NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Słownik transformacyjny: Homo sovieticus Drukuj
Michał Sutowski   
21.06.2009
Homo sovieticus – pojęcie to zrobiło ogromną karierę w polskim dyskursie publicznym w latach 90., służąc jako jedno ze słów-kluczy pomagających opisać (i pośrednio – pozytywnie wartościować) procesy przemian ustrojowych zachodzące w III Rzeczpospolitej.

Wbrew potocznej opinii, jego autorem nie był ks. Józef Tischner (esej o tym tytule napisał w roku 1990), ale radziecki filozof-emigrant, Aleksander Zinowiew. W roku 1982, w książce Homo sovieticus opisał on tytułowego „człowieka sowieckiego” jako jednostkę apatyczną, pasywną, o trywialnym charakterze, wiodącą nudne i przepełnione schematami życie – „Homosos przyzwyczajony jest do marnego życia, ciągle oczekuje czegoś gorszego od losu i z pokorą przyjmuje wszelkie decyzje władzy”. Tischner nieco inaczej rozkłada akcenty, wiążąc opisywaną postawę i typ człowieka z konkretnymi wymiarami życia w realnym socjalizmie. W Tischnerowskiej interpretacji chodzi o zniewolonego i uzależnionego przez system klienta komunizmu. Zniewoleniu podlegają, zdaniem Tischnera, trzy wartości: praca, udział we władzy oraz poczucie godności. Praca w komunizmie stanowić ma, poza źródłem utrzymania, podstawę przekonania o sensowności i racjonalności świata. Powszechny i spójny plan produkcyjny ma być zlaicyzowanym, parodystycznym odpowiednikiem chrześcijańskiej opatrzności. Udział we władzy oznaczał przede wszystkim partycypację moralną – poparcie socjalizmu, tworu abstrakcyjnego i niedookreślonego, dawać miało poczucie prawomocności porządku i bycia „po właściwej stronie”. Wreszcie – poczucie godności wypływać miało z pochodzenia „ludowego”, przy czym lud definiowano możliwie szeroko, jako klasę obdarzoną szczególnym instynktem oraz nieobciążoną winą (z racji wcześniejszego ucisku). Wszystkich tych wartości w takiej właśnie formie dostarczał ludziom realny socjalizm, niepozostawiając nikogo (nawet opozycjonistów) wolnym od swego wpływu – w tym sensie pierwiastek homo sovieticus miał tkwić w każdym z nas i stanowić trudno usuwalną pozostałość minionej epoki.

Niezależnie od sprzeczności wewnętrznych samej koncepcji Tischnera, wątpliwych nieraz diagnoz oraz kontrowersyjnego utożsamienia realiów schyłkowego socjalizmu z jego jądrem ideowym (zdaniem autora, myśl iż „byt określa świadomość” stanowiła kwintesencję społecznego i jednostkowego bytu w PRL) – pojęcie homo sovieticus zyskało rangę nieomal naukowej interpretacji „czynnika ludzkiego” będącego spuścizną realnego socjalizmu. W wersji publicystycznej oznaczało ono jednostkę niezdolną do podjęcia samodzielnej inicjatywy i wzięcia odpowiedzialności za swój los, „roszczeniową” względem państwa i reszty społeczeństwa, domagającą się gwarancji zatrudnienia niezależnie od rentowności jej branży, nie rozumiejącą realiów współczesnego kapitalizmu, w którym rynek rzekomo nagradza zdolnych i pracowitych, a tylko leni i beztalencia skazuje na porażkę. Choć kategoria homo sovieticus nie ma nic wspólnego z żadnymi wynikami badań z zakresu socjologii czy psychologii społecznej, choć miesza ze sobą wiele różnych grup społecznych i ich cech – stanowi poręczne narzędzie piętnowania grup poszkodowanych bądź po prostu niezadowolonych z transformacji. W potocznym obiegu nie oznacza żadnego „pierwiastka” tkwiącego w każdym z nas, ale po prostu kategorię ludzi, którym nie udało się przystosować do społecznych, ekonomicznych i kulturowych warunków rzeczywistości po 1989 roku. Często ma wydźwięk pogardliwy lub przynajmniej protekcjonalny i stanowi swoisty „socjalny” odpowiednik „kulturowego” pojęcia „ciemnogród”. Z jednej strony jego użycie pozwala na zredukowanie problemów transformacji do rangi nieprzezwyciężonych (jeszcze?) reliktów poprzedniego systemu. Z drugiej zaś pozwala zastosować pewien globalny mechanizm w lokalnym, postkomunistycznym kontekście. Problemy strukturalne, jakie rodzi współczesny „płynny” kapitalizm często zrzuca się na karb indywidualnych predyspozycji lub po prostu błędnej świadomości jednostek – w tym wypadku klęska całych grup społecznych może łatwo zostać wyjaśniona niewłaściwą postawą życiową ich członków, którzy nie akceptują racjonalności nowego systemu.
Komentarze
Dodaj nowy
Rylew   |23.06.2009 12:32:33
Z myśli ks. Tischnera:
" Homo sovieticus to zniewolony przez system
komunistyczny klient komunizmu  żywił się towarami, jakie komunizm mu
oferował. (…) Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo
sovieticus wziął udział w buncie.
 —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  — -
To o członkach
Solidarności ? Czy w ogóle o większości Polaków ?

