Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Klaman: GENDER LVIV w Świetlicy Krytyki Politycznej
Maria Klaman
25.02.2010
20 lutego w Świetlicy Krytyki Politycznej odbyło się spotkanie poświęcone ruchowi feministycznemu na Ukrainie. Tematem przewodnim była sprawa zaangażowania ukraińskich kobiet w walce o swoje prawa. Zaproszeni goście prof. Ewa Graczyk (Uniwersytet Gdański) i Roman Daszczyński („Gazeta Wyborcza”) oraz przedstawicielki nieformalnej polsko-ukraińskiej grupy feministycznej Gender Lviv wspólnie z publicznością dyskutowali o taktykach pokonywania nierówności społecznych ze względu na płeć. Dyskusję moderowała Anna Miler (Koło Naukowe Gender Studies UG).
Przedstawicielka Gender Lviv, Lucyna Dąbrowska, opowiedziała o korzeniach ruchu feministycznego na Ukrainie. Opowieść rozpoczęła od przybliżenia ukraińskich pisarek XIX wieku, które zainicjowały i nadały kształt ruchowi feministycznemu na Ukrainie. Publiczność usłyszała m. in. o Oldze Kobyliańskiej, pisarce i inicjatorce pierwszej organizacji kobiecej Związku Ukrainek we Lwowie, którego przedstawicielką dzisiaj jest Olga Pastuszenko. Zebrani w Świetlicy KP usłyszeli także o organizowaniu przez ukraińskie kobiety warsztatów walczących z bezrobociem wśród kobiet. A także o trudnej sytuacji kobiet we współczesnej Ukrainie. Okazuje się, że od 29 do 50 % z nich ulega psychicznemu i fizycznemu znęcaniu ze strony mężczyzn, a bezrobocie dotyka 47% ukraińskich kobiet. Kobiety zmuszone są do podejmowania mało płatnych zawodów; prac, których z racji bardzo niskiego wynagrodzenia nie podejmują się mężczyźni. Ukrainki pracują na dwa etaty, a w wieku emerytalnym dorabiają odśnieżając ulice.
Członkini Gender Lviv podkreśliła potrzebę wsparcia ukraińskich feministek ze strony polskiej. Swoją działalność ta nieformalna grupa rozpoczęła w marcu 2009, organizując pierwszą w historii Zachodniej Ukrainy Manifę oraz Wiec Równości we Lwowie. Od tamtego czasu dołączyli do niej lwowianie z grupy „Food not Bombs” oraz „Killer Tomatoes”. Gender Lviv współpracuje także z organizacją Kobiece Perspektywy, zajmującą się sprawami dyskryminacji kobiet na rynku pracy.
Sobotnie spotkanie miało na celu wskazanie nowych dróg wsparcia dla ukraińskich kobiet. Nie chodzi jedynie o organizowanie wieców, pomoc finansową, ale o wsparcie merytoryczne oraz udoskonalenie przepływu informacji między Polską a Ukrainą. Przede wszystkim zaś o wspomaganie w przełamaniu tabu feminizmu i homoseksualności, które na Ukrainie spotykają się z dużą agresją. Ukrainki odżegnują się od feminizmu często ze strachu przed utożsamieniem ich z homoseksualnością. Paradoksalnie idea feminizmu nie przyszła na Ukrainę ze współczesnego, „zepsutego” Zachodu, narodziła się we Lwowie w czasach modernizmu, wtedy zresztą cieszyła się dużo lepszą sławą.
Dziś w społeczeństwie ukraińskim niepokojący jest brak wspólnotowości kobiet oraz dążenia do konsolidacji grup kobiecych. Ponadto kobiety żyją w ciągłym poczuciu presji spełnienia roli społecznej – bycia matką, żoną, piękną kobietą. Więcej, są pochłonięte wypełnianiem „kobiecych” ról do tego stopnia, że namysł nad samą sobą jest brakiem, którego nawet nie odczuwają. Pisma kobiece kupowane w ukraińskich kioskach tylko utwierdzają w stereotypowych rolach kobiety. A ukraiński patriarchat hołubi słowiańską urodę Ukrainek, narzucając kobietom potrzeby. Na Ukrainie brakuje również aktywności artystycznej o charakterze feministycznym. Pośrednio jest to wynik mało rozwiniętej sztuki współczesnej, ukraińscy artyści wyrażają się raczej przez folklor. Z literaturą feministyczną też nie jest najlepiej. Teksty feministyczne pojawiają się przede wszystkim w Internecie, zwykle jednak w języku rosyjskim ze względu na możliwość zdobycia szerszego grona odbiorców.
Sprawie ukraińskich kobiet nie pomoże ozdobiona złotym warkoczem Julia Tymoszenko. Zadaniem Juli jest kreowanie się na bycie symbolem UKRAINY – KOBIETY. „Taka ikonografia jest niebezpieczna” – ostrzega prof. Ewa Graczyk. Czy przebraną za Ukrainę Julię naprawdę obchodzą poniżane i bite rodaczki? Zdaniem Lucyny Dąbrowskiej pani Tymoszenko jest tylko tworem, realnie nie jest w stanie wspierać ruchów feministycznych, w każdym razie nie przejawia takich chęci.
Rozmowy toczyły się również wokół wspólnych korzeni feminizmu w Polsce i na Ukrainie. Roman Daszczyński traktuje feminizm jako proces demokratyzacji, Ewa Graczyk jako przeżycie iluminacji, dzięki któremu następuje rozwój podmiotowości. Zebrani stwierdzili, że feminizm jest w dużym stopniu wynikiem traumy postsowieckiej, a jego ważność polega m. in. na tym, że pozwala inaczej spojrzeć na historię.
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...