NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Matka przełożona od TVN-u Drukuj
Jakub Majmurek   
08.06.2011

Niestety pierwszy film, jaki udało mi się obejrzeć w gdyńskim konkursie, okazał się kompletną pomyłką. W imieniu diabła Barbary Sass-Zdort zainspirowany jest wyraźnie wydarzeniami w klasztorze betanek w Kazimierzu Dolnym. Przypomnijmy: kilka lat temu grupa zakonnic zamknęła się wraz ze spowiednikiem w klasztorze, odgrodziła zupełnie od świata i faktycznie wypowiedziała posłuszeństwo instytucjonalnemu Kościołowi. Ten, gdy nie był w stanie zmusić sióstr do posłuszeństwa za pomocą prawa kanonicznego, ogłosił, że nielegalnie okupują klasztor, i usunął je stamtąd przy pomocy policji. Prasa pełna była sensacyjnych doniesień o dziwnych, sekciarskich praktykach, jakie podobno miały miejsce w klasztorze, pojawiły się także pogłoski o seksualnym wykorzystywaniu zakonnic.

Wszystko to stanowi doskonały materiał na kino. Niestety, choć Barbara Sass-Zdort celowała w nową Matkę Joannę od Aniołów, wyszło jej w końcu coś pomiędzy TVN-owską Uwagą a tanim horrorem, powiedzmy na poziomie serialu Buffy, postrach wampirów. Jej film sypie się na każdym poziomie, poczynając od źle skonstruowanego scenariusza, przez całkowicie niekonsekwentnie poprowadzone postacie, aż po aktorstwo. Odtwarzająca jedną z sióstr Roma Gąsiorowska, grając Romę Gąsiorowską z Wojny polsko-ruskiej, przekracza wszelkie granice autoparodii. Podobnie Mariusz Bonaszewski (swoją drogą doskonały aktor, ciągle niewykorzystany przez polskie kino – ostatnią wartą uwagi rolę zagrał w serialu Glina Pasikowskiego) jako diaboliczny ksiądz spowiednik, duchowo (i seksualnie) opętujący klasztor i zamieszkujące go siostry. Cała historia religijnego szaleństwa przedstawiona jest tu w sposób, który kojarzy się z kinem grozy. Matka przełożona, która wierzy, że rozmawia bezpośrednio z Maryją i otrzymuje od niej misję odcięcia się wraz z siostrami od świata, to typowa dla tej konwencji figura matczynej potworności; ksiądz-spowiednik także wygląda jak wyjęty z katalogu demonicznych filmowych łotrów. Problem w tym, że ten film w zamierzeniu twórców nie miał być ani gatunkowy, ani rozrywkowy, budzi więc wyłącznie śmiech widzów. Scena, gdy w nocy, przy świetle ogniska, na dziedzińcu klasztoru, otoczony przez rozhisteryzowane zakonnice, okutany w bury płaszcz z kapturem ksiądz, trzymając w podniesionych nad głową dłoniach figurkę węża, namaszczonym, podniosłym głosem recytuje jakieś bzdury w duchu New Age, przekracza wszelkie granice niezamierzonej śmieszności.

Z drugiej strony zadanie, jakie postawiła sobie reżyserka, nie było łatwe. Prawdziwą stawką tego projektu jest bowiem pokazanie niefallicznej jouissance feminine, która nie mieści się w porządku reprezentacji. Na ten trop wskazuje zresztą konstrukcja postaci Matki Przełożonej. To bardzo symptomatyczne, że nie słyszy ona głosu Boga czy Jezusa, ale Maryi. Odrzuca falliczną metaforę ojca (jaką jest ortodoksyjny katolicyzm ześrodkowany wokół postaci ojca-papieża, zapośredniczający, metaforyzujący pierwotne, niemieszczące się w porządku reprezentacji doświadczenie kontaktu z sacrum), w pełni utożsamiając się z pochłaniającą postacią matki-Maryi, co skutkuje psychozą (jej symptomem jest szaleństwo sióstr). Ale autorka filmu w żaden sposób nie jest w stanie przedstawić tego wiarygodnie. Psychologiczne portrety sióstr są niekonsekwentne i szkicowe. Główna bohaterka, siostra Anna, z perspektywy której obserwujemy wszystkie wydarzenia, była kiedyś wykorzystana seksualnie (w trakcie jakiegoś wyjazdu oazowego, być może przez księdza), dlatego gdy próbuje ją wykorzystać także ksiądz-spowiednik, orientuje się, co się dzieje w klasztorze, i ucieka. Ale cała jej postać, na której zasadza się film, skonstruowana jest tak, że nie sposób w nią uwierzyć.

Co najciekawsze, cały ten film, mimo swojej tematyki, jest zupełnie ateologiczny. Ze sporem między zbuntowanymi siostrami a Kościołem instytucjonalnym nie wiążą się tu żadne teologiczne czy w ogóle intelektualne stawki. Z jednej strony jest Kościół, reprezentowany w filmie przez ciepłą, ojcowską postać graną przez Mariana Dziędziela, który ma po prosu rację – a z drugiej oszalałe zakonnice i ksiądz wykorzystujący bełkot New Age do manipulowania młodymi, zagubionymi kobietami. Na końcu, w okropnej, nachalnie symbolicznej scenie, siostra Anna przechadza się po opróżnionym przez policję klasztorze, odwraca powieszony do góry nogami krzyż i składa rozbity pomnik Marii Panny. Do rozbitej figury przylatuje jastrząb. W ostatnim ujęciu widzimy go, zatrzymanego w stopklatce, jak bije skrzydłami nad strzaskaną statuą Madonny – pewnie ma to symbolizować pojednanie głównej bohaterki z Bogiem (co w filmie oznacza także pogodzenie się z zasadą rzeczywistości i porządkiem społecznym). Naprawdę, szkoda tak fascynującego, tak obfitującego w myślowe konteksty materiału na tak beznadziejny film.

Krytyka Polityczna na 36. FPFF w Gdyni: pokazy filmów, debaty - i Obywatelski Kontener Kultury. Zapraszamy!

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76639 Seconds