NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Golf na cmentarzysku Drukuj
Witold Mrozek   
28.06.2011
Obrazek jak z kolejnego filmu „o Śląsku”. Dwunasto-, trzynastoletni chłopcy zbierają węgiel z torów, podkradają cenne bryłki z wagonów przejeżdżających od czasu do czasu pociągów. Urobek pakują do worków i wywożą starym dziecinnym wózkiem. To Bytom, gdzieś między Bobrkiem a Szombierkami. Taksówkarz, starszy mężczyzna, bardzo się dziwi, gdy zamawiam kurs na stację w Bobrku. Nikt dziś tam nie jeździ. Paląc papierosa na peronie, opowiada mi o swoim ojcu – dyżurnym ruchu, z którym mieszkał właśnie przy tej stacji od 1953 roku. Tu był blok, tam piwiarnia, nowoczesne, jak na tamte czasy, elektryczne zwrotnice. Dziś – pustkowie. Po drugiej stronie torów – kopalnia. Po tej – tylko ci chłopcy od węgla i przejeżdżający na składakach emeryci, którzy dziwią się, że ktoś tu czeka na jakiś pociąg.

Ale to nie początek kolejnej historii o bezrobotnym górniku i jego rodzinie, nie będzie też fedrowania w biedaszybach, których dzisiaj szukać należałoby raczej na Dolnym Śląsku. Paręset metrów od chłopców na torach buduje się tu… pole golfowe. Huczała o tym lokalna prasa, chwalili się samorządowcy – oto mamy Inwestora, to my pozyskaliśmy Inwestora, Inwestor inwestuje,  inwestycje rosną. Prezydent miasta w świetle fleszy przymierzał się do kija i dołka. Na prezydenta kijem nikt się nie zamierzył. Grać w golfa będzie można na terenach po dawnej kopalni, jednym z wielu zlikwidowanych zakładów, których upadek doprowadził tu do społecznej katastrofy.

Przejeżdżałem tamtędy parę dni temu. Wynajętym przez bytomskie CSW Kronika składem zwiedzaliśmy szlaki kolejowe nieużywane od lat do ruchu pasażerskiego. Przez przeszło osiem godzin krążyliśmy po stacjach takich jak Knurów, Murcki czy Zabrze Makoszowy. Przechodzący opodal ludzie przystawali i ze zdziwieniem przyglądali się przejeżdżającemu pociągowi – widok, którego nie zaznali od lat. Tubylcy. Naprzeciw im wychodzili uzbrojeni w cyfrowe lustrzanki „alternatywni” turyści – z wyprawy pozostaną setki „śląskich” fotografii: kopalnie czynne, kopalnie nieczynne, ceglane stacje z początku ubiegłego stulecia, obracające się z wolna w ruinę przy mniejszej lub większej pomocy oficjalnych ekip rozbiórkowych bądź złomiarzy. Mimo całego mojego entuzjazmu do takich przedsięwzięć jest coś perwersyjnie „tanatycznego” w turystycznym krążeniu po krwiobiegu umierającego organizmu śląskiej kolei, kiedyś służącego setkom tysięcy pasażerów, dziś – garstce entuzjastów z całej Polski.

Tego samego dnia w „Wysokich Obcasach” widzę list czytelniczki zdegustowanej „ślunskim” ślubem, na którym musiała być. No cóż, też nie lubię katolickich księży i ich seksistowskich dowcipów. Ale przepojony pogardą i drwinami ze „ślunskiej godki” i „autonumi” ton listu irytuje mnie co najmniej równie mocno. Bije z niego radość ze stania się polską klasą średnią – „młodą, wykształconą, z wielkich miast”. Pobrzmiewają w nim imbusowe śrubki mebli z IKEI i yorkshire terrier z kokardką, szczekający dyszkantem. Własną fajność najlepiej oprzeć na kontraście względem tych niefajnych – górników, „Ślunzoków”, „pana młodego z wykształceniem zawodowym”.

