NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Majmurek: Nowa fala grecka |
|
|
Jakub Majmurek
|
|
04.08.2011 |
Tegoroczny konkurs Nowych Horyzontów wygrał grecki film Attenberg.
Grecja jest dziś nie tylko najbardziej dotkniętą przez kryzys gospodarką
w Europie, ale także ojczyzną jednej z najciekawszych młodych
kinematografii w Europie. W Grecji w ostatnich latach pojawiło się tam
wyraziste pokolenie twórców, którerzy nie oglądając się na wielkich i
uznanych twórców greckiego kina greckiego kina, i korzystając z pomocy
zagranicznych producentów, konsekwentnie tworzyą własne kino. Zaczyna
być ono wyraźnie coraz lepiej widoczne w międzynarodowym obiegu
festiwalowym i art-housowym. W tym roku we Wrocławiu można było zobaczyć
aż trzy greckie filmy z tego nurtu: w konkursie głównym Attenberg
Athiny Rachel Tsangari i Ojczyznę Syllasa Tzoumerkasa, oraz Kieł
Giorgosa Lanthimosa w ramach przeglądu filmów z sezonu. Kieł i Attenberg
(Tsangari pracowała przy tym pierwszym jako producentka, a Lanthimos
zagrał w jej filmie jedną z głównych ról) są uderzająco podobne:
przyjmują tęą samą surrealistyczną poetykę, minimalistyczną, ascetyczną
inscenizację, konstrukcję postaci (poza psychologiczną i realistyczną
motywacją) i ostentacyjnie „sztuczny”, „mechaniczny” sposób prowadzenia
aktorów. Tzoumerkas posługuje się zupełnie odmiennym stylem, ale
podobnie jak dwa pozostałe obrazy klucza do opisu współczesnego
greckiego społeczeństwa (a może w ogóle współczesnej rzeczywistości)
szuka w instytucji rodziny.
Chaos po grecku
Ojczyzna to portret trzypokoleniowej rodziny z greckiej klasy średniej
żyjącej między Atenami a Salonikami. Najstarsze pokolenie reprezentuje
śmiertelnie chory starzec. Niegdyś szanowany lekarz dziś wymaga ciągłej,
pielęgniarskiej opieki – traci stopniowo władzę nad ciałem i pogrąża
się w demencji. Następne pokolenie to trójka jego dzieci. Mieszkający w
Salonikach wykładowca akademicki Nikitas zajmujący się historią
malarstwa, jego brat z Aten i siostra, Gena, samotnie wychowująca dwójkę
dzieci: Stergiosa i Thanosa. Pomagał jej w tym wcześnie ojciec, kobieta
ciągle zmagała się z psychicznymi i ekonomicznymi problemami. Gdy
ojciec zaczął chorować bracia wymusili na Ginie by młodszego syna,
Thanosa, oddała na wychowanie mających już córkę Nikitasowi i jego
żonie, Stelli, nauczycielce greckiego., mających już córkę Annę.
Ojczyzna jest brawurowym przykładem narracji epizodycznej i to
prowadzonej na kilku płaszczyznach czasowych. Tzoumarkas montuje ze sobą
obrazy działań wszystkich członków rodziny w ciągu jednego dnia
(urodzin Stergiosa). Dowiadujemy się, że Thanos ma pretensje do
wychowującego go wujostwa, że wychowywany przez niezrównoważoną matkę
Stergios wyrósł nie zdobył żadnego wykształcenia, nie ma stałej pracy,
ma za to wielkie problemy z kontrolowaniem własnej agresji. W dodatku
między Stergiosem, Thanosem i Anną wywiązało się coś w rodzaju trójkąta
kazirodczych w zasadzie namiętności. Ten obraz współczesnej sytuacji
(już i tak tworzący niezwykle gęstą, misternie ułożoną mozaikę)
przenikają jeszcze niesygnalizowane w żaden sposób fragmenty
retrospekcji (często nie wiemy aż do końca sceny, czy rozgrywa się ona
„współcześnie”, czy pochodzi z przeszłości), ukazujących kilka
kluczowych dni z historii rodziny, określających ciągle jej
teraźniejszość (diagnoza choroby ojca). Na rodzinną historię nakłada się
wielka historia i współczesna polityka. W dniu urodzin Stergiosa Stella
prowadzi w szkole lekcję na temat kanonicznego poematu, stanowiącego
wyraz przebudzenia narodowego kraju z początku XIX wieku, a na ulicach
trwają gwałtowne demonstracje, przeciw temu, w jaki sposób rządy radzią
sobie z kryzysem kosztem ludzi pracy. Do tego wszystkiego dołożone są
jeszcze archiwalne zdjęcia przedstawiające radość Greków po upadku
dyktatury pułkowników.
