Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Zygmunt: Festiwalowe ‘naj’ |
|
|
Michał Zygmunt
|
|
01.08.2010 |
10. edycję Nowych Horyzontów podsumowuje Michał Zygmunt.
Najbardziej żenujący gość VIP - szpakowaty, łysiejący pan w bermudach i okularach z grubymi oprawkami. Niestety nie potrafię zidentyfikować go po nazwisku. Kursował co chwila między strefą VIP klubu festiwalowego a strefą otwartą z kilkoma szklaneczkami whisky w dłoni, zaczepiał nieletnie dzierlatki i pytał donośnym głosem: „Chcesz vipowskiego drinka?”. Próbował też pożyczyć od mojego kolegi 50 złotych.
Najbardziej arthouse’owa chwila w konkursie głównym – Przed pokazem greckiego filmu Wśród drzew reżyser wyszedł na scenę, wyjął z kieszeni niewielkie urządzenie (komórka lub aparat fotograficzny) i łamanym angielskim oznajmił: „Aj mejd dys muwi only wys dys kejmera”. Stało się jasne, że nie będzie można oczekiwać wysokiej jakości obrazu. Potem reżyser dodał, że ekipa składała się z czterech osób, podziękował im i oddał głos aktorce, która przez 15 minut próbowała powiedzieć coś sensownego. Bez większego powodzenia. „Ten film nas zmienił”- zakończyła. „Mam nadzieję, że takiej zmiany uda się nam uniknąć”- szepnął mój kolega. Wyszedłem z seansu po kwadransie.
Najgłębsze źródło bon motów ever - Jean Luc Godard. Zaprzyjaźnieni tłumacze festiwalowi urządzili coś w kształcie fanklubu „wujka Godarda” wymieniając się co bardziej kuriozalnymi cytatami z filmowych dzieł Mistrza. Przykład? Ojcze, jak najpewniej stwierdzić, że ktoś jest godny zaufania? Spytać go: „Co czytałeś?”. Jeśli odpowie: „Homera, Szekspira, Balzaka.”, to nie można na nim polegać.
Najzabawniejsze wydanie kina politycznego - W „Powrocie kapitana Niezwyciężonego” Philippe’a Mory tytułowy superbohater jest pieszczoszkiem polityków i opinii publicznej okresu międzywojennego. Zaraz po wojnie trafia jednak przed oblicze… komisji McCarthy’ego i zostaje oskarżony o współpracę z Sowietami. „Co Pan robił w Rosji w 1944?”- pyta McCarthy (prawdziwy, z autentycznych materiałów archiwalnych!). „Walczyłem samotnie z dywizją Waffen-SS”- odpowiada Kapitan.
Największe zaskoczenie Festiwalu - Całkowity brak filmów z motywem gwałtu analnego. Uważny festiwalowicz trafia na taki pokaz na każdej edycji. Najlepiej było pod tym względem w Cieszynie w roku 2005 (klasyk gatunku- Wielka ekstaza Roberta Carmichaela), potem natężenie tego rodzaju filmów ulegało zmianie. W tym roku po raz pierwszy w historii nie widziałem żadnego analnego gwałtu (co więcej, wydaje mi się, że gwałtu klasycznego też nie widziałem). Ale spokojna głowa- za rok retrospektywa japońskiego kina art-porno.
Najgorszy film Festiwalu - Pokazywana przed filmami reklamówka Wrocławia „In harmony with the city”. Połowę filmiku zajmują obrazy z budów i remontów- spawanie, przewożenie ziemi koparką i temu podobne, drugą połowę- szereg przypadkowych czynności wykonywanych przez przypadkowe osoby. Ktoś jedzie na rowerze. Kto inny gra na fujarce. Na końcu polski lektor rozpaczliwie słabo naśladuje native speakera, wypowiadając hasło „yn hamny łyze cydy”. Jeśli chcieli oszczędzić, mogli zatrudnić jakiegoś londyńskiego studenta z Erasmusa… Pragnę się dowiedzieć, kto zgarnął pieniądze podatników za postawienie takiego klocka. Spalę pod siedzibą tej firmy kilka opon.
Największy bohater zbiorowy - Twórcy kina polskiego. Matka Teresa od kotów Sali, Made in Poland Wojcieszka, Jestem twój Grzegorzka i Wenecja Kolskiego były jednymi z lepszych filmów pokazanych w tej edycji Festiwalu. Jeśli tak wysoki poziom konkursu polskiego się utrzyma, może uda nam się w końcu powtórzyć casus Rumunii i zaistnieć w świadomości widzów za granicą.
Największy bohater indywidualny - Roman Gutek. Jego filmowa szajba zaczyna przekraczać wszelkie granice- od jesieni tego roku dostajemy w prezencie kolejny festiwal, tym razem kina amerykańskiego. Na początek 4-dniowy, ale Gutek już przebąkuje o poszerzeniu go do 10 dni. Równolegle w miejscu kina Warszawa powstaje czterosalowe kino studyjne z rozbudowanym dodatkowym pakietem atrakcji około filmowych. Myślę o pobieraniu u Romana Gutka lekcji zakrzywiania czasu- też chciałbym mieć 48-godzinną dobę!
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 01.08.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...