NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Leszczyński: Nobel dla ekonomisty zaangażowanego Drukuj
Trzy pytania do...   
16.10.2008

Jan Smoleński: Czy to prawda, że - jak sugerują niektórzy publicyści - w tym roku nagrodę Nobla z ekonomii otrzymał publicysta i felietonista głównie za ataki na prezydenta USA George’a W. Busha?

Adam Leszczyński: Nagrodę dostał wybitny ekonomista, który jest także publicystą politycznym. Wkład Krugmana w teorię handlu międzynarodowego (za który to otrzymał nagrodę) jest ciekawy także dla niespecjalistów - np. dlatego, że według niego istnieją sytuacje, w których protekcjonizm gospodarczy przynosi korzyści ekonomiczne. To dla liberalnego ekonomisty pogląd obrazoburczy.

Krugman równocześnie jest jednak zwolennikiem wolnego handlu: uważa, że sytuacje, w których protekcjonizm ma sens, występują bardzo rzadko, a państwo - każde państwo - jest zbyt nieudolne, aby je wykorzystać.

W czym teorie Krugmana odbiegają od konserwatywno-liberalnych zasad ekonomicznych?

Krugman nie jest dogmatykiem. Uważa, że wolny rynek znakomicie rozwiązuje pewne problemy - np. sprawia, że mamy do wyboru wiele samochodów, komputerów czy jogurtów o różnych cenach i jakości. Zapewnia także innowacyjność i rozwój technologii, bo konkurencja go wymusza. I z jednym, i z drugim np. socjalizm w stylu radzieckim radził sobie źle albo wcale.

Wolny rynek i prywatyzacja nie są jednak dobre na wszystko. Krugman jest np. radykalnym i wpływowym krytykiem amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej (Stany Zjednoczone to jedyny kraj rozwinięty na świecie, który nie gwarantuje ubezpieczenia wszystkim obywatelom). Dowodzi, że konkurencja na rynku ubezpieczeń zdrowotnych przynosi - wbrew doktrynie - bardzo złe skutki, m.in. dlatego, że firmom ubezpieczeniowym bardziej opłaca się skupiać na odmawianiu usług „ryzykownym” (czyli np. przewlekle chorym klientom) niż zapewniać im dobrą opiekę. W efekcie system amerykański jest najdroższy na świecie, ma rekordowe koszty administracyjne, a przy tym zapewnia Amerykanom - zwłaszcza biedniejszym - dużo gorszą opiekę od francuskiego czy brytyjskiego (gdzie państwowy ubezpieczyciel gwarantuje każdemu opiekę). Jest także obciążeniem dla amerykańskiej gospodarki, bo pracodawcy muszą płacić bardzo wysokie składki zdrowotne (gdyby je płacili wszyscy, byłyby niższe).

Z punktu widzenia kogoś, kto uważa wolny rynek za wynalazek Szatana, Krugman należy do szatanów mniejszych, bo bo bez wątpienia jest zwolennikiem demokratycznego kapitalizmu i uważa go za najlepszy ze znanych ustrój gospodarczy. Dla liberałów w stylu Miltona Friedmana - takich jak mój kolega z redakcji „Gazety” Witold Gadomski - Krugman jest jednak figurą podejrzaną, bo nie wierzy w liberalne dogmaty, tylko podchodzi do nich pragmatycznie.

Czy nagrodę dla Krugmana można uznać za przełomową, za znak zmieniającego się paradygmatu w ekonomii?

Ostatnio komitet przyznający Nagrody Nobla z ekonomii zwykle dzielił je pomiędzy dwóch czy trzech uczonych. Krugman dostał Nobla sam, chociaż - jako teoretyk handlu - mógł się nim podzielić z dwoma czy trzema kolegami o równie ważnym dorobku. To można uznać za sygnał wysłany przez komitet noblowski: Nobel dla Krugmana to nagroda dla ekonomii zaangżowanej. Krugman uważa, że skala nierówności w dochodach - które są dziś w świecie zachodnim rekordowo wysokie - nie wynika z żadnych „obiektywnych konieczności gospodarczych”, tylko ze świadomych decyzji politycznych konserwatystów w stylu Reagana i Thatcher. Społeczeństwo kapitalistyczne, ale równocześnie dużo bardziej równe i sprawiedliwsze niż to, w którym żyjemy, jest nie tylko możliwe, ale jest w naszym zasięgu. I warto o nie walczyć.

Nie oznacza to oczywiście, że ekonomiści en masse nagle przestaną być zwolennikami wolnego rynku i własności prywatnej. Tak czy inaczej - to duża zmiana.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Toto   |18.10.2008 11:31:15
Krugman uważa, że skala nierówności w dochodach - które są dziś w świecie
zachodnim rekordowo wysokie - nie wynika z żadnych
obiektywnych konieczności gospodarczych, tylko ze świadomych decyzji
politycznych konserwatystów w stylu Reagana i Thatcher. Społeczeństwo
kapitalistyczne, ale równocześnie dużo bardziej równe i sprawiedliwsze
niż to, w którym żyjemy, jest nie tylko możliwe, ale jest w naszym zasięgu.
I warto o nie walczyć.
null