Rodzina u Tzoumarkasa jest instytucją głęboko niejednoznaczną, uwikłaną w
mechanizmy przemocy różnego rodzaju, od symbolicznej, do realnej (tu
przede wszystkim doświadcza ich Gena ze strony górujących nad nią
społecznie i ekonomicznie braci), skrywającą pragnienia, których nie
jest w stanie ani sensownie wyartykułować i dać im ujścia, ani do końca
ich stłumić (nierozwiązywalny konflikt pragnienia między trzema
kuzynami). Rodzinę rozdziera nieustanny konflikt; walka o dostęp do
różnego rodzaju władz, statusów i zasobów. Zestawiając te obrazy
rodzinnych konfliktów z obrazami wielkiej polityki Tzoumarkas pokazuje,
że dokładnie to samo można by powiedzieć o „ojczyźnie”, „narodzie”,
obwarowanej w instytucji państwa politycznej wspólnocie.
Mniej więcej do dwóch trzecichAż do dwóch trzecich filmu reżyser
fantastycznie panuje nad niełatwym materiałem, stwarzając obietnicę
wielkiego kina. Nie tylko bezbłędnie łączy ze sobą wszystkie wątki, ale
nadaje obrazom niezwykłą dynamikę i intensywność, zarządzając sprawnie
emocjami widza. Niestety później w trakcie ostatniej pół godziny filmu
wszystko się rozpada i, dezintegruje, scenariusz się sypie, a i całość
pogrąża się w chaosie, z którego nic nie wynika. A Mmimo to jest to
bardzo obiecujący debiut, będę czekał z nadzieją na następny film
twórcy. W trakcie projekcji miałem nieodparte skojarzenia z Chaosem
Xawerego Żuławskiego. W filmie tym widać już było wielki talent
reżysera, oraz to, że powinien poszukać on kogoś, kto pomógłby mu w
pracach scenariuszowych, opracował literacko materiał., na którego
podstawie tworzy się film. W Wojnie polsko-ruskiej tęą rolę świetnie
spełniła Dorota Masłowska. Tzoumarkas sam napisał sobie scenariusz do
Ojczyzny, można sądzićwidać, że w następnym filmie sprawny, bezwzględny w
cięciu słabych pomysłów, zdyscyplinowany, zawodowy scenarzysta bardzo
by mu pomógł.
Popsuta maszynka rodzinna
W Kle i Attenbergu obrazy rodziny zupełnie wyłączone są zupełnie z
szerszego społecznego kontekstu, czy kontekstu ich własnej historii.
Obrazy rodzin w tych dwóch filmach przypominają diagramy maszyn,
ilustrują pewne relacje między pewnymi miejscami w strukturze, rozkład
napięć, przepływy intensywności. W obu wypadkach rodziny są maszynami w
różny sposób popsutymi, wykolejonymi, odłączonymi od sieci innych
społecznych maszyn, czy też przyłączonymi do niej w niewłaściwy,
„piracki” sposób.
