Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Smoleński: Nie ma wolności bez Solidarności Drukuj
Jan Smoleński   
08.05.2009
20. rocznica wyborów kontraktowych zbliża się wielkimi krokami, przygotowania do obchodów idą pełną parą, zaproszono osobistości z całego świata… tylko jedna drzazga kłuje boleśnie. Tak boleśnie, że premier Donald Tusk zdecydował, że obchody nie odbędą się w Gdańsku, lecz uciekł z nimi na drugi koniec Polski, do Krakowa. Tą drzazgą są stoczniowcy z „Solidarności”, którzy zapowiedzieli protesty.

Media już ustawiły deklaracje związkowców w odpowiednim świetle: zwykli prości robotnicy zostali wmanewrowani przez wichrzycieli z „Solidarności” w – inspirowane oczywiście przez PiS, który zrobi wszystko, by nadepnąć na odcisk PO, w szczególności przed eurowyborami – demonstracje zakłócające święto jedności narodowej. Oczekiwałbym od komentatorów uważniejszego śledzenia cynizmu po stronie rządowej. Piąta rocznica wejścia Polski do UE, jak i zjazd Europejskiej Partii Ludowej były elementami eurokampanii PO. Obchody 4 czerwca również będą jej częścią.

Jednak jest coś wymownego w tym, że w 20. rocznicę wyborów kontraktowych zamierza protestować właśnie „Solidarność”. W komentarzu w „Gazecie Wyborczej” Seweryn Blumsztajn napisał, że „S” „może manifestować gdzie i kiedy chce – o to walczyli ci, którzy ją zakładali” (GW z 6 maja 2009). Jednak postulatów sierpniowych było 21 i do tej pory spora część z nich nie została zrealizowana, a inne w dobie kryzysu nabrały nieoczekiwanej aktualności. Związki zawodowe wolno zakładać, ale w zakładach prywatnych związkowcy są szykanowani i zwalniani za swą działalność. Prawo do strajku obowiązuje, choć już były próby jego ograniczania. Płace rosną, ale przede wszystkim tym, którzy i tak zarabiają bardzo dużo – dysproporcje płacowe mamy bodaj największe w UE i one stale się powiększają. Reakcje na zapowiedzi protestów też są symptomatyczne. W momencie, gdy stoczniowcy pokazują, że nie wszyscy dziś mają powody do radości, oskarża się ich o podkopywanie jedności narodowej. Dochodzi nawet do podszytych szowinizmem insynuacji, jak w wypowiedzi Rafała Grupińskiego, że „S” „robi wszystko, by pomóc Niemcom w przekonywaniu, że upadek komunizmu zaczął się od muru berlińskiego” (GW 06.05.2009).

Protest stoczniowców pokazuje bowiem coś więcej niż tylko to, że we wzajemnym oskarżaniu się o szkodzenie Polsce PO i PiS gotowe są zinstrumentalizować wszystko – nie wychodząc przy tym poza język wąskiego nacjonalizmu. Rok ‘89 był wyłomem w systemie, szansą na stworzenie sprawiedliwszego i bardziej wolnego społeczeństwa. Ale następne 20 lat neoliberalnych zmian – których zwieńczeniem jest jak na razie próba prywatyzacji ochrony zdrowia – w dużej mierze zmarnowało ten emancypacyjny potencjał. Jak sam przyznaje Witold Gadomski, liberalne rozwiązania zostały przy okrągłym stole odrzucone. Dopiero później, na zasadzie analiz „bezstronnych ekspertów”, zostały zaimplementowane jako bezdyskusyjne.

Wściekłość, jaką wywołują planowane protesty stoczniowców, ma jeszcze jedno źródło, które do złudzenia przypomina kwestię przemocy domowej. Sprawcy przemocy oczekują, że ofiara będzie milczała o swojej krzywdzie. Bita kobieta na pytania o siniaki zawsze ma odpowiadać, że spadła ze schodów. Problemem nie jest przemoc, lecz fakt, że się o niej głośno mówi. Na rocznicowe obchody mają zjechać delegacje z całego świata. Wicepremier Grzegorz Schetyna powiedział, że stoczniowcy chcą „pokazać Polskę, jako kraj dymiących opon”. Bardziej jednak rząd i publicyści boją się, że świat zobaczyłby wtedy, że Polska jest podzielona na sprawców wyzysku i przemocy symbolicznej oraz ich ofiary. I nie zapominajmy o zwykłej przemocy fizycznej – np. w Ożarowie czy pod Pałacem Kultury w Warszawie kilka dni temu robotnicy byli po prostu bici. Korci mnie, żeby przywołać tu słowa Zbigniewa Herberta: „A gniew twój bezsilny niech będzie jak morze / ilekroć słyszysz krzyk poniżanych i bitych”.

Czas, by robotnicy postawili tamę tej przemocy, by podnieśli sztandar pierwszej „Solidarności” i na nowo sformułowali swoje 21 postulatów.
Komentarze
Dodaj nowy
Wazzon  - Całkowicie się zgadzam, tylko co dalej?   |08.05.2009 07:55:18
Do zobaczenia 4 czerwca w Gdańsku? Tylko jak to zrobić żeby nie zwiększać
frekwencji widowni PiSowskiej kampanii wyborczej? Nie mam pojęcia, może wy
macie?
maple_leafs   |08.05.2009 10:11:08
Protest związkowców jest tak samo kampanią polityczną przed najbliższymi
wyborami, jak i obchody samej rocznicy czerwcowych wyborów. Ciężko jest nie
dostrzec politycznych motywacji stojących za związkowymi liderami stoczniowej
Solidarności. Dzisiejsze problemy pracowników stoczni zaczęły się i pogłębiły za
czasów rządów poprzedniej koalicji, z którą związkowi liderzy zawarli polityczny
pakt. To w tamtym okresie związki zawodowe de facto sprawowały zarząd nad
stocznią  najpierw obalając pomysł utworzenia holdingu stoczniowego, a potem
sprzedając stocznię ukraińskim inwestorom. Dzisiejsze żądania związkowców trącą
więc hipokryzją.
Ja nie dostrzegam żadnego paradoksu w tym, że to właśnie
solidarność zamierza protestować w rocznicę czerwcowych wyborów. Dla mnie jest
tom po prostu solidarność przez małe s, w przeciwieństwie do tej z lat 80.
Szkoda tylko że ta solidarność wypchnęła tą prawdziwą.
Dla porządku trzeba
dodać, że pod PKiN to związkowcy przede wszystkim bili, a dopiero potem byli
bici.
wojnier   |09.05.2009 09:32:24
Doskonały przykład, jak słuszną w pewnych aspektach ideę związków zawodowych
można doprowadzić do absurdu. Ale dociekliwy inaczej, Pan Smoleński nie próbuje
odpowiedzieć na pytanie dlaczego od tylu lat nie udało się zrobić ze stoczni
zakładu przynoszącego zyski nie tylko zarządowi stoczni i związków ale również
pracownikom. Wskazanie po raz kolejny mitycznych neoliberałów jako praprzyczyny
polskich niepowodzeń to lenistwo umysłowe i lekceważenie czytelnika. Ale może
warsztat pisarski Pana Smoleńskiego ma rozmiar kolana.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.06.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98424 Seconds