A co jest bardziej obiektywna przeslanka w ksztaltowaniu sie poziomów i
struktury plac…mechanizm rynkowy bedacy odzwierciedleniem tysiecy
badz milionow autonomicznych decyzji jednostek ekonomicznych czy celowe i
scisle zdeterminowane dzialanie w imie tzw "sprawiedlisowsci
spolecznej" ?
kot   |19.10.2008 11:36:13
oto, pyta retorycznie przedkładając czynnik obiektywny,nad polityczny, który z
natury nim nie jest. Ale w innym miejscu krytykuje
działania Amerykanów,
którzy wbrew rynkowi doprowadzili do kryzysu i zwalczają go wbrew rynkowi.
To
nadwiślańskie (w stylu Korwina Mikke), wyidealizowane myślenie rynkiem, które
nigdzie na świecie nie jet realne.
Polityka zawsze interweniowała w działanie
rynku i będzie dalej to robić. Pytanie jest inne, w czyim interesie polityka
reguluje rynek.
Toto   |19.10.2008 18:43:45
Co znaczy wyidealizowane myslenie rynkiem w stylu Korwina Mikke? Czy swobodnie
podejmowane decyzje rynkowe przez autonomiczne jednostki to jakies mrzonki? Czy
ksztaltujacy sie przez to uklad ekonomiczny nie jest obiektywny? Ktos nim
zarzadza, steruje? "Pan Rynek" wybiera za konsumentow kto teraz bedzie
bogaty a kto biedny? Kto ma stracic a kto zarobic?

Zgadzam sie natomiast z
Toba ze polityka zawsze ingerowala i bedzie ingerowac w rynek co oczywiscie jest
patologia i naduzyciem przeciwko wolnemu spoleczenstwu.Nie podnosi ogolnego
dobrobytu spolecznego co oczywiscie wynika z optymalnosci Pareto a jedynie
stwarza mozliwosc do przeformulowania autonomicznych decyzji spoleczenstwa w
imie subiektywnych interesow klasy rzadzacej (a ta wedle swojej ideologii i
wlasnych interesow zdecyduje kto na co zasluzyl )

Zastanawia mnie jednak
inny watek wczesniejsze wypowiedzi.
Jakie mozliwe jest spoleczenstwo
kapitalistyczne bardziej sprawiedliwe od tego ksztaltujacego sie na wolnym
rynku? ( moze takie w ktorym jakis szlachetny Robin Hood wie co? komu? ile i za
ile potrzeba? i oczywiscie wszelkie te zachcianki bedzie w stanie zrealizowac) i
dlaczego "rowne" mialoby oznaczac "lepsze" ???
kot   |20.10.2008 08:19:06
Toto,rygory poprawnego myślenia powinny obowiązywać w uprawianych tu rozmowach.
Piszesz: ,,Zgadzam sie natomiast z Toba ze polityka zawsze ingerowala i bedzie
ingerowac w rynek co oczywiscie jest patologia i naduzyciem przeciwko wolnemu
spoleczenstwu,,. Jeżeli zgodziłeś się ze mną, że polityka zawsze ingerowała i
będzie ingerować w funkcjonowanie rynku- to nazywanie tego stanu rzeczy
patologią jest fundamentalnym błędem. Bo nie można nazywać, czegoś co jest
niemożliwe do osiągnięcia, patologią. Która jest odstępstwem od normy, a nie
normą. Dlatego przywołałem Korwina Mikre, sympatycznego ale oderwanego od
rzeczywistości.
Jeżeli już z tym zgodzisz (że to natura, to nie
patologia)- a nie masz innego wyjścia  to powinieneś zaprzestać powoływania
się na obiektywizm. Bo w materii politycznej- z natury subiektywnej, w której
ścierają się jednostkowe i zbiorowe interesy- takie powołanie warte jest funta
kłaków.
kot   |20.10.2008 08:19:06
Toto,rygory poprawnego myślenia powinny obowiązywać w uprawianych tu rozmowach.
Piszesz: ,,Zgadzam sie natomiast z Toba ze polityka zawsze ingerowala i bedzie
ingerowac w rynek co oczywiscie jest patologia i naduzyciem przeciwko wolnemu
spoleczenstwu,,. Jeżeli zgodziłeś się ze mną, że polityka zawsze ingerowała i
będzie ingerować w funkcjonowanie rynku- to nazywanie tego stanu rzeczy
patologią jest fundamentalnym błędem. Bo nie można nazywać, czegoś co jest
niemożliwe do osiągnięcia, patologią. Która jest odstępstwem od normy, a nie
normą. Dlatego przywołałem Korwina Mikre, sympatycznego ale oderwanego od
rzeczywistości.
Jeżeli już z tym zgodzisz (że to natura, to nie
patologia)- a nie masz innego wyjścia  to powinieneś zaprzestać powoływania
się na obiektywizm. Bo w materii politycznej- z natury subiektywnej, w której
ścierają się jednostkowe i zbiorowe interesy- takie powołanie warte jest funta
kłaków.
Toto   |20.10.2008 13:44:03
"Jeżeli zgodziłeś się ze mną, że polityka zawsze ingerowała i będzie
ingerować w funkcjonowanie rynku- to nazywanie tego stanu rzeczy patologią jest
fundamentalnym błędem. Bo nie można nazywać, czegoś co jest niemożliwe do
osiągnięcia, patologią"