Najbardziej widoczną postać przybiera to w filmie Lanthimosa. W
otoczonej wysokim murem willi przemysłowca mieszka jego żona i trójka
nastoletnich dzieci: syn i dwie córki. Ojciec sprawuje nad nimi
patriarchalną władzę. Wychowuje dzieci w całkowitym odcięciu od świata
zewnętrznego i reszty społeczeństwa. Od małego wpaja im do głowy
przeświadczenie, że w świecie za bramą czeka na nich śmiertelne
niebezpieczeństwo, że można opuścić dom rodzinny, dopiero wtedy, gdy
naprawdę stanie się dorosłym – to jest wtedy, gdy po raz drugi (po
wypadnięciu zębów mlecznych) wypadną i odrosną kły.
Maszyna rodzinna odrywa się od maszyny społecznej, wyłącza się z
porządku społecznej produkcji tej pierwszej, by zamknąć się w
solipsystycznym cyklu powielania samej siebie. Problem seksualności
dorastających dzieci ojciec rozwiązuje z początku sprowadzając synowi
pracownicę ochrony w swojej fabryce, później parując go z jedną z
sióstr. Choć w willi wydaje się panować patriarchalna władza ojca, to
Prawo Ojca nie jest w nim tak naprawdę Prawem Ojca, tylko pragnieniem
matki. Ojcowskie prawo utożsamia się z matczynym pragnieniem pełni,
zachowania jedności, zatrzymania koniecznego oddzielenia dziecka od
ciała matki, któremu służyć ma ojcowski zakaz wprowadzający w relację
między matką a dzieckiem negatywność zakazu i pustkę. Tu ojcowski zakaz
odrywa się od swojej właściwej, celowościowej funkcji, dlatego maszyna
rodziny „psuje się”, produkuje tylko autoerotyczne pragnienie
nakierowane na swoje własne ciało (związek brata i siostry). Ofiarą
pożarcia ojcowskiej instancji przez pragnienie matki jest przede
wszystkim język, urządzenie operujące właśnie w i dzięki tej wytwarzanej
przez pierwotny zakaz negatywności. W filmie pełno jest ciągle
powtarzających się scen, w których rodzice przedstawiają dzieciom
„błędne”, odmienne od powszechnie przyjętego uzusu definicje słów.
Obraz zamkniętej na świat zewnętrzny rodziny jest jednocześnie światem
całkowicie zamkniętej na zewnętrze ideologii. Jednocześnie w historii
jednej z sióstr, która dzięki przemycanym przez pracownicę z fabryki
ojca kasetom wideo z hollywoodzkimi hitami sprzed lat (Szczęki, Rocky),
zaczyna poznawać, że coś jest nie tak i podejmuje desperacką próbę
ucieczki. Lantimos pokazuje, że żadna ideologia nie panuje kompletnie i
że zawsze jest droga ujścia. Z tym, że w filmie wyzwolenie to ma
wyłącznie destrukcyjny, negatywny, indywidualny charakter, nie można
budować na nim projektu politycznego.
Kieł to świetne kino, przedstawiona tu wizja jest artystycznie
kompletna, wybrany przez Lantimosa estetyczny idiom jest konsekwentnie
realizowany, każde ujęcie, każda sekwencja są doskonale przemyślane i
skomponowane. Ma się tylko czasami wątpliwości, czy przedstawiona tu
wizja rodziny nie jest trochę czymś w rodzaju etnografii ocalającej. Czy
prawo ojca, ojcowska władza i figura (nawet wypaczone i występujące
wyłącznie jako narzędzie pragnienia matki) są dziś podstawowymi
sposobami pracy ideologii? Czy ten film lepiej nie pasowałby do świata
przed rokiem ’68?
Język i ciało
Związek maszyny rodzinnej, języka i seksualności eksploruje także
zwycięski Attenberg. Główna bohaterka, Marina mieszka sama z umierającym
ojcem. Na co dzień pracuje jako kierowca samochodu w pewnej fabryce.
Wieczory spędza oglądając z ojcem popularnonaukowe programy o dzikich
zwierzętach prowadzone przez sir Davida Attenborough. Ma także jedną,
jedyną przyjaciółkę – Bellę. Spędza z nią czas rozmawiając się, kłócąc,
wspólnie wykonując dziwaczne, surrealistyczne gimnastyczne układy (coś
między marszem, a tańcem), kojarzące się – być może przez przywoływanego
w filmie Attenborouh - z rytuałami godowymi zwierząt.
