Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Tłumaczenie z Czapińskiego |
|
|
Tomasz Piątek
|
|
13.07.2010 |
|
Ale dzień! Dzisiaj rano jechałem na Służewiec. Nagle okazało się, że tramwaj dojedzie tylko do Woronicza, bo władze miejskie postanowiły zamknąć niektóre tory. Nikt w tramwaju nie był o tym uprzedzony. No bo po co? Dla Hanny Gronkiewicz-Walc i jej ekipy najwyraźniej liczy się tylko człowiek w samochodzie. Ja wiem, pod rządami HGW człowiek w samochodzie też nie ma lekko. Ale ten bez samochodu, który jeździ tramwajem, dla HGW najwyraźniej już nie jest człowiekiem. Nawet jeśli jest pracownikiem korporacji w czarnym garniturze, który dojeżdża tramwajem do biznes-parku na Służewcu… I tak oto uformowała się ponura procesja pracowników korporacji w czarnych garniturach, którzy szli kilometr albo dwa w temperaturze 35 stopni, pod wściekłym słońcem bezlitośnie powielanym przez lustrzane szyby biurowców… Podobno były jakieś autobusy zastępcze, ale nikt o nich nie wiedział. Ciekawe, czy w najbliższych wyborach pracownicy korporacji z biznes-parku na Służewcu zagłosują znowu na PO? Ale do rzeczy. Nic dziwnego, że przy takim upale nawet rozsądni ludzie zaczynają bredzić. Zawsze szanowałem profesora Janusza Czapińskiego, który stara się tłumaczyć naszym jaskiniowym liberałom takie pojęcia, jak „kapitał społeczny”. Panie profesorze! Mój szacunek dla pana się nie zmniejsza! Doradzam tylko szklankę zimnej wody. Profesor udzielił „Polityce” w osobie Jacka Żakowskiego, który przy tej okazji, jako człowiek chorobliwie wręcz uprzejmy, wykorzystał zapewne wszystkie możliwości kamuflażu śmiechu, jakie daje mu jego obfity zarost (przerażający, ale, jak widać, praktyczny). Oto cytaty z wypowiedzi profesora: „…polska prawica jest bardzo różnorodna. Trafia w różne gusta. Także w gusta lewicowych wyborców”. Pewnie. Różnorodna jak menu w skeczu Monty Pythona: „Szczur, szczur, szczur, poza tym szczur i jeszcze szczur. No i ciasto z poziomkami. - Ciasto z poziomkami???! - No, trochę szczura też tam jest. Dokładnie siedem”. Inny cytat: „Wśród 40 procent wyborców, którzy kiedyś poparli SLD, mniejszość stanowią osoby, które chcą złagodzenia ustawy antyaborcyjnej”. Że co?! Tu to ja bym poprosił o konkretne badania. W 1990 roku, o ile dobrze pamiętam, 49 procent respondentów było przeciwnych ustawie antyaborcyjnej. Pewna część wyborców nie miała zdania, a papistowscy zbawiacze na siłę byli w mniejszości. Do tego stopnia, że bali się poddać tę sprawę ogólnonarodowemu głosowaniu w referendum (powiedzieli wtedy, że społeczeństwo składa się z przypadkowych ludzi, więc nie ma prawa głosu: taka jest prawdziwa „doktryna społeczna” katolików). W latach 90 walka z Katokościołem była tematem numer jeden wałkowanym nieustannie przez SLD, które na tym koniku wygrywało wybory. Niestety – zaraz po wygraniu odstawiało go do stajni. Bardzo możliwe, że po 20 latach regresu edukacyjnego, upadku mediów publicznych i nieustannego zatruwania wodą święconą, Polacy zgłupieli i pragną tylko lizać księży but. Ale ja bym jednak zobaczył te badania… W wywiadzie profesor głosi tezę o nieusuwalnym (przynajmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat) konserwatyzmie Polaków. Oto jego opinia o parytetach: „Opinia publiczna ich nie poprze”. Jacek Żakowski trzeźwo mu przypomina, że większość opinii publicznej w sondażach już popiera parytety. Profesor na to: „Deklaratywnie. Jak trzeba było podpisać się pod społecznym projektem ustawy, to już nie było łatwo (…) co innego anonimowo odpowiedzieć miłemu ankieterowi, że się popiera pomysł (…) a co innego podpisać projekt nazwiskiem i peselem”. Panie profesorze! Rzeczywiście, lenistwo, tchórzostwo i paranoja to rzeczy bardzo pokrewne konserwatyzmowi, ale niekoniecznie oznaczają posiadanie konserwatywnych poglądów. Leniami są niemal wszyscy liberałowie, których znam, a którzy nie są protestantami (protestant niezależnie od poglądów politycznych leniem być nie może). Mimo że młoda lewica pracuje teraz w Polsce bardzo ostro, znalazłem też jednego lewicowego lenia. Znam też libertariańskiego paranoika z Muchą (i nie o Korwina mi chodzi, bo on akurat jest klasycznym paranoikiem konserwatywnym, myślę raczej o pewnym prezenterze telewizyjnym). Następny cytat, zapierający dech w piersiach: „PiS jest jednak partią integralną. Ma myśl polityczną (…) Jarosław Kaczyński ma pomysł na Polskę”. Tak, PiS i Jarek są integralni jak kanarek w mikserze. PiS podlizuje się biednym babciom, żeby ministrem finansów zrobić bogatą ciocię bogatych ludzi, która obniża im podatki. Jarek mobilizuje ludność pod hasłem walki z komuną, a potem popełnia absurdalne harakiri, wychwalając dawno zapomnianego komunistycznego aparatczyka o nazwisku Oleksy. Jeśli chodzi o pomysł Jarka na Polskę, to rzeczywiście, on istnieje: Polską ma rządzić Jarek. I ostatni cytat: „Na kilkadziesiąt lat scena polityczna zakotwiczona jest w sensie obyczajowym po prawej stronie”. Żakowski: „Czyli w Polsce Zapatero nie przejdzie?”. Profesor odpowiada: „Nie w najbliższych latach”. Jasne. Jesteśmy w roku 1979. Komunizm potrwa jeszcze co najmniej sto lat. I na pewno nie zastąpi go kapitalizm, przecież Polacy nigdy nie zgodzą się na prywatną własność w dużych przedsiębiorstwach, nie mówiąc już o bezrobociu. A marginalne wystąpienia jakichś tam grupek bez społecznego poparcia… Więcej wiary, panie profesorze. I więcej zimnej wody. A żeby zakończyć optymistycznym akcentem, podzielę się z wami osobistym doświadczeniem. Znalazłem sposób na gaszenie kolesi, którzy przychodzą i opowiadają wam neoliberalne banialuki o obniżaniu, uelastycznianiu i tak dalej. Argumenty nie zawsze działają (nawet ten najbardziej oczywisty argument: pięknie to brzmi, ale jak widać, w praktyce się nie sprawdziło - lepiej było to najpierw wypróbować na świnkach morskich). Wtedy dobrze jest zapytać: „Wierzysz w te oficjalne slogany?”. Ponieważ mentalni słudzy neoliberalizmu zwykle wierzą, że są bohaterskimi buntownikami, zwykle po takim tekście przeżywają tak zwane wrzenie jąder, albo zostają z otwartą gębą. Czego całej konserwatywnej Polsce życzę. Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki. www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 13.07.2010 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...