Oczywiscie ze nie mozna nazwac czegos co jest
niemozliwe do osiagniecia patologia bo taki stan rzeczy nalezy nazwac doskonalym
( np rynek konkurencji doskonalej) patologia natomiast mozna z powodzeniem
nazwac pasozytnicza, "pod przymusem" postawe panstwa ( mimo swojej
permanentnosci) ktora w niedemokratyczny sposob redystrybuuje podzielone juz
dobra.
Materia polityczne na ktora sie usilnie powolujesz jest z natury
subiektywna tyle ze to nie ona w systemie kapitalistycznym odpowiada przed
konsumentami produkujac dla nich mozliwie najtaniej i mozliwie najlepiej i to
nie ona wybiera przedsiebiorcow ktorych bedziemy nagradzac poprzez zakupy takich
a nie innych dobr i uslug.
Jesli rzady Reagana badz Thatcher( jak najbardziej
subiektywne!) wprowadzily nieco wiecej liberalizmu gospodarczego to nie one
odpowiadaja za efekt indywidualnie i demokratycznie uksztaltowanych decyzji na
rynku. To nie Ronald badz Zelazna Dama ( oraz ich grupy interesu w imie
subiektywnych "nieekonomicznych" przeslanek) uczynili jednych
przedsiebiorcow biednymi a drugich bogatymi tylko tysiace autonomicznych i
zroznicowanych decyzji konsumenckich za posrednictwem obiektywnego
(niezdeterminowanego przynajleznoscia grupowa,ideologiczna….itp) mechanizmu
rynkowego.
mojatytusicencja   |20.10.2008 17:21:12
Retoryka liberalna pelna jest slowotworstwa, ktore skutecznie zaciemnia obraz.
Przykladem jest zlepek slowny "globalizacja kapitalu" oznaczajacy nie
to, ze kazdy na globie ma dostep do kapitalu (jak by sie moglo zdawac na
pierwszy rzut oka) tylko przeciwnie - ze kapital ma dostep do kazdego, czyli
moze kazdego z nas kupowac (jego prace) za cene obowiazujaca na obszarze, na
ktorym dana osoba jest uwieziona prawem wizowym. Slowa "globalizacja
kapitalu" oznaczaja wiec dokladnie to, ze wlasciciele kapitalu maja prawo
swobodnego wyboru miejsca kupowania pracy na calym globie, korzystajac z faktu,
ze uwiezienie ludzi tworzy przyjemne enklawy cenowe.

Innym takim
slowotworczym klejnotem jest utozsamianie dwu pojec i wymienne ich uzywanie.
Pierwsze pojecie to "prawa rynku", a drugie to "prawo popytu i
podazy". Prawa rynku, to powtarzalnosc zjawisk ktore dzieja sie na rynkach.
Przykladowe prawa rynku to:
- wiekszosc uczestnikow rynku dazy do uzyskania
pozycji monopolisty
- kazdy kto ma dosc pieniedzy dazy do tego poprzez zmiane
prawa na korzystne dla siebie
- zasoby naturalne sa dobrem rzadkim i uzyskanie
dostepu do nich daje przewage trwala
- pozycja rynkowa dziedziczy sie
pokoleniowo
- pozycja rynkowa przeklada sie na wladze polityczna
- polityka
jest sponsorowana przez glownych uczestnikow rynku
- dostep do kapitalu nie
jest taki sam dla wszystkich
- roznice kulturowe i etniczne utrwalaja roznice
pozycji rynkowej
- pozycje negocjacyjne pracodawcy i pracownika nie sa
rownorzedne
- relacja pracownik-pracodawca ma cechy relacji wladzy
- wiekszosc
decyzji konsumenckich motywowana jest przez procesy ktorych konsument nie
uswiadamia sobie w pelni

To tylko niektore z praw rynku. Tymczasem prawo
popytu i podazy, to jedynie teoretyczna konstrukcja myslowa z pierwszego
semestru ekonomii, sprowadzajaca sie do tego, ze wzrost podazy powoduje spadek
ceny, a wzrost popytu sprawia, ze ceny wzrastaja. Wymienne uzywanie jednego
pojecia z drugim sprawia, ze wszystkie wymienione przeze mnie prawa rynku sa
maskowane przez sprowadzanie ich do tej teoretycznej konstrukcji dla
pierwszoroczniakow.
mojatytusicencja   |20.10.2008 17:42:00
To nie Ronald badz Zelazna Dama ( oraz ich grupy interesu w imie
subiektywnych nieekonomicznych przeslanek) uczynili jednych
przedsiebiorcow biednymi a drugich bogatymi tylko
tysiace autonomicznych i zroznicowanych decyzji konsumenckich za
posrednictwem obiektywnego (niezdeterminowanego
przynajleznoscia grupowa,ideologiczna&.itp) mechanizmu rynkowego.