Marina i Bella wydają się stać po dwóch stronach cięcia, jakie w
rzeczywistość podmiotu wprowadza język. Bella mówi niedbale, używa
slangowych określeń, jest bardzo cielesna, seksualna, utrzymuje kontakty
intymne z wieloma mężczyznami. Marina jest z kolei językowo
hiperpoprawna, mówi pełnymi zdaniami, z received pronounciation poprawia
swoją przyjaciółkę, gdy ta nazwisko słynnego angielskiego
popularyzatora zoologii wymawia Attenberg. Stoi przy tym prawie zupełnie
poza porządkiem seksualności. Choć ma jest raczej atrakcyjną, młodą
kobietą, nie ma – gdy zaczyna się film – żadnych doświadczeń
seksualnych. W pierwszej scenie widzimy, jak całuje się z Bellą, by
sprawdzić „jak to jest”. Wydaje się być na zewnątrz tej czynności,
przyglądać się jej jak przyrodnik przygląda się przez lornetkę
obserwowanym przez siebie okazom zwierząt. Doświadczenie pocałunku
napełnia ją obrzydzeniem, nie może znieść, że „coś żywego” rusza się w
jej ustach.
Jeszcze większym obrzydzeniem napawa ją wizja penisa, który miałby
znaleźć się w jej ciele. Warunkiem bliskich relacji z ojcem jest dla
niej fantazja o nim, jako o „mężczyźnie pozbawionym fallusa”. Relacja z
ojcem jest paradoksalna o tyle, że postrzega go ona jako źródło Prawa, a
tymczasem nie jest w stanie zrealizować podstawowego nakazu Prawa Ojca:
zwolnić kazirodczej obsady na postaci ojca i związać się z innym,
nie-ojcowskim obiektem. Przynajmniej do czasu, gdy ciało ojca nie
zaczyna się rozpadać w chorobie. Dopiero wtedy dziewczyna nawiązuje
romans z innym mężczyzną, inżynierem z fabryki, gdzie jest zatrudniona.
Choć ich relacje intymne są dziwne, choć podczas ich pierwszego stosunku
wydaje się pozostawać „na zewnątrz”, głośno wszystko analizując i
komentując, to ostatecznie dziewczyna tworzy z mężczyznąa normalną,
połączonąym więzami intymnymi parę.
Bella i Marina są być może dwoma aspektami tej samej osoby. Czy Bella
nie jest fantazją Mariny, fantazją na temat bezpośredniego,
niezapośredniczonego przez język, pozbawionego dystansu, nie
wymagającego fantazmatycznego dopełnienia dostępu do rozkoszy? Czy
Marina, gdy prosi przyjaciółkę, by ta przed śmiercią ojca spędziła z nim
noc, gdyż „on na pewno chciałby jeszcze być choć raz z kobietą, a jest
zbyt uprzejmy, by o to poprosić”, nie realizuje tak naprawdę własnej
kazirodczej fantazji? Zasugerowany tylko, niepokazany na ekranie
stosunek Belli z ojcem Mariny odbywa się mniej więcej w tym samym
czasie, co pierwszy seks Mariny i inżyniera – czy fantazja o uwiedzeniu
ojca (partner Mariny jest od niej wyraźnie starszy) nie jest jego
dopełnieniem?
Reżyserka w fascynujący sposób, w odrealnionej, surrealistycznej poetyce
przedstawia dramat młodej kobiety umieszczonej w wielokącie, którego
poszczególne boki wyznaczają: ojciec, jej pierwszy partner, język i
ciało (czy raczej uosabianąa przez fantazjęa o ciele mającym
nieograniczony przez język pełny dostęp do rozkoszy). Im dłużej czasu
mija od seansu, tym bardziej film układa mi się w głowie i rośnie moje
uznanie dla niego. Dlatego, choć żal mi Terrorystów, nie mogę narzekać
na werdykt jury.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.08.2011 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...