NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Papież i muchy |
|
|
Witold Mrozek
|
|
24.05.2011 |
Przystanek Filharmonia – tu Karol Wojtyła debiutował na scenie. Przystanek plac Inwalidów – w pobliskim zakładzie fotograficznym Karol Wojtyła robił sobie zdjęcia. Przystanek Wawel – katedra, święcenia, papieskie wizyty… Jadąc przez Kraków tramwajem linii 8, musimy wysłuchiwać wydobywających się z głośników nachalnych opowieści o tym, jak to kolejne punkty trasy wiążą się z biografią Jana Pawła II. Zasięg tego typu kampanii jest o tyle szeroki, że Kraków ma najlepszą w Polsce komunikację miejską, do której, jak wykazały ostatnie badania, masowo przesiadają się również kierowcy. Tak agresywne wypełnienie przestrzeni akustycznej papieżem to jednak coś nowego. Do nasycenia sfery publicznej wizualnymi reprezentacjami Największego z Polaków zdążyliśmy już się przyzwyczaić, oglądając wizerunki papieża na billboardach, plenerowych wystawach, a ostatnio – również w Katowicach czy Krakowie – także na środkach transportu zbiorowego.
Te obrazy przetrwają w innych obrazach – przypadkowo uchwycone w kadrze amatorskich fotografii, w telewizyjnych relacjach z życia miasta czy wreszcie w celowo sporządzanej dokumentacji miejsc naznaczonych kultem JP2. Za pięćdziesiąt czy sto lat zdjęcia te będą oglądać kolejne pokolenia, dziwiąc się powszechnej obecności wizerunków Duchowego Przywódcy. Jak będą na nie patrzeć? Jak na ponury symbol klerykalizacji społeczeństwa ich dziadów i babek, wszechobecny znak groźnego spojrzenia Wielkiego Brata czuwającego nad „swoim narodem”? Czy spojrzą na te wizerunki z ironicznym uśmiechem, z jakim my spoglądamy na portrety pierwszych sekretarzy, zdobiące w kronikach filmowych trasy pochodów, szkoły czy zakłady pracy?
A może – skoro jesteśmy już w Galicji – lepszą analogią byłby kajzer Franz Josef, którego portretami do dziś niektórzy restauratorzy przyciągają turystów, spragnionych klimatu starej, dobrej CK monarchii i mitu Austria felix? Czy dobrotliwy monarcha absolutny znad Tybru stanie się nostalgiczną ikoną, podobnie jak jego kolega znad Dunaju? Nostalgiczne ikony mają to do siebie, że w końcu ulegają depolityzacji – racząc się sznyclem i kuflem pilznera pod wizerunkiem cesarza Austrii, króla Węgier, Galicji i Lodomerii etc., nie myślimy o kurialnym systemie wyborczym, biedzie, pozostałościach pańszczyzny czy braku rozdziału Kościoła od państwa na początku dwudziestego wieku.
Może zatem nasze dzieci i wnuki, patrząc na portrety Wojtyły, nie będą myślały o braku rozdziału Kościoła od państwa, biedzie czy braku poszanowania praw reprodukcyjnych kobiet na początku wieku dwudziestego pierwszego. Miejmy nadzieję, że zjawiska te będą wówczas dla nich równie odległe i niezrozumiałe, jak dla nas system kurialny. A oburzenie spadające w III RP na krytyków JP2 będzie dla naszych potomków tak zabawne, jak dla nas następstwa kultowej szwejkowskiej frazy: „Muchy obsrały portret Najjaśniejszego Pana”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.05.2011 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...