zachowania konsumenckie wiażą się z ksztaltowana przez politykow
sytuacja jak najbardziej. Przykladowo jesli kupujemy
wegiel, "niezaleznym od ideologii zachowaniem konsumenckim"
bedzie proba by kupic go taniej. Stad jedyne kopalnie, jakie jeszcze moga
zarabiac na siebie w krajach o normalnym poziomie plac to kopalnie
odkrywkowe, takie jak np. w USA. Kopalnie glebinowe musza zatrudniac o
wiele wiecej ludzi, naturalne wiec, ze wegiel kupuje sie z
miejsc, ktorych zatrudnianie tysiaca osob kosztuje tyle, ile w USA
zatrudnienie trzydziestu. Firma handlujaca z Chinami zalatwi nam
wegiel "lepiej i taniej" niz taki przezytek po komunie, jak
przestarzala kopalnia zatrudniajaca poltora tysiaca ludzi ktorzy maja
dzieci i codziennie dokonuja zakupow w naszych sklepach za pieniadze
ktore zarabiaja w tej przestarzalej kopalni. Wegiel z Chin mamy taniej. A
tani wegiel jest tym bardziej potrzebny, ze ostatnio cos mniej kupuja
ci gornicy w tych naszych sklepach. Pewnie jezdza do Tesco bo tam maja
taniej i lepiej. Jak tak dalej pojdzie, to tez sie nam
przyjdzie zatrudnic w Tesco na kasie. Nie ma jak tani wegiel.
Toto   |21.10.2008 02:29:56
Zachowania konsumenckie o tyle wiaza się z ksztaltowana przez politykow sytuacja
ze teraz to oni ( konsumenci a nie politycy za pieniadze owych konsumentow ) w
sposób suwerenny decyduja o użyteczności wydobywanego wegla.
Przeciez podzial
i specjalizacja pracy nie dla dyferencjacji i uatrakcyjnienia naszej egzystencji
zastąpiły gospodarke naturalna tylko w celu maksymalizacji efektywności pracy i
minimalizacji jej kosztow.
Gornicy nie pracowali w kopalnii bo lubia sobie
pogrzebac albo maja nadmiar wolnego czasu ( i nie musza tam pracowac do konca
zycia ) tylko dlatego ze komus ten wegiel był potrzebny. A jeśli uwazasz ze
dalej powinni tam pracowac ( marnując przy tym swój potencjal wytworczy i
surowiec przy tak malo efektywnym wydobyciu ) solidaryzuj się z marnotrastwem i
namawiaj innych konsumentow by kupowali za swoje zarobione pieniadze drożej a
przez to mniej ( niech kupuja drozszy wegiel, zmniejszaja sile nabywcza swoich
zarobkow, mniej konsumuja i pozbawiaja tym samym pracy potencjalna szwaczke,
piekarza, księgarza&itp.)
Faktycznie tak racjonalne zachowanie poprawia
społeczny dobrobyt.

I na koncu osobiste pytanie? Skad taki cynizm i kpina z
ludzi pracujących w Tesco? Czyzby praca w usługach była mniej wartosciowa i
szlachetna od pracy w produkcji?
Jezu Słonecznik   |21.10.2008 03:59:20
Przykladowe prawa rynku to:
- wiekszosc uczestnikow rynku dazy do
uzyskania pozycji monopolisty

no tak, po co dazyc maja prywaciarze jak moze monopol poprostu miec
panstwo, wtedy bedzie dobrze nie ?


- kazdy kto ma dosc pieniedzy dazy do tego poprzez zmiane prawa na
korzystne dla siebie

kazdy kto nie ma pieniedzy dazy do zmiany prawa by bogaty dal mu cos za
darmo, wtedy jest dobrze, nieprawdaż ?


- zasoby naturalne sa dobrem rzadkim i uzyskanie dostepu do nich daje
przewage trwala

bułki grahamki są także dobrem rzadkim& ide do piekarni uzyskac przewage
trwala.


- pozycja rynkowa dziedziczy sie pokoleniowo 

Troszczenie sie o rodzine, zostawianie im swojego dorobku swojego zycia
jest złe. Proponuje nacjonalizowac spadki i dzielic po rowno.


- pozycja rynkowa przeklada sie na wladze polityczna

Pozycja w centralnym komitecie planowania nie przeklada sie na wladze
polityczna ;-) Pozycja w koncesjonowaniu rynku nie przeklada sie na
wladze polityczna ;-)))


- polityka jest sponsorowana przez glownych uczestnikow rynku

Lepiej przez robociarzy ;-)

- dostep do kapitalu nie jest taki sam dla wszystkich

Dostęp do ładnych kobiet nie jest taki sam dla wszystkich, uregulujemy to
prawnie?


- roznice kulturowe i etniczne utrwalaja roznice pozycji rynkowej

Moze poprostu roznice etniczne sa roznicami w zdolnosciach ludzkich. Tz ze
np żydzi są inteligentniejsi od romów? Czy nie wpadles na to ze tak
moze byc ?
A jesli nie ma roznic to zakwestionuj istnienie np wskaznika
IQ.


- pozycje negocjacyjne pracodawcy i pracownika nie sa rownorzedne

Racja. Na rynku tłumaczy jezyka mongolskiego w Polsce pozycja negocjacyjna
pracodawcy jest zdecydowanie niekorzystna. Uregulujemy to prawnie ?


- relacja pracownik-pracodawca ma cechy relacji wladzy

Relacja Rodzic-dziecko ma cechy relacji wladzy. Zlikwidować rodizny w
trybie natychmiastowym. To krytyka polityczna jest czerwona cyz czarna ?


- wiekszosc decyzji konsumenckich motywowana jest przez procesy ktorych
konsument nie uswiadamia sobie w pelni

