NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Cywilizacja szabru Drukuj
Jakub Majmurek   
28.07.2011

Z daleka widok jest piękny Anny i Wilhelma Sasnalów to wielkie odkrycie tego festiwalu. To pierwszy polski film, który nawiązuje pozbawiony kompleksów, estetyczny dialog z obecnym od lat na Nowych Horyzontach kinem światowym (trudno oprzeć się zwłaszcza skojarzeniom z twórczością mającego w tym roku retrospektywę we Wrocławiu Brunona Dumonta). A przy tym jest to kino dotykające najbardziej bolesnych problemów polskiej wspólnoty. Do tej pory  kino fabularne nie było w stanie ich podjąć.


Fabuła jest prosta. Wieś na drodze z Krakowa do Tarnowa, upalne lato. Wszystko się sypie, ludzie żyją głównie ze zbieractwa różnego rodzaju śmieci, odpadki, zużyte przedmioty zalegają porozrzucane w ogrodzonych chwiejącymi się płotami obejściach. Główny bohater Paweł żyje ze zbierania złomu. Miesza w domu ze starą, schorowaną, niepoczytalną matką, nie jest w stanie poradzić z nią sobie i wywozi ją do domu starców. Ma narzeczoną, zamierzają się pobrać. Ale pewnego dnia Paweł nagle znika, nikt nie wie gdzie jest. Sąsiedzi zaczynają podkradać różne rzeczy z opuszczonego domu. Jako pierwszy proceder ten zaczyna niedoszły teść mężczyzny. Sąsiedzi Pawła z początku kradną rzeczy z jego domu potajemnie, wstydliwie, korzystając z osłony nocy, potem zupełnie już jawnie. W pewnym momencie cała wieś gromadzi się wokół domu, zabiera wszystko, co może się przydać (wyrwane zostają nawet okna z framug) i demoluje go do szczętu. Paweł wraca do rodzinnej wsi. Nie ma do czego. A że najtrudniej wybaczyć jest te krzywdy, które wyrządziliśmy innym, wspólnota nie pozwoli mu zostać.

  

Do opowiedzenia tej historii Sasnalowie użyli bardzo ciekawej formy. Ich film jest radykalnie odpsychologizowany i zdedramatyzowany. Postacie nie są budowane wedle klucza „psychologicznej głębi”, twórców nie interesują dylematy i motywacje bohaterów, ale działania ich ciał wchodzących w interakcje ze sobą i przedmiotami. Dialogi odgrywają drugorzędną rolę, opowiada obraz, nie słowa. Postacie pokazywane są albo w planach ogólnych albo w dużych zbliżeniach, często kadrowane są tak, że nie widać twarzy, buduje to dystans, rozbija wyobrażeniową identyfikację widza z bohaterami. W budowaniu dystansu pomaga rozbicie jedności obrazu i dźwięku. Sasnalowie przyjmują bardzo oszczędną, minimalistyczną dramaturgię. Film nie buduje suspensu, narracja toczy się nieśpiesznie, sceny sprawiają wrażenie przypadkowo uchwyconych fragmentów z rzeczywistości życia wsi. Nie ma tu wszystkich tych irytujących, topornych chwytów formalnych (podniosła muzyka, kadry zatopione w półmroku, nasycone miękkim, rozlanym światłem, bądź fotografowane przez jakiś barwny filtr), jakie polskie kino stosuje, by nie pozostawić widzom wątpliwości, że to, co widzą, nie jest tym, co widzą, ale alegorią jakiegoś Odwiecznego Problemu o fundamentalnym znaczeniu.


A przecież Z daleka… właśnie dotyka takiego fundamentalnego problemu. Choć w filmie ani razu nie pada słowo „Żyd”, jest to jedna z najważniejszych filmowych wypowiedzi ostatnich lat na temat stosunków polsko-żydowskich. Choć akcja dzieje się współcześnie w Polsce „bez Żydów”, to tak naprawdę Sasnalowie odnoszą się do wydarzeń z czasów niemieckiej okupacji. Ich film, jak powiedziała na spotkaniu po filmie Anna Sasnal, ma być dialogiem, podjętym w porządku fikcji i sztuki, z rzeczywistością, którą odkryły dla naszej wspólnoty prace Jana Tomasza Grossa (przede wszystkim Sąsiedzi) czy Barbary Engelking. 


Trudno znieść taki obraz naszej wspólnoty, jaki wyłania się z tego filmu. Nie tylko dlatego, że wszystko się tu rozpada, gnije, że jest wyjątkowo szpetne i zdziczałe. Wieś w filmie Sasnali stoi przed Prawem, jest stanem natury, gdzie najmniejsza słabość zostaje bezwzględnie wykorzystana, ludzie traktują się bardziej instrumentalnie i brutalnie niż można to sobie wyobrazić nawet w najbardziej „nieludzkiej korporacji”. Także Kościół jest przedłużeniem tego zdegenerowanego świata, nie reprezentuje żadnej lepszej rzeczywistości etycznej, poza tym stanem natury nie ma żadnej transcendencji. Zamieszkujące tą upadłą naturę „ludzkie zwierzęta” przede wszystkim szabrują, żywią się odpadkami wytworzonej przez innych cywilizacji, cudzej, nagromadzonej pracy (nie przypadkiem samochód, który Paweł tnie na złom w pierwszych scenach, jest niemieckiej produkcji). 


