filmie pornograficzne obrazy i zdjęcia pomordowanych podczas demonstracji, włącza w strumień pornograficznych przedstawień zmarłe ciała ludzi, którzy nie mogą się przed tym bronić, którzy mogliby tego sobie nie życzyć. Problem z tym stanowiskiem jest taki, że zapoznaje jedną z podstawowych stawek filmu: równoległość walki o prawo do reprezentacji politycznej (za którą giną ofiary) i prawa do reprezentacji gejowskiej seksualności. Zakaz pokazywania starych filmów Thunski w Tajlandii nałożył ten sam reżim, przeciw któremu ludzie demonstrują na ulicach.
Dla mnie film Thunski jest świetnym filmowym esejem, przykładem sztuki politycznej na najwyższym poziomie, dziełem świadomym tego, że miejscem artykulacji polityczności jest forma.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 31.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85590 Seconds