[B]I do kogo masz pretensje?
Swiadomy wybor kartek na alkohol jest uswiadomiony w pełni.[B/]
kot   |21.10.2008 05:53:52
To, że neoliberalizm jest religią ( przedmiotem wiary) potwierdza Jezu
Słonecznik. Nie przypuszczam żeby inteligentny zapewne Słonecznik mógł być tak
durny aby nie rozróżniać dość prostych pojęć.
Mojatytusciencja
zamieścił swoją listę praw rynku i można ją w poszczególnych punktach
skrytykować lub przyjąć (uważam, że prawa mojatytusciencji działają lecz
chętnie przyjmę od każdego, także od Słonecznika, ich krytykę) Do
kwestionowania praw ma prawo zarówno Jezu Słonecznik jak każdy. Jeżeli ktoś
twierdzi, że sformułował prawo to zgodnie z logiką i rozumieniem tego o czym
się mówi, można jedynie usiłować wykazać, że jego formuła nie działa , czyli
że jest do d. A czego nie można? Głupota jest być zgryźliwym wobec prawa
Archimedesa zamiast zabrać się do wykazania, że to prawo nie
działa.
Quote:
,,- wiekszosc uczestnikow rynku dazy do uzyskania pozycji
monopolisty
no tak, po co dazyc maja prywaciarze jak moze monopol poprostu
miec panstwo, wtedy bedzie dobrze nie ?,,
Czy Słonecznik wykazał, że to
prawo nie działa?
Byłoby to przełom gdyby tego dokonał, bo zakwestionowałby
coś co było równie ważne dla Adama Smitha -jak niewidzialna ręka rynku.
Jezu Słonecznik   |21.10.2008 08:36:07
Cytat:
Czy Słonecznik wykazał, że to prawo nie działa?

Ja nie udawadniam ze tak nie jest, bo tak jest i trzeba pogodzic sie z
takim NATURALNYM prawem. Czerwoni walczyli z gospodarka rynkowa i
tym wstretnym dazeniem do monopolu tworzac gospodarke centralnie
planowana czyli czysty monopol. Brawa dla nich. NATURA sie sama reguluje i
sama dazy do rownowagi. Nie podoba sie wam ze taki jest swiat, ze
czlowiek jest jaki jest, ze sie zachowuje tak jak zachowuje? Mi tez sie to
nie podoba, ale tego nie zmienicie wiec nie wiem po co
probujecie szerzyc absurdalne doktryny etatyzmu/socjalizmu.
kot   |21.10.2008 11:59:42
Wspaniale! Nie będę się więc czepiał jaki sens ma jednocześnie pogodzenie się
z naturalnym prawem jako koniecznością niekwestionowalną i łączenie tego z
nie lubieniem monopolu państwa w gospodarce. Jasiowi ze znanego dowcipu
wszystko kojarzyło z jednym. Jeżeli rozmawiamy poważnie, to okazuje się, że
Słonecznik, mojatysciencja (mam nadzieje) i kot zgadzają się, że monopol w
gospodarce (państwowy też) najczęściej i na dalsza metę jest zły. Natomiast
twierdzeniu, że naturze dążącej do równowagi nie należy w tym przeszkadzać nie
będę kwestionował, bo liczę, że Słonecznik po zastanowieniu się znajdzie wiele
przykładów na to, że należy jej jednak przeszkadzać. Wybudowanie domu to jest
jednocześnie uwzględnianie praw natury i przeciwstawianie się nim.
Dlatego
głośne hasło neoliberalizmu, że rynek zawsze wie lepiej jest taką samą kwestią
wiary, jak to, że państwowe jest zawsze lepsze, nawet twierdzenie, że monopol
jest zawsze zły, (a nie najczęściej ) jest kwestią wiary, a nie racjonalnego
podejścia.
Tyle, że prawem nie jest to, że monopol jest zły ale to, że
występuje tendencja do tworzenia się monopolu. I ten fakt jak w wypadku innych
praw natury należy uwzględniać.
Toto   |21.10.2008 12:06:51
@mojatytusicencja

Cynicznie i pewnie podjął(a)eś się deprecjacji prawa
popytu i podazy dla pierwszoroczniakow a jak się okazuje nawet tego NIE
ROZUMIESZ!!!
Prawo popytu i podazy w zupełności nie mowi tego co
napisał(a)eś.
Zaklada jedynie ze w miare wzrostu/spadku cen, ilość
nabywana/sprzedawana maleje/ rosnie.
Zmiany w samym popycie i podazy sa
warunkowane czynnikami POZACENOWYMI
.CHYBA MUSISZ SIE JESZCZE DOUCZYC!!
A co
do samych praw, które wymieniles i które rzekomo argumentuja
niesprawiedliwości ktore tworza się na wolnym rynku, oto pare odp:

-
wiekszosc uczestnikow rynku dazy do uzyskania pozycji monopolisty
( pozycja
monopolisty latwiejsza jest do uzyskania w systemie etatystycznym, zwiekszanie
liczby regulacji, koncesji pozwolen itp powoduje podwyższenie kosztow
działalności a przez to tworzy wyższe bariery wejścia dla przedsiębiorcó- efekt
mniej uczestnikow wieksze szanse monopolizacji)

- kazdy kto ma dosc pieniedzy
dazy do tego poprzez zmiane prawa na korzystne dla siebie
(dlatego im wiecej
polityki w gospodarce tym gorzej dla szarych, niezamoznych obywateli, polityka
zazwyczaj reprezentuje ludzi wpływowych a większości przypadkow ludzie wpływowi
posiadaja pieniadze )

- zasoby naturalne sa dobrem rzadkim i uzyskanie
dostepu do nich daje przewage trwala
( każdy zasob poza powietrzem i
grawitacja jest zasobem rzadkim czyli każdy w zależności od środowiska w którym
funkcjonuje posiada przewage trwala, na wolnym rynku szybciej taniej i latwiej
owe zasoby spieniężyć)

- pozycja rynkowa dziedziczy sie pokoleniowo
( i to
jest chyba głównym motywatorem ludzkości, zapewnic przetrwanie i byt sobie
swoim najblizszym i nastepnym pokoleniom, pozycje rynkowa można odziedzic ale i
można ja zwarnowac, roztrwonic itp.)

