|
Zygmunt: Toczeń ropny kina francuskiego |
|
|
Michał Zygmunt
|
|
25.07.2010 |
|
Początek 10 Festiwalu Era Nowe Horyzonty sponsorują słowa: Szatan, toczeń ropny, pęknięty łuk brwiowy, masakra Ormian, współczesne kino francuskie. Czy nikt w tamtejszym odpowiedniku PISF nie miał odwagi powiedzieć autorowi Wkraczając w pustkę, Gasparowi Noe, że z materiału na krótki metraż nie będzie fabuły 160-minutowej? Dlaczego nikt ekipy nie miał odwagi wyrzucić do kosza Księgi I-Cing, wokół której zbudowano najbardziej pretensjonalne sceny? Dla kogo powstał ten film? Czy zainteresuje kogokolwiek poza piętnastolatkami przeżywającymi pierwsze doświadczenia arkotykowe i pierwsze fascynacje religiami Wschodu? Dlaczego film O bogach i ludziach jest tak potwornie nudny, dlaczego niemal każdą scenę można by bez utraty efektu ściąć o 30%? Drodzy reżyserzy francuscy, film fabularny naprawdę nie musi trwać dwie godziny lub więcej! Poza tym, mógłby być ciekawy. Mogłoby się w nim coś dziać. Nie dzieje się nic nie tylko na O bogach i ludziach, ale i na Lourdes, na które poszedłem w ramach nadrabiania zaległości z ubiegłego sezonu. Dziękuję reżyserce za kilkadziesiąt minut spokojnego snu.
A poza tym: nie lubię nowego systemu rezerwacji miejsc. Nie tylko odebrał wybieraniu seansów spontaniczność (nie ma już mowy o zmianie decyzji w ostatniej chwili), ale i generuje problemy techniczne. Kolejki nie znikają, bo system się wiesza, z tego też powodu rezerwacja internetowa przypomina grę hazardową. „Tak jest w Berlinie”- brzmi wspierający zmianę argument powtarzany w kuluarach. Otóż we Wrocławiu było fajniej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.07.2010 )
|
Może nie stereotyp matki polki ale st...
Jakiś problem z czytaniem ze zrozumie...