NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dzień piąty: Będzie skandal |
|
|
Agnieszka Wiśniewska
|
|
19.09.2009 |
Ostatni dzień pokazów konkursowych. Słowem dnia był „skandal”: „Jak Szyc nie dostanie nagrody, to będzie skandal”, „jak Lubos nie dostanie nagrody, to będzie skandal”. Któryś z tych dwóch aktorów nagrody na pewno nie dostanie, więc skandal mamy gwarantowany. Ale jak mówią na korytarzach kinowych: „Skandal będzie dobry, pomoże filmowi”. W przypadku festiwalu w Gdyni ciężko powiedzieć, co jest lepsze dla promocji filmu – nagroda czy skandal po nieotrzymaniu nagrody.
Tematem piątego dnia byli Wietnamczycy w Warszawie. Marcin Wrona pokazał swój debiutancki film Moja krew. Reżyser należy do grona młodych zdolnych obiecujących, w których – po sukcesach, jakie odniosły ich szkolne etiudy – pokłada się spore oczekiwana. O scenariuszu Mojej krwi mówi się od dawna (Wrona dostał za niego nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Scenariuszowym Hartley-Merlin w 2007 roku). Od tej pory na film wyczekiwano niecierpliwie. Apetyty zaostrzyło przyznanie Mojej krwi nagród na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie.
Producent Łukasz Dzięcioł powiedział mi rok temu, że Eryk Lubos zagrał w Mojej krwi rolę życia. Swoją drogą, jak Lubos nie dostanie nagrody, to będzie skandal. Eryk Lubos gra boksera, który z powodu choroby musi zakończyć karierę. Chce mieć dziecko, chyba również ze względów zdrowotnych, choć tym razem chodzi raczej o zdrowie psychicznie nie fizyczne. Poznaje młodą Wietnamkę i proponuje jej ślub w zamian za urodzenie mu dziecka. Dziewczyna zgadza się – potrzebuje ślubu z Polakiem, żeby dostać obywatelstwo.
W filmie jest taka scena: bokser wraca nad ranem z imprezy, budzi się w tramwaju, rozgląda i widzi wokół siebie samych Wietnamczyków. Widownia w kinie uśmiecha się. Bohater albo znalazł się w innym kraju, albo… w okolicy Stadionu Dziesięciolecia. Zamknięcie Stadionu było okazją do pisania i mówienia o nim. Elementami historii tego miejsca są nie tylko sukcesy sportowe, dożynki, samospalenie Ryszarda Siwca, ale też opowieść o mieszkającej w stolicy mniejszości wietnamskiej. W filmie Marcina Wrony mniejszość ta jest zastraszona i zintegrowana. Ludzie trzymają się razem, mieszkają blisko siebie i żyją obok warszawiaków. Spotykają ich tylko na stadionie.
Inaczej opisuje wietnamską mniejszość Katarzyna Klimkiewicz w swoim filmie krótkometrażowym Hanoi – Warszawa. Wietnamka jedzie do Warszawy, do swojego chłopaka. Po drodze zostaje zgwałcona, oszukana i porzucona w lesie przez mężczyznę, który prowadził grupę imigrantów. Dziewczyna szczęśliwie dociera do stolicy, ale tu okazuje się, że musi sobie radzić sama. Dlaczego? Bo pomaganie jej może narazić innych na deportację.
Prawda o mniejszości wietnamskiej w Warszawie leży gdzieś pośrodku. Dobrze, że można zobaczyć dwa filmy na ten temat – jest podstawa, żeby w ogóle pisać o jakimś środku.
Zasłyszane w biurze festiwalowym:
- Wymyślić mi pytanie dla Lesława Żurka.
- Zapytaj go o ten film, w którym grał.
- Nie widziałam.
- No to go zapytaj.
Filozofia szybkiego wywiadu prasowego jest prosta. Trzeba zadać gwieździe 3-4 jakiekolwiek pytania i wyprodukować siedem akapitów rozmowy. Będzie pretekst do wydrukowania w gazecie ładnego, dużego zdjęcia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 19.09.2009 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...