- pozycja rynkowa przeklada sie na
wladze polityczna
( im mniej panstwa w gospodarce, im wiecej regulowanych
galezi w gospodarce tym owa pozycja jest mniej znaczaca )

- polityka jest
sponsorowana przez glownych uczestnikow rynku
(polityka poki co jest glownie
sponsorowana z budzetu panstwa )

- dostep do kapitalu nie jest taki sam dla
wszystkich
( również jest zasobem rzadkim, problem ten nie ustepuje w
systemach bardziej etatystycznych)

- roznice kulturowe i etniczne utrwalaja
roznice pozycji rynkowej
( wolny rynek jest jedynym liberalnym systemem dla
którego najistotniejsza role spelnia rachunek ekonomiczny. Kultura, plec,
religia nie okreslaja twej pozycji rynkowej tylko twoje umiejetnosci dla
tworzenia wartości dodanej )

- pozycje negocjacyjne pracodawcy i pracownika
nie sa rownorzedne
( oczywiście ze nie sa w zależności od rzadkości
oferowanego bądź świadczonego dobra lub uslugi

- relacja
pracownik-pracodawca ma cechy relacji wladzy
( Hitler, Stalin, Mao nie byli
chyba prywatnymi przedsiębiorcami, ) a tak osobiście to nie odczulem ;)

-
wiekszosc decyzji konsumenckich motywowana jest przez procesy ktorych konsument
nie uswiadamia sobie w pelni
( system informacji jest lepiej rozwiniety w
krajach wolnorynkowych, panstwo sluzy cenzurze )

Żaden z wymienionych przez
Ciebie przypadkow nie swiadczy o możliwości istnienia bardziej sprawiedliwego
systemu od tego który gwarantuje nam wolny rynek i mechanizm rynkowy.
mojatytusicencja   |23.10.2008 16:14:06
Prawo popytu i podazy w zupełności nie mowi tego co napisał(a)eś.
Zaklada
jedynie ze w miare wzrostu/spadku cen, ilość
nabywana/sprzedawana maleje/ rosnie.
Zmiany w samym popycie i
podazy sa warunkowane czynnikami POZACENOWYMI
.CHYBA MUSISZ SIE
JESZCZE DOUCZYC!!


na SGH radzilem sobie calkiem niezle, choc to dawno bylo, wiec moze
troche pozapominalem. Z tego co pamietam regula wiazaca popyt/podaz z cena
jest dwustronna. Jesli podaz jest duza, to cena dazy do obnizenia, a
jesli cena spada, to popyt rosnie. Przedstawia sie to zwykle w postaci dwu
krzywych - popytu i podazy - ktore umieszcza sie w ukladzie xy i gdzie
na jednej osi mamy cene, a na drugiej ilosc nabywcow/sprzedawcow gotowych
za dana cene kupic/sprzedac. Jest taka cena, przy ktorej kupujacy i
sprzedajacy "spotykaja sie" czyli te krzywe sie krzyzuja. To mowi o
zwiazku, ale nie o przyczynowosci. Niewazne co zmienilo sie pierwsze -
podaz/popyt, czy cena. Zmiana jednego powoduje zmiane drugiego. Ale to
tylko jedna bardzo prosta konstrukcja myslowa. Pozostale reguly o
ktorych pisalem sa duzo wazniejsze.
mojatytusicencja   |23.10.2008 16:29:33
Gornicy nie pracowali w kopalnii bo lubia sobie pogrzebac albo maja nadmiar
wolnego czasu ( i nie musza tam pracowac do konca zycia ) tylko
dlatego ze komus ten wegiel był potrzebny.


wegiel jest potrzebny nadal. Klopot w tym, ze nie kupujemy go juz od
tych gornikow, tylko od wlascicieli innych gornikow - ludzi uwiezionych
w swoich panstwach gdzie sie zarabia dolara na tydzien i gdzie prawa
pracownicze, stala umowa czy w ogole prawa czlowieka po prostu nie
istnieja. Niewolnicy sa tansi. Czy utrzymywanie nierentownych zakladow
jest marnotrawstwem? Czasem tak, czasem nie. Dzieki Zelaznej Damie mamy
Punk Rock, bo z tej masy bezrobotnych ktora stworzyla pare osob sie
nie zachlalo na meczach, tylko potrafilo sprzedac swoj bunt i dopiero
pozniej sie ewentualnie zacpac. Byc moze nie danie im tej mozliwosci
byloby marnotrawstwem.

I na koncu osobiste pytanie? Skad taki cynizm i kpina z ludzi pracujących w
Tesco? Czyzby praca w usługach była mniej wartosciowa i szlachetna
od pracy w produkcji?


