Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Mrozek: Czechow i robotnicy |
|
|
Witold Mrozek
|
|
08.06.2010 |
„Za sfilmowanie dramatu ofiar wczesnego kapitalizmu w dawnym Kraju Rad” nagrodziło dokument Sanya i Wróbel jury Krakowskiego Festiwalu Filmowego. W filmie Andrieja Griazewa niewiele się dzieje. Dwaj robotnicy siedzą i rozmawiają. Czasem spotykają się w tej rozmowie, czasem mówią bardziej obok siebie, niż do siebie. W połączeniu z ich bezczynnością – obraz trochę jak z Czechowa. Z twórczością rosyjskiego dramatopisarza z końca XIX stulecia, film z początku XXI wieku łączy paradoksalnie jeszcze jedno. Sanya i Wróbel to opowieść o zmierzchu klasy społecznej - i to takiej, której wartości i problemy dominowały, przynajmniej oficjalnie, w kulturze rosyjskiej niedawno minionego okresu.
Sanya i Wróbel nie czekają, co prawda – bezradnie i niemal bezczynnie - aż wyłaniający się ze społecznego chaosu dorobkiewicz wykupi ich rodzinny wiśniowy sad; czekają natomiast – bezradnie i niemal bezczynnie - aż wyłaniający się ze społecznego chaosu dorobkiewicz zapłaci im wreszcie za pracę, którą już dla niego wykonali. Robotnicy nie marzą, niczym Czechowowskie trzy siostry, o wyjeździe z prowincji do ukochanej Moskwy. Marzą o tym, by mieć pieniądze na wydostanie się z Moskwy – miasta złudzeń, wyzysku i potężnych nierówności – i powrót na rodzinną prowincję.
Ironia losu – zarówno Czechow, jak i Griazew mówią o przechodzeniu do „wczesnego kapitalizmu”, choć jeden wkracza weń z paternalistycznej szlacheckiej monarchii opartej na pańszczyźnie, a drugi z „realnego socjalizmu”, czy może raczej - zdegenerowanego państwa robotniczego. Historia zatoczyła koło?
A tymczasem w Polsce, w której filmowcy nagrodzili film o rosyjskim wczesnym kapitalizmie, wchodzi na ekrany Benek Roberta Glińskiego. Opowieść o tym, jak ofiara polskiego, wczesnego kapitalizmu – pozbawiony pracy górnik – bierze sprawy w swoje ręce i zakłada własną kopalnię. Tak po prostu. Świetnie prosperującą – bo prywatną. Co prawda nie mieliśmy w naszym kraju Czechowa, może nasza kinematografia nie jest w świecie tak znana, jak rosyjska – ale w propagandzie sukcesu jesteśmy naprawdę dobrzy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.06.2010 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...