|
Dzisiaj moja Hania powiedziała mi, że istnieje coś takiego, jak Centrum Myśli Jana Pawła II. „Wspaniale – odpowiedziałem – zapewne jest to wielki i kompletnie pusty budynek“.
„Trzeba zrobić z niego squat i zasiedlić punkami – dodałem po chwili – Powiemy wtedy, że papieżowi zalęgły się brudne myśli“.
Ale nie o tym chciałem, tylko o czym innym. Przez ostatnie dziesięć dni miałem sporo czasu, więc po raz pierwszy przeczytałem w całości Stary Testament (jak na protestanta, to aż wstyd przyznać). I okazało się, że tam bardzo wiele miejsca zajmują dokładne opisy przemieszczeń narodowościowych. Wiedziałem, że jest o tym dużo, ale nie spodziewałem się, że aż tak.
Być może pod wpływem tego doświadczenia zrodziła się w mojej głowie następująca propozycja. Zróbmy czystkę etniczną. Ale zupełnie bezkrwawą, polegającą nie na wymordowaniu, a na przemieszczeniu wielkich grup ludności. A dokładnie, na wymianie terytorialnej.
Zamieńmy się z Meksykanami. Niech Polacy zamieszkają w Meksyku, a Meksykanie w Polsce. Wielu ludzi z takiej zamiany się ucieszy.
Ucieszą się wszyscy liczni, a w każdym razie internetowo nadaktywni zwolennicy Janusza Korwin-Mikkego, który jeszcze niedawno twierdził, że Polska zamiast do Unii Europejskiej powinna wstąpić do północnoamerykańskiej NAFTY. Ucieszy się także Andrzej Olechowski, który jeszcze niedawno mówił, że koncepcja Korwin-Mikkego jest całkiem sensowna, tylko niestety, nie znajdujemy się na kontynencie amerykańskim. Ucieszy się także pewien tajemniczy pan, który jeszcze niedawno reklamował na bilbordach swój tajemniczy program dla Polski (polegający bodajże na przyłączeniu Polski do Stanów Zjednoczonych jako kolejnego stanu, a tajemniczy pan nazywał się Liwiusz Ilasz, również bodajże).
Ucieszą się Meksykanie, którzy na pewno są już nieco zmęczeni NAFTO-wymi porządkami i chętnie pokorzystaliby z socjalnych dobrodziejstw Unii Europejskiej. I wielu z nich chciałoby odpocząć od swojego północnego sąsiada – wszyscy Latynosi mówią, że bliskość czegoś takiego przygniata.
Ucieszą się Niemcy. Wszyscy Niemcy, z którymi rozmawiałem, reagowali z pewnym zdziwieniem i zawstydzeniem, kiedy przypominałem im, że jesteśmy ich sąsiadami. Najwyraźniej to dla nich spory obciach, o którym wolą nie pamiętać. Albo pocieszają się, mówiąc, że Polacy to Meksykanie Europy (takie stwierdzenie usłyszałem kiedyś od pewnego Niemca). No to teraz już nie będą musieli się pocieszać, będą mieli prawdziwych Meksykanów. Może takie sąsiedztwo to też obciach, ale na pewno mniejszy. Meksykanie są wprawdzie kolorowi, ale Polacy szarzy. No i w sąsiedztwie prawdziwych Meksykanów można jeszcze bardziej poczuć się Amerykanami Europy, czego wszystkim Niemcom życzę.
Ucieszą się Rosjanie. Wielokrotnie najeżdżali Polskę i po tylu razach ta czynność mogła już wiele stracić ze swego pierwotnego uroku. A tu przy najbliższym najeździe, miła niespodzianka: tortille i mariachi.
No i wreszcie ucieszą się Polacy, bo będzie im dobrze. Katolicki Meksyk to idealne miejsce dla katolickich Polaków. Katolicyzm meksykański polega między innymi na tym, że w Święto Zmarłych robi się z marcepanu wielkiego trupa z wnętrznościami na wierzchu, którego następnie się zjada. Czyli duch ten sam, co w Polsce, ale wizualizacja ciekawsza. Dlatego warto przejąć meksykańską obrzędowość, z całą infrastrukturą, którą tubylcy zapewne nam zostawią. W dżungli jest jeszcze wiele piramid ofiarnych, na których Polak będzie mógł z rozkoszą wypruwać flaki. Komu? Epoka polska w Meksyku tym się będzie różniła od czasów azteckich, że piramidy będą samoobsługowe.
www.tomaszpiatek.pl
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
Na podobny temat
|
"Czekam, aż szambo-bomba (bomba w...
Pani Kingo, powiem Pani szczerą prawd...