|
Słownik transformacyjny: Terapia szokowa |
|
|
opr.: Julian Kutyła
|
|
06.06.2009 |
Terapia szokowa - przekonanie, że wstrząs często bywa etapem w drodze do prawdziwego
ozdrowienia organizmu pochodzi już od Hipokratesa. Dopiero jednak
Milton Friedman uczynił z terapii szokowej warunek konieczny dla
ozdrowienia gospodarki i społeczeństwa. „Tylko kryzys – rzeczywisty lub
postrzegany – prowadzi do realnych zmian” - pisał w przedmowie do swojego
opus magnum zatytułowanego Kapitalizm i wolność (co ciekawe zdanie to
wypadło z opublikowanego w 1993 roku polskiego przekładu – być może
rany po polskiej wersji terapii szokowej, czyli po planie Balcerowicza,
były jeszcze nie dość zabliźnione). Chodzi o to, by wykorzystać
wstrząs, jakiemu poddane jest w czasie kryzysu społeczeństwo i
przeprowadzić w tym czasie szereg posunięć demontujących przede
wszystkim większość instytucji państwa opiekuńczego (cięcie podatków i
wydatków socjalnych, deregulację, prywatyzację usług publicznych):
„nowa administracja ma na przeprowadzenie poważniejszych zmian jakieś
sześć do dziewięciu miesięcy”. Jak opisuje to Naomi Klein: „Guru szkoły
chicagowskiej [czyli Friedman] przewidywał, że gwałtowność, skala oraz
dynamika reform gospodarczych wywoła wśród społeczeństwa odpowiednie
reakcje psychologiczne, które «ułatwią proces dostosowawczy»”. Jest to
nowa wariacja na stary makiaweliczny temat. Według Machiavellego książę
powinien wszystkie krzywdy wyrządzać na raz.
Wyrażenie terapia szokowa sugeruje, że system jest chory i wymaga koniecznej naprawy. Skojarzenie z medycyną sugeruje, że wybór i wprowadzanie w życie środków zaradczych jest domeną ekspertów i nie podlega decyzji obywateli, a czasami nawet muszą one być wprowadzane wbrew obywatelom (uprawnienia emerytalne, itd.). Z kolei słówko „szokowa” daje do zrozumienia, że nie będzie przyjemna. W Polsce wyrażenie to łączyło się często z uzdrawianiem finansów publicznych.
Pierwsze terapie szokowe na friedmanowską modłę przeprowadzono w latach siedemdziesiątych XX wieku w Nowym Jorku i w Chile. Dość ostre środki zastosowane w obu tych przypadkach, by doprowadzić do wstrząsu wśród mieszkańców zdają się sugerować, że zwolennicy terapii szokowej nieco zbyt dosłownie traktują ewangeliczną zasadę „jeżeli ziarno […] obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). Wiarę w skuteczność takich rozwiązań Naomi Klein nazwała „doktryną szoku” i w książce pod takim właśnie tytułem pokazała, jak służy ona neoliberalnym interesom na całym świecie od reformy zarządzania miastem Nowy Jork w latach siedemdziesiątych przez Chile, Polskę i Chiny aż po dzisiejszy Irak.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.06.2009 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...