NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Zygmunt: Dzień czwarty - Wypijcie piwo z filmowcami |
|
|
Michał Zygmunt
|
|
27.05.2010 |
Poszedłem na okołoholcaustowy film Joanna Feliksa Falka i poczułem się jak Żyd kina. To znaczy marzyłem, żeby ktoś mnie gdzieś ukrył. Najlepiej pod stolikiem w najbliższej restauracji. Albo gdziekolwiek indziej, byle dalej od sali kinowej. Bohaterka Joanny ukrywa małą żydowską dziewczynkę. I w ogóle się poświęca. Bo jak wiemy, kobiety służą do tego, żeby się poświęcać - na rzecz rodziny, Narodu i ludzkości w ogóle. Bohaterka pochodzi rzecz jasna z klasy wyższej, bo jak już pisałem w pierwszej relacji, polskie kino historyczne mówi wyłącznie głosem arystokratów lub zamożnych mieszczan. Bohaterka opiekuje się napotkaną przypadkowo dziewczynką także dlatego, że sama dzieci nie posiada. Bo jak wiemy, kobiety służą do tego, żeby rodzić dzieci. A potem się nimi zajmować. A do tego wszystkiego opowiedziana w filmie historia nie tylko nie porusza, nawet nie irytuje. Mimo że temat Holocaustu powinien poruszać. Widz wchodzi i wychodzi. A krytyk pewnie i tak napisze, że film cichy, intymny, głęboki. I machina pod tytułem „kino starych mistrzów” zakręci się dalej.
O papieskim filmie Ślesickiego trafnie napisał Jaś Kapela. Nie mam nic do dodania i w pełni się z nim zgadzam. Nie zgadzam się natomiast co do Made in Poland Wojcieszka. Którego wcześniej nie poważałem jako filmowca (jego działalność teatralna jest bezdyskusyjnie dobra), ale to jest dla mnie festiwal nawróceń - Kolskiego też nie lubiłem, a Wenecja mnie zachwyciła. Made in Poland, oparty na świetnym spektaklu pod tym samym tytułem, to drapieżne i efektowne formalnie kino o buncie - jego potężnej sile przyciągania i jednocześnie całkowitej bezcelowości. To nie jest tak, Jasiu, że Made in Poland gloryfikuje rodzinę, szkołę i Kościół. Wojcieszek mówi: to są chujowe instytucje i powinniśmy je zmienić. Ale nam się nie uda, bo system jest silniejszy. Może to i banał, ale ja to kupuję, i będę tego filmu bronił. Także przed koleżankami i kolegami literatami, którzy wsparli Jasia i przed dzisiejszą konferencją literacko-filmową mocno sobie na Made in Poland poużywali.
Na koniec kilka słów o konferencji. Naiwnie liczyłem na włączenie pisarzy w życie festiwalowe na partnerskich zasadach. Liczyłem też na to, że konferencja będzie czymś więcej niż pogłaskaniem nas po główkach, że pozostanie po niej jakaś mniej czy bardziej formalna platforma współpracy pisarzy i filmowców. Nie była czymś więcej i nie pozostała. Jedynym konkretem było zaproszenie ze strony dyrektora Mirosława Borka: „Zapraszam Państwa do wypicia piwa z kolegami filmowcami”. Nie będzie szkoleń scenario-pisarskich dla poetów i prozaików, nie będzie wsparcia w kontaktach autorzy-producenci i reżyserzy, nie będzie niczego. Przepraszam, podobno Stowarzyszenie Pisarzy Polskich ma polecać książki do ekranizacji. Nie wiem, czy organizatorzy konferencji są tego świadomi, ale do SPP nie należy niemal nikt z zaproszonych przez nich gości. Reprezentatywność tej organizacji dla środowiska młodoliterackiego jest więc żadna. Ot, taka konferencja. Ale śniadanie z dyrektorem Borkiem w Rezydencie było bardzo smaczne.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 27.05.2010 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...