Śląsk pól golfowych i Śląsk z rozpadającej się bocznicy są bardzo blisko siebie, a jednak rzadko mówi się o nich jednocześnie. To dwie różne opowieści. Z jednej strony fikcyjne biedaszyby, realne ruiny, familoki, odchodzące w przeszłość karczmy piwne i śląskie szlagry. Z drugiej – statystycznie najwyższe w Polsce pensje (katowickie), wieżowce i galerie handlowe. I jeszcze grupy na goldenlajnie i fejsbuku: „Chcemy Starbucks w Katowicach”. Kawa w papierowym kubku kontra krupniok. Świat z filmów Kutza przeminął – czy zostaje nam wybór między „kinem biedaszybowym” a polską komedią romantyczną, przeniesioną z wieżowców warszawskich do wieżowców katowickich? Czy jest miejsce na jakąś trzecią opowieść o Śląsku?

Felieton ukazał się na portalu e-teatr.
Komentarze
Dodaj nowy
anya   |29.06.2011 13:11:40
Pochodzę z Bytomia, jestem socjolożką i muszę tu się przyznać, że wręcz rzygam
śląskością! Uciekłam stamtąd i nigdy nie chcę wracać. To mentalny
"ciemnogród", który wiele osób, zwłaszcza nie mieszkających na Śląsku,
chciałoby zakonserwować. A dlaczego nie miałoby tam być pola golfowego? Przecież
nie dość, że estetyczne to jeszcze daje miejsca pracy. Widział Pan kiedyś
brzydsze miasto niż Bytom? Przecież te kopalnie są zamknięte, bo nie ma w nich
węgla, państwo ma tam uruchomić wydobycie piachu? Problemem Śląska jest
mentalność ludzi, którzy są roszczeniowi, nietolerancyjni i ksenofobiczni jak
mało gdzie. Pozycja kobiet jest żadna, do dzisiaj jest żywa zasada 3K - kinder,
kuche, kirche. Jeżeli chodzi o poziom zarobków to ja po studiach, mieszkając i
pracując w Warszawie, zarabiam połowę tego, co mój brat po zawodówce na Śląsku.
Mój ojciec odchodząc z kopalni dostał 100 000 zł odprawy, ja też bym tak
chciała! Czuję się wykluczona! A emerytury moich wujków? I nie mówcie mi, że
praca na kopalni jest wyjątkowo ciężka, mój brat pół dnia idzie po 2 gwoździe, a
potem drugie pół dnia wraca.
pio   |29.06.2011 13:58:39
Chyba Pani niezrozumiała autora - mamy 2 opowieści o śląsku -
1. Krupnioki,
kościół i mentalne zadupie
2. Dębowe Tarasy, Silsia City Center, autostrady i
strzeżone osiedla

Obie opowieści są koszmarne, potrzebujemy trzeciej.
Jana   |29.06.2011 17:04:47
… jak na socjologa, to opis śląskiej społeczności zaiste powalający - a nie
chciałem wierzyć, kiedy docierały do mnie słuchy o spadającym z roku na rok
poziomie absolwentów polskich uczelni …
Magda Mazik   |29.06.2011 19:33:18
Bardzo trafny felieton!
anya @ Jana   |30.06.2011 21:31:33
Mnie po prostu denerwuje to nadzwyczajne zainteresowanie Śląskiem, to użalanie
się nad tym regionem, każdy ma coś na jego temat do powiedzenia, a większość to
głupoty, które ciężko czytać i słuchać osobie, która zna to z autopsji! Dlaczego
nikt się nie zainteresuje np. Kurpiami, skąd pochodzi mój mąż? Wszyscy piszą o
biednych singielkach z Warszawy, chciałabym przeczytać chociaż jeden artykuł o
biednych kawalerach z Kurpi, bo tam w co drugim domu mieszka samotny gospodarz,
ale każdy ma ich gdzieś. Także to, że są biedni i rzeczywiście wykluczeni.
Najlepiej wiecznie pisać książki, artykuły czy kręcić filmy o Śląsku, regionie
drugim pod względem bogactwa w kraju (a gdyby nie Warszawa na Mazowszu to
pierwszym), gdzie ludzie zarabiają dużo, gdzie bezrobocie jest niskie, gdzie
konserwa z pod znaku RAŚ ma poklask nawet wśród lewicy.
chatte botte   |01.07.2011 02:20:30
Bardzo dobre, anya.
Popieram
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.35099 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273