sugerowanie, ze to ja mam jakas pogarde dla ludzi pracujacych w Tesco
jest dosyc obrzydliwe. Pogarda to danie komus za miesiac pracy
tysiaca zlotych do reki. Trzeba byc wyjatkowo cynicznym, pozbawionym
wyobrazni skurwysynem zeby zrobic cos takiego. Roznica miedzy Tesco a
pokomunistycznymi molochami polega na tym, ze w tych drugich
prawo pracy bylo przestrzegane. Prawo pracy to gwarancja bytu dla
rodzin. Tesco jej nie daje. Polowe ludzi zatrudnia sie tam na czasowe umowy
bez zadnych praw, a wykonuja to samo co pracownicy etatowi. Jest to
lamanie prawa pracy, prowadzace na przyklad do tego, ze mozna zanizac
pensje tym zatrudnionym na stale, bo ci zatrudniani na umowy czasowe
sa tansi. Tragedie kobiet pracujacych w Tesco znam dobrze, bo na codzien
pracuje z takimi kobietami w ramach tego co robie. Pracuja po 8,
10 godzin a pozniej i tak musza korzystac z pomocy osrodkow pomocy
spolecznej, bo ich nie stac na najprostsze rzeczy. Zyja z dnia na dzien
niemal glodujac i znosza przemoc ze strony rodziny, bo o wyprowadzeniu
sie dokadkolwiek moga tylko pomarzyc. Podobnie jak o lepszej pracy.
Sprobuj sie usamodzielnic pracujac w Tesco i majac dziecko. Musisz
zaplacic za przedszkole, bo w panstwowych jest za malo miejsc i trudno
sie dostac (popieramy cudowne przedszkola prywatne). Sprobuj skonczyc
szkole majac tysiac zlotych na zycie. Ja nie pogardzam pracownikami
Tesco. Pogardzam z calego serca ich pracodawcami.
mojatytusicencja   |23.10.2008 16:33:22
(dlatego im wiecej polityki w gospodarce tym gorzej dla szarych,
niezamoznych obywateli, polityka zazwyczaj reprezentuje ludzi wpływowych
a większości przypadkow ludzie wpływowi posiadaja pieniadze )


oczywiscie. To teraz mi powiedz, kto na wolnym rynku, czyli przy
maksymalnie ogranicznonym istnieniu panstwa ma sprawiac, zeby
silni uczestnicy rynku nie stworzyli swojej polityki i sami nie
zaczeli regulowac rynku polityką pod siebie? Kto i w jaki sposob ma temu
zapobiegac, skoro rynek jest wolny, czyli nie regulowany?
kot   |24.10.2008 07:43:54
Mój mail dla mojatytusciencji (i nie tylko). Skoro raz doszło do obopólnej
inspiracji to może warto kontynuować.Podaję
kontakt.
jerzykotowski@hotmail.com
Toto   |05.11.2008 17:33:59
ad 1) to kupujmy drozej wegiel i obnizajmy sile nabywcza naszych zarobkow nie
dajac przy tym zarobic innym( a ludzie beda pracowac zeby miec co robic a nie w
celu zaspokojenia potrzeb innych )-jakis nonsens!
ad 2) nie wiem ile dostaja
owe osoby pracujace w TESCO ale jesli warunki pracy i placy im nie odpowiadaja
powinny zmienic pracodawce ( im wieksza mobilnosc i elastycznosc pracownikow tym
wiekszy nacisk na dbalosc o pracownika ze strony pracodawcy).
No ale zawsze
mozna tez podniesc place minimalna po ktorej juz pracownikow nie bedzie oplacalo
sie zatrudnic i stworzyc wieksze bezrobocie wobec czego ludzie najslabsi straca
jeszcze bardziej.
A moze zwrocic sie w kierunku panstwa nie o pomoc ale z
zapytaniem ile z kazdego "1000zl" zabiera takiemu pracownikowi.
ad 3)
ale jak silni uczestnicy maja regulowac rynek polityka jesli polityki ma nie byc
w gospodarce?
Toyota zmusi Cie bys kupil jej samochod.H&M nakaze Ci zakup
swetra.Tesco zmusi Cie do kupna chleba, jogutru, pomaranczy.
Biedronka zakuje
Cie w kajdanki i posle do pracy?
kot   |06.11.2008 02:48:52
Powtórzenie swoimi słowami tego co tysiące razy było powtarzane w gazetach ,
radiu, telewizji, przez polityków , to nie głos w dyskusji tylko wyuczona
lekcja i akt gorącej neoliberalnej wiary. Dyskutowanie z kimś kto ma odmienne
poglądy nie polega na tym,
że się kółko powtarza to samo i jednocześnie
ignoruje to co mówi rozmówca. Nieumiejętność odniesienia się do poglądów
oponenta dyskusje czyni bezsensowną.
Toto   |06.11.2008 04:30:30
Rozumiem ze moje poglady nalezy deprecjonowac ze wzgledu na zbieznosc z opiniami
podobnie brzmiacymi i juz wypowiedzianymi.Nie wiem co rozumiesz przez
"wyuczona lekcje" ale chyba nie logike i trzezwosc myslenia o ludzkim
dzialaniu.Jesli moje poglady sa twoim zdaniem aktem neoliberalnej wiary( a
ekonomia jest nauka weryfikujaca rzeczywistosc ilosciowo to jak nazwac poglady
socjalistyczne ktorym o taka weryfikowalnosc ciezko, czy to nie jest akt
wiary?)
Gdzie nieumiejetnie odnioslem sie do pogladow oponenta?
kot   |07.11.2008 12:42:58
Toto, Napisałem:
Nieumiejętność odniesienia się do poglądów oponenta dyskusje
czyni bezsensowną.
-Napisałem:
Nieumiejętność odniesienia się do poglądów
oponenta dyskusje czyni bezsensowną.
-Napisałeś
,,Gdzie nieumiejetnie
odnioslem sie do pogladow oponenta?,,
Rzecz w tym, że do nich się nie
odniosłeś! A nie, że nieumiejętnie to zrobiłeś.
Najczęstszy sposób
prowadzenia dyskusji wygląda tak, że każdy mówi swoje nie odnosząc się do tego
co mówi oponent. Jest to nudne, bo sprowadza się do ciągłego powtarzania tego
samego i do przedstawiania sprawy w sposób, który uniemożliwia starcie
poglądów. Tak jakby dwaj szermierze stanęli do walki po to aby się od siebie
odwrócić i wymierzać ciosy w miejsca gdzie akurat nie ma przeciwnika.

