NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Przeciwko kinu białych koni Drukuj
Witold Mrozek   
25.01.2011

Każdego lata, jakoś w okolicach festiwalu w Gdyni, słyszymy o odrodzeniu polskiego kina. „Tak, to teraz!” - piszą zawsze ci sami krytycy - „Kino polskie budzi się z letargu!” Czasem nawet i faktycznie na chwilę się przebudzi, rozejrzy dookoła – i idzie spać nadal. Co roku zdaje się nam, że widzimy festiwalowe „czarne konie” - nie da się jednak ukryć, iż kino polskie wciąż należy do koni białych.


Na tych szlachetnych wierzchowcach po śmierć pędzą przez ekrany ułani – chłopcy malowani; na ich mechanicznych odpowiednikach przyjeżdżają współcześni książęta po bohaterki polskich komedii romantycznych. „Lotna” - biały koń, który szarżował pół wieku temu na polskie mity – wywołał przynajmniej burzę, chcieli z nim walczyć partyjni decydenci i pułkownicy-weterani.  Dzisiejsze rumaki są raczej potulne, ufnie dają się poklepywać oficjelom i za uzdę prowadzić do stajni; nie w głowie im podobne brewerie. Nawet jeśli na białym koniu posadzić taliba i kazać mu przez polskie puszcze uciekać przed oprawcami w polskich i amerykańskich mundurach – to całość momentalnie staje się wielkim symbolicznym obrazem, oczyszczonym z bulwersującego konkretu.


Kino białych telefonów – tak zbuntowani filmowcy spod znaku włoskiego neorealizmu nazywali poprzedzające ich twórczość filmy doby schyłkowego Mussoliniego. Były to produkcje programowo „apolityczne”, banalne, dziejące się w sztucznym świecie „wyższych sfer”, konserwatywne i obrażające intelekt odbiorcy. Czy to nie brzmi dziwnie znajomo? De Sica i Rossellini zbuntowali się przeciw kinu białych telefonów, Truffaut i Godard przeciw kinu papy, my – zbuntujmy się przeciw kinu białych koni.


Zbuntujmy się – ale jak? Oglądając, pisząc, postulując. W wypowiedziach o polskim kinie wychodząc poza dwie najczęstsze dziś postawy: pogardliwe wzruszenie ramionami nad „mizerią” czy „obciachem” rodzimej kinematografii oraz akwizytorski wyuczony entuzjazm, mający sprzedać filmowy „produkt polski”. Nieraz artystyczne i instytucjonalne zmiany w kinematografii zaczynały się właśnie od strony recepcji, wyłaniały się z myślowego fermentu wszczynanego przez krytyków i kinofilów – neorealizm, Nowa Fala, a nad Wisłą - przedwojenne Stowarzyszenie START. Polscy widzowie są dziś dużo mądrzejsi od polskich filmów. Oglądają więcej dobrego i różnorodnego kina niż kiedykolwiek: na festiwalach, w kinach studyjnych, wreszcie – na potęgę ściągając z Internetu nowości, klasykę i „dziwactwa” z marginesów.


Polskiemu filmowi nie pomoże Vincent Gallo na białym koniu, nie pomoże mu też powracający na takowym rumaku generał Anders w spełnionej fantazji o restauracji II RP, ani nawet sam trójwymiarowy Marszałek na kasztance, którego tryumfalnej defilady przez krajowe kina możemy niebawem się spodziewać. Co pomoże? Na to pytanie z współzałożycielkami i współzałożycielami grupy RESTART odpowiadamy w ogłoszonym dziś manifeście

 

 

Felieton ukazał się również na portalu e-teatr.pl. 

 

Czytaj też: Restart pisze list do polskiego kina

  

 

Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy   |25.01.2011 19:40:48
W manifescie napisaliscie, ze kino "unika dialogu z najważniejszymi
problemami rzeczywistości, w której żyjemy". Ale po co dialogowac z
rzeczywistoscia? Kino zaangazowane ideologicznie (nawet kiedy to zaangazowanie
jest subtelne i nie wprost) rzadko kiedy jest dobre. A jesli juz jest to niejako
obok tej ideologii i mimochodem. Pancernik Patiomkin nie jest wybitny dlatego,
ze opowiada o rewolucji 1905 roku tak samo jak Germinal nie jest wielka ksiazka
bo przybliza nam wyzysk robotnikow w czasach trzeciej republiki.
Szymański  - kino tendencyjne   |25.01.2011 23:49:16
Zgadzam się z przedmówcą. Pan Mrozek pragnie sztuki z tezą, zarówno w teatrze,
jak i w kinie. Sztuki niestrawnej, bo tendencyjnej. Nie lepiej po prostu założyć
partię?
KrzysztofMazur   |26.01.2011 12:35:59
Mrozek do Mrożka!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.30187 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273