Jako wspólnota wciąż nie przepracowaliśmy tego, jak bardzo wielu z nas, naszych przodków zyskało ekonomicznie na Zagładzie, jak bardzo wszyscy jesteśmy dziećmi tego wielkiego szabrownictwa, jakie dokonało się w okresie okupacji, stając się narzędziem „pierwotnej akumulacji kapitału” dla części polskiego drobnomieszczaństwa. W filmie wieś oddzielona jest od świata przez trzy granice: rzekę, las i tory kolejowe. Czy jednak granica rzeczywiście przebiega od strony wsi? Czy nie jest granicą, jaką my, jako wspólnota mówiących i piszących po polsku odgradzamy się od tej części naszej historii, pamięci, dziedzictwa? A przy tym, im bardziej staramy się ją odgrodzić, tym bardziej ona powraca.

  

Nie wiadomo, czy ten film wejdzie do kinowej dystrybucji. Powinien. Ma szansę wywołać raz jeszcze szeroką debatę. Histeryczne reakcje publiczności we Wrocławiu, na wszelkie sposoby wypierającej prawdę tego filmu („to dzieło z tezą”, „postacie są jednowymiarowe”, „film stawia odpowiedzi, nie zadaje pytań”), pokazują, jak bardzo jest on potrzebny.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Krysia  - Polacy do psychiatryka   |28.07.2011 07:16:57
Nie oglądałem filmu, ale czytając recenzję podzielam poglądy twórców i idę
dalej, twierdzę, że jesteśmy chorym narodem Europy. Nie podjeliśmy refleksji nad
przeszłością, przyszłości się boimy, a teraźniejszość ma jak najszybciej
przeminąć. Szczęście to kasa a jej brak to nieszczęcie. Bliźni jest moim wrogiem
o ile mi nie pomoże, Ja jemu nie muszę pomagać. Może cierpieć, zdychać z głodu
byle nie na moich oczach. Sumienie to przeżytek ze skansenu, zresztą ksiądz
rozgrzeszy z najgorszego łajdactwa, byle tylko dać na tacę i zamówić mszę.
Ksiądz pokropi w dniu św. Krzysztofa autka, z modlitwą o szczęsliwy powrót, a że
zasiadą za nimi pijani kierowcy no cóż trudno niech się oddadzą opiece Maryii
oni i Ci których rozjadą. Hipokryzja nie znająca granic. Kościól pochylający się
nad zbitymi w krzyż deskami nie potrafi pochylić się nad człowiekiem. Dzikie
plemię ziejące nienawiścią do obcego, kiedyś do żyda dziś do cygana, bułgara czy
rumuna. Na szczęście są enklawy przyzoitości: dziękuję państwu Sasnal, dziękuję
KP.
sss   |28.07.2011 23:37:33
Ja mam co do polskiej wsi inne odczucia, ta zwłaszcza wokół większych miast
zwyczajnie umiera, mieszkają tam zwykle już tylko starzy ludzie. Modzi co
najwyżej zaglądaj tam, a i to nie za często. Wręcz pojawiają się wsie widma, w
których nikt nie mieszka, bo nie ma tam prądu lub wody, albo kanalizacji, a
przede wszystkim drogi dojazdowej. Napiszcie coś o tym, wyślijcie człowieka w
teren. To niedaleko.
blabla   |29.07.2011 14:29:13
hmm brzmi jakoś dziwnie blisko fabuły filmu "Pogrzeb kartofla"
Kontycypacy   |30.07.2011 15:25:04
Taka scena szabru to coś jak w Greku Zorbie. Tam też jest taki obraz, jak wieś
wynosi rzeczy z domu kobiety, która jeszcze nawet nie zdążyła umrzeć. Pewnie to
też o Żydach. Albo o losie kobiet w patriarchalnej greckiej kulturze, bo to
kobieta tam umierała.
Polak   |11.02.2012 17:05:41
Kolejny antypolski chłam, ile jeszcze??
Anonimowy   |03.03.2012 20:33:10
Film jest otwarty na nowe horyzonty tylko w tym sensie, że dość nieudacznie
usiłuje naśladować język filmowy Bruno Dumonta. Z tego też powodu nie można go
zaliczyć do obrazów oryginalnych. I pytanie: co Sasnalowie chcieli załatwić
poprzez ten film? "Widok z daleka jest piękny" nie wnosi nic nowego,
nie obala żadnych mitów, lecz w sposób jednostronny buduje fałszywy stereotyp na
temat polskiej wsi .Twórcy powinni łamać stereotypy, a nie tworzyć je, bowiem są
one istotnymczynnikiem kształtującym relacje międzyludzkie. Najbardziej
niebezpieczny rodzaj, stereotyp narodowy, był przyczyną wystarczającej ilości
nieszczęść, sami Żydzi byli i są nadal jego ofiarami. Dlatego mądry twórca
pokaże zawsze kontekst i proporcje.Ten film nie poruszy sumień - u Polaków