Uwielbiam czytać Edwarda Litwaka. Nie znam drugiego równie zaangażowanego
wielbiciela kapitalizmu, który ze swadą wyrażając swoje do niego uwielbienie,
potrafi mimo to dostrzegać jego niedostatki. Z człowiekiem, który jest w stanie
widzieć zarówno blaski jak i cienie, argumenty za i przeciw, jest o czym
dyskutować i obie strony odnoszą z tego korzyść nawet jeśli pozostaną przy
swoich poglądach.
Wybacz zwlokę
odpowiedzi. Pozdrawiam kot.
Toto   |08.11.2008 09:09:05
Czyli nie dostrzegasz ze swoich wypowiedziach odnioslem sie do przedmowcy?
Nie
odpowiedzialem na "jego" prawa rynku, ktore w mojej argumentacji
potwierdzaja najwieksza sprawiedliwosc podzialu ksztaltujacego sie na wolnym
rynku, nie odnioslem sie do jego twierdzenia usilnie gloryfikujacego pelne
zatrudnienie rowniez w sferze nieoplacalnej?
Za to sam nie dostrzegam zeby moj
przedmowca w sposob logiczny i klarowny wytlumaczyl mi jak moze wzrastac
dobrobyt spoleczenstwa bez poglebienia podzialy i specjalizacji pracy, bez
wzrostu sily nabywczej zarabianych pieniedzy, bez elastycznosci producentow i
pracownikow, bez przesuniecia sie czynnikow pradukcji ( rowniez pracy) z galezi
mniej efektywnych i oplacalnych do bardziej dochodowych ( bo o wiekszym
zapotrzebowaniu ze strony nabywcow)
Czlowiek nie zyje po to zeby pracowac tylko
pracuje po to zeby zyc i nie jest Zosia Samosia, ktora szyje sobie sama ubrania,
uprawia warzywny ogrodek i skreca radio tylko zajmuje sie jedno z tych dziedzin
w celu zwiekszenia efektywmnosci wykonywanej pracy dla dobra swojego i ogolu (
to ze czlowiek orkiestra jest mniej efektywny w poszczegolnych dziedzinach od
specjalistow z tych dziedzin to chyba oczywistosc )
Jesli nastapil podzial i
specjalizacja pracy na poziomie krajowym i dzieki niemu wzrost dobrobytu to
dlaczego podzial i specjalizacja pracy nie mialaby nastapic na poziomie
miedzynarodowym z takim samym skutkiem.
Moja mojatytusicencja krytykuje
dzialania antyautarkiczne zapominajac chyba o korzysciach dla konsumentow
wynikajacy z handlu zagranicznego ( mam na mysli wspomniana przez niego
Azje).Czy przecietna polska rodzine byloby stac na zakup ubran po takich cenach
gdyby kupowali ubrania szyte we Wloszech lub Francji, czy rodzic bylby w stanie
kupowac swoim dzieciom tak tanio zabawki gdyby produkowac je w UK.Czy czlowiek
niezamoznego byloby stac na zakup telewizora, radia wyprodukowanego w Szwecji
lub Norwegii po obecnych cenach?

Pytanie czy zalezy nam na pomyslnosci ogolu
czy tylko grup uprzywilejowanych. Protekcjonizm nie sluzy konsumentom tylko
producentom a Ci sa przeciez tak krytykowani przez lewice.
To ze w niektorych
krajach azjatyckich jest tansza sila robocza wynika z wielu czynnikow (
historycznych, ustrojowych…itp) ale nie znaczy to ze roznica np w placach nie
ulegnie zmianie.Potwierdza to empirycznie przyklad wielu tamtejszych panstw
ktore dzieki naplywowi kapitalu zagranicznego i osiagnieciom techonologicznym
stworzyly sukces gospodarczy.
Tego teoretycznym potwierdzeniem jest rowniez
twierdzenie ( Paula Samuelsona- ekonomisty zreszta lewoskrzydlowgo) o
wyrownywaniu sie cen czynnikow produkcje w ksztaltowanej wymianie
miedzynarodowej.

A co do wspomnianego przykladu angielskich gornikow.
Kto
byl w UK i pracowal ( rowniez jako robotnik w fabryce ) ten widzial jaki odsetek
pracownikow/robotnikow to Anglicy a jaki imigranci.
Czy spowodowalo to ze
Wielka Brytania stala sie krajem bezrobotnych? Wrecz przeciwnie, zmienila sie
tylko struktura zatrudnienia. Wiecej osob przeszlo z produkcji do uslug
poprawiajac przxy tym jakosc i place swojej pracy.
Teraz "fabryka
swiata" sa Chiny ( i to nie z winy kapitalizmu!) ale czy za 20-50-100lat
Chinczycy nie moga zdominowac swiata w branzy motoryzacyjnej,
biotechnologicnzej, informatycznej? Moze i ich struktura przesunie sie do uslug
a role "fabryki" przejmie Afryka?
Tak wiele uwagi poswiecacie ludzkiej
biedzie i krzywdzie a z drugiej strony nie dajecie im mozliwosci zaistnienia w
swiatowym podziale pracy…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.10.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87288 Seconds