NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Kain i Abel na przedmieściach Drukuj
Jakub Majmurek   
09.06.2011
Jak dotąd najlepszym z nowych filmów pokazywanych w konkursie w Gdyni okazał się Wymyk Grega Zglińskiego. To kameralny dramat psychologiczny – historia dwóch braci, Alfreda (Robert Więckiewicz) i Jurka (Łukasz Simlat), którzy prowadzą na przedmieściu małą rodzinną firmę zajmującą się dostarczaniem Internetu i kablówki w najbliższej okolicy. Bracia świetnie zostają scharakteryzowani już w pierwszej scenie, w której pędzą czerwonym, sportowym mitsubishi. Fred prowadzi, coraz bardziej przyspiesza, jakby gonił pociąg jadący po równoległych do szosy torach. Jurkowi się to nie podoba, namawia go, by zwolnił. Fred go nie słucha, nie przestaje wciskać gazu. Wyprzedza pociąg, gwałtownie skręca i przejeżdża po torach tuż przed pociągiem. Jurek jest przerażony i oburzony, wrzeszczy na brata, że to głupota, że on nie może osierocić dzieci.

Napięcie w relacji między braćmi rośnie wraz z rozwojem akcji. Także dlatego, że dla Freda Jurek jest czymś w rodzaju ideału ja – reprezentuje to wszystko, czym on sam nie zdołał zostać, wszystkie oczekiwania, jakich nie spełnił. Jurek studiował i pracował w Stanach, Fred nie ma wyższego wykształcenia i ma zdecydowanie bardziej plebejski habitus. Jurek jest wdowcem z dwójką dzieci, Fred żyje bezdzietnie z żoną, której nie akceptuje jego matka. Wydaje się dość dziecinny, zbiera gadżety, jego relacja z żoną też jest dość dziwna (na rocznicę ślubu kupuje jej samochód, choć nie ma ona prawa jazdy). Bracia rywalizują o miłość ojca, który założył i przekazał im firmę. Dziś jest sparaliżowany po wylewie, ale ciągle ma wielką patriarchalną charyzmę. To bardzo nietypowa dla polskiego kina postać ojca. Na ogół są słabi, niedorobieni, skompromitowani na różne sposoby – polski patriarchat w filmie ma twarz Ferdynanda Kiepskiego. Tu ojciec jest jak porządny niemiecki Herr Vater. Nietrudno byłoby sobie wyobrazić, jak zbiera rodzinę przy stole i czyta jej na głos fragmenty Pisma Świętego. Ojca gra (świetnie) Marian Dziędziel, aktor ze Śląska, gdzie figura ojcowska jest nieporównanie silniejsza („bardziej niemiecka”) niż w polskiej kulturze. Ojciec wyraźnie faworyzuje Jurka, popiera jego plany rozwoju firmy (budowa studia telewizyjnego, założenie lokalnej telewizji), które Fred uważa za zbyt ryzykowne i niepotrzebne.

Wszystko to budzi skojarzenia z Kainem i Ablem, zwłaszcza od końca pierwszego aktu. W jego ostatniej scenie bracia jadą podmiejską kolejką do urzędu skarbowego. Grupa wyrostków zaczepia młodą dziewczynę, robi się nieprzyjemnie. Jurek interweniuje, zostaje pobity przez chłopaków i wyrzucony z pociągu. Przeżywa, ale leży nieprzytomny w śpiączce na intensywnej terapii. Fred nic nie zrobił, przyglądał się biernie wydarzeniom, ale rodzinie i znajomych opowiada, jak walczył u boku brata z młodymi bandytami. Nagranie z czyjejś komórki, które wyciekło do sieci, demaskuje go jednak przed wszystkimi. Rozpada się jego małżeństwo. Rodzice, zwłaszcza ojciec, obwiniają go, że „nie upilnował brata”.

Jurek umiera, a im bardziej niszczeje fizyczna podstawa obrazu ideału, jakim jest dla Freda, tym bardziej przejmuje on nad Fredem władzę. W ostatniej scenie widzimy zbliżenie na twarz Jurka, ma otwarte oczy. Lekarz je zamyka i podaje czas zgonu Fredowi, który całą noc czuwał przy bracie. Fred wraca do domu i zaczyna wnosić do siedziby firmy sprzęt potrzebny do założenia studia, który wcześniej zamówił – wbrew jego wiedzy i woli – Jurek. Sprzęt stał długo w ciężarówce na podwórku, ale spojrzenie martwego brata, brata zredukowanego już tylko do ideału tego wszystkiego, czym Fred nigdy się nie stanie, okazuje się rodzajem interpelacji, której Fred nie jest w stanie się oprzeć.

Wymyk to świetne kino, choć niepozbawione wad. Film jest bardzo klasyczny, może zbyt poukładany (bardzo wyraźna, może zbyt wprost wyłożona, trójaktowa konstrukcja). Nie otwiera na pewno nowych horyzontów przed sztuką filmową. Jest to też kino bardzo męskie –   wszystko rozgrywa się tu w trójkącie bracia-ojciec, postacie kobiece są całkowicie usunięte w cień, słabiej zarysowane. Nie wiem, na ile ta historia może obejść kobiecego widza. Nieprzekonujący jest też obraz małżeństwa Freda, w filmie nie ma nic o seksualnym czy intymnym wymiarze jego relacji z żoną. Ale mimo wszystko to świetna filmowa robota, doskonale zagrana (wielka rola Roberta Więckiewicza!), umiejętnie ogrywająca detale i pokazująca, że Zgliński nie tylko czuje kino, ale także się rozwija.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.31497 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273