wywoła on sprzeciw i poczucie skrzywdzenia, u zagranicznego odbiorcy
uprzedzenia. Nie spowoduje też przyznania się do winy, bo fałszywie wskazuje
winowajcę. "Polacy mordowali Żydów", "Żydzi zamordowali Jezusa"
- ile złego , ile tragicznych w skutkach zdarzeń wywołują takie uogólnienia!
Chcąc piętnować zło bardzo często czynimy zło. Mam nadzieję, że Sasnalom nie
chodziło o wsadzenie kija w mrowisko i efekt, jaki film wywołuje, jest wynikiem
słabego warsztatu i małego doświadczenia.Może jeszcze zestawię Sasnalów z filmem
"Pewnego razu w Anatolii" - tam twórca zadbał o proporcje: był okrutny
mord, była znieczulica (oto są upychane do bagażnika zwłoki ofiary przestępstwa,
a policjant dorzuca jeszcze dynię, którą znalazł na polu), ale są też pokazane
postacie pozytywne i ludzkie odruchy nawet tych negatywnych bohaterów, a i bieda
ma w tym filmie różne oblicza. Jest czerń, biel i różne odcienie szraości - jak
w życiu. To bardzo piękny film z dobrym przesłaniem. W filmie Sasnalów jest
tylko zło, a po wyjściu z kina niesmak, zdziwienie i niezgoda na to, czym widz
został uraczony.
Jan   |05.03.2012 21:38:35
Gdyby ten film zrobił ktoś inny, żaden krytyk filmowy na pewno by się tym
materiałem nie zainteresował, ale że zrobił go najbardziej kasowy polski malarz
to ho ho ho! Film jest po prostu nudny, nic specjalnego się tam nie dzieje,
oglądamy parszywie wyglądających ludzi, którzy parszywie sie zachowują,
mieszkają w parszywych domach mówią do siebie parszywym językiem. Kiedyś taki
obraz Polaków miała w oczach zachodnia Europa, wiem bo częstokroć ludzie stamtąd
nie wierzyli mi, że my też miewamy wille, dobre samochody, że sie jednak myjemy
i chodzimy do dentysty. Ten film pomimo, że jest fikcją udaje bardzo dobrze
dokument i uważam nigdy, ale to nigdy nie powinien być pokazywany za granicą na
żadnym publicznym pokazie. Autor twierdzi, że robił film dla siebie, nie myśląc
o odbiorcy i tak powinno pozostać. Powstał film, który do kinematografii nic
nowego nie wnosi, nie widzę w nim też elementów eksperymentu, no bo na czym on
ma niby polegać, na braku muzyki czy narracyjnej fabuły? Nic nowego. Żadnej
publiczności, szczególnie na świecie nie da sie wytłumaczyć, że to nie jest film
o polskiej prowincji, szczególnie, że stereotyp polskiej zapadłej wsi to zapici
faceci w brudnych podkoszulkach, rozwalające się domy i jak juz wspomniałem
wszechobecna parszywość. Jedynym pozytywem tej produkcji jest fakt że artysta
sam za wszytko zapłacił.
Ewa   |17.04.2012 17:49:05
A ja myślę, że skoro film został zrobiony to powinien zostać pokazany,zostawmy
widzom i krytykom krytykę.W filmie nie mówią słowa, mówi obraz i mnie się
osobiście to podobało.Czy jest nieobiektywny? Zgadzam się, że są Polacy, którzy
systematycznie chodzą do dentysty, ale są i tacy, którzy śpią na łóżku pełnym
robali. Dlaczego nie mówić o tych ludziach? W supermarketach widzimy tych,
którzy chodzą z pełnymi koszami, ale ja widzę też tych, którzy grzebią w
śmietnikach. Bogaci mają swoich reżyserów, biednym pozostaje życie z brakiem
świadomości,że mogli by coś zmienić na lepsze, gdyby tylko znali co to lepsze. W
filmie jest nuda, ale to nie film jest nudny.
ask  - polittyka szabru i szabrystów   |24.04.2012 19:00:02
Pan Majmurek pisze o cywilizacji szabru, ale może w filmie chodzi o cos bardziej
kameralnego, o psychologię szabru czy nawet o politykę szabru; chodzi o
pokazanie jak człowiek zmarginalizowany stara sie z marginesu zrobic centrum,
albo jak marginalizacja centruje człowieka, dajac mu szanse na bycie robakiem;
taka transcendentalna redukcja człowieczeństwa; kościół ją nieustannie
celebruje,przykryta jest płaszczem historii; utrzymuje równowagę między
zezwierzeceniem historycznym i zezwierzęceniem ekonomicznym;bogaci maja swoich
rezyserów, a rezyserów rezyserują ludzie z marginesu; chyba tak
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92151 Seconds