Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Cieplak: Wszystkie dzieci transformacji Drukuj
Anna Cieplak, Klub KP w Cieszynie   
28.08.2010

Pani przyszła z tira? – pyta 9-letnia dziewczynka z Dolnego Miasta w Gdańsku, gdy zaczynamy rozmawiać o przestrzeni jej dzielnicy, którą dzieciaki same mają okazję próbować projektować podczas zajęć w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. Tir przyjechał do Dolnego Miasta niedawno, jest to zakleszczony pod wiaduktem kontener, w którym stworzono mieszkańcom możliwość edukacji przez sztukę. To także galeria zewnętrzna, mająca ożywić uznawany za niebezpieczny obszar miasta. Gdyby podliczyć, ile w czasie wakacji zajęć mają dzieci w tej części śródmieścia, to okazałoby się, że mogą zaplanować dzień w taki sposób, by nie wracać do domu przed nocą. Dzieciaki pokonują trasę CSW Łaźnia – Tir LKW Gallery, aby na koniec trafić do Reduty, czyli świetlicy, w której po części same mogą organizować sobie  zajęcia. Dodatkowo pojawiają się jeszcze atrakcje takie jak cykliczny Festiwal Szekspirowski. Zajęć jest mnóstwo, dzieci też. Jest jednak druga strona, która instytucjonalnie pozostaje nierozwiązana. To fakt, że grupa 30-40 dzieciaków, które kursują codziennie od zajęć do zajęć, nie za bardzo ma dokąd wracać.

Dzielnica Ożywcza

Mikołaj Jurkowski z PGR_ART - nasz przewodnik - który najwyraźniej zna całą dzielnicę, wnosząc po liczbie „dzień dobry” skierowanych do niego przez przechodniów, opowiada o tym jak kiedyś umieszczał na witrynie popularnego wśród mieszkańców sklepu spożywczego „Ożywcza” prace dzieciaków. Podczas instalowania obrazków nie zauważył, jak dwójka z podopiecznych zniknęła, zdążył tylko usłyszeć głos pijanej mamy, która krzyczała, że to rysunki jej dzieci. Później widział tylko, jak prowadzą ją do domu. Zdarzały się przypadki, gdy rodzice pod wpływem alkoholu pojawiali się na zajęciach. Chcieli przyjść z dziećmi, to było dla nich bardzo ważne, że mogą spędzić czas razem. Zgodziłem się więc na to, żeby zostali podczas warsztatów – podsumowuje Mikołaj.

Dzieci rewitalizacji

Dyrektorka szkoły podstawowej w Dolnym Mieście twierdzi, że po ’89 roku  zaszło mnóstwo ważnych zmian. Przede wszystkim dzięki oddolnym działaniom grupy aktywistów, które poprzedziły okres pierwszych unijnych projektów rewitalizacyjnych. W pewnym sensie tłumaczy się z tego, że mieszkańcy zawiązali stowarzyszenie – Inni brali  duże pieniądze z Unii, dlaczego więc my mieliśmy nie wziąć? I tak wiele zrobiliśmy już wcześniej, za darmo – mówi z nieuzasadnionym zawstydzeniem, tak charakterystycznym dla pokolenia, które wcześniej nie korzystało ze wsparcia finansowego, tylko wykonywało prace na rzecz lokalności własnymi siłami. Strefa NGO w  miejscach takich jak Dolne Miasto stanowi ważne źródło wsparcia dla mieszkańców, bo siły nimi kierujące pochodzą z wewnętrznej struktury. Nie są narzucane odgórnie przez architektów czy społeczników spoza Dolnego Miasta chcących zmieniać dzielnice, często bez uwzględniania potrzeb mieszkańców.

Wybite okna na świat

Dyrektorka za najważniejsze efekty, po wprowadzeniu zajęć z rewitalizacji przestrzeni publicznej przy współpracy z innymi placówkami i instytucjami, uważa fakt, że w dzielnicy nie lecą już okna. Co jakiś czas oczywiście zdarzają się różne incydenty. Na przykład komisariat policji został okradziony już trzy razy tą samą metodą – młodzież symulowała bójkę, żeby zmusić funkcjonariuszy do opuszczenia komendy, gdy w międzyczasie druga część wynosiła z niej rzeczy. Od pewnego momentu panuje jednak względny spokój, co jakiś czas przerywany jakimiś przestępstwami, jak wszędzie. Dzieci podczas zajęć nauczyły się poczucia współodpowiedzialności za miejsce. To też wpływa na fakt, iż nie dochodzi do tak częstych dewastacji – tłumaczy dyrektorka. Dozorca, który ma o wiele mniej pracy przy sprzątaniu niż kiedyś, uświadomił jej, jak duży to sukces. Przejawia się też to w kosztach ponoszonych przez szkołę z powodu wandalizmu. Jeżeli nie niszczą, to za jakiś czas może i zaczną coś budować?

