|
Niewybaczalne, najnowszy film André Téchiné, niebanalnego intelektualisty i reżysera między innymi Świadków i Utraconej miłości, zaskakuje – niestety – tylko nudą.
Ten stuminowy obraz prezentowany w cyklu Panorama zaczyna się jednak obiecująco. Klasyczna historia: Francis, doceniony, ale znudzony pisarz po sześćdziesiątce, przybywa do Wenecji, by napisać książkę. Potrzebuje spokoju, inspiracji, ale i mieszkania, dlatego pierwsze kroki kieruje do agencji nieruchomości kierowanej przez piękną Judith, graną przez Carole Bouquet. Zamiast pisarskiej samotni, niewielkiego mieszkania, którego wcześniej szukał, Francis decyduje się na okazały dom na wyspie, w którym postanawia zamieszkać razem z nowo poznaną kobietą. Od momentu ich ślubu rozpoczyna się zasadnicza część filmu - i właściwie nieprzerwane pasmo rozczarowań.
Téchiné jest świetnym scenarzystą, jednak w tym filmie, mimo że opartym na książce błyskotliwego krytyka współczesności Philippe’a Djiana, zdecydowanie poszedł na łatwiznę. Niewybaczalne ma kilka ciekawie rozpoczętych wątków, które reżyser albo w ogóle porzuca, albo niewystarczająco rozwija. Choćby historia Judith, młodej żony Francisa, byłej modelki, której przeszłość jest niejednoznaczna i intrygująca.
Życie Judith jest uporządkowane, spokojne i nawet trochę nudne dopiero teraz. Wcześniej, gdy pracowała w Mediolanie, nie istniały dla niej żadne granice. André Téchiné nazbyt oszczędnie dawkuje widzom szczegóły tej zdecydowanie najciekawszej postaci. Wiemy, że była związana zarówno ze sporo starszą od siebie Anną Marią, prywatnym detektywem, jak i Alvisem, dystyngowanym handlarzem narkotyków pochodzącym z weneckiej arystokracji.
Judith ma w sobie tajemnicę i nieustanną niepewność, która jest największym fetyszem dla znudzonego pisarza, zmęczonego dodatkowo twórczą niemocą. Reżyser jednak, po interesującym wstępie, konsekwentnie spłaszcza tę postać. Kobieta nie podejmuje walki z Francisem, zadowala się równoległym życiem, przerywanym okresowym zaangażowaniem w to, co robi Francis. Chociaż jest o wiele bardziej samodzielna i skuteczna od swojego sławnego męża, to jednak nie może się przebić na pierwszy plan. André Téchiné, zamiast podkreślić złożoność postaci Judith, co mogłoby wyróżnić ten film na tle podobnych historii, redukuje ją do roli cokolwiek kłopotliwej, ale jednak przede wszystkim pisarskiej inspiracji Francisa. Można nawet odnieść wrażenie, że bohaterka Niewybaczalnego pozostaje jedynie szkicem postaci w porównaniu z chimerycznym pisarzem granym przez André Dussolliera.
Zresztą sam Francis, podobnie jak Judith, jest na samym początku ciekawą i wielowymiarową postacią. Przypomina trochę neurotycznego, cynicznego i jednocześnie depresyjnego kobieciarza znanego z powieści Philipa Rotha. Prócz tego jest niewolnikiem pisarskiej pracy. Poświęca jej niemal wszystko. Nawet, a może przede wszystkim, własne małżeństwo. Przez cały film nie ma bowiem żadnej pewności, czy nagle rozpoczęty i mało dynamiczny związek z Judith opiera się na uczuciu, na przykład miłości, czy też przeciwnie – małżeństwo od samego początku jest emocjonalnym eksperymentem, mającym na celu wyzwolenie twórczej energii.
Sporo nadziei wiązałem też z wątkiem rodzinnym pisarza. Kiedy na wyspę przybywa jego córka, aktorka, wraz z wnuczką, liczyłem na angażujące emocje widza rozliczenie z rodzinną przeszłością. Jednak i ten element Niewybaczalnego został przez Téchiné potraktowany powierzchownie. Nagła ucieczka córki z Wenecji i potem symboliczna próba odszukania jej przez ojca to zdecydowanie za mało jak na możliwości francuskiego reżysera. Téchiné w swojej swojej strategii jest niestety konsekwentny. Inicjuje kolejne wątki, wprowadza nowe postacie, próbuje nawet zmierzyć się z napięciem, które momentami wyzwala się między Francisem i Judith, by za chwilę wycofać się i pokazać kolejny tyle ładny, ile banalny obrazek z Wenecji.
Warstwa wizualna filmu też jednak pozostaje niedopracowana. Okolice Wenecji to przecież doskonałe miejsce na pokazanie zarówno męki twórczej pisarza, jak i świetna przestrzeń, w której mógłby rozgrywać się wielowątkowy dramat. W filmie Téchiné tego nie zobaczymy. Mimo że Francis systematycznie fotografuje zabytki i kamienice, to Wenecja pozostaje miastem bezbarwnym i pozbawionym swojej naturalnej energii.
Poczucie ogólnego niedosytu, fabularnego i wizualnego, jest dominującym wrażeniem podczas projekcji Niewybaczalnego. Francuskiemu reżyserowi udało się wstępnie zaintrygować historią i zaprezentować potencjalnie interesujących bohaterów, na tym jednak koniec. Od filmów prezentowanych w cyklu Panorama oczekuję nie tyle eksperymentów, ile sprawnie opowiedzianych historii. Niestety, tego właśnie w nowym filmie André Téchiné brakuje mi najbardziej.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...