NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stryczek i teologia sukcesu Drukuj
Witold Mrozek   
07.12.2011

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby przeciętny polski proboszcz - zamiast straszyć piekłem, rozbiorami, Niemcem, Żydem, Ruskim czy masonem – zaczął straszyć deficytem budżetowym i podatkami? Gdyby zamiast piętnować w kazaniach prezerwatywy i rozwody, gromił bezrobotnych, co przejadają socjal? W ramach rekolekcji poczciwy nasz dobrodziej opowiadałby „historie sukcesu” rodem z korporacyjnych szkoleń. A to już się dzieje: polska teologia sukcesu staje się faktem. Religijna pochwała finansowej prosperity i przekonanie o zawinionym ubóstwie ludzi biednych, znane z nauczania niektórych amerykańskich teleewangelistów protestanckich, również w Polsce trafiają na podatny grunt.

Polacy to raczej naród męczenników i kaznodziejów niż myślicieli i teologów. Może katolicki wariant teologii sukcesu będzie naszym pierwszym poważnym i oryginalnym wkładem w myśl teologiczną? Nurt ten ciągle się rodzi. Czasem objawia się w formach niszowo-folklorystycznych, jak twórczość werbisty o. Jacka Gniadka, autora książki Dwaj ludzie z Galicji. Koncepcja osoby ludzkiej według Ludwiga von Misesa i Karola Wojtyły. Dr Gniadek konsekwentnie rozwija „personalizm ekonomiczny”, oparty na liberalizmie szkoły austriackiej i cytatach z JP2, którego nazywa w jednym z wywiadów „papieżem wolnego rynku”.

Coraz częściej rodzima teologia sukcesu przemawia też do mas – jak na antenie Religia.tv, gdzie czołobitny wywiad z Leszkiem Balcerowiczem przeprowadził kiedyś w koloratce ksiądz Kazimierz Sowa, szef tego kanału. Masowy zasięg miał również dwustronicowy wywiad z ks. Jackiem Stryczkiem z Krakowa, który w ostatni weekend opublikowała „Gazeta Wyborcza”. Wyłania się z niego dość ciekawy portret duchownego z generacji Sikorskiego, Palikota, Cejrowskiego, Semki, Staszewskiego – obsesyjnie antykomunistycznego i obsesyjnie wolnorynkowego „zdziczałego pokolenia”, o którym tyle pisał Cezary Michalski.

Stryczek nie daje pieniędzy żebrakom. Kocha bogatych, bo znają wartość pracy. Wśród biednych dostrzega – między innymi - roszczeniowych i leniwych „nieudaczników”. To nie dla nich organizuje akcje charytatywne i wspiera filantropię, nie stroniąc od promujących ją niekonwencjonalnych akcji i happeningów. Starał się – znów happening - o fotel szefa SLD, bo przecież lewicowość to pomaganie ludziom. A na tym ksiądz-społecznik się zna. U Leszka Millera ceni pozytywny stosunek do wolnego rynku. A sam, gdyby zajął miejsce Napieralskiego, swoim hasłem uczyniłby slogan „Gospodarka, głupcze!”. Wszystko to już skądś znamy – tylko dlaczego nagłówek w gazecie krzyczy, że krakowski ksiądz skręca w lewo?

Wysyłając parę tygodni temu list motywacyjny do Sojuszu, ksiądz Stryczek nie wykazał się jednak tak chwalonym przez siebie instynktem sukcesu. Nawet jeśli jego dotychczasowa korporacja ma teraz ponoć problemy – to czym jest kryzys Kościoła wobec kryzysu SLD? Chyba że Stryczek planował po prostu „wrogie przejęcie”… Specyficznie pojęta liberalna „wrażliwość społeczna” i talent happenera czynią ze Stryczka katolicką odpowiedź na Palikota. On też umie uprawiać politykę, używając żartów. I jechać po bandzie. O poczuciu humoru krakowskiej kurii świadczy natomiast fakt, że ksiądz Stryczek msze odprawia w kościele św. Józefa Robotnika.

Kiedyś o polskiej teologii sukcesu i moich obawach z nią związanych rozmawiałem z pewnym progresywnym katolickim inteligentem. Usłyszałem oczywiście, że przesadzam; że w polskim katolicyzmie zdecydowanie więcej biskupa Meringa, „Uważam Rze” i ojca Rydzyka niż Sowy czy Stryczka. Co więcej, nawet skrajny neoliberał nadaje się na antidotum przeciw straszącemu ciągle w Kościele duchowi endecji. Czy jednak mariaż katolicyzmu z drobnomieszczańskim zmysłem interesu czegoś wam nie przypomina, moi drodzy liberalni inteligenci, tak mądrze katoliccy lub tak mądrze agnostyczni? Zastanówcie się, tropiciele endeckich spadkobierców.


Felieton ukazał się na portalu e-teatr.

  

Komentarze
Dodaj nowy
backspace1   |08.12.2011 19:38:33
nie wiedziałem, że coś takiego istnieje, jak duszpasterstwo przedsiębiorców i
pracodawców:
http://www.duszpasterstwotalent.pl/
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.41431 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273