Dzieci bez rewitalizacji

W miejscu dużej inwestycji nad ujściem Wisły - Motławą - jest mnóstwo ławek, na których nie ma dzieci. Zresztą ławki są mniej interesujące niż przykładowo przystanek autobusowy, z którego można przyjechać z jednej części osiedla na drugie, żeby zrobić trochę hałasu. Ławki są głównym miejscem spotkań osób urodzonych w okolicach ‘89 roku, dzieci robotników, którzy stracili po przełomie prace. Nasz przewodnik dobrze zna większość z nich, dyrektorka szkoły również. W większości przypadków młodzież nie może wyrwać się z Dolnego Miasta, wrosła już w okolice niezależnie od rewitalizacji czy jej braku. Szkoły zawodowej ani liceum nie ma zresztą na Dolnym Mieście, co przyczyniało się do kończenia edukacji na etapie gimnazjum. W okolicach sadzawki i zabytkowego muru fosy widnieje napis „Jebać społeczniaków”. Powstał w 2003 roku, gdy wiele osób w mediach lokalnych zaczęło wypowiadać publicznie wizje dotyczące kształtu przestrzeni Dolnego Miasta.

Powoli

Głównymi odbiorcami i twórcami zmian, które mają miejsce w Dolnym Mieście, są młodzi mieszkańcy. Zajęcia, w których biorą udział, nie przynoszą wielu twardych efektów, które często decydują o inwestycjach. Ale mogą w przyszłości do takich zmian doprowadzić. Potrzeba jednak czasu na stopniowe wprowadzenie zmian.


Nomadzi rewitalizacji

Gdańsk w niedalekiej przyszłości podda rewitalizacji wybrane dzielnice. Stworzy też przy okazji własną grupę miejskich nomadów. Część ludzi z Letnicy, Dolnego Miasta i terenu Stoczni Gdańskiej, czyli mającej tu powstać dzielnicy Młode Miasto, opuści swoje miejsce zamieszkania na stałe, część być może powróci. Warto byłoby więc rozważyć kwestie (byłych) mieszkańców racjonalnie.

W Letnicy powstaje stadion, na którym odbędą się rozgrywki w ramach Euro 2012. Inwestycja uwzględnia też zagospodarowanie przestrzeni na autostradę, targi czy miejsca parkingowe. Mieszkańcy dostają od władz alternatywne trzy nowe miejsca zamieszkania. Jeżeli jednak nie zdecydują się na żadną z propozycji, to sytuacja staje się bardziej skomplikowana. W tej chwili została już zamknięta szkoła i dom kultury z powodu przeniesienia części rodzin z dziećmi do innej dzielnicy. Podobno po wyremontowaniu instytucji i  mieszkań ludzie mają wrócić. To jednak wersja optymistyczna, nie biorąca pod uwagę faktu, iż czynsz w ich domach wzrośnie na tyle, że mieszkańcy, którzy na co dzień zmagają się z problemem wykluczenia ze względów ekonomicznych, nie będą w stanie go opłacić. Kto nie chce odejść? Największe wątpliwości ma pokolenie trzydziestolatków, które nie widzi potrzeby zmiany miejsca zamieszkania. Starają się negocjować z miastem, oczekują w zamian bardziej atrakcyjnych ofert. Ale cierpliwość władz dobiega już końca – jeżeli nie pójdą na ugodę czeka ich eksmisja. Kolejną grupą, która nie ma żadnej siły przebicia są ludzie najstarsi, dla których przeprowadzka jest największą zmianą w życiu. W Letnicy znajdują się głównie domy jednorodzinne, większość starszych osób nigdy nie korzystało z windy. Zamieszkanie w innym miejscu wywiera na nich przymus nauczenia się podstawowych zasad funkcjonowania w przestrzeni na nowo.

Zamieszkajmy razem

Dolne Miasto ma swoją „naturalną” granicę. Jest nią kanał, który w mało subtelny sposób oddziela nowoczesne osiedle mieszkalne od starych, zniszczonych budynków. Złodzieje nie przepłyną na drugą stronę, więc nie trzeba niczego grodzić. Tak czy inaczej zapowiadają się już kolejne przeprowadzki i to na pewno nie na drugą stronę. Gdzie? Nie jest to odpowiedź jednoznaczna, można jednak wnioskować, że już niedługo mieszkańcy Letnicy i Dolnego Miasta zamieszkają razem w jednej z dzielnic, które nie zostały jeszcze objęte rewitalizacją. Nie będą w tym wyobcowani, bo dołączy do nich część osób z Młodego Miasta. W tej chwili na jego miejscu powstają nowoczesne budynki mieszkalne, w których przypuszczalnie zamieszkają lokatorzy o większych możliwościach finansowych. Starzy mieszkańcy, podobnie jak w Letnicy, przeniosą się do innych domów.

Za jakiś czas pewnie przyjdzie potrzeba rewitalizacji kolejnych dzielnic. Grupy przesiedlone staną przed możliwością lub koniecznością ponownej zmiany miejsca zamieszkania. Rewitalizacja wprawia więc najbiedniejszych w ruch. Niestety nie łączy się to z ruchem pionowym, ich sytuacja socjalna pozostaje bez zmian, co jest często nieodłącznym efektem ubocznym projektów rewitalizacyjnych.


 — 
Czytaj też: Kapela: Rewitalizacja na gapę

Zobacz: Dolne Miasto - fotorelacja Jakuba Szafrańskiego

Czytaj więcej o projekcieMiejsca transformacji

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.07312 Seconds