Nowość w sklepie kp

odczarowanie_okladka_m.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
Advertisement
Dzień czwarty: „Świnki” i „Galerianki” Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
18.09.2009

Świnki Roberta Glińskiego i Galerianki Katarzyny Rosłaniec. Nie sposób nie zestawić z sobą tych dwóch filmów. Oba to współczesne opowieści o dziecięcej prostytucji. W obu bohaterami są nastolatki wykorzystywane i dające się wykorzystywać za małe pieniądze i tanie prezenty. W obu dzieciaki są genialnie zagrane przez młodych aktorów. W obu filmach rodzice nie zauważają, że ich dzieci mają problem, że nagle z dnia na dzień zaczynają się lepiej ubierać, że wracają coraz później do domu. Rodzice są ślepi i bezradni. Podobnie nauczyciele. Nic nie widzą, nic nie rozumieją, nikt ich nie szanuje. Rodzice nie mają autorytetu u dzieci, więc skutecznie podważają autorytet nauczycieli. Taka tradycja i taki zwyczaj. A poza tym - na wszelki wypadek lepiej, żeby dziecko nie szanowało bardziej obcych niż własnych rodziców. Koniec końców dzieci nikogo nie szanują, a wzorem jest dla nich dobrze ubrany wyszczekany kolega czy koleżanka z klasy.

Wszystko to brzmi jak belferskie gadanie. Można pomyśleć, że powstały dwa filmy, które mają uświadomić dorosłym, że dzieciaki mają problem. Pytanie tylko, czy dorośli filmy zobaczą i czy się przejmą. Rodzice bohaterów Świnek i Galerianek filmu raczej nie obejrzą - nie chodzą do kina, ledwo wiążą koniec z końcem, ani myślą o wyprawie do miejskiego megapleksu i wydaniu na dwa bilety czterech dych. Jedyną szansą na pokazanie filmu rodzicom jest wyemitowanie go w jedynce po dzienniku. Tylko czy rodzice zauważą, że filmowi bohaterowie mają kłopoty podobne do kłopotów ich dzieci? Nawet jeśli nie są mamą i tatą nastolatki, która idzie do łóżka z facetem, bo ten obiecał jej nową opaskę, to może są znajomymi takiej mamy. Pewno pomyślą, że nie są. Akcja filmu Świnki toczy się w miasteczku przy granicy z Niemcami, Galerianek w dużym mieście, bo tam są galerie handlowe. Rodzice i nauczyciele dzieci z innych miast gotowi pomyśleć, że to egzotyczny problem miast dużych i przygranicznych i ich nie dotyczy.

Filmy Glińskiego i Rosłaniec są dobre. Świnki - opowieść o chłopakach zrobiona przez chłopaka - są mroczne i przerażające, Galerianki bardziej dziewczyńskie, spokojniejsze i poetyckie. Tylko do kogo te filmy są kierowane? Młodzieży mogą się spodobać. Rodziców mogą znudzić i zmęczyć. Najgorszą rzeczą, a taka szansa istnieje, to nie obejrzenie ich przez tych, którzy powinni je obejrzeć i spodobanie się tym, których powinny przerazić. Dialogi z Galerianek wejdą do języka nastolatek („Miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”), a dorośli będą ich słuchać i nic nadal nie będą z tego rozumieć.

Kuriozum dnia: Dekalog 89+ - projekt, w ramach którego powstają filmy, w których młodzi twórcy pokazują „wpływ przykazań dekalogu na współczesnego człowieka” (cytat ze strony internetowej projektu). Film Siódme: street feeling to historia grafika, który nie ma weny, więc kradnie cudzy projekt. Ten projekt to graffiti namalowane pod jego oknem. Poznajecie?

W napisach końcowych szukałam informacji o autorze tego graffiti. Nie ma. Czyżby ktoś ukradł projekt do filmu o tym, że źle jest kraść projekty? Doprawdy dziwny jest „wpływ dekalogu na współczesnego człowieka”.

  

Kuriozum festiwalu: Bursztynowego Lwa - nagrodę dla produkcji, która przyciągnęła w ostatnim sezonie najwięcej widzów do kina - otrzyma Kochaj i tańcz, film, którego nie ma w konkursie. Nie został nawet zgłoszony. Twórcy uznali, że w Gdyni nie ma o co walczyć. Przed rokiem Łukasz Barczyk nie zgłosił filmu do konkursu i wybuchł skandal. Ciekawe czemu teraz nie wybuchł, czemu nikt nie upomniał się o pokazanie najpopularniejszego polskiego filmu zeszłego sezonu podczas święta polskiego kina. Lubianych i oglądanych na świecie nie chcemy. Oni mają swoje święto, gdy przeglądają box office’y.
Komentarze
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »