Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Andrzejewski: ‘Made in Poland’: Taki bunt już był Drukuj
Łukasz Andrzejewski   
31.07.2010
Nawet najlepszy kiedyś pomysł bez krytycznej refleksji traci swoją pierwotną siłę rażenia.  Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś, jak to jest przedawkować przesłodzonego punk rocka? Buntować się ślepo przeciw wszystkim, wyrzucać z siebie hurtowe ilości bluzgów, traktować śmiertelnie poważnie całą tę mocno już nieświeżą poetykę wysadzania całego świata w powietrze? Jeśli nie, to warto sobie tego typu przeżycie zafundować, oglądając Made in Poland - dramatycznie zły film Przemysława Wojcieszka.
Historia Made in Poland, jak nietrudno przewidzieć, dzieje się w Polsce, gdzieś na ponurym blokowisku zbudowanym pod koniec lat osiemdziesiątych. Szare bloki, brudne klatki schodowe, brunatne ławki, strzeżone parkingi i zadeptane trawniki. Głównym (i najgłośniejszym) bohaterem jest Boguś, grany przez Piotra Wawera, niedoszły absolwent szkoły zawodowej, który przede wszystkim nienawidzi. To akurat jest o tyle interesujące, że nienawiść to uczucie niedoceniane przez główny nurt kultury, która nienawiść stara się przepracować i wykluczyć, a na pewno nie afirmować. Boguś afirmuje, nienawidzi i to go napędza, to nadaje sens jego życiu. By ten sens dodatkowo utrwalić, Boguś tatuuje sobie na czole uniwersalne przesłanie – „FUCK OFF”. Jest jeszcze stalowy łom, milczący i wierny towarzysz zmagań Bogusia ze światem. Ta nienawiść nie jest bezpodstawna – Boguś uważa, że wszyscy wokół się sprzedali. Prostytucja dotyczy właściwie każdego: (byłego) przyjaciela, który zamiast dawnego buntu, woli posadę brygadzisty w magazynie, prostytucja dotyczy też księdza i matki – fanatycznej zwolenniczki muzyki i filozofii Krzysztofa Krawczyka. Pewnego – jak zwykle – szarego dnia Boguś Kowalski doznaje iluminacji i postanawia zrobić z tą systemową prostytucją porządek. Chce krzyczeć i niszcząc - wyzwalać. Przecież Boguś, tak się pewnie wydawało Wojcieszkowi, jest rewolucjonistą. Jest niechcianym dzieckiem młodego kapitalizmu i późnym przedstawicielem Pokolenia Nic. Boguś, mimo przeciwności i osiedlowych oprychów na karku, nie jest sam – pomaga mu Wiktor (w tej roli doskonały Janusz Chabior), były nauczyciel z byłej szkoły, zaczytany w Broniewskim alkoholik. Jest to jedyna interesująca postać w filmie Wojcieszka – jest autentyczny w swoim zatraceniu, jego wściekła rozpacz i tajemnicza  przeszłość wyraźnie kontrastuje z groteskową postacią Bogusia. Jednak w nudnej historii Przemysława Wojcieszka Boguś i Wiktor bardziej próbują  przetrwać, bo gangsterzy na karku i kończą się drobne w kieszeni, niż zmieniać świat. Jest przy tym głośna muzyka, komiksowe przerywniki, jest rewolucja, są też dżingle a la telefony słuchaczy Radia Maryja. Czy może być coś wspanialszego? Sądząc po regularnych salwach śmiechu zachwyconej widowni, chyba nie. 
Mnie jednak zastanawia, co właściwie Przemysław Wojcieszek chciał przez ten film powiedzieć? Teatralny pierwowzór sprzed sześciu lat wystawiony w industrialnej miejskiej przestrzeni był prawdziwym wydarzeniem. Wówczas Wojcieszek wstrząsnął zastygłą w sytym letargu teatralną publiczność. Jego wizja pokolenia No Future i związanej z nią krytyki społecznej była radykalnie inna od aktualnie dominujących tendencji nie tylko w polskim teatrze, ale w ogóle w kulturze. Wtedy właśnie Przemysław Wojcieszek, obok Kuby Wandachowicza rzeczywiście projektował i jednocześnie analizował ważne zjawisko pokoleniowe. Jego krytyczny głos był słyszalny i miał faktyczne znaczenie. Ale to było sześć lat temu! Przez ten czas zmieniły się oczekiwania wobec krytyki społecznej, zmieniły też same języki krytyczne. I w ramach tej aktualnej perspektywy totalna postawa Bogusia Kowalskiego straciła swoją dawną drapieżność i pierwotny sens – okazała się przewidywalna, ograna, po prostu nudna. Wojcieszek, autor teatralnego sukcesu Made in Poland, nie wykorzystał wywrotowego potencjału przedstawienia. Głos Przemysława Wojcieszka w filmie to bardziej marudzenie sfrustrowanego nudziarza niż porywające wezwanie do faktycznej zmiany. Reżyser (i zarazem scenarzysta!) poszedł na łatwiznę – nie przemyślał historii na nowo, nie zaktualizował argumentów, wreszcie, nie zadał sobie trudu, by historię Bogusia opowiedzieć w inny, przekonujący dla widza w 2010 roku sposób. To duża strata, szczególnie mając w pamięci pozytywne zamieszane wywołane teatralną wersją Made in Poland. Jednak nawet najlepszy kiedyś pomysł bez krytycznej refleksji traci swoją pierwotną siłę rażenia. 
PS: Siedzący obok w biurze prasowym kolega zasugerował mi, by jednak spróbować dać Wojcieszkowi szansę i ten marny film przemyśleć jeszcze raz, szukając czegoś interesującego. To nie było łatwe, ale… mam, znalazłem. Z mdłego letargu podczas projekcji filmu Wojcieszka wyrwała mnie jedna ciekawa i ważna scena. Eks-nauczyciel Bogusia, Wiktor ma niejasną przeszłość. Nie byłoby w tym jednak nic interesującego, gdyby nie scena, w której, pod pretekstem wycieczki do mieszkania Marianny, byłej żony polonisty, po winylowe płyty Krzysztofa Krawczyka, nagle eksploduje cała dotychczas nieznana historia Wiktora. Mężczyzna upada z płaczem na kolana, próbując wyjaśnić, wykrzyczeć, przeprosić za kalectwo własnej córki. To jedyny moment w filmie, w którym zamiast oklepanych frazesów, pojawia się silny, niestety, nierozwinięty wątek egzystencjalny.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 31.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.63508 Seconds