|
Dzień dobry Państwu w nowej Polsce, całkowicie już oplastikowanej. Czarna rozpacz. Oczywiście dlatego, że Niemcy wygrały z Argentyną 4:0. Bo to, że w wyborach prezydenckich zwycięży neuch, było do przewidzenia. „Neuch“ to taka moja skromna propozycja lingwistyczna: skoro PZPR-owskich “komunistów” nazywano komuchami, to PO-wskich neoliberałów proponuję nazywać neuchami. To idealne określenie dla formacji, która właśnie zaczęła panować nam niepodzielnie. Neuchy i komuchy pewne rzeczy mają wspólne, na przykład telewizję. Relacja z wyborów w TVN-ie wyglądała jak relacja z dożynek w PRL-u. „A oto wzorowa rodzina wyborców z Poznania. A oto córka wzorowego wyborcy, już pełnoletnia. Dlaczego głosujesz, dziewczynko?“. „Głosuję, albowiem uważam, że uczestniczenie w decyzjach i współodpowiedzialność za kraj jest zaszczytnym obowiązkiem każdego Polaka“. Powinna jeszcze zadeklarować, że w czynie społecznym zarżnie sto świń przed terminem. Albo że zarżnie stu polityków. Może wtedy zaczęłaby trochę bardziej uczestniczyć w decyzjach. Ja osobiście zagłosowałem na Xvirtla. Xvirtl to kandydat uniwersalny. Skąd się wziął? Mam wrażenie, że kiedyś już tu o Xvirtlu opowiadałem. Ale kiedy szukam Xvirtla na portalu KP i ogólnie w necie, to nie ma o nim ani słowa. Więc może mi się zdawało. Xvirtl powstał w sposób przypadkowy. Pracowaliśmy nad reklamą dla pewnej firmy, która postanowiła wypuścić na rynek nowe zupy pomidorowe w nowych, nieco innych niż zwykle wariantach smakowych (Hiszpańska, Węgierska, Włoska i jeszcze jakaś tam). Powstała cała masa przerażająco pięknych (albo pięknie przerażających) scenariuszy reklamowych. Pamiętam, że jedna z reklam dla Węgierskiej Pomidorowej miała tekst: orszak tabor deresz szereg, szura szary giermek iskierek. „Ale jak polskiemu konserwatywnemu targetowi zakomunikować fakt, że w ogóle może istnieć jakaś inna pomidorowa?“ – zadaliśmy sobie pytanie i ogarnęła nas święta zgroza (bo przypadkiem zadaliśmy sobie najważniejsze pytanie naszej polityki). I jako odpowiedź na to pytanie powstała reklama o Xvirtlu. Reklama ta wyglądała w sposób następujący: mąż wraca z pracy do domu (tradycyjnie). Jego tradycyjna żona oczywiście podaje mu od razu zupę na stół. Jego tradycyjne dzieci tradycyjnie zasiadają z ojcem do stołu. Ale przy stole siedzi także beczkowate, gąbczaste stworzenie ze srebrzystymi czułkami i oczami na długich szypułkach. Mąż dostrzega je nagle – i po chwili konsternacji pyta: „C-co to jest?“. „No, Xvirtl“ – odpowiada żona – „Będzie z nami mieszkał“. Próbujący pozbierać myśli mąż pyta: „A, a, a co on będzie… jadł?“. „No… pomidorową“ – odpowiada nieco zmieszana żona. W tym momencie grobowym głosem odzywa się lektor, najlepiej Lucjan Szołajski: „Trochę INNA pomidorowa“. „Człowieku“ – powiedział do mnie wtedy mój art director Łukasz – „Ty nie wiesz, co stworzyłeś. Stworzyłeś reklamę uniwersalną. Za każdym razem, kiedy tylko następuje relaunch jakiegoś produktu, kiedy zmieniają się trochę jego właściwości – wtedy można reklamować go Xvirtlem!“. I rzeczywiście. No bo tak – schodzi żona do garażu, a tam przy mężu - Xvirtl. „Ko… Kochanie, co to jest?!“. „No, Xvirtl“. „A, a, a czy on się… porusza?“. „Oczywiście. Peugeotem“. A spod ziemi odzywa się Lucjan Szołajski: „Trochę INNY Peugeot“. Oczywiście reklama o Xvirtlu nie poszła do klienta-reklamodawcy, podobnie jak reklama o szarym giermku iskierek, bo klient natychmiast by ją zniszczył. Co nie znaczy, że koniecznie musiałby ją odrzucić. Prawdopodobnie wyglądałoby to tak: „Miły ten wasz Xvirtl, a można to w ogóle gdzieś kupić takie stworzonko do domu? Tylko po co jeszcze mówić ludziom, że nasze pomidorowe są jakieś inne. Ludzie i tak nie wiedzą, co żreją. Zróbcie ten film z Xvirtlem, tylko niech lektor mówi po prostu: Pomidorowa! Pomidorowa Pomidorowa! A Xvirtlowi, żeby był bardziej swojski, doróbcie wąsy“. I w tym momencie Xvirtl stałby się Bronisławem Komorowskim. Czyli uniwersalną ikoną nie zmiany, tylko jej braku. Czyli czymś, na co nie zagłosuję nigdy, nawet gdyby obiecało nas bronić przed najazdem Xvirtli. A tak nawiasem mówiąc, to dwa lata temu wymyśliłem reklamę może równie uniwersalną jak Xvirtl. Chodziłem wtedy po opuszczonym torowisku i wspominałem pierwsze reklamy, jakie pojawiły się w Polsce w trakcie upadku komuny. Były potworne, ale miały w sobie coś spontanicznego, co później z reklam wyparowało. Jedna z nich przedstawiała śpiącą Marylę Rodowicz, która przez sen mówiła głosem seksownym: „Pewex, Pewex“. Pewex to był taki sklep, gdzie za dolary można było kupić zachodnie, pożal się Xvirtlu, towary. Do Maryli tymczasem dobierał się wampir (prawdziwy wampir z kłami). Ale kiedy tylko ona go poczuła, rzucała mu się na szyję, domagając się prezentów z Pewexu. Zastanawiałem się, co mogłoby być dzisiejszym odpowiednikiem takiego czegoś – i doszedłem do wniosku, że byłaby to Doda kopulująca z kolczastym robotem. A zaraz potem zrozumiałem, że to byłaby reklama prawie uniwersalna. Pomijam już tematy oczywiste, takie jak maszynki do golenia. Ale na przykład: „Kolcuś, ty jesteś dzisiaj jakiś tępy“ – mówi Doda. „Bo mam Unimil“ – odpowiada robot. Albo tak: piosenkarka otwiera oczy i krzyczy: „Aaaa! Co ja robię! Jestem dymana przez kolczastego robota! Jak do tego doszło!“. „Opowiem ci później przy herbacie, bo to cała Saga“ – odpowiada robot. I wykrakałem, bo Doda w tej chwili żyje z kimś w rodzaju kolczastego robota. Ten ktoś pali Biblię na scenie i wygrywa w tej sprawie wszystkie procesy. Kolcuś, jak chcesz w Polsce pokazać jaja, to spal zdjęcie papieża. W tym pogańskim kraju nikt nie dba o Biblię. No, ale to już inna historia. Pozdrawiam wszystkich: Heil Xvirtl!
Felietony Tomasza Piątka publikujemy w każdy wtorek i piątek. www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...