" Homo sovieticus nie
zna różnicy między swym własnym interesem a dobrem wspólnym. Może podpalić
katedrę, byle sobie przy tym ogniu usmażyć
jajecznicę.
 —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  — -
Tak, ale podpalano raczej komitety
:).

" Rozdrobniony na tysięczne odmiany indywidualne [homo sovieticus]
był stałym towarzyszem chrześcijanina.
(…) Zawsze pełen roszczeń, zawsze
gotów do obwiniania innych, a nie siebie, chorobliwie podejrzliwy, przesycony
świadomością nieszczęścia, niezdolny do poświęcenia siebie, obracał się między
Wawelem a Jasną Górą jako natręt i wyrzut sumienia
duszpasterzy.
 —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  — 
Cie kawe skąd się wziął ten typ
tak licznie, który najpierw położył na łopatki realny socjalizm, a teraz
obwiniany jest o kładzenie realnego kapitalizmu ?
Wszystko się zgadza tylko
nazwa jakoś nie pasuje.
Rylew   |24.06.2009 09:39:17
*Homo sovieticus* razi mnie zawartym w nim szyderstwem, mającym ośmieszyć
socjalistyczny sposób myślenia ludzi, którym po latach wychowania w
socjalistycznych szkołach i warunkach zajaśniało w głowach jakby zjedli jabłko z
Drzewa Poznania, że nie musi być ciągle na ziemi tak jak było, a obietnica
zbawienia po śmierci przestała im wystarczać.
Podstawa myślenia ks. Tischnera
to najwidoczniej pogląd, że Pan Bóg uczynił kapitalistyczne stosunki społeczne i
każdemu wyznaczył w nich swoje miejsce.
Szyderstwo ma dwa ostrza i łatwo je
obrócić. HS nie tylko był towarzyszem chrześcijanina, on był chrześcijaninem, a
duszpasterze nie zawrócili owiec na swoje miejsce we właściwym czasie.
Teraz
czyni to neoliberalna propaganda. Zresztą dość skutecznie.
blaise   |24.06.2009 19:11:17
Ten cały Homo Sovieticus to po prostu kozioł ofiarny, zrzuca się na niego
wszelkie winy za niepowodzenia kolejnych projektów, najpierw socjalistycznego,
później neoliberalnego. Tkwi pewnie częściowo w każdym z nas. To
"roszczeniowiec", bo żąda dla siebie rożnych praw socjalnych, które
podobno mu się nie należą, "hamulcowy"- bo ciągle narzeka zamiast brać
sprawy we własne ręce. Tak bardzo nie pasuje do ideału przedsiębiorczego polaka
z wędką.. zamiast ryby.
Już lepiej czytać Girarda niż Tischnera, więcej
dowiemy się własnej kulturze. Bo ksiądz jak to ksiądz - jak zwykle pieprzy
głupoty.
Rylew  - Homo pecuniaulus   |25.06.2009 04:49:31
Masz rację blaise, można jeszcze tylko dodać, że w międzyczasie
religia
kapitału z propozycją powszechnego wyścigu szczurów wykształtowała już całkiem
nowy typ człowieka, który za swój cel życiowy ma zdobywanie i pomnażanie
kapitału.
Dzisiaj neoliberalny kapitalizm poprzez swoje oddziaływanie medialne
posiada olbrzymie możliwości zdobywania i kształtowania coraz to nowych
wyznawców, ludzi którzy uwierzyli w amerykańską bajkę o pucybucie, który stał
się milionerem, pieniądze uznali za godny cel swojego życia i przyjęli również
zasadę cel uświęca środki.

Ludzie tacy będą się rozpychać łokciami,
fałszywie świadczyć, pisać bzdety na zamówienie, kopać dołki, intrygować,
zmieniać orientacje polityczne, szprycować się, dawać ciała komu potrzeba w
celu osiągnięcia swego sukcesu za którym naturalnie idzie sukces materialny.


Dla zdobycia i pomnożenia kapitału wielu używa sposobów mniej lub bardziej
uczciwych, od gry na giełdzie ( kasynokapitał ), spekulacje, wyzyskiwanie
pracowników, w tym nawet wykorzystywanie dzieci, kradzież, łapówki, oszustwa
pospolite, oszustwa na wielką skalę, handel bronią, aż do wywoływania wojen
włącznie.

Człowiek tak przekształcony, o ile mutację tą można jeszcze nazwać
człowiekiem, odznacza się wyjątkowym egoizmem, pazernością, często pychą i
pogardą dla słabszych.
Ludzie którzy nie posiadają kapitału i zdani są na
pracę najemną lub pomoc społeczną są dla niego niczym, nie liczą się.
Ludzie
wyrzuceni przez kapitalizm ze sfery pracy, bezrobotni, renciści i emeryci to dla
niego *roszczeniowe nieroby* lub *elementy pasożytnicze*.

Ten typ człowieka
rozlał się po wszystkich dziedzinach życia,
a największe szkody czyni w
obszarze polityki i rządów.

Ubolewania godne jest także, że nowe pokolenia
urodzone w tym systemie przyjmują to już za stan normalny zadając sobie sobie

(w przypadku oburzenia ludzi starszych )
pytanie:
o co tym starym (
zgretom, wapniakom, moherom ) chodzi,
oni są chyba nienormalni ?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86791 Seconds